W poszukiwaniu przepisu na czekoladowy tort, który zażyczył sobie mój Mąż na urodziny, natrafiłam na obiecująco brzmiącą recepturę u Nigelli. Na nią zawsze można liczyć, jeśli chce się przygotować jakiś naprawdę pyszny deser! Dlatego decyzja o przygotowaniu „Czekoladowej chmury” z „Nigella bites” wyglądała na nieobciążoną ryzykiem nieudania.

No ale przyznajcie, czy deser, do którego przygotowania użyć trzeba dużej ilości prawdziwej czekolady, masła, jajek i bitej śmietany może nie zapowiadać się ciekawie? Absolutnie nie!

To trochę ciasto, a trochę deser, składa się z upieczonej bardzo czekoladowej podstawy i nałożonej na nią czapy z bitej śmietany.

Ciasto czekoladowe robi się nastepująco:

najpierw należy włączyć piekarnik, żeby się nagrzał do około 180 stopni. Czekoladę należy roztopić albo w gorącej kapieli  albo w kuchence mikrofalowej, jak kto woli.

Do roztopionej czekolady dodać masło i wymieszać, zostawić żeby masło się roztopiło i całość wymieszać na gładką masę.

Żółtka i jajka ubić z cukrem na bardzo gęsty krem (trzeba długo ubijać). Robot kuchenny w takich sytuacjach jest absolutnie niezastąpiony. Love KitchenAid!

Do ubijanej masy jajecznej można dodać na przykład startą skórkę z pomarańczy albo likier pomarańczowy Cointreau, jak radzi Nigella. Ja jednak dałam esencję pomarańczową, bo uważam, że jest genialna w połączeniu z czekoladą. Natomiast Cointreau, jak wiem z doświadczenia, zupełnie ginie w takich okolicznościach, nie zostawiając nawet po sobie żadnego pomarańczowego wspomnienia.

Roztopioną czekoladę dodawać stopniowo do ciągle miksowanych jajek z cukrem.

Osobno ubić pianę z białek(ja obowiązkowo daję szczyptę soli do ubijania) i kiedy będzie już sztywniała, dodać cukier i miksować z cukrem jeszcze chwilę, ale niezbyt długo, nie ma być całkiem sztywna.

Do masy czekoladowo-jajecznej dodać trochę piany z białek, lekko wymieszać, a następnie całość czekoladowej masy przełożyć do reszty piany i lekko, ale jednocześnie dokładnie wymieszać.

Tortownicę o średnicy około 23-24 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo naprawdę dobrze wysmarować masłem.

Przelać masę czekoladową do formy i piec około 35-40 minut. Kiedy popęka z wierzchu i środek nie będzie już płynny wyjąć z piekarnika i wystudzić całkiem.

Ja w trakcie pieczenia zmniejszyłam trochę temperaturę, bo ciasto zaczęło niebezpiecznie się rumienić.

Przed wyjęciem ostrożnie ale dokładnie odkroić ciasto od tortownicy, nie nalezy się przejmować, że ciasto się będzie kruszyć na bokach, a popękany środek mocno opadnie. Nie ma to żadnego znaczenia, tak ma być!  Ciasto ułożyć na paterze.

Ubić śmietanę, dodać ewentualnie cukier puder i dalej ubijać.  Dodałam naturalną esencję waniliową. Nigella sugeruje dodanie likieru Cointreau, ja dałam Creme de Cassis, a właściwie, to Córka dolewała do ubijanej śmietany i ciągle było nam mało tego smaku w śmietanie , tak więc wlałyśmy pewnie 1/4 szklanki :-) I dobrze, bo śmietana nabrała naprawdę ciekawego smaku i  (o dziwo!) wcale nie straciła swojej sztywnej formy.

Śmietanę wyłozyc na czekoladowa podstawę i posypać z wierzchu odrobiną kakao. Podać od razu, …bo trudno będzie się powstrzymać :-)

Muszę przyznać, że ten czekoladowo-śmietanowy deser jest absolutnie genialny. Czekoladowe ciasto ma cudowną czekoladową intensywność i przy tym dość wilgotną w środku ciasta konsystencję. Kruszy się nieco z wierzchu, ale z umiarem.  I nawet całkiem nieźle daje sie kroić, mimo tej śmietanowej czapki.

No i oczywiście doskonale sprawdza się,  jako urodzinowy tort :-)

Koniecznie musicie spróbować!

 

 

Bardzo czekoladowe ciasto ze śmietanową czapą

ciasto:

250 g gorzkiej, dobrej czekolady

125 g miękkiego masła

75 g cukru

6 jajek w sumie, 2 całe i 4 z oddzielonymi żółtkami od białek

naturalna esencja z pomarańczy

piana z 4 białek

100 g cukru

szczypta soli

śmietanowa czapa:

500 ml śmietanki kremówki

likier Creme de Cassis – sporo! (ale oczywiście to jest opcja)

ewentualnie nieco cukru pudru

 

kakao do posypania wierzchu

 

 

Smacznego,

 

Basia