Trzeba było szybko wymyśleć coś na obiad.

Wzięłam książkę kucharską najpierw jedną, potem  drugą… i nic!

Nie znalazłam niczego takiego, co chciałabym ugotować.

Więc  pomyślałam : trudno, robię z głowy!

Oczywiście musiałam poruszać się w ramach tego, co akurat miałam w domu.

Na szczęście zawsze coś tu mam!

Ugotowałam więc trochę tajską potrawę z udźca z indyka, z mlekiem kokosowym, szpinakiem, Red Curry Paste i trawą cytrynową.

Zaczęłam od tego, że pokroiłam mięso z udźca z indyka na kawałki takie,  jak do gulaszu mniej więcej i dodałam do mięsa  około łyżkę  Red Curry Paste. Wymieszałam dokładnie z mięsem i odstawiłam.

Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju i na rozgrzany tłuszcz położyłam kawałki indyka.

Smażyłam je, odwracając często, aż mięso zmiękło. Pod koniec tego smażenia dodałam rozgnieciony czosnek

W osobnym naczyniu przygotowałam mleko kokosowe, rozpuściłam około 9 łyżek proszku mleka kokosowego instant w 3 filiżankach wody.

Do prawie całkiem miękkiego mięsa dodałam mleko kokosowe, około łyżeczki zmielonej trawy cytrynowej, starłam na tarce niewielki kawałek świeżego imbiru,  dodałam umyte, pozbawione łodyg i grubo posiekane liście szpinaku, posoliłam, dodałam szczyptę cukru i gotowałam jeszcze przez chwilę. Na koniec gotowania dodałam jeszcze sok z limonki  i otartą jej  skórkę.

Gotową potrawę posypałam posiekaną cebulką dymką.

Podczas gotowania indyka przygotowałam kuskus, według receptury na opakowaniu. Przygotowałam też swoją  ulubioną sałatę.

Obiad gotowy!

Filet z udźca indyka trochę na sposób tajski

3-4 porcje

400g filetu z udźca z indyka pokrojonego na kawałki około 2-3cm

łyżka red Curry Paste

9 łyżek mleka kokosowego w proszku + 3 filiżanki wody

łyżeczka zmielonej trawy cytrynowej

olej do smażenia kurczaka

2 rozgniecione ząbki czosnku

kawałek  świeżego korzenia imbiru ( około 0,5-1 cm długości)

sok i skórka z limonki

½ pęczka świeżego szpinaku, pozbawionego łodyg

sól, cukier

posiekana cebulka dymka