Nie lubię kotletów mielonych.

Lubię mięso mielone uformowane w kulki i usmażone albo  grillowane.

A różnica jest taka, że kotlety mielone to tylko trochę mięsa a poza tym zwykle mnóstwo bułki.

Moje kulki z mięsa, to mięso plus konkretny dodatek, który ma urozmaicić smak,  a nie spowodować, że porcja mięsa wydaje się większa, choć w rzeczywistości  jest mniejsza.

Jeśli ma być mięso,  to mięso!

Dlatego w mojej kuchni unikam tradycyjnej formy „mielonych” i  robię z mięsa kulki.

Nikt nie pomyśli przecież, że to mielone kotlety, skoro nie są.

Tym bardziej, że zawsze w nich znajdzie się coś zupełnie niecodziennego dla  takiego dania.

Dziś do kulek dodałam ser pleśniowy i tymianek.

Mmmmm, ale wyszły dobre…

Podałam je z patisonem, papryką i cebulą uduszonymi wraz z oliwkami zielonymi i czarnymi na oliwie.

Przyprawionymi czosnkiem,  octem winnym, odrobiną cukru i soli oraz przywiezionym z Węgier kremem z papryki w tubce.

Kuleczki z mielonego mięsa z serem pleśniowym i świeżym tymiankiem

na około 25 sztuk o średnicy  3,5 cm

około 400-500 g mięsa mielonego ( ja dałam ok. 450g mieszanego,  chudego wołowego i wieprzowego)

około 150 g sera Lazur utartego na grubej tarce

mała cebula drobniutko posiekana

odrobina soli ( uwaga, ser jest już słony!)

pieprz świeżo zmielony

listki świeżego tymnianku

2 łyżki oliwy ( dodać do mięsa)

rozgnieciony ząbek czosnku

sól

W misce wymieszałam ręką  mięso, posiekaną cebulę, ser, zioła, przyprawy.

Dodałam oliwę i jeszcze wyrobiłam.

Rozgrzałam suchą patelnię, bez tłuszczu.

Gdy patelnia była naprawdę gorąca, układałam na niej kulki i po krótkiej chwili obracałam je i kładłam następne. Najlepiej jeśli  kulki  smażąc się, rumieni ą się  z każdej strony.

W czasie , gdy smażyły się kulki,  patison z resztą warzyw już był niemal gotowy!

Bardzo to było dobre….

Basia