Archwium dla ·

muffinki i babeczki

· Kategoria...

Jaśmin i truskawki

komentarze 2

Mamy w ogrodzie piękny krzew jaśminowca. Posadziliśmy go pewnie jakieś 15 lat temu.

Z roku na rok  był coraz większy i większy… aż zrobił się naprawdę ogromny!

Kiedy zaczyna kwitnąć jest pięknie biały, a ogród tonie w jego niesamowitym zapachu.

To trwa kilka tygodni, pewnie w sumie około miesiąca. Przynoszę gałęzie jaśminu do domu, wstawiam je do wazonów i zapach wypełnia także dom. To piękne tygodnie.

Ale przychodzi czas, gdy płatki jaśminu zaczynają opadać, na trawie wokół krzewu tworzy się biały dywan… To niestety sygnał, że musimy zapomnieć o jaśminie na cały rok…

I właśnie przyszedł ten czas 🙁

Na pocieszenie upiekłam muffinki z truskawkami i nektarynkami.

Truskawki są oczywiście najlepsze świeże, zjedzone na surowo.

Upieczone w cieście, zwykle powodują, że ciasto jest rozmoczone, szczególnie wtedy, gdy się ich da sporo. Moje dzisiejsze muffinki były pewnym eksperymentem, który uznaję za niezwykle udany. Pokroiłam truskawki (podobnie jak nektarynki) na małe kawałeczki, takie wielkości borówek mniej więcej. I to jest wyjście z sytuacji! Babeczki są wyraźnie owocowe, truskawkowe i nektarynkowe, lekko wilgotne  i zupełnie nie są rozmoczone.

Muffinki z truskawkami i nektarynkami

12 sztuk

300 g mąki

1 kopiata łyżeczka proszku do pieczenia

1 kopiata łyżeczka sody oczyszczonej

1 jajko

naturalna esencja waniliowa

200 g śmietany kwaśnej

około 50 ml mleka

ok 180 g cukru demerara

100 g oleju

około 120 g truskawek ( drobno pokrojonych)

1 niezbyt duża nektarynka  ( drobno pokrojona)

płatki migdałów do posypania z wierzchu i kilka łyżeczek cukru demerara

Wszystkie składniki oprócz owoców, cukru  do posypania i płatków migdałowych, wrzuciłam do robota. Zmiksowałam. Dodałam pokrojone owoce i lekko, ale bardzo dokładnie wymieszałam. Masę przełożyłam do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Każdą muffinkę posypałam płatkami migdałów i cukrem brązowym. Wstawiłam do nagrzanego wcześniej  do temperatury 200 stopni piekarnika. Zmniejszyłam moc piekarnika do około 180 stopni i piekłam, aż muffinki były wyrośnięte i złote z wierzchu. Sprawdziłam wtedy patyczkiem, był suchy po wyjęciu z muffinki, więc babeczki były gotowe.

Polecam 🙂

Basia

Muffinki borówkowe

komentarze 4

Pewnie nie napisałabym o tych muffinkach, gdyby nie pewien komentarz, tu na moim blogu.

Moja Córka twierdzi, że za dużo piszę o muffinkach i to jest nudne. Pewnie dla niektórych może być, zgadzam się…

Ale też są pewnie tacy, którzy wcale się tym nie nudzą. Niedawny, niezwykle sympatyczny  wpis od Nowej Fanki muffinek  sprawił, że postanowiłam jednak napisać po raz kolejny, tym razem o muffinkach z borówkami. Piekłam babeczki z tymi owocami już nie raz, bo je bardzo lubię! Zwykle dawałam sporo owoców i choć bardzo smaczne, te muffinki były mało trwałe. Przez swą sporą wilgotność dość szybko  traciły formę, więc szybko trzeba było je zjadać.

Kiedyś pijąc kawę w Coffeheaven spróbowałam sprzedawanych tam właśnie muffinek z borówkami. Wiadomo, że wypieki w gastronomii muszą być trwałe, co niestety często odbija się na smaku Te były jednocześnie smaczne, zwarte i całkiem owocowe.  Z pewnością wytrzymują w gablocie więcej niż jeden dzień. Przyjrzałam się im i postanowiłam upiec podobne.

Wyszły naprawdę fajnie, a Iza twierdzi, że są dużo lepsze niż te z Coffeeheaven 🙂

Jeśli jesteście muffinkowymi zjadaczami, jak ja, to spróbujcie, proszę!

muffinki z borówkami ( dla niektórych pewnie z jagodami…)


12 sztuk

260 g mąki pszennej

40 g mąki ziemniaczanej

2 jajka

szczypta soli

180 g cukru

cukier waniliowy

2 pełne ( z czubkiem) łyżeczki proszku do pieczenia

150 g mleka

100 g oleju

120 g borówek  mrożonych

kilka łyżeczek cukru brązowego do posypania muffinek

Zmiksować dobrze wszystkie składniki oprócz cukru brązowego i  owoców.

Gdy masa będzie wymieszana dodać borówki, mrożone owoce porozdzielać, żeby nie były zmrożone w jednej bryle, tylko luźne kuleczki. Wsypywać je i od razu lekko wymieszać, ciasto zabarwi się na niebiesko, a owoce będą pojedynczo zatopione w cieście.

Przełożyć masę do 12 papilotek, każdą muffinkę posypać brązowym cukrem (około 1/2-1 łyżeczki)

Piec w temperaturze 180 stopni, aż wyrosną i będą złoto-brązowe i trochę popękane z wierzchu. Sprawdzić patyczkiem, czy są upieczone i wyjąć z piekarnika.

Smacznego,

Basia

Babeczki z kremowymi czapeczkami

komentarze 3

Już jakiś czas nie zabierałam się za pieczenie muffinek i wyraźnie stęskniłam się za nimi.

Dziś miałam trochę więcej czasu, więc postanowiłam coś upiec.

Pomyślałam jednak, że zrobię coś innego troszkę, wprawdzie też babeczki, ale trochę inne.

Podoba mi się ta moda, która ostatnio  nas ogarnęła, moda na cupcakes, anglosaskie babeczki z czapeczkami z przeróżnych kremów. Uwielbiam muffinki  i uważam, że są urocze, a ten kolorowy, pyszny dodatek w postaci odrobiny maślanego czy twarożkowego kremu tylko dodaje im urody i odświętnego charakteru.

Od dawna myślałam, żeby coś takiego przygotować, jednak dopiero wczoraj, gdy zostałam poczęstowana taką babeczką domowego wypieku, sama zmobilizowałam się do tego.

Przygotowałam trochę mniej  ciasta niż zwykle na 12 sztuk, skoro babeczki mają mieć czapeczki, nie mogą same być zbyt wysokie.

Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni.Do miski robota wrzuciłam mąkę z proszkiem, jajko, śmietanę, mleko, cukier, naturalną esencję waniliową, roztopione masło i wszystko wyrobiłam.

Do papilotek włożyłam porcje ciasta i upiekłam.

Gdy były gotowe, wyjęłam z piekarnika i całkiem wystudziłam.

Ubiłam mikserem kremowy serek, dodałam podczas ubijania syrop malinowy i cukier puder.

Masę z serka włożyłam do szprycy do dekoracji.

Wystudzonym babeczkom odcinałam delikatnie górną część, robiłam niewielkie zagłębienie i wkładałam  w nie około łyżeczki galaretki porzeczkowej. Następnie każdą babeczkę przykrywałam wcześniej odciętą z niej częścią.

Na koniec każdą babeczkę udekorowałam porcją kremu i na szczycie odrobiną galaretki porzeczkowej. Delikatnie posypałam kolorowym cukrowym maczkiem.

Fajnie wyszły.

Coś mi się wydaje, że rozpoczął się nowy rozdział w mojej muffinkowej aktywności 🙂

Babeczki z galaretką porzeczkową i kremową czapeczką

na 12 sztuk

200 g mąki

2 łyżeczki proszku do pieczenia

100 g masła roztopionego

100 g cukru

100 g śmietany  kwaśnej 18%

50 ml mleka

naturalna esencja waniliowa

mały słoiczek galaretki porzeczkowej (użyłam galaretki własnej roboty z czarnych i czerwonych porzeczek)

ok. 200 g serka kremowego, ja użyłam serka Turek kremowy, pakowanego po 125 g w prostokątne płaskie pudełeczka. Sam serek powinien być dość sztywny, żeby dodanie syropu nie rozrzedziło go zbytnio, uniemożliwiając dekorowanie nim babeczek. Turek w okrągłych opakowaniach ( np po 150 g)  jest raczej zbyt rzadki.

odrobina syropu malinowego (lub innego)

około 2 łyżeczki cukru pudru.

Smacznego,

Basia

Muffiny z bakaliami i pączki na Tłusty Czwartek

komentarze 4

Zbliża się Tłusty Czwartek, a ja nie zaplanowałam smażenia! Bardzo ostatnio cierpię na brak czasu, co widać również po częstotliwości moich postów.

Mam nadzieję, że choć Wam uda się  dotrzymać jutrzejszej, tłustoczwartkowej tradycji. Wprawdzie nie będę jutro smażyć pączków, ale Renacie i innym spragnionym przepisu na nie,  zaproponuję recepturę mojej Mamy. Ja nigdy nie czułam się mocna w pączkach, zresztą niewiele razy podchodziłam do tego tematu, więc trudno o perfekcję w takiej sytuacji.

Poniżej znajdziecie więc przepis na pączki.

Jeśli zdecydujecie się na wykorzystanie przepisu, to bardzo proszę o komentarze na ten temat, może wtedy i ja się zdecyduję na to przedsięwzięcie? Choćby nawet już w Poście!

A tymczasem upiekłam muffiny bakaliowe, takie małe keksy!

Bardzo smaczne wyszły, więc polecam.

Moja dzisiejsza wersja upieczona została z dodatkiem roztopionego masła, jeśli jednak zależy Wam na wypieku bardziej dietetycznym możecie spokojnie z niego zrezygnować.

Kiedyś zdarzyło mi się o nim zapomnieć, zorientowałam się dopiero wtedy, kiedy muffiny już były w piekarniku. Wyszły zupełnie fajne, biszkoptowe raczej. A według mojej Córki znacznie lepsze niż te z masłem. Zaryzykowała nawet stwierdzenie, że to najlepsze muffiny, jakie upiekłam! Nie wiem, ja chyba wolę te z masłem, są bardziej kruche.

Ale wybór należy do Was.

Zapraszam!

Keksowe muffiny bakaliowe

12 sztuk

250 g mąki

2 jajka

2 łyżeczki proszku do pieczenia

100g roztopionego masła

100ml mleka

50 ml śmietany kwaśnej ( jeśli nie planujecie masła, proponuję dać nieco więcej śmietany, np 100ml)

100g cukru

szczypta soli

naturalny olejek cytrynowy ( może być zamiast tego otarta skórka z cytryny)

250 g  w sumie: pokrojonych moreli, suszonych śliwek, suszonych jabłek, wiśni, orzechów.

Według uznania. Ja dałam trochę smażonej pigwy, o której tu kiedyś pisałam. Dzięki swemu kwaskowemu smakowi świetnie pasuje do innych, raczej głównie słodkich bakalii.

Nagrzałam piekarnik do około 190 stopni.

W misce szybko wymieszałam mąkę, jajka, proszek, mleko, śmietanę, cukier, roztopione masło, na końcu wrzuciłam bakalie i wymieszałam jeszcze raz. Do papilotek nakładałam porcję ciasta. Formę wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy muffiny były złociste, sprawdziłam patyczkiem, czy są upieczone. Były gotowe, więc wyjęlam z piekarnika.

A smakoszom chrustu przypominam, że w zeszłym roku przy okazji Tłustego Czwartku pisałam o chruście według przepisu mojej Mamy. Ten przepis możecie znaleźć tutaj   http://www.rozkoszepodniebienia.com/?s=chrust

A oto przepis na pączki:-)

Pączki

1/2 kg mąki

50 g drożdży

50-80 g cukru

ok.1/4 l mleka

3 żółtka

1 jajko

sól

50 g masła

1 kieliszek alkoholu(wódka, brandy np)

skórka otarta z cytryny

i ew. sok z tej cytryny

powidła albo marmolada, chętnie z dodatkiem konfitury z róży.

smalec do smażenia

Zrobić rozczyn gęstości śmietany z drożdży, łyżeczki cukru i ciepłego mleka.

Po wyrośnięciu dodać wszystko oprócz masła. Wyrobić ciasto.

Gdy wyrobione, dodać masło i wyrobić z masłem.

Ciasto powinno być niezbyt gęste.

Zostawić do wyrośnięcia.

Gdy wyrośnie nabierać małe porcje ciasta, około 40 g, formować krążki , nakładać porcję marmolady i zaklejać dokładnie, układać na desce, czy stolnicy posypanej delikatnie mąką, zlepionym miejscem na spodzie.

Pozostawić jeszcze do wyrośnięcia.

Rozgrzać tłuszcz, sprawdzić ( najlepiej kładąc kawałek ciasta), czy jest odpowiednio gorący. Jeśli ciasto szybko wypłynie i zacznie się rumienić ( nie przypalać!!), znaczy że jest dobra temperatura.

Wyrośnięte pączki kłaść na tłuszcz górną stroną w dół. Pączki powinny swobodnie pływać. Przykryć i smażyć. Gdy się zrumienią od spodu, odwrócić i smażyć bez przykrycia.

Usmażone wyjąć na bibułę czy papier, a potem przełożyć na talerz i sporo posypać cukrem pudrem.

Wszystkim Łasuchom życzę smacznego Tłustego Czwartku!

Basia

Szpinakowe babeczki z bałkańskim serem

komentarzy 10

Wpadła mi wczoraj w rękę książeczka  „Babeczki”,  będąca dodatkiem do Gazety Wyborczej.

Obejrzałam ją i  nie zachwyciłam się specjalnie, głównie przepisami  na muffinki na słodko.

Wiem, że kiedy ktoś upiecze setki, a może już nawet tysiące przeróżnych babeczek, to trudno go zaskoczyć jakimś pomysłem. Ale dla nowicjusza z pewnością znajdzie się tu kilka pomysłów.

Ja zwróciłam uwagę na przepisy babeczek wytrawnych, czyli na słono. Spodobał mi się przepis na takie ze szpinakiem i serem feta.

Zabrałam się do ich  pieczenia, ale mimo podtytułu  książeczki „ tylko sprawdzone przepisy”, przefiltrowałam  jednak recepturę przez swoje doświadczenie 🙂

Muffinki wyszły naprawdę świetne, bardzo je polecam szczególnie  tym, którzy nie przepadają za słodką wersją takich wypieków, bo  fanów muffinek w każdym wydaniu chyba nie trzeba będzie do   wypróbowania tego przepisu specjalnie namawiać.

Ciekawy pomysł i niezwykle prosty  w wykonaniu, co zawsze uznaję za ogromną zaletę.

W oryginalnym przepisie  wykorzystano ser feta, ja miałam w domu akurat bułgarski ser, podobny do fety. Do części muffinek dałam też drobno posiekany i podsmażony wcześniej boczek. Ciekawie wyszło. Spróbujcie, warto!

Muffinki ze szpinakiem i serem bałkańskim

(i niektóre jeszcze z boczkiem 🙂 )

12 sztuk

270 g mąki

250 g szpinaku mrożonego, w liciach

2 kopiate łyżeczki proszku do pieczenia

80 ml oleju

świeżo zmielony pieprz

2 jajka

260 g sera bałkańskiego

2 cienkie plasterki boczku

250g jogurtu naturalnego

Rozgrzałam piekarnik do około 180-190 stopni.

Rozmrożony szpinak poddusiłam na patelni, odcisnęłam nadmiar płynu( niewiele go zostało po podduszeniu na patelni) i pokroiłam grubo. Odstawiłam, żeby ostygł. Podsmażyłam również pokrojony w małą kosteczkę boczek, przestudziłam potem. W misce zmiksowałam mąkę, proszek do pieczenia, jajka, jogurt, olej, dodałam pokruszony ser, szpinak i wymieszałam całość. Do około połowy ciasta dodałam podsmażony wcześniej boczek.

Formę do muffinów wyłożyłam papilotkami, do każdej włożyłam porcję ciasta i wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy były ładnie przyrumienione i gdy patyczek wbity w nie wychodził suchy,  wyjęłam je z piekarnika, przestudziłam nieco, a potem  wyjęłam z formy.

Smacznego,

Basia

Bardzo czekoladowe muffinki z wiśniami

komentarzy 5

Nie miałam wcale tego pisać, bo moja Córka stwierdziła, że to nudne! Ciągle te muffinki i muffinki. No więc trudno, jak nie,  to nie…

Ale tak się złożyło, że miałam okazję  poczęstować  czekoladową muffinką  Martę (wierną czytelniczkę tego bloga 🙂 ),  a ona właśnie poprosiła o przepis na nie, więc jednak napiszę!

Zaczęło się od tego, że zobaczyłam w Almie wiśnie suszone, sprzedawane na wagę (nawiasem mówiąc nieprzyzwoicie drogie).

Zaraz wyobraziłam sobie ich smak i aromat… no i musiałam kupić choć trochę.

W drodze powrotnej do domu , jak to zwykle bywa z różnymi  właśnie kupionymi przysmakami, sięgałam do woreczka z wiśniami i podjadałam. Na szczęście trochę oszczędziłam!

Zaczęłam zastanawiać się,  do czego mogę ich użyć? Ale biorąc pod uwagę, że właśnie kończyły się już w domu poprzednie wypieki,  a jak już wspominałam nie lubię, gdy nie ma niczego słodkiego w domu, zdecydowałam się na upieczenie bardzo czekoladowych muffinek z wiśniami. Połączenie czekolady i wiśni, to przecież sprawdzone i udane połączenie. Tym razem również.

Bardzo czekoladowe muffinki z wiśniami

12 sztuk

250 g mąki

2 łyżeczki  proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody oczyszczonej

czekolada gorzka pokrojona w małą kostkę

4 kopiate łyżki dobrego kakao

175 g cukru

250 ml mleka

80 g oleju roślinnego

1 jajko

garść suszonych wiśni

Rozgrzałam piekarnik do 200 stopni.

W misce wymieszałam  mąkę, sodę i proszek, kakao, cukier, dodałam mleko, jajko i olej. Szybko  wymieszałam, nie przejmując się pozostałymi w cieście grudkami, dodałam pokrojoną czekoladę i wiśnie i szybko wymieszałam. Do papilotek ułożonych w muffinkowej blaszce nakładałam sporą porcję ciasta, całość tego co przygotowałam zmieściłam w  12 papierowych miseczkach.

Piekłam około 20 minut, sprawdziłam patyczkiem. Gdy patyczek był  czekoladowy tylko tam, gdzie natrafił na rozpuszczona czekoladę,  a śladów niedopieczonego  ciasta nie było na nim, wyjęłam muffinki z piekarnika.

Smacznego,

Basia

Muffinki zamiast szarlotki

Brak komentarzy

Dziś mam coś dla miłośników szarlotki z cynamonem i dla fanów muffinek równocześnie.

Przepyszne muffinki z jabłkami i cynamonem…palce lizać!

Zwróciłam  dziś uwagę na jabłka, które kupiłam już dobrych kilka dni temu.

To były Szare Renety. Kupiłam je z myślą o czymś, czego w rezultacie nie ugotowałam, więc renety zostały .  Trzeba je było koniecznie wykorzystać, bo zaczęły już się marszczyć.

Biorąc pod uwagę moją muffinkową miłość , zaczęłam przeglądać przepisy właśnie na muffinki.

Prawdę powiedziawszy, nie mogę się zwykle oprzeć wypróbowaniu nowych receptur na te wypieki, a z jabłkami babeczek jeszcze nie piekłam.  Dlatego bez zbędnej zwłoki zabrałam się właśnie za nie, podpatrując przepis u Nigelli w „Kitchen”.

Muffinki upiekły się wyśmienicie, wyrosły bardziej, niż te,  które do tej pory piekłam.

Dzięki sporej ilości jabłek są lekkie i owocowe, dzięki cynamonowi  prawdziwie szarlotkowe, a za sprawą posypki na wierzchu z orzechami, cukrem i cynamonem delikatnie chrupiące.

Udany pomysł!

Muffinki z jabłkami i cynamonem

na 12 sztuk

250 g mąki

100g oleju roślinnego

2 jajka

2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

2 łyżeczki cynamonu ( 1 + 1)

2 duże Szare Renety

125 cukru demerara plus 4 łyżeczki na posypkę

100g miodu

60g jogurtu naturalnego

80g migdałów i orzechów laskowych  grubo posiekanych (jedne i drugie nieobrane)

Rozgrzałam piekarnik do około 190 stopni.

Obrałam jabłka i pokroiłam w małą kostkę (około 1cm X 1 cm), odstawiłam na chwilę.

W misce wymieszałam mąkę, proszek do pieczenia i  1 łyżeczkę cynamonu.

W drugiej misce wymieszałam widelcem cukier, jajka, jogurt, olej, miód.

Do miski z mąką wlałam wymieszaną masę, dodałam jabłka i  połowę orzechów i migdałów i szybko wymieszałam całość.

W osobnej misce wymieszałam  posypkę, czyli pozostałe orzechy i migdały,  pozostały cukier i łyżeczkę cynamonu.

Do formy na muffinki  włożyłam papilotki , do każdej nałożyłam porcję ciasta, było go naprawdę dużo. Papilotki były całkiem pełne. Z wierzchu posypałam przygotowana posypka i wstawiłam do piekarnika. Piekłam około 20 minut, kiedy były rumiane, a patyczek w nie wbity wychodził suchy, wyjęłam muffinki z piekarnika. Gdy nieco ostygły ostrożnie wyjęłam je z formy. Pyszne są zarówno ciepłe jak i przestudzone.

Smacznego,

Basia

Noworoczne gwiazdki

Brak komentarzy


Szczęśliwego Nowego Roku!

Mam nadzieję, że spędziliście Sylwestra miło i smacznie.

Niech cały ten, właśnie  rozpoczęty, rok będzie dla Was udany

Kulinarne również:-)

Życzę Wam, zatem,  dobrych i sprawdzonych przepisów.

A skoro o przepisach mowa, to przyznam, że zwykle niezbyt chętnie  korzystam z przepisów zamieszczanych w czasopismach, zauważyłam  parokrotnie, że są nierzetelne i  niewypróbowane. Zdecydowanie wolę przepisy ze sprawdzonych książek kucharskich.

Tym razem jednak, za namową Córki,  zdecydowałam się spróbować recepturę zamieszczoną w ostatnim Twoim Stylu. Zachęcił nas sos karmelowy, który miał się znaleźć w opisywanych tam muffinkach, bo do karmelu  (i do muffinek!) obie mamy wielką słabość 🙂

Dziś rano mój Mąż zapragnął jakiegoś noworocznego wypieku,  stąd wziął się pomysł na dzisiejsze pieczenie.

Korzystając z dzisiejszego święta oraz z równie świątecznej silikonowej foremki, którą ostatnio dostałam, upiekłam noworoczne śmietankowo-karmelowe muffinki-gwiazdki.

Przyznam, że do tej pory z dystansem podchodziłam do silikonowych foremek do pieczenia. Jakoś nie mogłam uwierzyć w to, że takie „plastikowe” foremki nie topią się w rozgrzanym piekarniku…

Dziś spróbowałam w nich upiec i okazało się, że to działa!

Silikonowych foremek nie trzeba nawet natłuszczać, po prostu wlewa się do nich ciasto i tyle.

Przepis z Twojego Stylu najpierw wzbudził we mnie wątpliwość,  bo gdy zaczęłam ubijać cukier z jajkami, to okazało się, że ich  proporcje uniemożliwiają raczej ubicie na „puszystą masę”, jak wskazywał przepis, ale po dodaniu śmietanki i mleka całość poszła  już do przodu! Poza tym nie bardzo było wiadomo, ile muffinek wyjdzie z przepisu. Ja upiekłam tym razem gwiazdki z innej formy, ale sądząc po ilości mąki w przepisie myślę,  że takie ilości, jakie podaję poniżej, wystarczają na 12 standardowych  muffinek.

Do tego wypieku użyłam sosu karmelowego zrobionego ze skarmelizowanego cukru,  do którego dodałam śmietankę kremówkę i trochę masła ( do cukru z wodą, rozgrzanego i zrumienionego na brązowo- po prostu karmelu- dodać śmietankę i  mieszać, aż zrobi się gładka masa,  dodać trochę masła i jeszcze wymieszać).

Noworoczne gwiazdki śmietankowo-karmelowe

250 g mąki

70 g masła

130 g cukru

2 jajka

łyżeczka proszku do pieczenia

ok. 40 ml śmietanki  36%

ok. 80 ml mleka

ok. 80 ml  domowego sosu karmelowego

2 garści ( plus te do dekoracji) różnych orzechów, ja dałam włoskie i laskowe

Masło zmiksować  z cukrem, dodać po kolei  jajka, wlać śmietankę i mleko, miksować  i dodać sos karmelowy.

Dodać mąkę z proszkiem i dalej miksować, dodać  orzechy i jeszcze wymieszać dokładnie.

Przełożyć masę do foremek (papilotek np.) , na wierzchu na każdej babeczce położyć kilka orzechów i piec przez około 20 minut w temperaturze 180-200 stopni, aż będą złocisto- rumiane.

Gotowe muffinki  wyjąć i wystudzić.

Są naprawdę niezwykle smaczne, gorąco polecam, nawet jeśli nie macie takich okolicznościowych foremek 🙂

Basia

Hiacynty i pierniki

komentarze 2

Kiedy kończy się zima, ale wiosny jeszcze nie widać zbyt dobrze,  często kupuję  pojawiające się wtedy w sprzedaży hiacynty. To są właściwie cebule hiacyntów z nieśmiało wychodzącymi dopiero pąkami kwiatów.

Kupuję kilka naraz, sadzę je w doniczkach i stawiam na oknie w kuchni. Na bieżąco obserwuję, jak kwiaty rosną i rozkwitają. Chcę w ten sposób wywołać wiosnę. Często bywa tak, że kilka razy pod rząd na parapecie dojrzewają hiacynty, a wiosny wciąż nie ma… Ja natomiast mam potem mnóstwo przekwitniętych  cebul hiacyntowych!

Kiedy już jest prawdziwa wiosna, zwykle sadzę je w ogrodzie. Chyba że coś przeszkodzi  mi w tym, albo po prostu zapomnę .

Tak właśnie było w tym roku, i w rezultacie cebule przeleżały całe lato na tarasie,… aż w okolicy września zaczęły puszczać nowe pędy!

Zmiłowałam się wtedy nad nimi i posadziłam je w donicy.

A one  tak się odwdzięczyły właśnie:

Ostatnie ciepłe i słoneczne dni ( zupełnie jakby nielistopadowe) nastrajają pozytywnie. Jakoś trudno uwierzyć, że za chwilę będzie już grudzień. A skoro grudzień, to i Święta. No i  przygotowania do Świąt!

Właśnie! Muszę przecież już  nastawić ciasto na pierniki, żeby miało czas dojrzeć. Ale o tym napiszę  innym razem.

Na pewno zaraz na początku tygodnia musze kupić  mąkę i miód i zrobić ciasto.

A tymczasem, na prośbę mojej Córki,   upiekłam piernikowe muffiny.

Muffiny piernikowe

na 12 sztuk

250 g mąki

2 płaskie łyżeczki przyprawy do pierników

90 g oleju

150g miodu

łyżeczka sody oczyszczonej

1duże lub 2 małe jajka

100g kwaśnej śmietany ( dałam 12%)

powidła śliwkowe

2 łyżki cukru muscovado

mała płaska łyżeczka cynamonu

garść orzechów włoskich grubo posiekanych

Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni.

Do miski wsypałam mąkę, przyprawę do pierników, sodę, dodałam jajka, olej i podgrzany miód.

Dodałam śmietanę i wymieszałam całość dokładnie.

Do formy na muffiny włożyłam papilotki, do każdej włożyłam trochę ciasta i zrobiłam małe zagłębienie, w które   następnie włożyłam łyżeczkę powideł, a następnie powidła przykryłam znów ciastem. W miseczce wymieszałam muscovado z cynamonem i orzechami. na wierzchu każdej muffinki położyłam łyżeczkę tej mieszanki. Wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy patyczek wbity w muffinki po wyjęciu był suchy, wyjęłam je z piekarnika.

Trzeba uważać  sprawdzając patyczek,  bo można to  błędnie odebrać,   kiedy jest  mokry  od powideł, a nie z nieupieczenia 🙂

Zamiast cukrowo-cynamonowej posypki można muffinkom zrobić też  „czapeczkę” z czekolady.

Te muffinki są dość mało słodkie, więc czekolada im  z pewnością nie zaszkodzi, a do powideł można dodać  konfiturę z róży.

I ja tak właśnie  zrobię następnym razem!

Smacznego,

Basia

Znów muffinki!

Brak komentarzy

Chyba dawno nie było muffinek. Oj, stęskniłam się za nimi, bardzo! A jak wiadomo, mam do nich ogromną słabość…

Nie ma więc na co czekać,  do roboty!

Tylko jakie zrobić?

Jest kilka takich przepisów, według  których mogłabym ciągle piec.

Poza muffinkami z owocami bardzo lubię takie z orzechami włoskimi i syropem klonowym. Albo te snickersowe, mniam!

Postanowiłam jednak wymyśleć coś innego tym razem.  Spontaniczne przepisy „z głowy” są wielokrotnie bardzo trafione. Takie, które przychodzą na myśl od razu, niemal  w całości. To tak, jakby intuicja dyktowała, jak ma być.

Wprawdzie znów będą w nich orzechy ( mam właśnie na nie  wielką ochotę 🙂 ),  ale poza tym będzie jeszcze golden syrup i czekolada, czyli same pyszności .

Jest więc spora szansa, że będą dobre!

Muffinki są wdzięcznym wypiekiem, ubrane w kolorowe fartuszki są znacznie weselsze niż po prostu ciasto.  Choćby  były z tych samych składników i  smakowały dokładnie tak samo jak ono, z pewnością wydadzą się od niego dużo  lepsze.

Czy zatem względy estetyczne tak bardzo decydują o smaku? U mnie z pewnością tak jest.  Jedni mniej zwracają uwagę  na formę, inni bardziej.

Dla mnie bardzo ważny jest sposób podania potrawy, nie mniej  niż jej treść. Najpierw je się „oczami” przecież.

Niech więc wszystkie zmysły mają ucztę, jeśli to tylko możliwe.

Muffinki z golden syrup, czekoladą i orzechami włoskimi

na 12 sztuk

200g mąki

125 g śmietany kwaśnej

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody oczyszczonej

około 80g oleju

2 jajka

100g golden syrup ( do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością albo innych dobrze zaopatrzonych)

50 g orzechów włoskich grubo posiekanych

około 100g czekolady (dałam  pół na pół mlecznej i gorzkiej) posiekanej na małą kosteczkę

dodatkowo na polewę

4 kosteczki gorzkiej czekolady i około 2 łyżki śmietanki kremówki

Rozgrzałam piekarnik do około 180stopni

W misce ubiłam mikserem jajka, śmietanę, mąkę z proszkiem i sodą, olej, golden syrup.

Dodałam posiekaną czekoladę. Fajnie będzie wyglądać biała i ciemna czekolada. Ja akurat nie miałam białej w domu. Dodałam orzechy i wymieszałam całość.

Masę przełożyłam do papilotek  ułożonych w formie na muffinki.

Piekłam około 20 minut, aż pięknie wyrosły i zarumieniły się.

Gdy przestygły,  wierzch  babeczek posmarowałam czekoladą ( rozpuszczoną ze śmietanką w kuchence mikrofalowej).

Smacznego

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress