Archwium dla ·

ser

· Kategoria...

Naleśniki z twarogiem i suszonymi pomidorami

komentarze 2

Kupiłam na Kleparzu pyszny twaróg od baby. Był naprawdę pyszny, niekwaśny i dobrze odciśnięty, dlatego kupiłam go dużo. Chyba sporo za dużo…

Postanowiłam więc coś z niego ugotować, inaczej z pewnością by się zepsuł, zanim zjedlibyśmy go.

I wtedy uświadomiłam sobie, jak dawno nie smażyłam naleśników!

To pewnie przez te ciągłe diety odchudzające mojego Męża:-)

Bo przecież naleśniki są fantastyczne! Można do nich (prawie tak jak do makaronu) dać niemal wszystko.

I choć z dzieciństwa pamiętam wyłącznie naleśniki z serem na słodko, dla mnie nadzienie do nich może być, jak wspomniałam, przeróżne.

Pomyślałam, że do twarogu na pewno dobrze będą pasowały suszone pomidory.

Pokroiłam je zatem i wymieszałam z dobrze rozgniecionym przy pomocy widelca serem,  podsmażyłam delikatnie posiekaną drobno cebulę, a gdy przestygła, dodałam do sera. Właściwie, to chciałam dodać świeże oregano, ale  to rosnące w ogrodzie zaczyna dopiero puszczać nowe listki i nie było czego zerwać. W związku z tym dodałam posiekane listki świeżej bazylii, którą miałam w domu, a oregano dałam jedynie suszone.

Poza tym dodałam trochę utartego parmezanu, świeżo zmielonego pieprzu, odrobinę soli i nieco śmietany, bo masa wydawała mi się trochę za sucha.

Najlepszy przepis na naleśniki znalazłam kiedyś w książce „Smaki świata Francja” (Beverly Leblanc) i od tamtej pory zawsze z niego korzystam. Z porcji wychodzi zwykle 9 cienkich naleśników smażonych na patelni o średnicy 20 cm. Pierwszy jest na spróbowanie dla kucharki, dokładnie tak, jak w książkowym przepisie 😉

Na każdym usmażonym naleśniku położyłam porcję sera, a potem zwinęłam nalesnik w rulon.Można oczywiście złożyć je tradycyjnie, na pół i jeszcze raz na pół. Można zwinąć jak krokiety, jak kto lubi!

Zwinięte naleśniki przed podaniem podsmażyłam na odrobinie oliwy, aż zrobiły się złociste i lekko chrupiące na brzegach.

Naleśniki ( przepis podstawowy wg „Smaki świata Francja”)


115 g mąki

szczypta soli

1-2 łyżki cukru

2 jajka

300 ml mleka

30 g roztopionego masła

olej do smażenia

W książce proces wykonania jest trochę inaczej opisany, ale według mnie najlepiej, najwygodniej i najszybciej jest zmiksować w blenderze wszystkie składniki ciasta, po prostu.

Ciasto powinno się odstawić na około pół godziny, przed smażeniem. Można je nawet przez 24 godziny przechowywać w lodówce, ale na 15 minut przed smażeniem należy je wyjąć z lodówki. Szczerze powiem, że ja zwykle nie mam czasu na leżakowanie ciasta i smażę naleśniki zaraz po zmiksowaniu ciasta.

Rozgrzaną patelnię najlepiej posmarować olejem przy pomocy pędzla kuchennego, wtedy  tłuszczu będzie w sam raz. Smażyć naleśniki przez 1 minutę z każdej strony, lub do momentu  gdy ciasto się zetnie, ciasto będzie odstawało od brzegów a naleśniki będą miały pożądany, lekko złocisty kolor.

nadzienie  z twarogu i suszonych pomidorów


350 g twarogu

około 80 g suszonych pomidorów w oleju cienko pokrojonych

60 g utartego parmezanu

średnia cebula posiekana i zeszklona

kilka łyżek kwaśnej śmietany 18 %

szczypta soli

świeżo zmielony pieprz

świeże i suszone zioła ( oregano, bazylia lub takie, jak lubicie)

Smacznego,

Basia

Kotleciki z bekonem, parmezanem i tymiankiem

Brak komentarzy

Kiedy jest mało czasu, to trzeba zrobić do jedzenia coś zdecydowanie ekspresowego.

Ja cierpię ostatnio na brak czasu, naprawdę cierpię… Bo chciałabym, tak po prostu na luzie,  pogotować! Tęsknię do tego bardzo.

Tymczasem jest, jak jest, więc biorę się wyłącznie za nieskomplikowane dania.

U nas w domu dużą sympatią zawsze cieszą się przeróżne kotleciki zrobione z mielonego mięsa. Nie są to typowe „mielone”, raczej kulki z mięsa i różnych fajnych dodatków, na przykład różnych serów czy ziół.

Dzisiejsze kotleciki zrobiłam z mięsa, posiekanej cebulki, drobno pokrojonego bekonu, tymianku i utartego parmezanu.

Uformowałam je w podłużne kotleciki, takie jak egipska kofta, którą uwielbiam.

Do takich kotlecików dobrze jest podać jakiś dip lub sos.

Bardzo pasuje tu grecki dip tzatziki, często go robimy właśnie do takich mięsnych kulek.

Oczywiście zawsze też można zrobić dip z pasty sezamowej tahini. To dopiero jest jedzenie!!

Kotleciki z bekonem, parmezanem i tymiankiem


około 1/2 kg mięsa mielonego, najlepiej wołowego, ale zawsze możecie dać swoje ulubione

około 100 g posiekanego drobno bekonu

70 g utartego parmezanu

drobno posiekana nieduża cebula

sporo listków oberwanych z łodyżek tymianku

1 jajko

1 rozgnieciony spory ząbek czosnku

szczypta chili

pieprz świeżo zmielony

oliwa do smażenia

około 3 łyżek sosu worcestershire

1-2 łyżki sosu sojowego

Mięso wyrobiłam ze wszystkimi dodatkami, formowałam podłużne kotleciki. Na rozgrzanej patelni, z niedużą ilością oliwy, smażyłam kotleciki ze wszystkich stron, na złoty kolor.

Czasem też oliwę dodaję wprost do mięsa i już nie daję wtedy oliwy na patelnię.

Smacznego,

Basia

Smakowita sałata

komentarze 2

Takie jedzenie mogłabym jeść codziennie.

Uwielbiam sałatę z różnymi dodatkami, no i oczywiście z fajnym sosem.

Kiedy ją jem, mam poczucie pełnej harmonii dietetycznej, to znaczy czuję, że  łączę przyjemne z pożytecznym. Jem coś pysznego, co bardzo lubię i jednocześnie wiem, że to co jem, jest zdrowe i odżywcze.

Pewnie znajdą się tacy, którzy się skrzywią na to, że sałata w zimie czy na przednówku jest zdrowa. Ale równie dobrze można takie zarzuty czynić innym produktom spożywczym i nie tylko o tej porze roku.

Ta dziesiejsza sałata miała zaspokoić nie tylko moje zachcianki, dlatego znalazły się w niej podsmażane kiełbaski. Mnie wystarczają warzywa, sery i orzeszki, ale w domu są też miłośnicy mięsa i kiełbaski  dodałam właśnie z myślą o nich. Poza sałatą lodową dałam też rzymską baby i rukolę, którą bardzo lubię za charakterystyczny, nieco ostry smak. Najbardziej oczywiście lubię taką letnią, z gruntu, ta dopiero jest ostra!

Już kiedyś wspominałam tu, że dla mnie salata może być pełnym posiłkiem. Jeśli w niej są sery, jajka, podsmażane kiełbaski, to jest naprawdę sycąca. No i przecież zawsze można ją zjeść  z dobrym chlebem albo bagietką.

Sałata z kiełbaskami, serem brie i innymi smakowitościami

pół małej sałaty lodowej pokrojonej w paski

1 sałata rzymska baby

garść rukoli

10 pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół

pół ogórka obranego i pokrojonego w plasterki

pół sporego awokado pokrojonego w plasterki

kawałek sera brie pokrojonego na nieduże plasterki

kiełbaski drobiowe pokrojone na nieduże kawałki i podsmażone

cebulka dymka posiekana

oliwki zielone i czarne około 10-15 sztuk

2 jajka na twardo pokrojone na cząstki

łyżka wyprażonych orzeszków piniowych

świeża bazylia

sos musztardowy: oliwa z dodatkiem chili i czosnku( Monin) wymieszana z musztardą francuską i octem winnym (ewentualnie sól i cukier, w zależności od musztardy)

Smacznego,

Basia

Trochę pizza, trochę tarta

Brak komentarzy

Nie sądziłam, że to może być takie dobre!

Pizza z ziemniakami?!

Przekonał mnie do tego pomysłu  głównie kozi ser, który miał się tam znaleźć.

A przepis pochodzi ze wspomnianej przeze mnie niedawno książeczki  „101 comfort food classics”.

Żeby trzymać się receptury, postanowiłam wykorzystać gotowy  spód do pizzy. Kupiłam  spód do pizzy, w podobnej rolce, w jakiej kupuję ciasto francuskie, tego samego producenta zresztą. Pomyślałam, że skoro ciasto francuskie robi dobre, to jest szansa, że i ten spód będzie ok.

Ziemniaki dobrze umyte i nieobrane pokroiłam w plastry o grubości około ½ cm.

Gotowałam je w osolonej wodzie, aż były miękkie, ale ciągle trzymały się dobrze w plastrach.

W tym czasie nagrzałam piekarnik do około 200 stopni.

Ziemniaki odcedzone pokropiłam oliwą wymieszana z  rozgniecionym czosnkiem.

Formę do pieczenia, u mnie to była ceramiczna prostokątna forma o wymiarach 30 x 23 cm wysmarowałam oliwą i wyłożyłam ciastem wywijając brzegi. Zużyłam około 2/3 opakowania ciasta.

Na cieście ułożyłam plastry ziemniaków, krążki czerwonej cebuli i pokruszony ser kozi,  a konkretnie dojrzewającą  roladę kozią. Posypałam obficie pieprzem, skropiłam jeszcze oliwą i wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Po około  10-15 minutach zauważyłam, że cebula zaczyna się przypiekać niebezpiecznie, więc przykryłam naczynie folią aluminiową i wstawiłam do piekarnika jeszcze na chwilę. W sumie piekło się około 25 minut.

Według mnie  to danie, to taka trochę pizza, a trochę tarta. Myślę, że to kwestia spodu, bo nie był on ewidentnie „pizzowy”. W każdym razie to niezwykle smaczne jedzenie! Doskonałe zarówno na gorąco, jak i przestudzone. Myślę, że pewnie można zrobić je również na francuskim spodzie i będzie równie pyszne.

Trochę pizza, trochę tarta z ziemniakami i kozim serem

około 300 g niedużych, nieobranych i  umytych ziemniaków pokrojonych w plastry o grubości 0,5 cm i ugotowanych w osolonej wodzie

około 100g  pokruszonego sera koziego dojrzewającego

1 czerwona cebula pokrojona w cienkie krążki

oliwa

2 rozgniecione ząbki czosnku

świeżo zmielony pieprz

cienki ( ok.0,5 cm grubości) gotowy spód do pizzy w rolce albo kruche ciasto, albo jakiś inny spód

Basia

Szpinakowe babeczki z bałkańskim serem

komentarzy 10

Wpadła mi wczoraj w rękę książeczka  „Babeczki”,  będąca dodatkiem do Gazety Wyborczej.

Obejrzałam ją i  nie zachwyciłam się specjalnie, głównie przepisami  na muffinki na słodko.

Wiem, że kiedy ktoś upiecze setki, a może już nawet tysiące przeróżnych babeczek, to trudno go zaskoczyć jakimś pomysłem. Ale dla nowicjusza z pewnością znajdzie się tu kilka pomysłów.

Ja zwróciłam uwagę na przepisy babeczek wytrawnych, czyli na słono. Spodobał mi się przepis na takie ze szpinakiem i serem feta.

Zabrałam się do ich  pieczenia, ale mimo podtytułu  książeczki „ tylko sprawdzone przepisy”, przefiltrowałam  jednak recepturę przez swoje doświadczenie 🙂

Muffinki wyszły naprawdę świetne, bardzo je polecam szczególnie  tym, którzy nie przepadają za słodką wersją takich wypieków, bo  fanów muffinek w każdym wydaniu chyba nie trzeba będzie do   wypróbowania tego przepisu specjalnie namawiać.

Ciekawy pomysł i niezwykle prosty  w wykonaniu, co zawsze uznaję za ogromną zaletę.

W oryginalnym przepisie  wykorzystano ser feta, ja miałam w domu akurat bułgarski ser, podobny do fety. Do części muffinek dałam też drobno posiekany i podsmażony wcześniej boczek. Ciekawie wyszło. Spróbujcie, warto!

Muffinki ze szpinakiem i serem bałkańskim

(i niektóre jeszcze z boczkiem 🙂 )

12 sztuk

270 g mąki

250 g szpinaku mrożonego, w liciach

2 kopiate łyżeczki proszku do pieczenia

80 ml oleju

świeżo zmielony pieprz

2 jajka

260 g sera bałkańskiego

2 cienkie plasterki boczku

250g jogurtu naturalnego

Rozgrzałam piekarnik do około 180-190 stopni.

Rozmrożony szpinak poddusiłam na patelni, odcisnęłam nadmiar płynu( niewiele go zostało po podduszeniu na patelni) i pokroiłam grubo. Odstawiłam, żeby ostygł. Podsmażyłam również pokrojony w małą kosteczkę boczek, przestudziłam potem. W misce zmiksowałam mąkę, proszek do pieczenia, jajka, jogurt, olej, dodałam pokruszony ser, szpinak i wymieszałam całość. Do około połowy ciasta dodałam podsmażony wcześniej boczek.

Formę do muffinów wyłożyłam papilotkami, do każdej włożyłam porcję ciasta i wstawiłam do piekarnika na około 20 minut. Gdy były ładnie przyrumienione i gdy patyczek wbity w nie wychodził suchy,  wyjęłam je z piekarnika, przestudziłam nieco, a potem  wyjęłam z formy.

Smacznego,

Basia

Tarta z karmelizowaną cebulą

1 komentarz

Znalazłam w lodówce pudełko ricotty, którą kupiłam kilka dni temu  i zupełnie o niej zapomniałam.

Kiedy się natknęłam dziś na nią, to od razu  zaczęłam zastanawiać się, do czego jej użyć?

I wtedy wpadł mi ten pomysł do głowy: tarta z ricottą, karmelizowaną cebulą i orzechami.

Moja Rodzina bardzo lubi cebulę w różnych postaciach, a taką karmelizowaną szczególnie.

Zaczęłam więc od przygotowania wspomnianej cebuli. Pokroiłam ją na cienkie dość krążki.

Rozgrzałam  na patelni oliwę z masłem, a następnie wrzuciłam cebulę. Dusiłam chwilę, aż się zeszkliła, dodałam ocet balsamiczny, sól, cukier, creme de cassis, pieprz i dalej dusiłam, uważając żeby się nie przypaliło. Dolałam nieco wody , zmniejszyłam  płomień i zostawiłam, żeby dalej się dusiło. Po około godzinie wyłączyłam, kiedy była miękka i ciemnobrązowa, ale oczywiście nieprzypalona!

Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni.

Naczynie do zapiekania wysmarowałam delikatnie olejem,  a następnie wyłożyłam na nie ciasto francuskie. Wymieszałam ricottę i rozłożyłam ja równą warstwą na cieście. Nie soliłam jej,  bo zaplanowałam wierzch posypać utartym serem, ale jeśli lubicie dobrze posolone, to być może powinniście ricottę najpierw odrobinę posolić i wymieszać i  dopiero kłaść na cieście.

Na serze położyłam warstwę cebuli, dałam świeżo zmielony pieprz, grubo połamane orzechy włoskie, a na końcu położyłam warstwę utartego sera cheddar.

Wstawiłam naczynie do piekarnika i zmniejszyłam  temperaturę do 180 stopni.

Piekłam około pół godziny,  a kiedy brzegi się zrobiły złociste i zaczął rumienić się ser, wyjęłam gotową tartę z piekarnika.

Tarta z karmelizowana cebulą, ricottą i orzechami

opakowanie ciasta francuskiego mrożonego ( 275 g)

4 spore cebule

2 łyżki oliwy + łyżeczka masła

sól

łyżeczka cukru demerara

2 łyżi creme de cassis

2 łyżki octu balsamicznego

opakowanie ricotty ( 250 g)

około 60 g sera cheddar

garść orzechów włoskich

pieprz

Smacznego.

Basia

Twarożek na śniadanie

Brak komentarzy

Śniadanie musi być proste. Wtedy jest  najlepsze.

Świeża bułka z masłem i jajko. Albo  kanapka z twarożkiem, najlepiej z własnoręcznie upieczonego chleba.

Moje śniadania mogą się wydać nudne i bez polotu, ale właśnie takie najprostsze smaki  dają mi rano najwięcej radości.

Często przygotowuję pasty z twarogu. Odkąd pamiętam, moja Córka zawsze bardzo jej lubiła.

Także moja Mama jest ich zdeklarowaną amatorką, więc kiedy mamy okazję ją gościć u siebie,  zawsze pamiętam o przygotowaniu twarożku na śniadanie, właśnie z myślą o Mamie.

Także mój Mąż wykazuje zainteresowanie pastami z twarogu, on jednak –ku naszemu zdumieniu- polewa je octem balsamicznym! Śmieszne, prawda?

Najczęściej  robię twarożek z cebulką dymką  albo szczypiorkiem, często pomidorem, czasem dodaję  świeżego ogórka albo siekaną bazylię.

Dzisiaj zrobiłam twarożek z dodatkiem suszonych pomidorów i okazało się, że to fantastyczne połączenie.

Z chlebem domowej roboty, pierwszym chlebem mojej Córki zrobionym na własnoręcznie przygotowanym zakwasie, to naprawdę najlepsze jedzenie pod słońcem!

Twarożek z suszonymi pomidorami

250-300 g twarogu ( mój był tym razem kupiony „od baby” na placu, ale często kupuję po prostu tłusty z Hajnówki)

6-8 sporych połówek suszonych pomidorów w oliwie z oliwek ( ja miałam teraz pomidory włoskiej firmy Menu, ale używam często też  pomidorów firmy  Iposea, są dostępne w supermarketach)

mała cebula posiekana

listki świeżego oregano

łyżka majonezu

sól- wg uznania

Przyprawa Włoska (Visana) spora szczypta, albo według uznania

Twaróg rozgniotłam w misce widelcem, dodałam pokrojone w paseczki suszone pomidory, posiekaną cebulę, majonez, sól, przyprawę włoską.

Dodałam listki świeżego oregano.

Mój twaróg był tym razem bardzo wilgotny, gdyby jednak  był bardziej suchy, dodałabym trochę zalewy z pomidorów.

Często przygotowuję  śniadaniowy twarożek wieczorem poprzedniego dnia, jednak  w takiej sytuacji nie dodaję ogórków ( rozmiękną nieprzyjemnie przez noc), a jeśli chcę  dać świeże pomidory, to usuwam z nich gniazda nasienne, żeby  nie był zbyt rzadki z powodu soku z pomidorów.

Cebula , szczypiorek i suszone pomidory mogą spokojnie w serku nocować 🙂

Basia

Jadalne kurki z supermarketu

Brak komentarzy

Lubię grzyby, ale się ich boję. Oczywiście tych trujących.

Nie znam się  na grzybach na tyle, żeby śmiało iść i zbierać je. A właściwie nie tyle tylko zbierać, co potem je przyrządzić.

Częste ostatnio doniesienia medialne o zatruciach i ich tragicznych skutkach sprawiają, że z grzybów wybieram te najbardziej charakterystyczne. Maślaki, podgrzybki, prawdziwki czy kurki.

A najlepiej, jeśli pochodzą  z supermarketu, to pewnie mała szansa, żeby były jakieś trujące.

Kupiłam więc pudełko kurek, bo to przecież grzybowy sezon!

Trzeba korzystać z nich, nawet jeśli to mają być tylko supermarketowe kurki ( a nie pachnące lasem , własnoręcznie zebrane świeżutkie kozaki…).

Z owych kurek postanowiłam zrobić tartę, jako że jest to dość proste danie i w naszym domu bardzo lubiane.

Wobec tego rozgrzałam piekarnik do około 190 stopni.

Kurki  umyłam dokładnie a następnie wrzuciłam na gorącą oliwę, poddusiłam je, dolewając do nich nieco wody.  Dusiłam je około 10 minut a następnie posoliłam.

Na naoliwionej blasze ułożyłam arkusz ciasta francuskiego. Brzegi zrolowałam  troszkę i zawinęłam do środka tworząc nieco wyższy brzeg.

Do nieco przestudzonych kurek dodałam opakowanie ricotty, sporo świeżo zmielonego pieprzu, rozgnieciony ząbek czosnku, skropiłam odrobina octu winnego i wymieszałam.

Masę kurkowo-twarogową wyłożyłam na ciasto francuskie, posypałam utartym parmezanem i wstawiłam do nagrzanego piekarnika.

Piekłam około 20 minut, aż brzegi tarty i wierzch zrobiły się złociste.

Wyjęłam z piekarnika i posypałam listkami świeżego oregano.

Smacznego!

Tarta z ricottą i kurkami

250 g świeżych kurek

250 g ricotty

275 g opakowanie ciasta francuskiego

ząbek czosnku

ocet winny

sól

pieprz

około 30-50 g parmezanu

listki świeżego oregano- opcja

Basia

Kuleczki z mięsa i sera pleśniowego ( nie kotlety mielone)

komentarze 3

Nie lubię kotletów mielonych.

Lubię mięso mielone uformowane w kulki i usmażone albo  grillowane.

A różnica jest taka, że kotlety mielone to tylko trochę mięsa a poza tym zwykle mnóstwo bułki.

Moje kulki z mięsa, to mięso plus konkretny dodatek, który ma urozmaicić smak,  a nie spowodować, że porcja mięsa wydaje się większa, choć w rzeczywistości  jest mniejsza.

Jeśli ma być mięso,  to mięso!

Dlatego w mojej kuchni unikam tradycyjnej formy „mielonych” i  robię z mięsa kulki.

Nikt nie pomyśli przecież, że to mielone kotlety, skoro nie są.

Tym bardziej, że zawsze w nich znajdzie się coś zupełnie niecodziennego dla  takiego dania.

Dziś do kulek dodałam ser pleśniowy i tymianek.

Mmmmm, ale wyszły dobre…

Podałam je z patisonem, papryką i cebulą uduszonymi wraz z oliwkami zielonymi i czarnymi na oliwie.

Przyprawionymi czosnkiem,  octem winnym, odrobiną cukru i soli oraz przywiezionym z Węgier kremem z papryki w tubce.

Kuleczki z mielonego mięsa z serem pleśniowym i świeżym tymiankiem

na około 25 sztuk o średnicy  3,5 cm

około 400-500 g mięsa mielonego ( ja dałam ok. 450g mieszanego,  chudego wołowego i wieprzowego)

około 150 g sera Lazur utartego na grubej tarce

mała cebula drobniutko posiekana

odrobina soli ( uwaga, ser jest już słony!)

pieprz świeżo zmielony

listki świeżego tymnianku

2 łyżki oliwy ( dodać do mięsa)

rozgnieciony ząbek czosnku

sól

W misce wymieszałam ręką  mięso, posiekaną cebulę, ser, zioła, przyprawy.

Dodałam oliwę i jeszcze wyrobiłam.

Rozgrzałam suchą patelnię, bez tłuszczu.

Gdy patelnia była naprawdę gorąca, układałam na niej kulki i po krótkiej chwili obracałam je i kładłam następne. Najlepiej jeśli  kulki  smażąc się, rumieni ą się  z każdej strony.

W czasie , gdy smażyły się kulki,  patison z resztą warzyw już był niemal gotowy!

Bardzo to było dobre….

Basia

Bakłażan i orzeszki piniowe

komentarze 3

Bardzo lubię orzeszki piniowe. Kiedy wiem, że mam je w domu,  sięgam  po nie do spiżarki i podjadam…

I wtedy wcale nie muszą być uprażone (choć takie są najlepsze!),  pyszne są takie zjedzone wprost ze słoiczka.

Ale kiedy ich nie mam,  to bardzo odczuwam ich brak.

Ostatnio przez dłuższy czas ich nie miałam, ciągle zapominałam o ich kupieniu, ale  w końcu kupiłam!

I jak to często bywa, trochę zjadłam w drodze do domu. Na szczęście nie wszystkie.

Więc  zostało  trochę  orzeszków do sałatki 🙂

Zrobiłam sałatkę z grillowanymi bakłażanami.

Nauczyłam się jeść i przyrządzać  bakłażany  mieszkając w Egipcie.  I choć z pewnością ich smak tu i teraz odbiega od tamtego wtedy , oczywiście  jest wynikiem tej  inspiracji.

Pokrojone w plastry lub paski bakłażany smażę na oliwie na  patelni, a potem zostawiam w marynacie zrobionej z octu winnego ( albo lepiej balsamicznego), oliwy, czosnku, cukru i soli.

Takie bakłażany mogą  spokojnie poleżeć w lodówce przez kilka dni, albo nawet dłużej.

Można ich użyć do sałatki, grzanek , można zjeść solo  albo  z pieczywem, można też dodać  do  makaronu albo innych dań. Naprawdę możliwości jest wiele, więc warto je mieć w domu takie już przygotowane.

Tymczasem dzisiejsza sałatka była następująca:

sałata lodowa, bakłażan, pomidor, sos pesto, cebula, feta i prażone orzeszki piniowe. Same smakołyki!

Bakłażana pokrojonego tym razem w plastry usmażyłam na oliwie. Posoliłam i smażyłam z obu stron aż bakłażan był miękki.

Zrobiłam wspomnianą  marynatę z octu balsamicznego, cukru, oliwy z pierwszego tłoczenia i rozgniecionego czosnku i do niej przełożyłam  gotowe już bakłażany.

Na talerzu rozłożyłam pokrojoną w paski sałatę lodową, na niej położyłam plastry bakłażana i pomidora oraz piórka cebuli.

Na wierzchu położyłam pokruszoną fetę,  a następnie polałam całość sosem przygotowanym z pesto, oliwy, octu winnego, cukru, rozgniecionego czosnku i soli.

Posypałam prażonymi orzeszkami piniowymi i ozdobiłam listkami świeżej bazylii.

Sałatka z grillowanym bakłażanem, pomidorami, fetą i sosem pesto

na około 3-4 porcje

około pół sałaty lodowej posiekanej w paski

jeden spory bakłażan, posolony i pokrojony  w plastry, grillowany na oliwie z każdej strony

( marynata: ocet balsamiczny , rozgnieciony ząbek czosnku, sól, cukier)

około 100-150g pokruszonego sera feta

3 średnie pomidory pokrojone w plastry

cebula pokrojona w piórka

na sos:

około 50g pesto

ocet winny

oliwa z pierwszego tłoczenia

sól

cukier

rozgnieciony ząbek  czosnku

do dekoracji :

świeża bazylia

prażone orzeszki piniowe

Spróbujcie,  smacznego!

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress