Archwium dla ·

czekolada

· Kategoria...

Ciasto z czekolady i orzechów

Brak komentarzy

Święta  coraz bliżej, czas zabrać się poważnie za  przygotowania.

Jutro będę lukrować pierwszą partię pierników. Z doświadczenia wiem, że najlepiej tę pracę rozłożyć na dwa dni. Przy takiej ilości pierników, jaką piekę, jeden dzień jest niewystarczający na lukrowanie, bo zmęczenie w pewnym momencie odbiera entuzjazm i radość z tej naprawdę ulubionej czynności.

Tym razem będę lukrować pierniki sama, bo Córka wyjechała na weekend 🙁

Na szczęście  kolejną partię, za tydzień, bedziemy zdobić już razem!

Ale zanim zabiorę się za pierniki, postanowiłam upiec jakieś fajne ciasto.

Z książki „Bake it”, o której już parokrotnie Wam wspominałam, zaczerpnęłam przepis na ciasto z czekolady i orzechów. Biorąc pod uwagę składniki potrzebne do jego wykonania, to ciasto nie mogło nie być pyszne 🙂

 

Ciasto z czekolady i orzechów

150 g gorzkiej czekolady połamanej na kawałki

150 g drobnego cukru

125 g miękkiego masła

5 jajek (oddzielone żółtka od białek)

łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

200 g zmielonych orzechów laskowych

40 g kakao

 

cukier puder do posypania (opcja)

bita śmietana z dodatkiem wanilii i cukru pudru ( opcja, ale bardzo wskazana!)

 

Rozgrzać piekarnik do około 170 stopni.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli gorącej albo w kuchence mikrofalowej. Ja, jak zwykle,  zrobiłam to w kuchence mikrofalowej. Wymieszałam czekoladę i zostawiłam, żeby przestygła.

W misce robota miksowałam miękkie masło z cukrem na puszystą masę, następnie dodawałam po jednym żółtku i dalej ubijałam.

Następnie dodałam ostudzoną czekoladę, kakao, proszek do pieczenia, mielone orzechy i  wszystko dalej miksowałam.

Ubiłam pianę z białek z dodatkiem szczypty soli, na koniec dodałam do piany cynamon.

Pianę wymieszałam delikatnie z masą czekoladową, a następnie przełożyłam  do tortownicy o średnicy około 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia na dnie. Brzeg tortownicy był natomiast wysmarowany masłem.

Piekłam około 45 minut, wyjęłam, kiedy patyczek wbity do ciasta, wyjmowałam całkiem suchy.

 

Ciasto można posypać przed podaniem odrobiną cukru pudru.

I bardzo pasuje do ciasta  odrobina ( lub więcej niż odrobina 🙂 ) dobrej bitej śmietany z dodatkiem naturalnego ekstraktu wanilii i cukru pudru.

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

Czekoladowo-kawowo-migdałowy tort urodzinowy

komentarzy 14

Moje urodziny i  urodzinowa wizyta Gości, były okazją do upieczenia tortu.

Dawno nie robiłam takiego tortu z prawdziwego zdarzenia! Chyba w zeszłym roku, ostatnio…

Najpierw trzeba było zdecydować,  jaki to będzie tort? Nie było łatwo…

Ale w końcu decyzja została podjęta: tort czekoladowy z masą kawowo-migdałową.

Zaczęłam od upieczenia ciasta czekoladowego.

Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.

Roztopiłam czekoladę ( roztopiłam w kuchence mikrofalowej, ale można również w gorącej kąpieli) i rozmieszałam ją z wodą. Przestudziłam.

W misce robota ubiłam masło z 250 g cukru na puszystą masę, dodałam przestudzoną czekoladę, dodałam po kolei żółtka. Dodawałam stopniowo, ciągle miksując, mąkę z proszkiem i sodą, dodałam wanilię i jogurt. Ubiłam osobno białka na sztywna pianę, dodałam 50 g cukru i przez chwilę jeszcze ubijałam. Przełożyłam pianę do miski z czekoladowym ciastem i dokładnie, ale ostrożnie wymieszałam, żeby nie było białych śladów na czekoladowym cieście.

Ciasto przełożyłam do tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia na spodzie i z wysmarowanym masłem brzegiem.

Piekłam około 1 godziny i 10 minut, aż ciasto było upieczone, czyli patyczek wbity do ciasta wyjmowałam suchy.

Ciasto zostawiłam do wystygnięcia.

Gdy całkiem wystygło (piekłam ciasto wieczorem, a przekładałam je dopiero następnego dnia rano) przekroiłam ostrożnie na 4 części.

Przyszła kolej na masę.

Do masy najpierw trzeba ugotować  budyń i go wystudzić.

Ubiłam żółtka z cukrem na puszysty krem. Zrobiłam to przy pomocy robota kuchennego, jak zwykle. Pod koniec ubijania dodałam mąkę (jedną i drugą).

Zagotowałam w rondlu mleko z wanilią, gorące powoli wlewałam do ubitych żółtek, ciągle miksując. Następnie przelałam masę do rondla, żeby zagotować całość,  ciągle mieszając, żeby nie zrobiły się kluchy. Gdy masa zgęstniała odstawiłam do ostygnięcia. Studziłam w zlewie pełnym zimnej wody z dodatkiem kostek lodu, żeby woda była jeszcze zimniejsza i masa szybciej wystygła 🙂

W międzyczasie trzeba przygotować migdały, to znaczy uprażyć je najpierw (najlepiej w piekarniku, ale można tez na patelni. I najlepiej uprażyć od razu wszystkie migdały, te do masy i te do obsypania tortu)). Trzeba uważać, żeby nie przypaliły się. Następnie na patelni skarmelizować  cukier z wodą i dodać do karmelu uprażone migdały. Wymieszać i przełożyć np na talerz, żeby wystygły.

Gdy będą zimne zmiksować je i odstawić.

Miękkie masło miksować w misce robota na puszysty krem, dodawać stopniowo masę budyniową i ciągle ubijać. Dodać  kawę (o której wspominam wymieniając składniki masy) i dalej ubijać. Pod koniec ubijania dodać zmielone, karmelizowane migdały.

 

A teraz przekładanie toru. Pierwszą warstwę tortu, czyli pierwszy blat czekoladowy, dobrze skropić ponczem kawowym (trzeba ponczem tak gospodarować, żeby wystarczył na 4 warstwy).

Następnie ten pierwszy, nasączony blat posmarowałam galaretką porzeczkową (tylko tę jedną, pierwszą warstwę), a na nią położyłam warstwę masy i dokładnie rozsmarowałam.  Położyłam kolejny blat, nasączyłam kawowym ponczem i rozsmarowałam masę. Tak postępowałam z kolejnymi warstwami.

Po położeniu ostatniej warstwy posmarowałam masą dokładnie cały tort ze wszystkich stron i obsypałam  prażonymi płatkami migdałów.

Tort należy wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc. Jeśli nie ma tyle czasu, to choć na kilka godzin, jednak absolutnie najlepiej jeśli mamy co najmniej kilkanaście godzin na to.

Przed podaniem wyjąć tort i pozostawić w temperaturze pokojowej przynajmniej kwadrans przed podaniem, a tuż przed  krojeniem przygotować naczynie z gorącą wodą i ostry nóż. Zanurzać nóż w gorącej wodzie i kroić kawałki tortu. W ten sposób kroi się go idealnie!

Polecam, to naprawdę fajny tort.

 

Tort czekoladowo-kawowo-migdałowy

ciasto czekoladowe:

120 g gorzkiej czekolady połamanej na kawałki

ok. 6 łyżek wody

240 g miękkiego masła

250 g + 50 g cukru

4 jajka, oddzielone żółtka od białek

400 g mąki

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki soli

200 g jogurtu naturalnego

1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii

masa:

360 g masła

budyń do masy:

500 ml pełnotłustego mleka

1 łyżeczka naturalnej esencji lub ekstraktu z wanilii

4 żółtka

125 g cukru

30 g mąki pszennej

30 g maki kukurydzianej

6 łyżek mocnej kawy ( espresso albo mocna kawa zrobiona z kawy rozpuszczalnej

migdały karmelizowane:

125 g migdałów w płatkach

125 g cukru

3 łyżki wody

poncz kawowy do nasączenia blatów:

około 200 ml mocnej kawy

5 łyżeczek cukru

około 50 ml wódki

 

nieduży słoik galaretki lub dżemu z czarnej porzeczki

 

125 g uprażonych płatków migdałowych do obsypania tortu

 

Smacznego,

Basia

 

 

 

Czekoladowe babeczki z czekoladowym nadzieniem

Brak komentarzy

A co powiecie na czekoladowe babeczki z czekoladowym nadzieniem i odrobiną czekoladowego sosu w dzisiejsze niedzielne, słoneczne popołudnie?

Jeśli tylko macie w domu tych parę składników, które potrzebne są do ich upieczenia, to w  ciągu zaledwie pół godziny możecie mieć ten pyszny deser 🙂

Czekoladowe babeczki z czekoladowym nadzieniem 

12 sztuk

 

babeczki:

230 g mąki

55 g kakao

1 łyżka proszku do pieczenia

szczypta soli

120 g cukru demerara

2 jajka

250 ml śmietanki kremówki

75 g oleju roślinnego ( albo 85 g roztopionego masła)

około 70 g czekolady gorzkiej albo deserowej podzielonej na 12 kawałków

 

sos:

czekolada gorzka

śmietanka kremówka

Golden Syrup

 

Rozgrzałam piekarnik do około 180 stopni.

Wszystkie składniki ciasta na babeczki ( oprócz czekolady)  wymieszałam szybko robotem.

Do formy na muffiny wyłożonej papilotkami włożyłam porcje ciasta, rezerwując około 1/4 całości. Do każdej porcji lekko wcisnęłam kawałek czekolady i przykryłam pozostałą częścią ciasta (tą zarezerwowaną).

Wstawiłam do piekarnika na około 20 minut.

W międzyczasie przygotowałam sos, roztopiłam czekoladę, dodałam do niej śmietankę i nieco Golden Syrup, wymieszałam, aż sos był całkiem gładki ( nie podaję proporcji, bo każdy musi sam ocenić, jaka gęstość sosu mu odpowiada i w ogóle ile tego sosu chce podawać do jednej babeczki. Myślę, że 100 g czekolady w zupełności wystarczy do przygotowania sosu do wszystkich babeczek)

Kiedy babeczki wyrosły i były gotowe (sprawdziłam patyczkiem, wbijając go nie w samo centrum, gdzie rozpuściła się czekolada, tylko nieco z boku) wyjęłam je z piekarnika.

Po chwili, gdy lekko przestygły wyjęłam je z formy.

Najlepiej smakują jeszcze ciepłe, podane również z lekko ciepłym sosem.

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

Urodzinowy torcik bardzo czekoladowy

komentarze 3

Od pewnego czasu moja Córka ma kompletnego bzika na punkcie czekolady, więc nie byłam zupełnie zaskoczona, kiedy na moje pytanie, jaki chce tort na urodziny, odpowiedziała, że czekoladowy!

Wspominała coś o spodzie czekoladowym i musie czekoladowym na górze.

Poszukałam i znalazłam. Przepis pochodzi z książki Maureen McKeon, Crave: A Passion for Chocolate. Jak to zwykle u mnie bywa, przepis jest trochę zmodyfikowany w stosunku do oryginalnej wersji.

 

Ciastko składa się z dwóch warstw, jednej pieczonej, tej na spodzie. Druga warstwa jest wyłożona na wierzch, po wystygnięciu upieczonego spodu. Ta warstwa zawiera żelatynę, trzeba uważać, żeby nie dać jej za dużo, żeby warstwa czekoladowego musu była puszysta i tylko utrwalona nieznacznie żelatyną.

 

Dolna warstwa jest u mnie o smaku pomarańczowym, uwielbiam połaczenie czekolady i pomarańczy, więc dodałam odrobinę naturalnej esencji pomarańczowej, naprawdę ODROBINĘ. Warstwa musu czekoladowego natomiast ma dodatek kawy i drobno posiekanej czekolady.

 

 

Intensywnie czekoladowy torcik

( tortownica około 23-24 cm , ale może być mniejsza np 20-22 cm, wtedy torcik będzie wyższy)

czekoladowy spód:

150 g gorzkiej  czekolady, minimum 70 %

150 g masła

150 g cukru

5 jajek

odrobina naturalnej esencji pomarańczowej

kopiata łyżka dobrego kakao

 

Rozgrzałam piekarnik do około 180 stopni.

Czekoladę rozpuściłam wraz z masłem, w kuchence mikrofalowej. Wymieszałam dokładnie.Oczywiście można to zrobić w gorącej kąpieli. Wystudziłam.

Żółtka ubiłam robotem, dodałam kakao i dalej miksowałam, dodałam wystudzoną masę czekoladowo- maślaną i esencję pomarańczową i dalej miksowałam. Osobno ubiłam białka na sztywną pianę, dodałam cukier i jeszcze miksowałam. Przełożyłam pianę do miski z czekoladowa masą i dokładnie, ale delikatnie wymieszałam całość.

Masę przełożyłam do formy dokładnie wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiłam do piekarnika i piekłam około 30 minut. Wierzch popękał. Wyjęłam ciasto z piekarnika i odstawiłam do wystygnięcia, wtedy ono opadło, głównie na środku. Tak ma być!

 

czekoladowy mus:

100 g czekolady gorzkiej j.w.

100 g masła

100 g cukru pudru

3 jajka

łyżka kakao, ale nie kopiata, jak do ciasta na spód

2-3 łyżki alkoholu, może być brandy, likier, ja dałam po prostu wódkę

2 całkiem płaskie łyżeczki (albo nawet mniej) żelatyny rozpuszczone w około 75 ml gorącej kawy zrobionej z 2 sporych łyżeczek dobrej kawy rozpuszczalnej (albo może być espresso)

 

około 100 g czekolady gorzkiej posiekanej drobno, część do wymiesznaia z musem, częśc do dekoracji wierzchu.

 

Czekoladę, jak wyżej, rozpuściłam z masłem i wymieszałam. Ostudziłam.

Żółtka (wyparzyłam wcześniej jajka)  ubiłam z kakao, dodałam czekoladę z masłem, dalej ubijałam. Osobno ubiłam pianę z białek, dodałam cukier puder i dalej jeszcze ubijałam, aż masa była gładka całkiem. Do masy czekoladowej dodałam żelatynę rozpuszczoną w kawie i przestudzoną, alkohol pianę z białek,  posiekaną czekoladę i wymieszałam delikatnie, ale dokładnie.

Warstwę tego musu wyłożyłam na wystudzony spód czekoladowy i z wierzchu posypałam posiekaną czekoladą.

Wstawiłam do lodówki.

Ten deser powinien spędzić wiele godzin zanim będzie podany. Ciasto musi nawilgnąć i wtedy jest doskonałe!

Najlepiej przed podaniem wyjąć deser z lodówki i doprowadzić do temperatury pokojowej. Wtedy jest najlepszy!

Kroić  ostrym nożem , najlepiej tak, jak zwykle torty się kroi, czyli nożem zanurzonym  wcześniej na chwilę  w gorącej wodzie.

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

Lody borówkowe i czekoladowe

komentarze 2

Lody domowej produkcji, przygotowane metodą niewymagającą mieszania, stały się u nas w domu hitem sezonu.

Robiłam je już z czarnymi porzeczkami, o czym pisałam, potem były truskawkowe, a teraz borówkowe i czekoladowe z nutą kawy (te czekoladowe specjalnie dla mojego Męża).

To jest naprawdę najprostsza i najszybsza w przygotowaniu, a jednocześnie niezwykle smaczna wersja lodów.

Borówkowe mają do tego zniewalający kolor!

Szczerze polecam ten deser, bo niewielkim nakładem pracy można mieć pyszną przyjemność w zamrażarce, dostępną potem na zawołanie.

U nas w domu wszyscy się już przyzwyczaili, że zawsze, gdy sięgną do zamrażarki, znajdą tam coś dobrego… 🙂

 

Lody borówkowe (czyli jagodowe)

 

4 jajka

150 g cukru ( 100+50)

250 g borówek

400 ml śmietanki kremówki

 

Jajka ubijać ze 100 g cukru, aż masa będzie puszysta. Ja to robię, tak jak pisałam poprzednio, przy użyciu robota, zostawiam na dłuższą chwilę pracujący robot i masa jest bardzo puszysta i gęsta ( można tez, jak ktoś lubi tę metodę, ubijać  w gorącej kąpieli, jak masa zgęstnieje odstawić do wystygnięcia).

W blenderze zmiksować borówki z resztą cukru i odstawić.

Śmietankę ubić na sztywno i odstawić.

Do gęstej i puszystej masy jajecznej dodawać stopniowo borówki i śmietankę i ciągle ubijać. Gotową masę lodowa przełożyć do formy wyłożonej folią do żywności, dokładnie zawinąć folią formę i wstawić do zamrażarki. W zależności od temperatury panującej w zamrażarce i od kształtu formy, zamrażanie trwa od paru do kilku godzin.

Ja mrożę w „keksówkach”, czyli podłużnych formach i kroję potem te lody na plastry.

Można również zamrozić w pudełku i nabierać lody gałkownicą.

 

Lody czekoladowe z nutą kawy

( to jest trochę mniejsza porcja niż borówkowych)

 

3 jajka

100 g cukru

300 ml śmietanki

2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

150 g czekolady gorzkiej ( min 70 % kakao)

2-3 łyżki wódki

 

Jajka ubić z cukrem (jak wyżej).

Do śmietanki dodać kawę i ubić na sztywno.

Czekoladę rozpuścić w gorącej kąpieli albo w kuchence mikrofalowej, przestudzić nieco.

Do masy jajecznej dodawać rozpuszczoną czekoladę i ciągle miksować, dodać śmietankę i dalej miksować, aż masa lodowa będzie jednorodna. Dodać alkohol i jeszcze przez chwilę miksować. Gotową masę przełożyć, do formy, jak w przepisie powyżej.

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

Pyszne ciasto czekoladowe

komentarze 2

 

Upiekłam przed chwilą pyszne czekoladowe ciasto!

Wprawdzie zasadniczo zdążyło już wystygnąć, ale jest jeszcze takie całkiem świeże, takie, że niełatwo się je kroi, co widać na zdjęciu 🙂

Ale nie mogłam czekać dłużej, taką miałam na nie ochotę…

No i słusznie, bo jest doskonałe!

W sam raz dla miłośników czekolady i bardzo czekoladowych ciast.

Rozgrzałam piekarnik do koło 180 sopni.

Miękkie masło utarłam z cukrem muscovado i demerara.

Dodałam jajka, wanilię, roztopioną czekoladę. Potem stopniowo dodawałam gorącą wodę na przemian z mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia.

Masę przełożyłam do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Masa jest rzadka, więc nie wlewałam do tortownicy,  bo bałam się, że wypłynie, więc piekłam w keksówce.

Piekłam w sumie około 45 minut. Najpierw pierwsze 20-25 minut w temperaturze około 180 stopni, potem zmniejszyłam do około 160 stopni. Wyjęłam, gdy było gotowe (sprawdziłam patyczkiem, jak zwykle)

Ciasto jest z wierzchu takie przypieczone lekko, natomiast środek ma przyjemnie wilgotny i mocno czekoladowy. Polecam!

 

Pyszne ciasto czekoladowe

 

225 g miękkiego masła

125 g cukru muscovado

125 cukru demerara

2 jajka

200g mąki

1 łyżeczka sody oczyszczonej

naturalna esencja waniliowa

150 ml gorącej wody

100 g gorzkiej czekolady min.70%

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

Intensywnie czekoladowe ciasto ze śmietanową czapką

komentarze 2

W poszukiwaniu przepisu na czekoladowy tort, który zażyczył sobie mój Mąż na urodziny, natrafiłam na obiecująco brzmiącą recepturę u Nigelli. Na nią zawsze można liczyć, jeśli chce się przygotować jakiś naprawdę pyszny deser! Dlatego decyzja o przygotowaniu „Czekoladowej chmury” z „Nigella bites” wyglądała na nieobciążoną ryzykiem nieudania.

No ale przyznajcie, czy deser, do którego przygotowania użyć trzeba dużej ilości prawdziwej czekolady, masła, jajek i bitej śmietany może nie zapowiadać się ciekawie? Absolutnie nie!

To trochę ciasto, a trochę deser, składa się z upieczonej bardzo czekoladowej podstawy i nałożonej na nią czapy z bitej śmietany.

Ciasto czekoladowe robi się nastepująco:

najpierw należy włączyć piekarnik, żeby się nagrzał do około 180 stopni. Czekoladę należy roztopić albo w gorącej kapieli  albo w kuchence mikrofalowej, jak kto woli.

Do roztopionej czekolady dodać masło i wymieszać, zostawić żeby masło się roztopiło i całość wymieszać na gładką masę.

Żółtka i jajka ubić z cukrem na bardzo gęsty krem (trzeba długo ubijać). Robot kuchenny w takich sytuacjach jest absolutnie niezastąpiony. Love KitchenAid!

Do ubijanej masy jajecznej można dodać na przykład startą skórkę z pomarańczy albo likier pomarańczowy Cointreau, jak radzi Nigella. Ja jednak dałam esencję pomarańczową, bo uważam, że jest genialna w połączeniu z czekoladą. Natomiast Cointreau, jak wiem z doświadczenia, zupełnie ginie w takich okolicznościach, nie zostawiając nawet po sobie żadnego pomarańczowego wspomnienia.

Roztopioną czekoladę dodawać stopniowo do ciągle miksowanych jajek z cukrem.

Osobno ubić pianę z białek(ja obowiązkowo daję szczyptę soli do ubijania) i kiedy będzie już sztywniała, dodać cukier i miksować z cukrem jeszcze chwilę, ale niezbyt długo, nie ma być całkiem sztywna.

Do masy czekoladowo-jajecznej dodać trochę piany z białek, lekko wymieszać, a następnie całość czekoladowej masy przełożyć do reszty piany i lekko, ale jednocześnie dokładnie wymieszać.

Tortownicę o średnicy około 23-24 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo naprawdę dobrze wysmarować masłem.

Przelać masę czekoladową do formy i piec około 35-40 minut. Kiedy popęka z wierzchu i środek nie będzie już płynny wyjąć z piekarnika i wystudzić całkiem.

Ja w trakcie pieczenia zmniejszyłam trochę temperaturę, bo ciasto zaczęło niebezpiecznie się rumienić.

Przed wyjęciem ostrożnie ale dokładnie odkroić ciasto od tortownicy, nie nalezy się przejmować, że ciasto się będzie kruszyć na bokach, a popękany środek mocno opadnie. Nie ma to żadnego znaczenia, tak ma być!  Ciasto ułożyć na paterze.

Ubić śmietanę, dodać ewentualnie cukier puder i dalej ubijać.  Dodałam naturalną esencję waniliową. Nigella sugeruje dodanie likieru Cointreau, ja dałam Creme de Cassis, a właściwie, to Córka dolewała do ubijanej śmietany i ciągle było nam mało tego smaku w śmietanie , tak więc wlałyśmy pewnie 1/4 szklanki 🙂 I dobrze, bo śmietana nabrała naprawdę ciekawego smaku i  (o dziwo!) wcale nie straciła swojej sztywnej formy.

Śmietanę wyłozyc na czekoladowa podstawę i posypać z wierzchu odrobiną kakao. Podać od razu, …bo trudno będzie się powstrzymać 🙂

Muszę przyznać, że ten czekoladowo-śmietanowy deser jest absolutnie genialny. Czekoladowe ciasto ma cudowną czekoladową intensywność i przy tym dość wilgotną w środku ciasta konsystencję. Kruszy się nieco z wierzchu, ale z umiarem.  I nawet całkiem nieźle daje sie kroić, mimo tej śmietanowej czapki.

No i oczywiście doskonale sprawdza się,  jako urodzinowy tort 🙂

Koniecznie musicie spróbować!

 

 

Bardzo czekoladowe ciasto ze śmietanową czapą

ciasto:

250 g gorzkiej, dobrej czekolady

125 g miękkiego masła

75 g cukru

6 jajek w sumie, 2 całe i 4 z oddzielonymi żółtkami od białek

naturalna esencja z pomarańczy

piana z 4 białek

100 g cukru

szczypta soli

śmietanowa czapa:

500 ml śmietanki kremówki

likier Creme de Cassis – sporo! (ale oczywiście to jest opcja)

ewentualnie nieco cukru pudru

 

kakao do posypania wierzchu

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

Lody, lody!!

komentarze 2

 

Piękna pogoda i trochę urlopowy charakter ostatnich dni sprzyjają prowadzeniu życia ogrodowo-tarasowego.

Choć nie należymy do zapalonych grillarzy i nie mamy jakiegoś bardzo profesjonalnego sprzętu do tego celu, jednak zdążyliśmy już zainaugurować tegoroczny sezon grillowy. Wprawdzie decyzja o grillowaniu była dosyć spontaniczna i wydawało się, że niewiele można z zasobów zamrażarkowo-lodówkowych wyczarować, ale w sumie udało się zrobić całkiem pokaźną, żeby nie powiedzieć, królewską kolację. Były szaszłyki z marynowanego w cytrynie, miodzie i chili kurczaka, i coś na kształt egipskiej kofty (grillowane kotleciki z mielonego mięsa), i były też faszerowane grillowane warzywa. Upiekłam „berety”, czyli arabski chleb typu pita. Do tego jeszcze sałata, tzatziki i sezamowy sos tahini, przygotowany na egipski sposób. Okazało się nieoczekiwanie, że jedzenia było naprawdę całkiem sporo 🙂

I brakowało mi tylko jednego, …jakiegoś deseru. Na przykład lodów!

Pomyślałam wtedy, że coś czuję, że ten  letni sezon upłynie u nas właśnie pod znakiem lodów 🙂

Zatem na rozpoczęcie tego smakowitego czasu polecam lody czekoladowo-orzechowe.

Pomysł zaczerpnięty od Nigelli Lawson z książki „Forever Summer”, nieco zmodyfikowany.

Polecam gorąco, bo te czekoladowo-orzechowe lody, które zrobiłyśmy dziś z Córką, są naprawdę warte grzechu!

 

 

Lody czekoladowo-orzechowe

 

4 duże żółtka

100 g cukru

500 ml śmietanki kremówki

100 g czekolady gorzkiej

200 g nutelli

kopiata łyżka dobrego kakao

2 łyżki syropu Monin o smaku orzechów laskowych

50 g orzechów laskowych wyprażonych i obranych następnie z cienkiej, ciemnej, suchej skórki

 

Żółtka utrzeć z cukrem, aż będą gęste i prawie białe (najlepiej przy pomocy robota lub miksera). Podgrzać śmietankę niemal do zagotowania i powoli wlewać do miksowanych wciąż żółtek. Czekoladę roztopić, najlepiej w kuchece mikrofalowej, i wlać do miksowanych żółtek.  Następnie przelać tę masę do rondla i ustawić na kuchence, podgrzewać, aż krem zgęstnieje, zrobi się taki  czekoladowy budyń. Odstawić i mieszać podczas chłodzenia. Gdy ostygnie, dodać nutellę i syrop orzechowy.  Przełożyć do pudełka w którym będzie się zamrażać i wstawić do zamrażarki.

Ja nie mam jeszcze maszynki do lodów, ale z pewnością się o nią wkrótce postaram, biorąc pod uwagę moje tegoroczne lodowe plany 🙂 Tymczasem jednak muszę radzić sobie bez niej, więc lody, podczas zamrażania, trzeba co pół godziny dobrze mieszać, najlepiej mikserem lub trzepaczką. Po około godzinie mrożenia dodałam pokrojone grubo, wyprażone i obrane  orzechy i dobrze wymieszałam.

Te lody wymagają minimum 6 godzin mrożenia w domowej zamrażarce. Jeśli będą dłużej mrożone, powinny być wyjęte  10 minut przed podaniem, żeby nie były za twarde.

Tak jak wspomniałam, są naprawdę warte grzechu!

 

A jeśli nie przepadacie za lodami czekoladowymi czy orzechowymi, to spróbujcie tych waniliowych, które również dziś zrobiłam. Nie są wprawdzie takie bogate i sycące, jak te z nutellą, ale  są również niezwykle smaczne i z pewnością mniej kaloryczne (jeśli w ogóle na to zwracacie uwagę… 🙂 )

 

 

Lody waniliowe

 

500 ml mleka 3,2%

4 duze żółtka

100 g cukru

2 łyżeczki naturalnej pasty waniliowej ( Madagascar Bourbon Pure Vanilla Bean Paste prod. Nielsen-Massey) lub łyżeczka esencji waniliowej

250 ml śmietanki kremówki

 

Żóltka ubić z cukrem na gładki, jasny krem. Mleko zagotować i wlewać powoli do wciąż miksowanych żółtek. Miksować masę, aż ostygnie. Ubić śmietankę i stopniowo miksować ze schłodzonymi żółtkami, dodać wanilię, dalej przez chwilę miksować. Przełożyć masę do pudełka, w którym lody będą zamrażane. Miksować lub mieszać trzepaczką co pół godziny, aż lody zamarzną (albo użyć maszynki do lodów).

 

 

Smacznego!

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czekoladowy tort z truflami

komentarzy 8

Myśląc o Świętach zastanawiałyśmy się z Córką, co takiego fajnego i słodkiego mogłybyśmy przygotować? Taki świąteczny deser musi być przecież wyjątkowy! Musi koniecznie mieć dużo czekolady albo mnóstwo orzechów, a jeszcze lepiej jeśli jedno i drugie 🙂 Przejrzałyśmy książki kucharskie i zdecydowałyśmy się w końcu na tort czekoladowy z truflami,  przepis pochodzący ze„ Złotej księgi czekolady”, jednak w zmienionej trochę wersji. Ciasto i trufle przygotowałyśmy według tamtego przepisu, ale czekoladową masę i polewę zrobiłyśmy według własnej receptury.

Tort okazał się być taki, jakiego oczekiwałyśmy! Mocno czekoladowy, odpowiednio wilgotny, a jednocześnie konkretny i zwarty. Dodatek likieru, a przede wszystkim naturalnego ekstraktu z pomarańczy, nadał czekoladowej masie zupełnie inny i niezwykle szlachetny wymiar. Uwielbiam połączenie czekolady i pomarańczy. Jednym ze smaków mojego dzieciństwa były właśnie, przywożone wtedy z Anglii, cienkie czekoladowe pałeczki o smaku pomarańczowym. Mmmmmm….

Jak zwykle w naszych domowych tortach, tu też pojawiły się kwaskowe powidła. A właściwie najlepszy pod słońcem, bo produkcji mojej Mamy, dżem morelowy. Tym razem wymieszany z marmoladą mandarynkową, którą kiedyś  dostałam od mojej Przyjaciółki, i którą trzymałam na jakąś specjalną okazję. Morele wymieszane z mandarynkami położone  cienką warstwą tuż pod czekoladową masą, nadały jej przyjemny i nieco orzeźwiający smak.

Tort jest wyśmienity i z pewnością nie jest za słodki. Można go kroić z łatwością na cienkie kawałki i się nie rozsypuje.

…Ale w sumie, to fajniej jest kroić na nieco grubsze 🙂

Tort czekoladowy z truflami

ciasto

300 g mąki

50 g kakao

2 jajka

łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody

szczypta soli

60 g czekolady gorzkiej

90 g masła

150 g cukru

90 g serka śmietankowego ( dałam Turek śmietankowy)

180 ml wody

łyżka likieru Cointreau

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

W misce wymieszać kakao, make, sodę, proszek i sól. Rozpuścić czekoladę w gorące kąpieli lub kuchence mikrofalowej i odstawić. W misce ubijać mikserem lub robotem masło z cukrem i serkiem śmietankowym, dodawać stopniowo ciągle miksując jajka, czekoladę, likier, suche składniki i wodę. Przygotować dwie formy o średnicy 23 lub 24 cm.Wylać po połowie do każdej formy i piec, aż patyczek wbity do ciasta, wychodzi z niego suchy.

Z przygotowanej porcji ciasta ja też upiekłam 2 warstwy. Mam tylko jedną tortownicę o średnicy 24 cm, więc musiałam piec je kolejno. Z tego powodu niechcący nie podzieliłam ciasta równo i w  rezultacie pierwsza warstwa okazała się grubsza niż druga. Piekłam ją około 30 minut. Drugą, tę cieńszą około 20 minut.

W oryginalnym przepisie każdą warstwę należało przekroić na dwie części, ale nasza druga warstwa była za cienka, żeby ją przekroić, więc przekroiłam tylko tę pierwszą i w ten  sposób miałyśmy 3 warstwy ciasta.

masa

250 g miękkiego masła

250 g czekolady gorzkiej

90 ml śmietanki

chyba 100 g cukru pudru, ale nie pamiętam dokładnie. Dla bezpieczeństwa można dać najpierw 50 g i ewentualnie dodać więcej.

naturalny ekstrakt z pomarańczy

50 ml likieru Cointreau

W gorącej kąpieli lub w kuchence mikrofalowej rozpuścić czekoladę  ze śmietanką i wymieszać dokładnie, ostudzić. Miękkie masło ubijać robotem razem z cukrem na puszystą masę. Dodać czekoladę ze śmietanką oraz likier i ekstrakt. Ubić na gładka masę.

polewa

150 g czekolady gorzkiej

150 g masła

syrop cukrowy

Rozpuścić czekoladę z masłem, dodawać stopniowo syrop cukrowy i ciągle mieszać, aż masa czekoladowa będzie błyszcząca i gładka, a jej konsystencja umożliwi dokładne rozprowadzenie po całym torcie.

trufle

125 czekolady gorzkiej

3 łyżki śmietanki kremówki( najlepiej 36 %)

1 łyżka masła

50 g cukru pudru

2 łyżki likieru pomarańczowego

50 g kakao w proszku

W gorącej kąpieli lub kuchence mikrofalowej rozpuścić czekoladę, masło i śmietankę.  Dodać cukier i i likier, dokładnie wymieszać i zostawić, żeby masa wystygła trochę. Formować nieduże kulki w dłoniach i obtaczać w kakao. Zostawić w lodówce do schłodzenia.

do posmarowania każdej warstwy ciasta:

dżem morelowy (najlepszy domowy)

i marmolada z mandarynek, w sumie około 1 słoika

Każdą warstwę upieczonego ciasta czekoladowego posmarowałyśmy cienko dżemem morelowym wymieszanym z mandarynkowym ( super kombinacja!), a następnie przygotowaną masą czekoladową i w ten sposób powstał tort. Na samym wierzchu masę czekoladową pokryłyśmy polewą czekoladową. Ułożyłyśmy przygotowane wcześniej i schłodzone w lodówce trufle i całość posypałyśmy kakao.

Polecam gorąco!

Basia

Best Ever Brownie i pieczenie pierników

komentarzy 9

Cóż, niestety muszę przyznać się, że zapomniałam Wam napisać o tym, że nastawiłam ciasto na pierniki. A nastawiłam je już parę tygodni temu… A dziś z Córką  upiekłyśmy pierniki, bo przecież za 4 tygodnie już Wigilia! A pierniki muszą mieć czas, żeby zmięknąć i nabrać odpowiedniej piernikowej konsystencji.

Na szczęście w zeszłym roku pisałam o piernikach kilkukrotnie, po raz pierwszy, kiedy nastawiłam ciasto http://www.rozkoszepodniebienia.com/?p=802 , potem kiedy je upiekłam http://www.rozkoszepodniebienia.com/?p=822 a następnie relacjonowałam dekorowanie pierników tuż przed Bożym Narodzeniem http://www.rozkoszepodniebienia.com/?s=lukrowanie+piernik%C3%B3w

W tym roku byłoby to już nudne, prawda?

Dlatego tylko informuję, że temat pierników jest pod kontrolą 🙂

A zanim przyjdzie czas na ich lukrowanie polecam upieczenie przepysznego brownie  z dodatkiem ricotty i wiśni.

To jet zmodyfikowany przez moją Córkę przepis pochodzący z książki Brownies autorstwa Lindy Burum.

Piekłam to ciastko po raz pierwszy, ale z pewnością  nie ostatni!

Najlepsze brownie 🙂

warstwa serowa:

250 g sera ricotta

1 łyżeczka naturalnej esencji waniliowej

45 g bardzo miękkiego masła

65 g cukru

1 duże jajko

4 łyżeczki mąki ziemniaczanej

do miękkiego masła dodawać stopniowo odsączoną z serwatki  ricottę i miksować, dodać resztę składników i wszystko razem miksować, odstawić.

warstwa czekoladowa:

150 g czekolady gorzkiej 70%

90 g masła

95 g mąki

1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

1/4 łyżeczki soli

2 duże jajka

1 łyżeczka naturalnej esencji waniliowej

135 g cukru

200-250 g wydrylowanych wiśni ( użyłam mrożonych, ale rozmroziłam je przed pieczeniem)

rozpuścić czekoladę z masłem w kąpieli wodnej albo w kuchence mikrofalowej (ja rozpuściłam w kuchence mikrofalowej), dokładnie wymieszać i ostudzić. Ubić jajka z cukrem i ciągle ubijając dodać rozpuszczoną czekoladę.  Osobno w misce wymieszać mąkę, sodę oczyszczoną i sól i dodać  ciągle miksując do czekoladowej masy.

Przełożyć 2/3 masy czekoladowej do formy (ja wcześniej wyłożyłam formę o wymiarach ok 20 cm X 30 cm papierem do pieczenia), następnie przykryć równomiernie warstwą ricotty, a na wierzch  równomiernie wylać pozostałą masę czekoladową. Następnie, za pomocą noża, wykonać zygzaki tak, aby masy nie pomieszały się, a jedynie stworzyły biało-czarny wzór. Na wierzch wysypać wiśnie i wcisnąć je nieco w środek (nie wszystkie). Piec w temp. 175 stopni przez około 45-50 minut. Wyjąć, gdy patyczek wbity w ciasto w środkowej części wychodzi z niego suchy.

Smacznego,

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress