Archwium dla ·

kuchnia ekspresowa

· Kategoria...

Maliny i porzeczki

Brak komentarzy

Nie mogę się oprzeć malinom. Kiedy je widzę na straganie, muszę  kupić!

Część zjadam od razu, ale zawsze myślę, że coś powinnam z nich jednak zrobić.

Maliny najlepsze są świeże. Bezwzględnie.

Ale oczywiście zimą mogą być tylko zamrożone, więc zajmę się niedługo mrożeniem malin na zimę. Teraz jednak, kiedy jest dopiero początek ich pysznego sezonu, chcę korzystać z nich do woli! I nie widzę możliwości, żeby mi się przejadły

Więc zanudzam domowników deserami z malinami.

Tym razem deser w pucharkach z wyłącznie letnich owoców:  malin, czerwonych i czarnych porzeczek.

Poza owocami jest tam tylko śmietana, cukier i wanilia.

Może spróbujecie?

Deser malinowo- porzeczkowy

niezbyt duże porcje dla 3 osób

na krem:

85 g śmietanki kremówki (dałam taką 36%)

85 g  kwaśnej śmietany 18%

2 kopiate łyżki cukru pudru

naturalna esencja waniliowa

na sos:

około 200 g czarnych porzeczek

3 łyżki cukru ( ja dałam tyle, ale jeśli macie inne preferencje dotyczące słodkości, to może trzeba zmodyfikować te ilość)

1 łyżka śmietany  kwaśnej 18%

owoce:

pełna  dowolność , ja dałam tyle:

ok. 300g malin

ok. 50 g porzeczek czerwonych

garstka  czarnych porzeczek, takich największych i najsłodszych

W naczyniu ubiłam śmietankę kremówkę, dodałam cukier i esencje waniliową. Następnie dodałam kwaśną śmietanę.

Do  3 pucharków  włożyłam porcję kremu, na kremie położyłam owoce.

W malakserze utarłam czarne porzeczki z cukrem, przetarłam je przez sito, żeby pozbawić  je skór i pestek, następnie dodałam łyżkę śmietany i dobrze wymieszałam (można nie dawać śmietany, wersja sosu wyłącznie owocowa  jest równie pyszna).

Porzeczkowym  sosem polałam ułożone w pucharkach owoce.

Ozdobiłam listkami świeżej melisy i pojedynczymi  gronami porzeczek wraz z szypułkami.

Basia

Buraczany chłodnik z jogurtem i ogórkami

Brak komentarzy

Ciągle ciepło. Gorąco! Lato trzyma.

Ja nie narzekam, lubię lato.

Jest  ciepły wieczór, siedzę przed domem  na tarasie, na stole palą się świece, słyszę grające  świerszcze. Czego można więcej chcieć?

No chyba tylko tego, żeby nie gryzły komary!

A trzeba przyznać, że ich aktywność w tym roku jest dotkliwa.

Już pisałam o tym, że przy takiej pogodzie, jaka obecnie panuje, moja działalność kulinarna  jest z konieczności znacznie ograniczona.

Pozostaję w większości przy sałatkach, chłodnikach, ewentualnie przy daniach grillowanych  wieczorem w ogrodzie, jeśli jest taka sposobność.

Nie piekę, nie gotuję długo i nie smażę prawie nic.

Ani to przyjemność stać w taką pogodę przy kuchni, ani apetyty domowników nie są nastawione na takie jedzenie.

Dla mnie sałata z pomidorami, cebulką, ogórkiem, świeżymi ziołami  i jakimś fajnym serem doskonale spisuje się w roli konkretnego posiłku.

Moja rodzina potrzebuje wprawdzie czegoś więcej, ale przy takiej pogodzie nie kręci nosem na chłodnik. Wręcz przeciwnie.

Ten, który przygotowałam dziś,  jest chyba najbardziej ulubionym.

To jest jakby „ kompilacja” chłodnika litewskiego,  bułgarskiego taratoru i innych dodatków.

Można tu trochę pofantazjować.

Potrzebny jest kefir albo jogurt, świeże ogórki, czosnek i  oliwa. Do tego troszkę barszczu czerwonego ( kwasu  albo koncentratu buraczanego) i koperku. Wszystko zmiksowane dobrze.

A poza tym dodatki według uznania, może być jajko na twardo, posiekana w paseczki szynka, kawałki pokruszonego sera pleśniowego, albo utartego parmezanu, drobna fasolka ugotowana albo grzanki z bułki czy bagietki. Chyba ze coś innego Wam przyjdzie jeszcze do głowy.

Dodatki wkłada się do miseczki, wlewa zmiksowany i schłodzony  chłodnik, jeszcze coś na wierzch: grzanki, utraty ser, czy zioła i jedzenie gotowe.

Buraczany chłodnik z jogurtem, ogórkami  i czosnkiem

na 2 spore porcje

ok. 400g opakowanie zimnego jogurtu lub kefiru ( ja dałam gęsty jogurt bałkański, pycha!)

około 200g ogórków świeżych

2 łyżki oliwy extra vergine

duży zgnieciony ząbek czosnku

sporo posiekanego świeżego koperku  (część zostawić  do posypania wierzchu)

2 łyżki koncentratu buraczanego albo kwasu buraczanego

sól, łyżeczka cukru

dodatki na 2 porcje ( które ja dałam)

około 70 g posiekanej szynki

2 jajka

20-30 g sera gorgonzola pokruszonego

Wszystkie składniki chłodnika zmiksowałam dobrze i wstawiłam do lodówki.

Ugotowane na twardo i pokrojone jajka oraz posiekaną szynkę  włożyłam do miseczek.

Wlałam zimny chłodnik.

Położyłam na wierzchu pokruszony ser, posypałam   pozostałym posiekanym koperkiem i podałam.

Można naprawdę wymyślać przeróżne inne dodatki :  pomidorki koktajlowe, albo pokrojone na mniejsze kawałki pomidory, fasolka biała z puszki albo ugotowana wcześniej, dowolne ulubione zioła, grzanki  z bułki z oliwą czosnkową,  podsmażony i chrupiący boczek, ser kozi , utarty parmezan albo pecorino albo jeszcze inny.

Albo najprościej – kawałek  dobrego świeżego chleba lub bagietki.

Smacznego,

Basia

Wspomnienie wakacji w Bułgarii

komentarze 2

Wprawdzie nie byłam na wakacjach, ale czuję się trochę tak, jakbym  właśnie wróciła z nich.

A konkretnie z Bułgarii.

To wszystko  za sprawą sałatki Szopskiej!

Jeśli byliście kiedyś w Bułgarii,  to z pewnością wiecie, o czym mówię.

Ja byłam z Rodzicami w Bułgarii na wakacjach kilka razy, byłam wtedy nastolatką. Super wakacje to były!  I choć było to już dawno temu, smak Szopskiej sałatki zapamiętałam doskonale.  Podobnie jak smak chłodnika tarator i sera kaszkawał.

Kiedy ostatnio zobaczyłam w sklepie produkt o nazwie „krowi bułgarski  biały ser szopski” zaraz poczułam tęsknotę za tymi czasami i oczywiście kupiłam ten ser. Zachęciło mnie też  to, że ser był sprowadzony z Bułgarii. Była szansa odtworzenia smaku sprzed lat!

Kupiłam jeszcze parę innych niezbędnych produktów i  szybko wróciłam, żeby zabrać się za sałatkę.

Przygotowanie trwało chwilę, bo sałatka należy do niezwykle prostych: pokrojone warzywa, oliwa, przyprawy i  do tego ser!

Zjadłam porcję tej pysznej sałatki  siedząc w  słońcu w ogrodzie, ubrana w kostium kąpielowy i poczułam się niemal jak wtedy w Bułgarii!

Sałatka Szopska

dla 2-3 osób

3-4 pomidory średnie pokrojone na  nieduże cząstki

4-5 ogórków pokrojonych w plasterki

papryka pokrojona  w paseczki

cebula pokrojona w piórka

150-200 g sera bułgarskiego białego solonego,  utartego na grubej tarce, który w efekcie wygląda jak pokruszony ( pewnie może być też feta, ale to już nie będzie to samo…)

oliwa z pierwszego tłoczenia

odrobina octu winnego

sól, pieprz świeżo zmielony, szczypta cukru

kilka oliwek kolorowych

ja dałam też trochę siekanej zielonej dymki, świeżej bazylii i oregano, ale tego w Bułgarii nie było….

Warzywa pokrojone wymieszałam  w misce z oliwą, oliwkami, octem winnym i  przyprawami,  a na wierzchu położyłam ser.

Bardzo prawdopodobne, że ten ser wtedy przed laty , to był owczy ser. Czytałam, że w klasycznym wydaniu taki powinien być. Ten  był krowi, ale spełnił swoją rolę wyśmienicie.

Arbuz i feta

Brak komentarzy

Zauważyłam  ostatnio jakieś arbuzowe szaleństwo. Wszędzie można  kupić  arbuzy i są całkiem tanie.

Ja nie jestem ich specjalnym amatorem , chyba że to są egipskie arbuzy w Egipcie. To tak!

Kiedyś rozpisywałam się tu na temat wyższości egipskich owoców nad wszystkimi innymi. I nie zmieniłam zdania.  Nawet arbuzy, za którymi nie przepadam gdzie indziej, z ogromną rozkoszą jem tam. Są  pięknie, głęboko czerwone, obłędnie słodkie, bardzo soczyste  i niesamowicie aromatyczne.

Te dostępne w Polsce, niestety takie nie są.

Ale przyszło mi do głowy, że wiele razy pewna  moja  Znajoma  zachęcała mnie do spróbowania sałatki z arbuzem. Ona była nią zachwycona.

Przyznam, że jakoś nie przekonało mnie wtedy połączenie arbuza z fetą w tej sałatce i jeszcze do tej pory nie zdecydowałam się na  jej zrobienie.

No i teraz przypomniałam sobie o niej,  pomyślałam że w sumie mogę spróbować.

Nie pamiętałam dokładnie, co moja Znajoma  do tej sałatki  dawała, więc zrobiłam po swojemu.

Myślę, że można polecić takie danie spragnionym lekkiego i jednocześnie orzeźwiającego jedzenia.

Słodki  i soczysty arbuz (nawet ten tutejszy 🙂 )ze słoną fetą i octem balsamicznym tworzą ciekawe połączenie.

Sałatka z arbuzem, fetą , octem balsamicznym i czarnymi oliwkami.

dla 2-3 osób

¼ średniego arbuza, zimnego (lepiej lodowatego) pokrojonego w kostkę i pozbawionego pestek

garść sałaty lodowej pokrojonej (opcja)

100-120g greckiej fety pokrojonej w kostkę

garść czarnych oliwek

cebula biała lub czerwona(ładniej!) pokrojona w piórka

oliwa extra vergine

pieprz świeżo zmielony

ocet balsamiczny

posiekane liście świeżej bazylii lub mięty ( ja wolę bazylię, ale z miętą jest bardziej orzeźwiająco)

Arbuza, fetę, cebulę, oliwki  i ewentualnie sałatę lodową wymieszać  delikatnie w misce.

Skropić octem balsamicznym, oliwą , posypać pieprzem i wybranymi  świeżymi ziołami.

Basia

Sałatka z wędzonym łososiem na letni lunch

Brak komentarzy

Kiedy jest cudnie ciepło i słonecznie  lunch czy obiad musi być lekki.

Idealna na taki letni posiłek jest w takim razie sałatka.

Niekwestionowaną zaletą sałatek jest niesamowita łatwość ich przygotowania i nieograniczone możliwości łączenia składników.

Cóż , wszystko zależy od nas i naszej kreatywności ;-).

Zachęcam Was do eksperymentowania, bo w sałatce naprawdę można połączyć wszystko z wszystkim bez obawy, że coś  nie wyjdzie. Oczywiście,  jeśli  tylko mamy ochotę na takie połączenie.

Można dodawać kawałki upieczonych czy grillowanych mięs, drobiu czy ryb, które pozostały z poprzedniego dnia ( oczywiście, jeśli  przez ten cały czas przebywały w lodówce!), różne sery- utarte czy pokruszone, warzywa świeże i grillowane( na przykład bakłażan  czy cukinia), grzanki, suszone pomidory i wiele, wiele innych produktów, które mamy w lodówce.

Dzisiaj przygotowałam sałatkę z wędzonym łososiem.

Niewiele było w niej „konkretnych” składników, zasadnicze to sałata lodowa , sos i wędzony  łosoś.

Ale dzięki drobnym ilościom innych dodatków sałatka robi wrażenie urozmaiconej.

Polecam.

Sałatka z wędzonym łososiem, sałatą lodową i różowym sosem

na 1 porcję obiadową

2 garście sałaty lodowej pokrojonej

kilkanaście listków rukoli (opcja)

1 mała młoda marchewka obrana i utarta na grubej tarce

siekana dymka do posypania całości ( około 1 łyżki)

parę oliwek czarnych do przełamania monotonii kolorystycznej 🙂 ( opcja)

1 mały ogórek świeży obrany i pokrojony na plasterki lub wg uznania

50 g wędzonego łososia pokrojonego w paski

łyżka utartego na grubej tarce sera cheddar ( lub innego ostrego)

pieprz świeżo zmielony

sos różowy ( spora łyżka majonezu wymieszanego z łyżką słodko-ostrego sosu chili i małą łyżeczką ketchupu. Chętni mogą sobie to posolić, bo sos jest dość słodki. Jednak w związku z tym, że łosoś jest  wystarczająco słony,  ja nie dodaję soli do  tego sosu. Używam niezmiennie majonezu Dekoracyjnego Winiary)

cytryna do dekoracji i do przyprawienia dla chętnych

Sałatę lodowa ułożyłam na talerzu, na niej marchewkę utartą, ogórka.

Następnie położyłam kawałki łososia i  rukolę.

Całość polałam sosem, posypałam dymką, posypałam pieprzem i  utartym serem.

Na końcu położyłam oliwki  i… gotowe!

Tarta z łososiem i cukinią

1 komentarz

Bardzo nie lubię wyrzucać jedzenia.

Wychowałam się w domu, w którym zwracano uwagę na to, żeby ono się nie marnowało.

Bardzo  doceniam, że mnie tak wychowano.

Wobec  ogromnego głodu istniejącego na świecie, bezmyślne wyrzucanie jedzenia jest po prostu niemoralne. I nie są to frazesy. Przynajmniej  dla mnie.

Dlatego  pozostałego z wczorajszego  obiadu grillowanego łososia (którego przygotowałam  po prostu za dużo) postanowiłam wykorzystać,  gotując  dzisiejszy obiad.

I dobrze się złożyło, bo miałam mało czasu i musiałam zrobić jakieś danie ekspresowe.

I tak powstała tarta z cukinią, ricottą i łososiem.

Nagrzałam piekarnik do około 200stopni.

Naczynie do zapiekania posmarowałam oliwą, wyłożyłam ciastem francuskim.

Na dużej patelni podsmażyłam na oliwie cukinię pokrojoną na plasterki, dodałam pokrojona cebulę i smażyłam dalej, aż cukinia trochę zmiękła, a cebula się zeszkliła. Doprawiłam rozgniecionym czosnkiem, octem winnym, solą, chili, cukrem i pieprzem.

Odstawiłam cukinię z ognia. Dodałam do niej ser ricotta, wymieszałam.

Kawałki grillowanego łososia podzieliłam na mniejsze części, wyjęłam  ości.

Do formy do zapiekania wyłożonej  już ciastem francuskim, przełożyłam nadzienie z cukinią i rozprowadziłam je w miarę równomiernie, na wierzchu położyłam kawałki łososia i delikatnie je wcisnęłam w nadzienie. Całość posypałam utartym parmezanem i wstawiłam do nagrzanego piekarnika.

Po około 20 minutach wyjęłam złocistą  tartę i posypałam ją posiekaną rukolą.

Tarta z cukinią, ricottą  i  grillowanym łososiem

forma do zapiekania około 20 x 30cm

oliwa do posmarowania formy

ciasto francuskie ( 275 g)

3 niewielkie cukinie ( w sumie około 600g)

opakowanie ricotty świeżej 250g

2 rozgniecione ząbki czosnku

sól , cukier, chili, pieprz – według uznania

cebula nieduża posiekana drobno

około 200g grillowanego łososia ( można ewentualnie dać tuńczyka z puszki i jestem przekonana, że będzie pycha!)

około 60-75 g utartego parmezanu

posiekana świeża rukola do posypania po upieczeniu, albo inne ulubione zioła

Koktajl z truskawkami

Brak komentarzy

Popołudnie w ogrodzie…

Upał już mniejszy, można spokojnie poleniuchować w cieniu.

Może jakiś deser?

Pewnie!

A może koktajl?

Niezły pomysł!

No to bardzo proszę:

koktajl z truskawkami i lodami śmietankowymi

na 2 spore porcje

150g jogurtu naturalnego , może też być śmietana kwaśna 12% albo 18%, jeśli wolicie

100g lodów śmietankowych  albo waniliowych ( ja dałam Grycan śmietankowe)

100ml soku pomarańczowego

200g truskawek

2-3 łyżeczki cukru, ja dałam 2 łyżeczki pudru. Jeśli lubicie bardziej słodkie, to może trzeba będzie jeszcze dodać cukru.

skórka otarta z kawałka pomarańczy albo cytryny ( opcja)

świeża mięta lub melisa do dekoracji

Wszystkie składniki  miksujemy w blenderze i od razu przelewamy do szklanek lub kieliszków, zdobimy listkiem mięty lub melisy  i podajemy.

Jeśli chcecie, żeby koktajl był bardzo zimny, można oprócz zimnych (prosto z lodówki) składników dodać kostki lodu i miksować z lodem.

Basia

Szparagi c.d.

Brak komentarzy

Szparagi na półmetku.

Trzeba więc się śpieszyć z ich jedzeniem.

No i można też przygotować z nich ekspresowe danie .

Dziś właśnie takie zrobiłam . Może jest mało wyszukane, ale do szparagów przecież najbardziej pasuje ser i  szynka lub boczek, prawda?

Wobec tego przejdźmy do rzeczy:  szparagi zapiekane z boczkiem i parmezanem.

Zaczęłam od włączenia  i nagrzania piekarnika do temperatury około 200 stopni.

Gdy się nagrzewał, zagotowałam na dużej patelni wodę lekko osoloną. Patelnia była duża, żeby pomieścić w całości pędy szparagów. Szparagi umyłam i obrałam ze zdrewniałych końców i zbędnych włókien. Włożyłam do gotującej się wody na około 10 minut.

W tym czasie podgrzałam śmietankę,  żeby zgęstniała, przyprawiłam pieprzem i gałką muszkatołową. Na osobnej patelni podsmażyłam lekko pokrojone w paseczki cieniutkie plastry  boczku,  dodałam do gęstej już śmietanki, przyprawiłam odrobiną octu winnego i odstawiłam.

W naczyniu do zapiekania ułożyłam odcedzone szparagi, polałam je sosem śmietankowo-boczkowym. Posypałam utartym parmezanem i wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Piekłam przez około kwadrans, aż wierzch się przyrumienił i ser  zrobił się lekko chrupiący.

Polecam!

Szparagi zapiekane z boczkiem i parmezanem

wiązka szparagów ( ja miałam zielone)

około 150-200 ml śmietanki

pieprz , gałka muszkatołowa

około 50 g utartego parmezanu

około 100g boczku w plasterkach cienkich

około 1 łyżeczki octu winnego

Naczynie do zapiekania o wymiarach około 20 x 30 cm

Makaron z kurczakiem i sosem pesto

komentarzy 15

Ostatnio niezbyt często gotuję makarony.

Niestety…, bo bardzo lubię to robić.

Oczywiście  w gotowaniu makaronu chodzi głównie o sos.

Najlepszy sos, to najprostszy sos!  Przyrządzony z niewielu, ale najwyższej jakości  produktów. Tak jak to jest u Włochów.

I pewnie nigdy nie zmienię zdania w tej kwestii.

Mój ostatni sos do makaronu składał się ze śmietanki, pesto, kurczaka, suszonych pomidorów, ziół  i przypraw.

No i utartego parmezanu, oczywiście!

Makaron z kurczakiem i delikatnym sosem pesto

na około 3-4 porcje

400g filetu z kurczaka pokrojonego w kostkę 2cm X 2 cm około

oliwa lub olej do podsmażenia kurczaka

sól, pieprz i  czosnek do przyprawienia kurczaka

200ml śmietanki kremówki

50 g pesto ( najlepiej , gdyby było świeże, ale ze słoika tez oczywiście może być . Ja użyłam świeżego,  zamrożonego pesto)

50 g suszonych pomidorów ( ja dałam lekko suszone pomidorki koktajlowe w zalewie z oleju słonecznikowego, ale mogą być standardowe suszone pomidory).

ocet winny, sól, pieprz, szczypta cukru

świeże zioła ( oregano, tymianek)

kilka orzechów włoskich posiekanych ( opcjonalnie)

makaron ugotowany al dente ( ilość według uznania)

utarty parmezan ( j.w.)

Na rozgrzanej patelni usmażyłam na oliwie kawałki kurczaka, które przyprawiłam solą i pieprzem .

Dodałam około 1 łyżeczki octu winnego i trochę wody, a potem dalej  dusiłam mięso, aż kurczak zmiękł.

Na osobnej patelni podgrzałam śmietankę, aż zaczęła gęstnieć. Dodałam pesto, sól, suszone pomidorki koktajlowe,  pieprz i odstawiłam. Równolegle zagotowałam wodę i ugotowałam w niej makaron.

Gdy kurczak był miękki dodałam go do sosu śmietankowo-pestowego, dodałam posiekane liście oregano i listki tymianku.

Sos wymieszałam z odcedzonym właśnie makaronem, położyłam na talerzu, na wierzchu posypałam utartym parmezanem , świeżymi listkami oregano i tymianku i kilkoma posiekanymi orzechami włoskimi.

Smacznego,

Basia

Szparagi po flamandzku z brytyjskim akcentem

1 komentarz

Powrotna droga z Wyspy wiodła przez Brukselę, gdzie gościliśmy u Naszej Kochanej Bożenki.

Bruksela okazała się uroczym miastem  z piękną architekturą, średnio przyjemną pogodą i zupełnie nieprzyjaznymi cenami.

Nie było wiele czasu, żeby  zobaczyć dużo więcej niż Manneken Pis ( siusiającego chłopca ) i  Jeanneke Pis (siusiającą dziewczynkę), a tym bardziej żeby poznać zwyczaje flamandzkie.

Jednak  mimo wszystko  udało nam  się napić belgijskiego piwa ( podobno warzy się tu ponad 700 jego gatunków !) i  spróbować, korzystając z tej pory roku, szparagów po flamandzku.

Ja jestem fanką wina, więc na temat walorów smakowych piwa nie będę się specjalnie wypowiadać, natomiast jeśli chodzi o szparagi, to chętnie o nich opowiem. Zamówione w typowym  brukselskim pubie szparagi po flamandzku, to były  ugotowane białe szparagi polane masłem i posypane siekanymi drobno ugotowanymi na twardo jajkami,  wymieszanymi z posiekaną natką pietruszki i gałką muszkatołową.

Okazało się , że Moja Córka właśnie kupiła szparagi! Ona jest ich miłośniczką i od dawna czekała na szparagowy sezon.

Pomyślałam, że w takim razie jest dobra okazja zrobić po mojemu  te,  poznane w Brukseli , szparagi po flamandzku.

Jako, że wydają mi się troszkę mało wyraziste w tej formie, postanowiłam dodać im brytyjskiego charakteru, czyli odrobinę cheddar cheese.

A w związku z tym, że część rodziny nie przepada za natką pietruszki, pominęłam ją i użyłam siekanej cebulki dymki

Bardzo mi  się podobały szparagi  w tej wersji. Zarówno w smaku,  jak i w aspekcie ekonomicznym 🙂 !

Szparagi po flamandzku z nutą brytyjską

500g szparagów ( ja użyłam zielonych, takie bardziej lubimy)

3 jajka ugotowane na twardo

spora szczypta gałki muszkatołowej

sól

pieprz świeżo zmielony

łyżka masła

sok z cytryny- około łyżki

około 2 łyżki utartego sera cheddar

sól  i szczypta  cukru do gotowania szparagów

cebulka dymka posiekana, około 2 łyżek

Szparagi ograłam, odcięłam zdrewniałe końce i ugotowałam w osolonej i  delikatnie  posłodzonej wodzie, aż były miękkie ale nie rozgotowane.

W tym czasie roztopiłam na delikatnym ogniu masło i dodałam do niego sok z cytryny. Ugotowałam na twardo jajka, obrałam i posiekałam je drobno.

Wymieszałam jajka w misce razem  z pieprzem i gałką muszkatołową, dodałam przestudzone masło, posiekaną dymkę i utarty cheddar.

Ugotowane szparagi ułożyłam w wystarczająco długim naczyniu i położyłam na nich przygotowaną  właśnie „pierzynkę” z jajek i przypraw.

Spróbujcie tej wersji szparagów koniecznie teraz, kiedy jest sezon i  można jeść je codziennie, a przy tym  sobie poeksperymentować .

Według mnie odrobina sera bardzo dobrze zrobiła pierwotnej recepturze

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress