Mamy w ogrodzie piękny krzew jaśminowca. Posadziliśmy go pewnie jakieś 15 lat temu.

Z roku na rok  był coraz większy i większy… aż zrobił się naprawdę ogromny!

Kiedy zaczyna kwitnąć jest pięknie biały, a ogród tonie w jego niesamowitym zapachu.

To trwa kilka tygodni, pewnie w sumie około miesiąca. Przynoszę gałęzie jaśminu do domu, wstawiam je do wazonów i zapach wypełnia także dom. To piękne tygodnie.

Ale przychodzi czas, gdy płatki jaśminu zaczynają opadać, na trawie wokół krzewu tworzy się biały dywan… To niestety sygnał, że musimy zapomnieć o jaśminie na cały rok…

I właśnie przyszedł ten czas 🙁

Na pocieszenie upiekłam muffinki z truskawkami i nektarynkami.

Truskawki są oczywiście najlepsze świeże, zjedzone na surowo.

Upieczone w cieście, zwykle powodują, że ciasto jest rozmoczone, szczególnie wtedy, gdy się ich da sporo. Moje dzisiejsze muffinki były pewnym eksperymentem, który uznaję za niezwykle udany. Pokroiłam truskawki (podobnie jak nektarynki) na małe kawałeczki, takie wielkości borówek mniej więcej. I to jest wyjście z sytuacji! Babeczki są wyraźnie owocowe, truskawkowe i nektarynkowe, lekko wilgotne  i zupełnie nie są rozmoczone.

Muffinki z truskawkami i nektarynkami

12 sztuk

300 g mąki

1 kopiata łyżeczka proszku do pieczenia

1 kopiata łyżeczka sody oczyszczonej

1 jajko

naturalna esencja waniliowa

200 g śmietany kwaśnej

około 50 ml mleka

ok 180 g cukru demerara

100 g oleju

około 120 g truskawek ( drobno pokrojonych)

1 niezbyt duża nektarynka  ( drobno pokrojona)

płatki migdałów do posypania z wierzchu i kilka łyżeczek cukru demerara

Wszystkie składniki oprócz owoców, cukru  do posypania i płatków migdałowych, wrzuciłam do robota. Zmiksowałam. Dodałam pokrojone owoce i lekko, ale bardzo dokładnie wymieszałam. Masę przełożyłam do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Każdą muffinkę posypałam płatkami migdałów i cukrem brązowym. Wstawiłam do nagrzanego wcześniej  do temperatury 200 stopni piekarnika. Zmniejszyłam moc piekarnika do około 180 stopni i piekłam, aż muffinki były wyrośnięte i złote z wierzchu. Sprawdziłam wtedy patyczkiem, był suchy po wyjęciu z muffinki, więc babeczki były gotowe.

Polecam 🙂

Basia