Archwium dla ·

zupy

· Kategoria...

Pikantny krem z dyni

Brak komentarzy

Do tej pory sądziłam, że najlepszą zupą dyniową jest ta moja ulubiona z dodatkiem masła orzechowego. Ale kiedy dziś ugotowałam tę pikantną, prostą zupę z dodatkiem jedynie cebuli i przypraw, zaczynam mieć wątpliwości, która z nich jest lepsza.

Jesień,  taka jaką mamy teraz, to najlepszy czas na zupy dyniowe. Dynie są chyba w każdym sklepie z warzywami: żółte, pomarańczowe, słodkie i pikantne. Do wyboru, do koloru! Więc korzystajmy z nich.

A może dwie pieczenie przy jednym ogniu?

Lampion na halloween, a z tego co w środku pyszna zupa?

Myślę, że to fajny pomysł 🙂

Pikantna zupa z dyni

ok.4-5 porcji

1 kg dyni obranej z pestek i skóry i pokrojonej w kostkę

2 cebule posiekane

2 kostki ekologicznego warzywnego bulionu

2 łyżki cukru demerara

2 rozgniecione ząbki czosnku

łyżeczka curry

1/4 łyżeczki mielonej kolendry

spora szczypta chili, ale jeśli wolicie mniej pikantną zupę, to uważajcie z jego ilością

1/4 łyżeczki mielonego imbiru

łyżeczka octu winnego

2-3 łyżki oliwy

sól według uznania

kilka orzechów włoskich uprażonych na suchej patelni i posiekanych

ewentualnie śmietanka jeśli ktoś lubi

ewentualnie grzanki z bagietki/ bułki

Dynię pokrojoną w kosteczkę poddusiłam na oliwie, dodałam czosnek, cebulę i dalej dusiłam mieszając co jakiś czas. Dodałam około 250 ml wody, kostki bulionowe, wszystkie przyprawy. Po około 30 minutach wrzuciłam całość do blendera i zmiksowałam. Przelałam do garnka i dodałam około 500 ml przegotowanej wody.

Na patelni wyprażyłam orzechy, posiekałam je i posypałam gotową zupę.

Smacznego,

Basia

zupa-krem ze szpinaku i bazylii

komentarze 2

Znów przyszedł czas na gotowanie zup.

I choć zdarzył mi się już wrześniowy krupnik, to zasadniczo na razie jeszcze stawiam na lekkie zupy. Stąd właśnie ta dzisiejsza moja zupa szpinakowo- bazyliowa, przyjemnie zielona za sprawą szpinaku i niezwykle aromatyczna dzięki ogrodowej bazylii.

I jak to zazwyczaj u mnie bywa, zupa niezwykle prosta.

Na patelni rozmroziłam pod przykryciem szpinak, dodając trochę wody i oliwy. Gdy był miękki dodałam czosnek i chwilę dusiłam. W blenderze zmiksowałam krótko duszony szpinak z garścią intensywnie pachnącej, ogrodowej bazylii i  domowym pesto.

Dodałam wodę, trochę soli, cukru i octu winnego. I tyle!

Zupę podałam z kleksem  kwaśnej śmietany i grzankami podpieczonymi na patelni, bo moja rodzina tak lubi najbardziej 🙂

Zupa-krem ze szpinaku i bazylii

3 porcje

ok.300 g mrożonych liści szpinaku

2 ząbki czosnku

ok. 2 łyżki oliwy

garść świeżej ogrodowej bazylii

2 spore łyżki domowego pesto bazyliowego ( można użyć oczywiście takiego ze słoika, kupionego w sklepie)

sól ( jeśli użyjecie pesto kupionego w słoiku, to pewnie trzeba uważać z solą)

odrobina octu winnego

1-2 łyżeczki cukru

około 1 litra wody

śmietana kwaśna, po łyżce na porcję ( opcja)

grzanki z bułki lub bagietki podpieczone na oliwie ( opcja)

Smacznego,

Basia

Zupa z cukinii i szpinaku

komentarze 2

Zaczęły dojrzewać nasze ogrodowe cukinie. Wygląda więc na to, że przechodzimy na dietę cukiniową 🙂

W zeszłym roku musiałam wykazywać się sporą kreatywnością w zakresie przygotowania dań z cukinii i pewnie tak też będzie w tym sezonie.

Zaczynam od zupy.

Dziś ugotowałam zupę z cukinii z dodatkiem szpinaku.

Ten szpinak zastosowałam głównie ze względów kolorystycznych. Cukinia, mimo swej zielonej skórki, jest raczej blada i  z pewnością po zmiksowaniu taka byłaby zupa z cukinii.

Dodanie szpinaku, dosłownie na sekundy, podczas gotowania pozwoliło na uzyskanie obłędnie soczyście zielonego koloru tego dania.

Myślę, że i smak zupy skorzystał na tym dodatku.

Spróbujcie, proszę 🙂

Zupa z cukinii i szpinaku

porcja dla 3-4 osób

1 średnia zielona cukinia pokrojona drobno

1 spory ziemniak pokrojony drobno

1 cebula pokrojona drobno

około 100 g mrożonego szpinaku, oczywiście można dać świeży, ja akurat  nie miałam takiego w domu

oliwa do podsmażenia cukinii

2 ząbki czosnku

sól

pieprz

ocet winny

oliwa extra vergine dodana do gotowej już zupy

kilka liści świeżej bazylii do zmiksowania i kilka do przybrania

utarty ser Bursztyn do posypania gotowego dania

Na patelni rozgrzałam oliwę i podsmażyłam rozgnieciony czosnek, cebulę i cukinię uważając, żeby się nie przypaliły, dodałam trochę wody do duszących się warzyw. W tym czasie ziemniak gotował się w osolonej wodzie.

Odcedzony, miękki ziemniak włożyłam do duszącej się cukinii z cebulą, dodałam szpinak i dosłownie przez chwile tylko dusiłam, aż szpinak rozmroził się.

Warzywa przełożyłam do blendera, zmiksowałam wszystko dodając jeszcze kilka liści bazylii. Dodałam trochę wody, żeby uzyskać właściwą konsystencję zupy. Doprawiłam solą, cukrem, octem winnym, oliwą extra vergine.

Gotowe danie przed podaniem posypałam utartym serem Bursztyn.

Jeśli nie znacie tego sera, to muszę Wam powiedzieć, że warto spróbować go, bardzo fajny ser, taki trochę podobny w smaku do Oldamsterdamera (i też ma czarną skórę z wierzchu 🙂 )

Smacznego,

Basia

Najłatwiejsza zupa szparagowa

komentarze 2

Sezonu szparagowego ciąg dalszy:-)

Dziś zupa. Najłatwiejsza zupa ze szparagów.

Soczyście zielona i pyszna, a przy tym naprawdę dziecinnie łatwa.

Znów nie mogłam oprzeć się kupieniu zielonych szparagów. Wracałam do domu ze świadomością , że mam niewiele czasu na przygotowanie czegoś do jedzenia. Pomysł na zupę ze szparagów rozwiązywał więc mój problem.

Wiązkę szparagów umyłam i odcięłam z pędów końcówki. Jeśli z łatwością dawały się odciąć, nie obierałam. Jeśli nóż wyczuwał opór, obierałam dolne fragmenty łodyg.

Zagotowałam wodę w garnku, wrzuciłam do niej obrane i pokrojone na mniejsze kawałki szparagi. Dodałam czosnek, pokrojonego drobno ziemniaka i naturalną przyprawę warzywną i gotowałam, aż szparagi były dość miękkie. Wyjęłam część ugotowanych górnych fragmentów pędów, czyli tych z główkami i odłożyłam je do dekoracji. Resztę gotowałam jeszcze przez chwilę. W blenderze zmiksowałam szparagi, ziemniaka i wywar, w którym się gotowały. Dodałam  garść listków świeżej bazylii, szczyptę chili, sporo pieprzu, łyżeczkę cukru, łyżeczkę czy dwie octu winnego, śmietankę i sól.

Podczas gdy gotowała się zupa, zrobiłam do niej grzanki, pokroiłam bułkę w drobną kostkę i podsmażyłam na oliwie.

Gotową zupę nalałam do miseczek, ozdobiłam główkami szparagów i świeżą bazylią i podałam z grzankami.

Zupa ze szparagów

4 porcje

wiązka szparagów (500 g chyba)

750 ml wody ( ewentualnie więcej, jeśli jest potrzeba)

1 ziemniak

garść listków świeżej bazylii

sól

cukier

chili

pieprz

naturalna przyprawa warzywna

spory, rozgnieciony ząbek czosnku

100 ml śmietanki kremówki

grzanki

oliwa do podsmażenia grzanek

bazylia do dekoracji

Smacznego,

Basia

Botwinka!

Brak komentarzy

To już prawdziwa wiosna! Na straganach jest botwinka!

Jest wprawdzie jeszcze dość mizerna, korzeń buraka jest cieniutki, ale z pewnością można już botwinkę z niej upichcić.

Właśnie ją ugotowałam i myślę, że mogę zatem uważać sezon wiosenny w mojej kuchni za otwarty.

Przygotowując botwinkę siekam bordowe łodyżki, górę zielonych liści wyrzucam.

Obieram i siekam korzeń buraka, jeśli jest. Jeśli go jednak nie ma, tak jak o tej porze, wspomagam się później kwasem czy koncentratem barszczu, żeby zapewnić zupie, odpowiedni dla botwinki, kolor.

W rondlu na rozgrzanym maśle poddusiłam posiekane łodyżki, dałam do tego odrobinę octu winnego, żeby zupa nie straciła koloru podczas gotowania.

Dodałam po kilku minutach trochę wody, trochę kminku i dalej gotowałam przez kilka minut. Gdy łodyżki były miękkie dodałam więcej wody i przyprawiłam zupę naturalną przyprawą warzywną, solą i cukrem, który zawsze musi się znaleźć w mojej botwince.

Czasem dodaję do botwinki odrobinę mąki, rozrabiam ją dokładnie w zimnej wodzie i przez sitko wlewam do gotującej się zupy, stale mieszając, żeby nie zrobiły się kluski.

Tym razem nie zabielałam zupy mąką, natomiast dodałam do niej śmietanki. Gotową zupę posypałam posiekanym koperkiem. Botwinka MUSI być z koperkiem i nawet moja Córka jest tego zdania, na szczęście!

Dzisiejsza nasza botwinka podana była z ugotowanymi osobno ziemniakami i przepiórczymi jajkami.

Pycha!

Botwinka

4 porcje

pęczek młodej botwinki

łyżka masła

łyżka soku z cytryny albo odrobina octu winnego

( ewentualnie kopiata łyżeczka mąki rozrobiona w zimnej wodzie, jeśli wolicie z mąką)

przyprawa naturalna warzywna

sól według uznania

szczypta kminku

2 pełne łyżeczki cukru lub według uznania

po 2-3 przepiórcze jajka na porcję

ziemniaki ugotowane osobno, ilość -według uznania

pęczek posiekanego koperku, chyba że pęczek jest duży, to mniej

śmietanka słodka do zabielenia zupy. Dobrze ją dodać do niezbyt gorącej zupy, żeby się nie ścięła. Zawsze też lepiej dodać śmietankę do mniejszej ilości i potem dopiero do reszty zupy.

Smacznego,

Basia

Zupa z melona na sposób tajski

Brak komentarzy

Choć to zupełnie nie jest sezon na te owoce, ugotowałam właśnie zupę z melona.

A było tak: zostałam obdarowana żółtym melonem i zupełnie nie miałam na niego pomysłu.

Nie jest to mój ulubiony owoc, niestety. O ile uwielbiam melony Galia, aromatyczne i słodkie, te żółte są dla mnie raczej bez smaku.

Melon leżał sobie grzecznie w domu i czekał na swą kolej, która jednak ciągle nie nadchodziła…

Nie chciałam jednak, żeby się zepsuł, zaczęłam zastanawiać się, nad tym, co można z niego zrobić.

I tak właśnie wymyśliłam dzisiejszą zupę.

Komponując ją, wzięłam pod uwagę upodobania domowników.

Pomyślałam, że jeśli będzie trochę tajska w swym charakterze, to powinna zadowolić wszystkich.

Melona obrałam ze skóry, wycięłam gniazdo nasienne, pokroiłam miąższ na mniejsze kawałki i wrzuciłam do blendera. Zmiksowałam go dokładnie a następnie przelałam do garnka. Dodałam green curry paste, mleko kokosowe rozpuszczone w wodzie, bulion z kurczaka, rozdrobnione liście kafiru (bardzo aromatyczne, mocno  cytrynowe,  suszone liście  limonki, które można kupić w sklepach orientalnych,  a nawet w supermarketach- producent: firma Thai Heritage) i wszystko zagotowałam.

Przyprawiłam sosem rybnym, solą, dodałam rozmrożone wcześniej krewetki i sok z limonek.

Przygotowałam makaron ryżowy i już zupa była gotowa.

Zamiast krewetek, jeśli nie jesteście ich amatorami, można dać pokrojonego i uduszonego wcześniej kurczaka, można  też dać ugotowane na twardo jajko, ale można też niczego nie dodawać. Tak czy siak zupa jest pyszna! Jest trochę ostra, ale to można regulować ilością dodanej green curry paste.

Jeśli więc będziecie w posiadaniu melona i nie będziecie mieć pomysłu, co z niego zrobić, to polecam moją zupę!

Zupa z melona na sposób tajski

około 5 porcji

melon obrany ze skóry i pokrojony w kostkę, a potem zmiksowany dokładnie ( zmiksowany miąższ ważył  1000 g)

2 kopiate łyżki mleka kokosowego w proszku

200 ml wody

kostka bulionu z kurczaka

kopiata łyżeczka green curry paste

3 liście kafiru rozdrobnione na pył w moździeżu

kilka łyżek sosu rybnego

sól według uznania

500 g krewetek mrożonych pozbawionych pancerzy

sok z 1 limonki

natka pietruszki lub kolendra do posypania porcji

makaron ryżowy, przygotowany według przepisu na opakowaniu

Smacznego!

Basia

Po prostu żurek

komentarze 4

Żurek, to jedna z ulubionych zup w naszym domu.

Najbardziej lubię gotować go z własnoręcznie przygotowanego zakwasu żytniego.

Zakiszenie takiego zakwasu jest niezwykle proste i polega na zalaniu  mąki żytniej ciepłą (ale nie gorącą!) wodą,  wymieszaniu , dodaniu czosnku  i ewentualnie innych przypraw,  a potem pozostawieniu na parę dni w ciepłym miejscu. W ciągu pierwszych dwu dni rozpoczyna się fermentacja,  a po kolejnych paru dniach zakwas jest już na tyle kwaśny, że można się zabierać za gotowanie żuru, żurku czy  zalewajki .

W zależności od okazji, albo nastroju mój żurek jest bardziej  lub mniej pikantny, ma mniej lub więcej przypraw i śmietany. Czasem daję kwaśną śmietanę,  jeśli zupa jest stosunkowo mało kwaśna, a czasem  słodką, jeśli  jest odwrotnie.

Moja Córka lubi, kiedy w żurku  są też ziemniaki, kawałki kiełbasy i do tego jajko ugotowane na twardo. Czasem daję pokrojony w kosteczkę i podsmażony bekon. Zawsze jednak jest cebula posiekana i lekko  podsmażona  czy zeszklona. Musi być czosnek, majeranek, kminek, sporo pieprzu.

Pamiętam zupę mojej Mamy, zalewajkę. Bardzo ją lubiłam, gdy byłam dzieckiem. Zalewajka, to zupa z pokrojonymi ziemniakami zalanymi żurem (stąd jej nazwa).  Ta wersja żurku, gotowana przez moją Mamę,  była zawsze bardzo delikatna i łagodna, zabielona śmietaną.

U mnie w domu żurek musi być zdecydowanie mocniej przyprawiony, tak jak ten dzisiejszy.

Żurek

około ½ litra  zakwasu żytniego

około 200g kiełbasy pokrojonej w kostkę

odrobina oleju

jajko na twardo do każdej porcji

cebula posiekana

pieprz

rozgnieciony  spory ząbek czosnku

majeranek

kminek

liść laurowy

sól

łyżeczka cukru

łyżeczka  przyprawy NATUR, to produkt firmy Podravka, taka  nowoczesna Vegeta bez konserwantów i innych śmieci. Same warzywa i sól.

Listki śiweżego tymianku

śmietanka  słodka do zabielenia ( ilość według uznania, ja dałam około 100 ml)

W garnku  na rozgrzanym oleju  zeszkliłam cebulę, dodałam pokrojoną kiełbasę i czosnek, po chwili wlałam około 0,7 l wody i zagotowałam, wlałam wymieszany żurek i dalej mieszałam, aż całość zawrzała. Dodałam przyprawy, sól  i chwilkę jeszcze pogotowałam.  Odstawiłam z kuchenki, dodałam śmietankę, wymieszałam, przed podaniem dodałam listki tymianku, a do każdej porcji ugotowane jajko na twardo.

Proste i pyszne.

Polecam,

Basia

Jedzenie na pocieszenie i laksa

Brak komentarzy

Gdy robiłam kilka dni temu porządek na półkach z książkami kucharskimi, wpadła mi w rękę mała książeczka, która leżała gdzieś z tyłu, przypadkowo przyciśnięta innymi, dużymi. Pewnie też dlatego zapomniałam o niej ostatnio, bo jak wiadomo: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Ale skoro wpadła mi w rękę, to się nią zainteresowałam.

„101 comfort food classics”, wydawnictwo znanego brytyjskiego magazynu Olive, należącego do BBC, który co miesiąc prezentuje różne kulinarne nowinki, sezonowe przepisy, porady dotyczące serwowania win, rekomenduje restauracje, ale też przekazuje relacje z podróży skupionych właśnie na poznawaniu nowych, często bardzo egzotycznych smaków. Poza miesięcznie ukazującym się magazynem, Olive publikuje też okazjonalnie właśnie takie niedużego formatu książeczki z przepisami, jak wspomniane przeze mnie wyżej „101 comfort food classics”. Olive wydało też wiele innych pozycji np.: „101 stylish suppers”, „101 soups and sides”, „101 cupcakes and small bakes” itd. Ja tymczasem mam tylko tę jedną. Ale fajnie, że ją mam!

Czasem potrzebujemy czegoś, co poprawi nam humor, odstresuje, doda energii, albo pocieszy. Czegoś co zadziała po prostu jak przytulenie. I tu z pomocą przychodzi właśnie coś, co po angielsku nazywa się comfort food , a po polsku chyba jeszcze nie ma swojego odpowiednika. Takie „jedzenie na pocieszenie”. Coś pysznego, co lubimy i co poprawia nam samopoczucie, coś takiego, co można przygotować szybko, jeśli mamy tylko kwadrans po pracy, albo innym razem, gdy właśnie chcemy zająć się gotowaniem przez całe weekendowe popołudnie.
W książeczce są przepisy na kanapki, zupy, zapiekanki, desery, omlety etc. Takie całkiem proste, nieskomplikowane dania z dobrych produktów. Pewnie wypróbuję wiele z nich, bo brzmią całkiem nieźle.

Tymczasem ugotowałam zupę według znalezionego tam przepisu. Propozycja dla amatorów ostrych dań, zdecydowanie!
Laksa z krewetkami, ale jeśli krewetki nie kręcą Was, to spokojnie można użyć kurczaka pokrojonego w kosteczkę,, tylko wcześniej trzeba go podsmażyć czy poddusić, bo gotowanie laksy, to naprawdę tylko chwila. Laksa, to zupa z makaronem pochodzenia dalekowschodniego, popularna w Singapurze i Malezji. Są różne rodzaje laksy, z mlekiem kokosowym, curry, z krewetkami , rybą albo homarem.
Wszystkie jednak z pewnością są bardzo ostre, moja dzisiejsza również!

Laksa z krewetkami
dla 3-4 osób

50 g makaronu ryżowego
ok. 200g krewetek rozmrożonych
500 ml bulionu z kurczaka, może być z kostki
150g kiełków fasoli mung
mleko kokosowe ok. 500ml z puszki albo z proszku, ja wolę z proszku.
3 łyżki red curry paste , ta ilość powoduje , że zupa jest BARDZO OSTRA, więc jeśli macie obawy, zmniejszcie ilość pasty!
kolendra świeża, albo natka pietruszki, jak u mnie
kawałek świeżego ogórka, nieobranego, pozbawionego pestek, pokrojonego w cienkie słupki

Makaron przygotować wedłyg przepisu, czyli zalać wrzącą woda i odstawić.
W garnku podsmażyć pastę curry z odrobiną mleka kokosowego, po chwili dolać resztę mleka, bulion, wrzucić krewetki i gotować przez parę minut, dodać kiełki i jeszcze przez chwilkę gotować. Do miseczek włożyć porcję makaronu, wlać zupę położyć na wierzchu słupki ogórka i kolendrę albo natkę.

Pyszne, ale piekielnie ostre!
Smacznego,

Basia

Zupa tajska z makaronem ryżowym

1 komentarz

O ile szczerze nie lubię zimy, to  cieszę się, że są takie różne miłe akcenty z nią związanie.

Na przykład duży lampion u nas w kuchni, który w zimowe weekendy zapalony jest niemal ciągle.

Zapalone świece kojarzą mi się zdecydowanie świątecznie i zimowo. I choć przecież stawiamy w letnie wieczory kolorowe lampiony na stole i tarasie, to one  mają jednak zupełnie inny, wakacyjny  charakter.

Przyjemnym akcentem zimowej pory jest zmiana menu, pojawiają się w nim zupy!

Tak, zupy zagościły już na dobre u nas w domu.

Gotuję te dobrze znane i wypróbowane , które lubimy  bez względu na pojawiające się nowości . Krupnik z kaszą jęczmienną i udem z indyka, jego soczystym i mięciutkim  mięsem od długiego gotowania, jest zawsze hitem.

Ale oczywiście nie unikam też nowości i pierwszy raz ugotowałam zupę z dodatkiem makaronu ryżowego.

Zupa jest tajskiego pochodzenia, z mlekiem kokosowym, które bardzo lubię.

Choć makaron ryżowy jest u nas dostępny od lat, jeszcze nigdy go nie przyrządzałam! I aż sama się temu dziwię.

Ta zupa- jak to bywa w kuchni tajskiej-  jest bardzo lekka, a dodatek makaronu ryżowego, choć ją zagęszcza przecież, jednocześnie wcale  jej nie obciąża .

I mamy zupę w sam raz na teraz, czyli na całkiem jeszcze przyjemną i ciepłą  późną jesień.

Tajska zupa z kurczakiem, mlekiem kokosowym i makaronem ryżowym

na  około 4 porcje

około 200 g filetu z kurczaka pokrojonego na kawałki i uduszonego na odrobinie oleju

około 1 litra bulionu z kurczaka (może być z kostki)

około 200ml mleka kokosowego

3 łyżeczki sosu rybnego

szczypta chili

pół łyżeczki kurkumy

sok z ½ limonki

sól

1 łyżeczka cukru demerara

około 100 g fasolki szparagowej

około 100 g groszku zielonego mrożonego

około 120 g makaronu ryżowego

W garnku zagotowałam  bulion, dodałam  kurczaka wcześniej już uduszonego, dodałam też mleko kokosowe, wszystkie przyprawy, fasolkę. Gotowałam  chwilę, a gdy fasolka była  jeszcze twardawa dodałam groszek. Gotowałam  jeszcze przez chwilę, aż warzywa były miękkie ale nierozgotowane.

Przygotowałam makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu, czyli zalałam wrzącą  wodą i odstawiłam na kilka minut. Gdy był gotowy  odcedziłam  go i rozłożyłam porcje  do miseczek, a potem nalałam zupę.

Można oczywiście posypać  zupę ulubioną zieleniną (ja pewnie posypałabym  siekaną dymką, ale niestety nie miałam jej akurat w domu…)

Smacznego,

Basia

Zupa z ciecierzycą, szpinakiem i salami

Brak komentarzy

Wprawdzie dzisiejszy dzień był  ciepły i słoneczny, ale skoro już postanowiłam ugotować tę zupę, to ją ugotowałam.

Ta  hiszpańska zupa  (inspirowana pomysłem Jamiego Olivera) należy do  dań, które z przyjemnością jada się jesienną czy zimową porą. Jest gęsta, treściwa, rozgrzewająca.

Znów nienajpiękniejsza ( za sprawą gotowanych liści szpinaku),  ale naprawdę smaczna.

Zachęciła mnie ciecierzycą, którą bardzo lubię. W oryginalnej wersji  jest w niej chorizo. Ja nie miałam go, więc dałam salami. Często w przepisach sugeruje się użycie właśnie salami  w zamian za chorizo.

Ja przyznam, że nie jestem amatorką tego rodzaju wędliny, zdecydowanie wolę salami. Dlatego cieszy mnie,  że mogę zastąpić nim tę hiszpańską kiełbasę i cieszyć się smakiem naprawdę dobrej zupy.

Jak przyjdą chłodne dni, to koniecznie spróbujcie jej, polecam!

Hiszpańska zupa z ciecierzycą, szpinakiem i salami

na 4 porcje

100g salami ( dałam salami Pepperoni z Morlin)

puszka ciecierzycy

około 1 litra bulionu z kurczaka ( może być z kostki)

około 300 g liści mrożonego szpinaku

2 łyżki oliwy do smażenia

oliwa z pierwszego tłoczenia

cebula posiekana drobno

rozgnieciony ząbek czosnku

½ puszki krojonych  pomidorów bez skórki

2 jajka ugotowane na twardo i posiekane

sól

szczypta cukru

świeżo zmielony pieprz

listki świeżego oregano

Na rozgrzanej oliwie podsmażyłam plasterki salami. To z Morlin ma małe plasterki, ale jeśli używałabym innego salami o większym przekroju, pokroiłabym plasterki jeszcze na paski.

Gdy tłuszcz z salami się wysmażył dodałam cebulę i czosnek i dusiłam razem pod przykryciem, nie pozwalając cebuli się rumienić.

Dodałam po chwili szpinak, pomidory, odcedzoną ciecierzycę i bulion. Gotowałam razem przez około 20-30 minut.

Część zupy (około 1/3) zmiksowałam w blenderze i dodałam z powrotem do garnka, doprawiłam zupę, dodałam oliwę z pierwszego tłoczenia.

Do każdej porcji dałam posiekane jajko na twardo i listki świeżego oregano.

Facebook

Likebox Slider for WordPress