Archwium dla ·

szpinak

· Kategoria...

Makaron ze szpinakiem, fetą i orzeszkami piniowymi

Komentarzy - 4

Do tej pory wydawało mi się, że feta nie pasuje do szpinaku. Sądziłam, że w ogóle sery o wyrazistym smaku zbytnio dominują w połączeniu ze szpinakiem, który w tym zestawie po prostu gdzieś ginie. Zwykle więc łączyłam szpinak z ricottą albo twarogiem.

No i jednak ugotowałam makaron ze szpinakiem i fetą i zupełnie zmieniłam zadanie!

To bardzo udane połączenie, polecam.

Można też zamiast fety dodać kozi ser twarogowy, również będzie pysznie.

Do mojego makaronu poza szpinakiem i fetą dodałam trochę pokrojonego i podsmażonego boczku, bo moja rodzina to lubi :-)

Ale spokojnie można go pominąć bez szkody dla charakteru dania.

Tagliatelle ze szpinakiem i fetą


porcja dla 2-3 osób w zależności od stopnia wygłodzenia

ok.200 g suchego makaronu tagliatelle, albo jakiegoś innego

250 g mrożonego szpinaku w liściach

100 g cienkich plastrów boczku pokrojonych w paseczki

oliwa

2  rozgniecione ząbki czosnku

odrobina octu winnego

sól i szczypta cukru

świeżo zmielony pieprz

120 g fety

garść listków świeżego oregano

2-3 łyżki wyprażonych na suchej patelni orzeszków piniowych

nieco utartego parmezanu do posypania przed podaniem- opcja

W lekko osolonej wodzie ugotowałam makaron do stanu al dente i odcedziłam.

W tym czasie na patelni pod przykryciem szybko rozmroziłam makaron dodając odrobinę  wody. Gdy był miękki podsmażyłam przez chwilę z dodatkiem czosnku i oliwy, doprawiłam odrobiną octu winnego solą i szczyptą cukru.

Osobno na patelni podsmażyłam pokrojony boczek. Gotowy przełożyłam do szpinaku i wymieszałam. Dodałam następnie ugotowany makaron (zachowajcie nieco wody z gotowania makaronu, bo może się przydać, gdyby wilgoć ze szpinaku zbytnio wyparowała), pieprz i listki świeżego oregano, wymieszałam całość dokładnie, na wierzch położyłam pokruszoną fetę i lekko już tylko wymieszałam. Przed podaniem posypałam odrobiną parmezanu i  wyprażonymi orzeszkami piniowymi.

Smacznego,

Basia

Grillowane kapelusze pieczarek

Brak komentarzy

No i dziś jeszcze jedna propozycja dla tych, którzy na grillu niekoniecznie muszą kłaść mięso czy kiełbaski.

Tak się złożyło, że zupełnie niespodziewanie miałam wrócić do domu wcześniej, niż zazwyczaj w tygodniu. To była taka pora, która umożliwiała zorganizowanie grillowanej wspólnej kolacji. Dla mnie to prawie święto w powszedni dzień!

Przygotowałam wcześniej to, co mieliśmy grillować. Między innymi były to faszerowane szpinakiem i serem pleśniowym kapelusze pieczarek.

Wprawdzie zrobiłam wcześniej nadzienie szpinakowe, ale nafaszerowanie kapeluszy zostawiłam już na ostatnią chwilę, po moim powrocie do domu.

I tak pieczarki umyłam i oderwałam im nogi, lekko wykręcając je.

Zostawiłam same kapelusze.

Szpinak umyłam i  poddusiłam na łyżce oliwy, dodałam czosnek, odrobinę octu winnego. Dusiłam dosłownie parę minut i odstawiłam. Gdy szpinak przestygł, odcisnęłam resztę płynu, który pojawił się pod nim na patelni i pokroiłam szpinak grubo.

Na tarce utarłam ser pleśniowy, wymieszałam go ze szpinakiem, doprawiłam pieprzem odrobina soli, dodałam jeszcze rozgnieciony ząbek  czosnku, posiekane listki oregano. Wymieszaną masę szpinakowo-serową nadziałam kapelusze, na wierzchu położyłam jeszcze kawałek sera i listek oregano.

Nafaszerowane kapelusze położyłam na wysmarowanej oliwą tacce do grillowania.

I znów moje mezmięsne danie potrzebowało znacznie więcej czasu na grillu niż kiełbaski, więc trzeba to wziąć pod uwagę przygotowując kolację. Kapelusze muszą najpierw same się dobrze rozgrzać, zanim upiecze się ich wnętrze, a to zabiera jednak trochę czasu, pewnie około 45 minut.

Grillowane pieczarki faszerowane szpinakiem i serem pleśniowym

12 pieczarek

ok. 250 g świeżego szpinaku

około 150 g sera pleśniowego

2 spore rozgniecione ząbki czosnku

oliwa

pieprz

sporo posiekanego świeżego oregano

sól według uznania

odrobina octu winnego

smacznego,

Basia

Risotto ze szpinakiem, schabem i suszonymi pomidorami

Komentarzy - 4

Właściwie, to miało być co innego na obiad, ale w lodówce był ugotowany ryż z poprzedniego dnia. Był też schab zamarynowany do grillowania, którego okazało się być za dużo na grillowana kolację. W związku z tym zdecydowałam, że jednak zużyję to, co jest w lodówce.

Schab, wcześniej zamarynowany z oliwą, czosnkiem, chili, oregano, pieprzem i białym winem,  pokroiłam na wąziutkie, cienkie paski, wrzuciłam na patelnię i najpierw podsmażyłam a potem poddusiłam. Trwało to kilkanaście minut albo trochę więcej. Gdy był miękki odstawiłam.

Rozmroziłam około 200 g szpinaku, rozgrzałam patelnię z odrobiną oliwy, dodałam rozgnieciony czosnek i szpinak, przez chwilkę tylko je dusiłam, dodałam wino, ocet winny i posoliłam. Do schabu dodałam ugotowany ryż, pokrojone suszone pomidory, sporo posiekanego, świeżego ogrodowego oregano. Zaznaczam, że ogrodowego, bo takie zioła z ogrodu mają nieporównanie większy aromat i wyrazisty smak.

Wymieszałam wszystko delikatnie, gotowe danie posypałam parmezanem, ozdobiłam czarnymi oliwkami i listkami świeżego oregano.

Zamiast schabu można spokojnie dać filet z kurczaka, albo jakies inne kawałki mięsa, jeśli akurat coś macie w domu. Można tez zupełnie pominąć mięso,… ale moja rodzina chyba tego nie chciałaby :-)

Risotto ze szpinakiem, schabem i suszonymi pomidorami


filiżanka suchego ryżu ( ugotować ulubioną metodą, ja jak zwykle pozostaję wierna egipskiemu sposobowi)

około 300 g schabu ( najlepiej zamarynowanego wcześniej)

200 g mrożonego szpinaku

kilka suszonych pomidorów pokrojonych w paseczki

kilka czarnych oliwek

sporo posiekanego świeżego oregano

sól, pieprz, chili

odrobina  octu winnego i  około 50 ml wina do szpinaku

rozgnieciony spory ząbek czosnku

utarty parmezan

kilka czarnych oliwek

Smacznego,

Basia

P.S.

Dziewczyny, nie martwcie się!

Ten obiecany makaron też będzie wkrótce.

Nie zapomniałam  o tym :-)

Szpinakowe babeczki z bałkańskim serem

Komentarzy - 10

Wpadła mi wczoraj w rękę książeczka  „Babeczki”,  będąca dodatkiem do Gazety Wyborczej.

Obejrzałam ją i  nie zachwyciłam się specjalnie, głównie przepisami  na muffinki na słodko.

Wiem, że kiedy ktoś upiecze setki, a może już nawet tysiące przeróżnych babeczek, to trudno go zaskoczyć jakimś pomysłem. Ale dla nowicjusza z pewnością znajdzie się tu kilka pomysłów.

Ja zwróciłam uwagę na przepisy babeczek wytrawnych, czyli na słono. Spodobał mi się przepis na takie ze szpinakiem i serem feta.

Zabrałam się do ich  pieczenia, ale mimo podtytułu  książeczki „ tylko sprawdzone przepisy”, przefiltrowałam  jednak recepturę przez swoje doświadczenie :-)

Muffinki wyszły naprawdę świetne, bardzo je polecam szczególnie  tym, którzy nie przepadają za słodką wersją takich wypieków, bo  fanów muffinek w każdym wydaniu chyba nie trzeba będzie do   wypróbowania tego przepisu specjalnie namawiać.

Ciekawy pomysł i niezwykle prosty  w wykonaniu, co zawsze uznaję za ogromną zaletę.

W oryginalnym przepisie  wykorzystano ser feta, ja miałam w domu akurat bułgarski ser, podobny do fety. Do części muffinek dałam też drobno posiekany i podsmażony wcześniej boczek. Ciekawie wyszło. Spróbujcie, warto!

Muffinki ze szpinakiem i serem bałkańskim

(i niektóre jeszcze z boczkiem :-) )

12 sztuk

270 g mąki

250 g szpinaku mrożonego, w liciach

2 kopiate łyżeczki proszku do pieczenia

80 ml oleju

świeżo zmielony pieprz

2 jajka

260 g sera bałkańskiego

2 cienkie plasterki boczku

250g jogurtu naturalnego

Rozgrzałam piekarnik do około 180-190 stopni.

Rozmrożony szpinak poddusiłam na patelni, odcisnęłam nadmiar płynu( niewiele go zostało po podduszeniu na patelni) i pokroiłam grubo. Odstawiłam, żeby ostygł. Podsmażyłam również pokrojony w małą kosteczkę boczek, przestudziłam potem. W misce zmiksowałam mąkę, proszek do pieczenia, jajka, jogurt, olej, dodałam pokruszony ser, szpinak i wymieszałam całość. Do około połowy ciasta dodałam podsmażony wcześniej boczek.

Formę do muffinów wyłożyłam papilotkami, do każdej włożyłam porcję ciasta i wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy były ładnie przyrumienione i gdy patyczek wbity w nie wychodził suchy,  wyjęłam je z piekarnika, przestudziłam nieco, a potem  wyjęłam z formy.

Smacznego,

Basia

Rurki z ricottą

Komentarzy - 2

Czemu to włoskie jedzenie jest takie dobre??

Bo jest proste i zrobione z  najlepszych składników.

Często gotuję makarony, z upodobaniem  używam wtedy dodatków włoskiego pochodzenia: parmezan, pesto, suszone pomidory, ricotta… I choć  wcale nie uważam, że zagraniczne znaczy lepsze niż polskie, często  najzwyczajniej nie sposób znaleźć polski substytut. Nie mówmy  oczywiście o genialnym parmezanie, ale na przykład  taka wspomniana wyżej ricotta. Cudownie śmietankowy twarożek!…Ale przecież to jednak ciągle tylko twarożek. Czy jest jego jakiś polski odpowiednik? Może macie pomysł? Ja nie znalazłam jeszcze takiego twarożku śmietankowego, który mogłabym dać do makaronu czy naleśników i który pod wpływem temperatury nie zamieniłby się w biały,  rzadki płyn.

Kiedyś spróbowałam do naleśników ze szpinakiem zamiast ricotty dać serek Turek i w efekcie szpinak pływał w białej wodzie!

Próbowałam też innych serków i historia się powtórzyła. Wygląda na to, że nasze twarożki składają się głównie z wody. Niemal wyłącznie.

Więc już nie eksperymentuję i  zawsze kupuję ricottę, …żeby się nie denerwować.

Tym razem oczywiście też kupiłam ją, bo zaplanowałam  makaron cannelloni z ricottą i szpinakiem podpatrzony trochę u Jamiego Olivera.

Cannelloni to najrzadziej przeze mnie gotowany makaron. Pewnie dlatego, że jest znacznie bardziej pracochłonny w przygotowaniu niż wstążki czy rurki.

Ten makaron nie był wcale jakoś przesadnie pracochłonny. Śmiało możecie się zabierać za niego. Warto!

Cannelloni z ricottą, szpinakiem i sosem pomidorowym

2 łyżeczki masła

oliwa

2 rozgniecione ząbki czosnku

około 300g szpinaku mrożonego

posiekane listki i łodyżki  świeżej bazylii

1 i ½ puszki ( w sumie 600g) pomidorów bez skórki ( dałam krojone)

sól

świeżo zmielony pieprz

szczypta cukru

250 g opakowanie sera ricotta

2 garście startego parmezanu

14 rurek cannelloni

350g śmietany kwaśnej

1 ½ garści startego parmezanu

Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.

Na patelni rozgrzałam oliwę, dodałam łyżeczkę masła i rozgnieciony ząbek czosnku.

Chwile podsmażyłam i dodałam szpinak.  Szpinak najpierw się rozmroził, potem nieco poddusił na patelni . Odstawiła, żeby wystygł.

Na innej patelni rozgrzałam oliwę  z resztą masła, dodałam drugi ząbek czosnku, podsmażyłam, dodałam pomidory z puszki około ¾ puszki wody. Dodałam cukier, pieprz, nieco soli, posiekaną bazylię i dusiłam całość przez chwilę, aż sos troszkę odparował, ciągle jednak nie był gęsty.

Ostudzony szpinak pokroiłam drobniej, wymieszałam z ricottą i garścią parmezanu, doprawiłam solą i pieprzem. Masę przełożyłam do szprycy  do dekoracji tortów. Wybrałam końcówkę z najszerszym otworem. Każdą rurkę nadziałam masą szpinakowo-serową.

Do naczynia do zapiekania przelałam sos, na nim ułożyłam nafaszerowane rurki.

Śmietanę wymieszałam z 2 łyżkami parmezanu, dodałam nieco wody, sól i pieprz, wylałam tę mieszankę na rurki i posypałam pozostałym parmezanem.

Wstawiłam  danie do piekarnika na około 25-30 minut i wyjęłam, gdy sos z wierzchu na rurkach zaczął bulgotać i ładnie się  przyrumienił.

Smacznego,

Basia

Zupa z ciecierzycą, szpinakiem i salami

Brak komentarzy

Wprawdzie dzisiejszy dzień był  ciepły i słoneczny, ale skoro już postanowiłam ugotować tę zupę, to ją ugotowałam.

Ta  hiszpańska zupa  (inspirowana pomysłem Jamiego Olivera) należy do  dań, które z przyjemnością jada się jesienną czy zimową porą. Jest gęsta, treściwa, rozgrzewająca.

Znów nienajpiękniejsza ( za sprawą gotowanych liści szpinaku),  ale naprawdę smaczna.

Zachęciła mnie ciecierzycą, którą bardzo lubię. W oryginalnej wersji  jest w niej chorizo. Ja nie miałam go, więc dałam salami. Często w przepisach sugeruje się użycie właśnie salami  w zamian za chorizo.

Ja przyznam, że nie jestem amatorką tego rodzaju wędliny, zdecydowanie wolę salami. Dlatego cieszy mnie,  że mogę zastąpić nim tę hiszpańską kiełbasę i cieszyć się smakiem naprawdę dobrej zupy.

Jak przyjdą chłodne dni, to koniecznie spróbujcie jej, polecam!

Hiszpańska zupa z ciecierzycą, szpinakiem i salami

na 4 porcje

100g salami ( dałam salami Pepperoni z Morlin)

puszka ciecierzycy

około 1 litra bulionu z kurczaka ( może być z kostki)

około 300 g liści mrożonego szpinaku

2 łyżki oliwy do smażenia

oliwa z pierwszego tłoczenia

cebula posiekana drobno

rozgnieciony ząbek czosnku

½ puszki krojonych  pomidorów bez skórki

2 jajka ugotowane na twardo i posiekane

sól

szczypta cukru

świeżo zmielony pieprz

listki świeżego oregano

Na rozgrzanej oliwie podsmażyłam plasterki salami. To z Morlin ma małe plasterki, ale jeśli używałabym innego salami o większym przekroju, pokroiłabym plasterki jeszcze na paski.

Gdy tłuszcz z salami się wysmażył dodałam cebulę i czosnek i dusiłam razem pod przykryciem, nie pozwalając cebuli się rumienić.

Dodałam po chwili szpinak, pomidory, odcedzoną ciecierzycę i bulion. Gotowałam razem przez około 20-30 minut.

Część zupy (około 1/3) zmiksowałam w blenderze i dodałam z powrotem do garnka, doprawiłam zupę, dodałam oliwę z pierwszego tłoczenia.

Do każdej porcji dałam posiekane jajko na twardo i listki świeżego oregano.

Filet z udźca indyka trochę na sposób tajski

Komentarzy - 2

Trzeba było szybko wymyśleć coś na obiad.

Wzięłam książkę kucharską najpierw jedną, potem  drugą… i nic!

Nie znalazłam niczego takiego, co chciałabym ugotować.

Więc  pomyślałam : trudno, robię z głowy!

Oczywiście musiałam poruszać się w ramach tego, co akurat miałam w domu.

Na szczęście zawsze coś tu mam!

Ugotowałam więc trochę tajską potrawę z udźca z indyka, z mlekiem kokosowym, szpinakiem, Red Curry Paste i trawą cytrynową.

Zaczęłam od tego, że pokroiłam mięso z udźca z indyka na kawałki takie,  jak do gulaszu mniej więcej i dodałam do mięsa  około łyżkę  Red Curry Paste. Wymieszałam dokładnie z mięsem i odstawiłam.

Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju i na rozgrzany tłuszcz położyłam kawałki indyka.

Smażyłam je, odwracając często, aż mięso zmiękło. Pod koniec tego smażenia dodałam rozgnieciony czosnek

W osobnym naczyniu przygotowałam mleko kokosowe, rozpuściłam około 9 łyżek proszku mleka kokosowego instant w 3 filiżankach wody.

Do prawie całkiem miękkiego mięsa dodałam mleko kokosowe, około łyżeczki zmielonej trawy cytrynowej, starłam na tarce niewielki kawałek świeżego imbiru,  dodałam umyte, pozbawione łodyg i grubo posiekane liście szpinaku, posoliłam, dodałam szczyptę cukru i gotowałam jeszcze przez chwilę. Na koniec gotowania dodałam jeszcze sok z limonki  i otartą jej  skórkę.

Gotową potrawę posypałam posiekaną cebulką dymką.

Podczas gotowania indyka przygotowałam kuskus, według receptury na opakowaniu. Przygotowałam też swoją  ulubioną sałatę.

Obiad gotowy!

Filet z udźca indyka trochę na sposób tajski

3-4 porcje

400g filetu z udźca z indyka pokrojonego na kawałki około 2-3cm

łyżka red Curry Paste

9 łyżek mleka kokosowego w proszku + 3 filiżanki wody

łyżeczka zmielonej trawy cytrynowej

olej do smażenia kurczaka

2 rozgniecione ząbki czosnku

kawałek  świeżego korzenia imbiru ( około 0,5-1 cm długości)

sok i skórka z limonki

½ pęczka świeżego szpinaku, pozbawionego łodyg

sól, cukier

posiekana cebulka dymka

Szpinakowe kulki z mielonego mięsa

1 komentarz

Dziś na placu kupiłam u Pani Celiny nowy szpinak i bukiecik szafirków u Pana Józia.

To znaczy, że jest już prawdziwa wiosna!

Za oknem też już ją dobrze widać, w moim ogrodzie kwitnie forsycja, czereśnia, wiśnia japońska i pigwowiec. Niedługo zakwitną śliwy i jabłonie

Myślę, że to chyba najpiękniejsza pora  w ogrodzie, kiedy kwitną drzewa i krzewy.

Potem już nie będzie tak kolorowo.

I nie będzie tak pachniało…

Ale najważniejsze, że przed nami  przecież jeszcze dużo wiosny , a potem  całe lato!

Tymczasem  jednak wróćmy do szpinaku

A właściwie do kulek z mielonego mięsa ze świeżym szpinakiem.

To jest  naprawdę ciekawe połączenie.

Szpinak dodany do mięsa sprawia, że mięso pozostaje wilgotne i soczyste nawet po usmażeniu.

Szpinakowe kulki z mielonego mięsa

400g mielonego mięsa, u mnie znów było pół na pół chude wołowe i wieprzowe

około 250-300 g liści szpinaku (ważone już  po usunięciu łodyg)

60g parmezanu świeżo utartego

2 jajka

2 ząbki czosnku

sól

pieprz świeżo zmielony

listki świeżego tymianku

mąka do obtoczenia kulek

oliwa do smażenia

Liście szpinaku wrzuciłam na gotującą się wodę. Po paru minutach wyjęłam, położyłam na sitku i zostawiłam, żeby odciekły i wystygły. Ostudzone pokroiłam na paski  około 2 cm szerokości i jeszcze raz położyłam na sitku, przycisnęłam lekko, żeby odciekł cały sok.

W misce wymieszałam mięso,  jajka, rozgnieciony czosnek, parmezan, sól, pieprz, szpinak, listki tymianku.

Z masy mięsno-szpinakowej formowałam kulki o średnicy około 3 cm, obtoczone w mące.

Na dużej patelni rozgrzałam oliwę, kładłam  kulki i smażyłam ze wszystkich stron odwracając  je często.

Do kulek przygotowałam sos z jogurtu naturalnego (ok.300g), czosnku, posiekanych listków bazylii, tymianku, cebulki dymki z dodatkiem octu winnego, soli, szczypty cukru i łyżeczki majonezu.

Smacznego,

Basia

Wiosenna minestrone

Brak komentarzy

Pisałam  całkiem  niedawno, że zupy są przewidziane na zimę.  Wprawdzie mamy już wiosnę kalendarzową, ale myślę że tak przebiegająca wiosna uprawnia wciąż do gotowania zup.

Ciągle jest jednak dość  chłodno. Przynajmniej w Krakowie.

Dlatego  dziś zdecydowałam się na ugotowanie zupy,  wiosennej wersji minestrone.

Minestrone, to właściwie nasza „ zupa jarzynowa”. Choć jednak gotowana trochę inaczej niż tradycyjna polska zupa.

I pierwszy raz do zupy dodałam szpinak. Przyznam, że to całkiem fajny pomysł.

Wiosenna zupa minestrone okazała się dobrym wyborem

Rozgrzałam oliwę na patelni  i na niej zeszkliłam drobno pokrojoną szalotkę, dodałam czosnek i przez chwilę smażyłam, uważając, żeby się nie przypaliły. Potem dodałam pokrojonego w małą kostkę ziemniaka.

W garnku zagotowałam wodę i do tej wody przerzuciłam cebulę z czosnkiem i ziemniakiem. Oczywiście można podsmażyć cebulę, po prostu w tym samym naczyniu, w którym się gotuje zupę.

Do zupy wrzuciłam pokrojoną cukinię,  szpinak, fasolkę zieloną jedną i drugą, groszek, pomidory z puszki, które przekroiłam widelcem na pół oraz przyprawy. Po kolejnym zagotowaniu zupy dodałam makaron i brokuły.

Po chwili gotowania , gdy ziemniaki i makaron były już miękkie,  zdjęłam zupę z ognia. Dodała około 2 łyżek oliwy extra vergine i wymieszałam. Nalałam zupę do miseczek, posypałam utartym serem pecorino i świeżymi listkami oregano.

Zrobiło się przyjemnie ciepło!

Basia

Wiosenna zupa minestrone

4 porcje

posiekana szalotka lub pół średniej cebuli

2 łyżki oliwy nie z pierwszego tłoczenia

1 nieduży ziemniak

około 1 litra wody

1/2 niedużej cukinii pokrojonej na plasterki i jeszcze na pół.

garść fasolki szparagowej ( ok. 80g)

garść fasolki zielonej płaskostrąkowej ( ok. 80g)

garść groszku zielonego( ok. 80g)

kostka zamrożonego szpinaku (ok.100g)

około 50-80g brokułów mrożonych

½ – 1 łyżeczki suszonej bazylii

2 rozgniecione  ząbki czosnku

2 łyżki oliwy extra vergine

świeże oregano albo bazylia

pieprz

sól ( jeśli potrzebujecie silniejszych wrażeń, to można dodać kostkę rosołową zamiast części lub całej soli)

cukier ( ja dałam około 2 łyżek)

kilka kropli octu winnego

ok.40-50 g utartego sera pecorino romano

100g makaronu  funghini tricolore

Tarta ze szpinakiem

Brak komentarzy

Idzie wiosna, z pewnością!

Nawet, jeśli trzeba poczekać na nią jeszcze parę tygodni, to jest już bliżej niż dalej.

Jak myślę wiosna, to widzę zieleń. Trawę , rzeżuchę, sałatę i …szpinak!

Tak, tak, już niedługo będzie młody szpinak. Pojawią się pęki świeżego szpinaku na straganie u pani Celiny. I będę kupować po dwa pęki naraz, jak zwykle…

Teraz jeszcze muszę poradzić sobie inaczej i kupić mrożony.

Jakie to szczęście, że bezpowrotnie minęły czasy, kiedy jedynym mrożonym produktem ze szpinaku była okropna, niemiłosiernie rozdrobniona masa , która po rozmrożeniu okazywała się rozmemłaną ciapą.

Teraz mamy już mrożone całe liście szpinaku. Ja zawsze wybieram takie duże opakowanie Bonduelle (750g) nazwane „1000 listków”. W środku są jakby zamrożone kromeczki, uformowane z całych liści szpinaku, które po wrzuceniu na patelnię i rozmrożeniu ukazują się w całej swej okazałości. I zupełnie nic to nie przeszkadza, że były zamrożone. Po uduszeniu nie różnią się od duszonych świeżych.

Szpinak świetnie komponuje się z ricottą. Ale można do tego zestawu dodać jeszcze inne rzeczy: suszone pomidory, podsmażony boczek lub pieczarki i zapewne jeszcze wiele innych.

Takie nadzienie można wykorzystać do naleśników, makaronu albo tarty. Wszystko to jest naprawdę proste, a szpinakowe nadzienie przygotowuje się niezwykle szybko.

Najpierw włączyłam piekarnik, żeby się nagrzał do 180st zanim przygotuję tartę do pieczenia. Na patelni rozgrzałam łyżkę oliwy, położyłam na niej około 250 g szpinaku i pozwoliłam mu się rozmrozić. Wlałam odrobinę wody, żeby się nie przypalił i często mieszałam. Na osobnej patelni podsmażyłam, na odrobinie oliwy, boczek pokrojony na paseczki. Gdy szpinak się rozmroził, poddusiłam go jeszcze przez kilka minut, dodałam łyżkę octu winnego, czosnek, odrobinę soli ( trzeba uważać z solą, bo boczek jest dość słony) i szczyptę cukru. Dodałam do szpinaku ricottę i podsmażony boczek i delikatnie ale dokładnie wymieszałam.

Naczynie do pieczenia posmarowałam oliwą i wyłożyłam spód i boki ciastem francuskim. Można zamiast smarowania oliwą położyć papier do pieczenia ( ja nie chciałam mieć tego na zdjęciuJ).

Na cieście położyłam nadzienie i posypałam utartym parmezanem. Wstawiłam na około ½ godziny do piekarnika. Kiedy ciasto na brzegach i parmezan zaczęły się przypiekać i zrobiły się złote, wyjęłam tartę z piekarnika. Jako dodatek, na stole czekała już sałata z winegretem i kozim serem. Pyszny duet!

Tarta ze szpinakiem, ricottą i boczkiem

(naczynie do pieczenia około 20 cm x 30 cm)

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego, świeżego lub mrożonego (ja użyłam opakowanie 275g świeżego ciasta)
  • 250 g szpinaku
  • 250 g ricotty
  • 120 g boczku
  • rozgnieciony ząbek czosnku
  • sól, cukier do smaku
  • 1 łyżka octu winnego
  • 50 g utartego parmezanu
  • łyżka oliwy do szpinaku plus odrobina do smażenia boczku plus odrobina do wysmarowania formy

Facebook

Likebox Slider for WordPress