Wprawdzie nie byłam na wakacjach, ale czuję się trochę tak, jakbym właśnie wróciła z nich.
A konkretnie z Bułgarii.
To wszystko za sprawą sałatki Szopskiej!
Jeśli byliście kiedyś w Bułgarii, to z pewnością wiecie, o czym mówię.
Ja byłam z Rodzicami w Bułgarii na wakacjach kilka razy, byłam wtedy nastolatką. Super wakacje to były! I choć było to już dawno temu, smak Szopskiej sałatki zapamiętałam doskonale. Podobnie jak smak chłodnika tarator i sera kaszkawał.
Kiedy ostatnio zobaczyłam w sklepie produkt o nazwie „krowi bułgarski biały ser szopski” zaraz poczułam tęsknotę za tymi czasami i oczywiście kupiłam ten ser. Zachęciło mnie też to, że ser był sprowadzony z Bułgarii. Była szansa odtworzenia smaku sprzed lat!
Kupiłam jeszcze parę innych niezbędnych produktów i szybko wróciłam, żeby zabrać się za sałatkę.
Przygotowanie trwało chwilę, bo sałatka należy do niezwykle prostych: pokrojone warzywa, oliwa, przyprawy i do tego ser!
Zjadłam porcję tej pysznej sałatki siedząc w słońcu w ogrodzie, ubrana w kostium kąpielowy i poczułam się niemal jak wtedy w Bułgarii!
Sałatka Szopska
dla 2-3 osób
3-4 pomidory średnie pokrojone na nieduże cząstki
4-5 ogórków pokrojonych w plasterki
papryka pokrojona w paseczki
cebula pokrojona w piórka
150-200 g sera bułgarskiego białego solonego, utartego na grubej tarce, który w efekcie wygląda jak pokruszony ( pewnie może być też feta, ale to już nie będzie to samo…)
oliwa z pierwszego tłoczenia
odrobina octu winnego
sól, pieprz świeżo zmielony, szczypta cukru
kilka oliwek kolorowych
ja dałam też trochę siekanej zielonej dymki, świeżej bazylii i oregano, ale tego w Bułgarii nie było….
Warzywa pokrojone wymieszałam w misce z oliwą, oliwkami, octem winnym i przyprawami, a na wierzchu położyłam ser.
Bardzo prawdopodobne, że ten ser wtedy przed laty , to był owczy ser. Czytałam, że w klasycznym wydaniu taki powinien być. Ten był krowi, ale spełnił swoją rolę wyśmienicie.



1. Komentarz przez Dorota
10/lip/2010 na 12:26
Fajnie, że mi przypomniałaś o niej. Uwielbiam, w czasie upałów taką zimną z lodówki. A czosnku nie dajesz do szopskiej? Ja daję nawet 2 ząbki i jeszcze zieloną pietruszkę.
2. Komentarz przez Basia
10/lip/2010 na 12:49
Tak, masz rację! Zimna, prosto z lodówki szopska, to jest to! W klasycznym przepisie szopskiej nie ma czosnku, co nie przeszkadza oczywiście, żeby go dodać. Jeśli jem sałatkę po południu i wiem, że będę mieć jeszcze kontakty z innymi, niż tylko domownikami, to nie używam czosnku.
Jeśli chodzi o natkę, to nie wszyscy w domu są jej amatorami, więc raczej nie daję.