Lubię grzyby, ale się ich boję. Oczywiście tych trujących.
Nie znam się na grzybach na tyle, żeby śmiało iść i zbierać je. A właściwie nie tyle tylko zbierać, co potem je przyrządzić.
Częste ostatnio doniesienia medialne o zatruciach i ich tragicznych skutkach sprawiają, że z grzybów wybieram te najbardziej charakterystyczne. Maślaki, podgrzybki, prawdziwki czy kurki.
A najlepiej, jeśli pochodzą z supermarketu, to pewnie mała szansa, żeby były jakieś trujące.
Kupiłam więc pudełko kurek, bo to przecież grzybowy sezon!
Trzeba korzystać z nich, nawet jeśli to mają być tylko supermarketowe kurki ( a nie pachnące lasem , własnoręcznie zebrane świeżutkie kozaki…).
Z owych kurek postanowiłam zrobić tartę, jako że jest to dość proste danie i w naszym domu bardzo lubiane.
Wobec tego rozgrzałam piekarnik do około 190 stopni.
Kurki umyłam dokładnie a następnie wrzuciłam na gorącą oliwę, poddusiłam je, dolewając do nich nieco wody. Dusiłam je około 10 minut a następnie posoliłam.
Na naoliwionej blasze ułożyłam arkusz ciasta francuskiego. Brzegi zrolowałam troszkę i zawinęłam do środka tworząc nieco wyższy brzeg.
Do nieco przestudzonych kurek dodałam opakowanie ricotty, sporo świeżo zmielonego pieprzu, rozgnieciony ząbek czosnku, skropiłam odrobina octu winnego i wymieszałam.
Masę kurkowo-twarogową wyłożyłam na ciasto francuskie, posypałam utartym parmezanem i wstawiłam do nagrzanego piekarnika.
Piekłam około 20 minut, aż brzegi tarty i wierzch zrobiły się złociste.
Wyjęłam z piekarnika i posypałam listkami świeżego oregano.
Smacznego!
Tarta z ricottą i kurkami
250 g świeżych kurek
250 g ricotty
275 g opakowanie ciasta francuskiego
ząbek czosnku
ocet winny
sól
pieprz
około 30-50 g parmezanu
listki świeżego oregano- opcja
Basia



