Kiedy kończy się zima, ale wiosny jeszcze nie widać zbyt dobrze, często kupuję pojawiające się wtedy w sprzedaży hiacynty. To są właściwie cebule hiacyntów z nieśmiało wychodzącymi dopiero pąkami kwiatów.
Kupuję kilka naraz, sadzę je w doniczkach i stawiam na oknie w kuchni. Na bieżąco obserwuję, jak kwiaty rosną i rozkwitają. Chcę w ten sposób wywołać wiosnę. Często bywa tak, że kilka razy pod rząd na parapecie dojrzewają hiacynty, a wiosny wciąż nie ma… Ja natomiast mam potem mnóstwo przekwitniętych cebul hiacyntowych!
Kiedy już jest prawdziwa wiosna, zwykle sadzę je w ogrodzie. Chyba że coś przeszkodzi mi w tym, albo po prostu zapomnę .
Tak właśnie było w tym roku, i w rezultacie cebule przeleżały całe lato na tarasie,… aż w okolicy września zaczęły puszczać nowe pędy!
Zmiłowałam się wtedy nad nimi i posadziłam je w donicy.
A one tak się odwdzięczyły właśnie:
Ostatnie ciepłe i słoneczne dni ( zupełnie jakby nielistopadowe) nastrajają pozytywnie. Jakoś trudno uwierzyć, że za chwilę będzie już grudzień. A skoro grudzień, to i Święta. No i przygotowania do Świąt!
Właśnie! Muszę przecież już nastawić ciasto na pierniki, żeby miało czas dojrzeć. Ale o tym napiszę innym razem.
Na pewno zaraz na początku tygodnia musze kupić mąkę i miód i zrobić ciasto.
A tymczasem, na prośbę mojej Córki, upiekłam piernikowe muffiny.
Muffiny piernikowe
na 12 sztuk
250 g mąki
2 płaskie łyżeczki przyprawy do pierników
90 g oleju
150g miodu
łyżeczka sody oczyszczonej
1duże lub 2 małe jajka
100g kwaśnej śmietany ( dałam 12%)
powidła śliwkowe
2 łyżki cukru muscovado
mała płaska łyżeczka cynamonu
garść orzechów włoskich grubo posiekanych
Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni.
Do miski wsypałam mąkę, przyprawę do pierników, sodę, dodałam jajka, olej i podgrzany miód.
Dodałam śmietanę i wymieszałam całość dokładnie.
Do formy na muffiny włożyłam papilotki, do każdej włożyłam trochę ciasta i zrobiłam małe zagłębienie, w które następnie włożyłam łyżeczkę powideł, a następnie powidła przykryłam znów ciastem. W miseczce wymieszałam muscovado z cynamonem i orzechami. na wierzchu każdej muffinki położyłam łyżeczkę tej mieszanki. Wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy patyczek wbity w muffinki po wyjęciu był suchy, wyjęłam je z piekarnika.
Trzeba uważać sprawdzając patyczek, bo można to błędnie odebrać, kiedy jest mokry od powideł, a nie z nieupieczenia 🙂
Zamiast cukrowo-cynamonowej posypki można muffinkom zrobić też „czapeczkę” z czekolady.
Te muffinki są dość mało słodkie, więc czekolada im z pewnością nie zaszkodzi, a do powideł można dodać konfiturę z róży.
I ja tak właśnie zrobię następnym razem!
Smacznego,
Basia





1. Komentarz przez Dorota
19/lis/2010 na 20:11
Te hiacynty , to chyba wrześniowe chłody potraktowały jako zimę a teraz dla nich to już wiosna. Mnie też by wystarczyła taka zima!
A muffinki może zrobię świątecznie.
2. Komentarz przez Basia
20/lis/2010 na 11:40
Na Święta, to koniecznie trzeba zrobić prawdziwe pierniki!
Jeśli nie robiłaś do tej pory, to polecam gorąco.