Trzeba było szybko wymyśleć coś na obiad.
Wzięłam książkę kucharską najpierw jedną, potem drugą… i nic!
Nie znalazłam niczego takiego, co chciałabym ugotować.
Więc pomyślałam : trudno, robię z głowy!
Oczywiście musiałam poruszać się w ramach tego, co akurat miałam w domu.
Na szczęście zawsze coś tu mam!
Ugotowałam więc trochę tajską potrawę z udźca z indyka, z mlekiem kokosowym, szpinakiem, Red Curry Paste i trawą cytrynową.
Zaczęłam od tego, że pokroiłam mięso z udźca z indyka na kawałki takie, jak do gulaszu mniej więcej i dodałam do mięsa około łyżkę Red Curry Paste. Wymieszałam dokładnie z mięsem i odstawiłam.
Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju i na rozgrzany tłuszcz położyłam kawałki indyka.
Smażyłam je, odwracając często, aż mięso zmiękło. Pod koniec tego smażenia dodałam rozgnieciony czosnek
W osobnym naczyniu przygotowałam mleko kokosowe, rozpuściłam około 9 łyżek proszku mleka kokosowego instant w 3 filiżankach wody.
Do prawie całkiem miękkiego mięsa dodałam mleko kokosowe, około łyżeczki zmielonej trawy cytrynowej, starłam na tarce niewielki kawałek świeżego imbiru, dodałam umyte, pozbawione łodyg i grubo posiekane liście szpinaku, posoliłam, dodałam szczyptę cukru i gotowałam jeszcze przez chwilę. Na koniec gotowania dodałam jeszcze sok z limonki i otartą jej skórkę.
Gotową potrawę posypałam posiekaną cebulką dymką.
Podczas gotowania indyka przygotowałam kuskus, według receptury na opakowaniu. Przygotowałam też swoją ulubioną sałatę.
Obiad gotowy!
Filet z udźca indyka trochę na sposób tajski
3-4 porcje
400g filetu z udźca z indyka pokrojonego na kawałki około 2-3cm
łyżka red Curry Paste
9 łyżek mleka kokosowego w proszku + 3 filiżanki wody
łyżeczka zmielonej trawy cytrynowej
olej do smażenia kurczaka
2 rozgniecione ząbki czosnku
kawałek świeżego korzenia imbiru ( około 0,5-1 cm długości)
sok i skórka z limonki
½ pęczka świeżego szpinaku, pozbawionego łodyg
sól, cukier
posiekana cebulka dymka



1. Komentarz przez dorota
13/mar/2011 na 12:35
A gdzie kupujesz mleko kokosowe w proszku?
D.
2. Komentarz przez Basia
13/mar/2011 na 12:57
Przywożę z Londynu:-) Tam u Chińczyka jest sporo taniej niż w Polsce. A jak się skończy, to najczęściej w sklepie z tzw. zdrową żywnością, na przykład na Krakowskiej ( mniej więcej na przeciwko wylotu Józefa). Widziałam też w Bomi i innych miejscach, ale tam zwykle drożej.