Archwium dla ·

kuchnia ekspresowa

· Kategoria...

Sałatka sentymentalna

komentarze 2

A właściwie, to chyba surówka, bo zrobiona ze świeżej kapusty , cebuli i kukurydzy z puszki. Plus sos, oczywiście.

A było tak:

poszłam na zakupy i zastanawiałam się, jakie mogę  kupić warzywa? Bo teraz jest dość kiepska pora na warzywa. Znudziły mi się bakłażany i cukinia,  a  gotowanej kapusty nie lubię ( poza doskonałym „starym” bigosem!).  Za marchwią nie przepadam, no chyba że w postaci soku albo ciasta marchewkowego.

Pozostają jeszcze mrożonki: kalafior , brokuły i fasolka,  ale tych również powoli mam dość.

Więc kiedy w sklepie zauważyłam młodą kapustę, zaraz uśmiech zagościł na moich ustach.

Od razu przyszły na myśl chwile, kiedy po raz pierwszy robiłam tę surówkę.

Dawno, dawno temu…To były piękne czasy!

Młodość, mała Córeczka i jej pierwsze wakacje. I przyjaźń, która  właśnie podczas tych wakacji  się zaczęła i trwa do dzisiaj. To wystarczające powody, żeby  mile wspominać tę surówkę, prawda?

Wprawdzie jej skład jest banalny, ale jest jeden kluczowy składnik, który z pewnością nie może być zastąpiony niczym innym. To jest ziołowa Przyprawa Włoska, jeden z produktów marki Visana.  Produkowana jest od lat osiemdziesiątych, jak wyczytałam na opakowaniu. Ma ciekawy skład, myślę że to dzięki czosnkowi, kozieradce i czarnuszce. Był czas, że czułam się od niej niemal uzależniona.

Kiedy przez parę lat ( w latach dziewięćdziesiątych) były problemy z kupieniem tej przyprawy, radziłam sobie,  mieszając kupione w sklepie zielarskim główne jej składniki.

Wtedy poznałam kozieradkę, która ma lekko orzechowy smak. Lubię ją w niewielkiej ilości dodawać do potraw. Czarnuszka jest u mnie obecna w wielu sałatkach i w chlebie. A czosnek, wiadomo, codziennie i wszędzie.

Ale Przyprawa Włoska ma ciągle szczególne miejsce . I choć teraz używam jej znacznie rzadziej, nie wyobrażam sobie,  żebym nie kupiła nowego opakowania,  widząc kończące się poprzednie.

Przecież muszę ją zawsze mieć, chociażby do tej sentymentalnej surówki z kapusty.

Sentymentalna surówka z kapusty

dla 4 osób

pól niedużej główki kapusty

cebula mała ( ja dałam całą posiekaną dymkę , żeby było bardziej wiosennie)

½ puszki kukurydzy  ( ja dałam małą 170 g puszkę kukurydzy Bonduelle)

spora łyżka majonezu ( Dekoracyjny, Winiary)

łyżka jogurtu naturalnego lub śmietany ( w wersji oryginalnej była śmietana)

sól, cukier, ocet winny według uznania

Przyprawa Włoska , około łyżeczki.

Kapustę posiekałam, cebulę również. Dodałam odcedzoną kukurydzę, przyprawy i śmietanę.

Wymieszałam  surówkę i już była gotowa. Pyszna.

I nawet nie przeszkadzało mi, że kukurydza ma przecież wysoki indeks glikemiczny 🙂

Basia

Sałatka z ciecierzycą i czosnkowym greckim jogurtem

Brak komentarzy

Dziś znów mam dla Was ekspresową propozycję.

Błyskawiczna sałatka z ciecierzycą i greckim jogurtem czosnkowym.

Do sałatki właściwie można dać wszystko.  Utwierdzam się w tym przekonaniu  za każdym razem, kiedy muszę szybko zrobić coś do jedzenia .

Bardzo  lubię, kiedy w sałatce jest sałata.

Wprawdzie to ciągle nie jest  sezon na sałatę i  rozczulam się bardzo myśląc o tej majowej, czerwcowej … To już niedługo!

Tymczasem sałata jest, jaka jest. Dobre i to.

Jeśli  macie na przykład puszkę  ciecierzycy, kilka pomidorków koktajlowych i  coś tam jeszcze,  z pewnością zrobicie fajną sałatkę.

Sałatka z ciecierzycą i czosnkowym greckim jogurtem

dla 2 osób

½ główki  sałaty

puszka ciecierzycy odsączonej ( ja dałam 100g suchej ciecierzycy, własnoręcznie ugotowanej)

10-12  pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół

cebulka dymka posiekana

małe awokado lub ½ dużego

200g jogurtu greckiego

ząbek czosnku

sól, cukier, ocet winny, chili  do przyprawienia jogurtu

świeża bazylia posiekana

kilka czarnych oliwek

Umytą , wysuszoną i poszarpaną na mniejsze kawałki sałatę położyłam na talerzu.

Na niej ułożyłam pomidorki, awokado pokrojone na plasterki, odsączoną ciecierzycę.

Jogurt wymieszałam z przyprawami, wyłożyłam  na wierzch sałatki, posypałam siekaną bazylią i siekaną natką.  Tyle!

Smacznego

Sałatka z mango, kurczaka i fety w oczekiwaniu na Wielkanoc

1 komentarz

Już Wielki Tydzień! Jeszcze dosłownie parę dni i mamy Święta. Wybrałam się dziś na zakupy, bo nasza lodówka przedstawiała się już naprawdę żałośnie.

To były również świąteczne zakupy,  więc miałam przygotowaną długą listę tego co jest potrzebne.

Wprawdzie nie zapisałam tam mango, ale gdy zauważyłam je w sklepie –  miękkie i dojrzałe- byłam pewna że muszę je kupić! Pamiętam, jak urodziła się nasza Córka, wkrótce po tym mój Mąż jechał do Egiptu w interesach. I chciałam, żeby mi przywiózł  tylko jedną rzecz stamtąd, mango! Bo najlepsze mango świata pochodzi według mnie właśnie stamtąd. Pisałam  Wam już o tym kiedyś…

I tak się rozmarzyłam, że musiałam mango kupić. Egipskie – nie egipskie, nieważne. Mango!

Kiedy wróciłam do domu i wypakowałam z auta chyba 12 wielkich siatek z zakupami, zaczęłam układać w głowie plan świątecznego gotowania i pieczenia.

Będzie ( jak co roku ) pascha wielkanocna, pasztet, ćwikła i polski sos chrzanowy, baba drożdżowa z lukrem cytrynowym,  no i taki nasz mazurek-nie mazurek  z orzechami ( pychotka!).

Tymczasem jednak, trzeba cos zjeść. Ale co?

Sałatka z mango, kurczakiem i fetą. Co myślicie o tym?

Sałatka z mango, kurczakiem Teriyaki i fetą

½ małej główki sałaty masłowej

½ małej główki sałaty lodowej

około 300g filetu z kurczaka

sos Teriyaki ( około 2 łyżek)

oliwa nie z pierwszego tłoczenia

rozgnieciony ząbek czosnku

1 dojrzałe mango, obrane i pokrojone na kawałki  około 1,5 cm x 2 cm

100g fety pokrojonej na kawałki 1,5 cm x 1,5 cm

cebulka dymka posiekana

świeża kolendra ( opcjonalnie)

pieprz świeżo zmielony

odrobina chili

2 łyżki octu balsamicznego

kilka orzechów włoskich posiekanych

Na rozgrzanej patelni, na oliwie podsmażyłam kawałki filetu z kurczaka, wlałam sos Teriyaki, dodałam chili. Smażyłam przez chwilę, aż mięso było miękkie. Odstawiłam, żeby wystygło. Następnie pokroiłam na kawałki  około 2 cm X 1,5 cm

W misce ułożyłam sałatę lodową pokrojoną i masłową lekko poszarpaną.

Na sałacie ułożyłam kurczaka, mango pokrojone na podobnej wielkości kawałki co kurczak.

Następnie położyłam kawałki fety, dymkę, orzechy. Posypałam pieprzem.

Z sosu, który został ze smażenia kurczaka, czosnku  i z octu balsamicznego zrobiłam sos, którym polałam sałatkę. Na końcu położyłam listki świeżej kolendry.

Ciekawe połączenie smaków.

I potem  zabrałam się do krojenia bakalii do paschy.

Basia

Makaron z bakłażanem, pomidorami, kurczakiem i serem Pecorino

Brak komentarzy

Dziś mam dla Was coś zarówno ekspresowego, jak i łatwomodyfikowalnego. No i do tego całkiem smacznego, jak myślę.

Choć może tego nie widać w pierwszej chwili, to zapewniam Was, że gotowałam  ten makaron jedynie  kwadrans. Z zegarkiem w ręce! (No, przesadziłam. Zegar wisiał na ścianieJ 🙂  )

A jeśli chodzi o jego modyfikowalność, to polega na tym że można to danie podać  tak, jak ja to zrobiłam dziś albo można też podać  je solo, to znaczy bez makaronu. Albo z  pieczywem.

W dodatku z niewielkimi zmianami można z tego przepisu zrobić wersję wegetariańską. Wystarczy zamiast kurczaka dać na przykład pieczarki albo pokrojonego w kostkę  ziemniaka.

I z pewnością można dodać coś jeszcze, co tylko chcecie. Znów macie pole do popisu!

Dodałam tu ser Pecorino Romano, jeden z moich ulubionych serów. To jest ser wyprodukowany z mleka owczego. Jeśli dojrzewa wiele miesięcy, jest dość twardy, podobnie jak Parmezan. Ten miał tylko 8 miesięcy, to nie jest dużo, ale ser mimo że nie bardzo twardy,  jest całkiem w porządku. Jeśli nie macie takiego, z pewnością możecie użyć Parmezanu albo wspominanego tu już sera Dziugas.

Makaron z pomidorami, bakłażanem, kurczakiem i serem Pecorino

na 4 porcje

1 nieduży bakłażan ( albo pół większego)

1 mała cukinia ( albo  j.w.)

nieduża cebula

2 rozgniecione ząbki czosnku

2 łyżki oliwy nie z pierwszego tłoczenia

300-400g filetu z kurczaka

10 oliwek czarnych

10 oliwek zielonych

puszka pomidorów bez skórki

100 ml białego wina

oregano  suszone

tymianek świeży

pieprz mielony

sól, cukier

ser Pecorino Romano ( 200g kawałek zapakowany próżniowo, kupiony w Auchan)

makaron tagliatelle ( ja ugotowałam 200g suchego makaronu, ale zwykle na 4 osoby gotuje się trochę więcej, najczęściej w Polsce gotuje się ok. 80-100g).

Na dużej patelni rozgrzałam oliwę, wrzuciłam na nią pokrojonego w kostkę kurczaka i czosnek, podsmażyłam, dodałam pokrojoną cebulę a następnie pokrojonego w kostkę bakłażana i cukinię. Posoliłam. Po chwili smażenia dodałam pokrojone pomidory z puszki, wino, oliwki, przyprawy  i zioła (oprócz tymianku). Dusiłam aż kurczak i bakłażan były miękkie (dolewając parokrotnie nieco wody), w sumie to był kwadrans.

Im mniejsza kostka, w którą się pokroi kurczaka i bakłażana, tym krótszy czas gotowania.

Starłam ser na duże, szerokie wióry. Oberwałam listki z łodyżek tymianku.

W czasie, gdy bakłażan z pomidorami się dusił, ugotowałam makaron (tagliatelle z dodatkiem szpinaku). Gdy  makaron  był ugotowany al dente, odcedziłam go i wrzuciłam na patelnię z sosem, wymieszałam.

I właśnie nadeszli głodni! Mieli szczęście, że to takie ekspresowe danie 🙂 .

Ze smakiem zjedli makaron posypany grubymi wiórami sera Pecorino i posypany świeżymi listkami tymianku.

Basia

Sałata EKSPRESOWA

Brak komentarzy

Zdarza się czasem, że trzeba zrobić coś do jedzenia NATYCHMIAST!
To są różne sytuacje, czasem niezapowiedziany gość, czasem przypalony obiad, który musiał wylądować w koszu na śmieci, a czasem po prostu lenistwo.
Każdy powód jest dobry, żeby zrobić to błyskawiczne i jednocześnie całkiem efektowne, a przy tym bardzo smaczne danie.
Dodatkową jego zaletą jest to, że naprawdę ma nieograniczone możliwości dostosowania się do zawartości Waszej lodówki czy spiżarni.
W zależności od potrzeb, oczekiwań i możliwości będzie to lekka sałatka albo całkiem treściwe danie.

Pyszna sałata EKSPRESOWA

Potrzebna będzie sałata. Może być masłowa, może być lodowa albo rzymska.
Może być ich mieszanka, w dowolnej konfiguracji . Można ją urozmaicić listkami rukoli, radicchio czy roszponki. Dowolność po raz pierwszy.
Dalej proponuję pomidory, o tej porze najsmaczniejsze są z pewnością koktajlowe albo truskawkowe. Z punktu widzenia efektu wizualnego, też to jest najlepszy wybór.
Potem ogórek. Może być papryka czerwona albo żółta, ale na pewno ta, którą lubicie i która kolorystycznie bardziej Wam pasuje.
Plasterki awokado, podsmażone krótko plasterki cukinii, piórka czerwonej cebuli albo siekana dymka. Albo obie, będzie ładnie!
Kawałki pieczonego kurczaka, podsmażony boczek lub szynka, tuńczyk z puszki.
Utarty parmezan, kawałki sera pleśniowego, sera brie lub camembert, fety, solonej ricotty albo mozzarelli.
Suszone pomidory, oliwki czarne, oliwki zielone, kapary.
Ugotowane jaja kurze, albo najpiękniej – przepiórcze!
Prażone płatki migdałów, orzechy włoskie, laskowe, orzeszki pinii.
Dowolność składników powala!
Kolejną dowolność daje sos, może być tylko oliwa z oliwek i ocet winny czy balsamiczny. Ale może też być sos z dodatkiem pesto, jogurtu albo majonezu, jeśli w takim gustujecie.
Widzicie ile macie możliwości? To z pewnością nie jest wszystko, może być jeszcze wiele innych pomysłów.
Sałatę po umyciu i (obowiązkowo!) wysuszeniu należy delikatnie porozrywać na mniejsze kawałki. Grube liście (na przykład sałatę lodową) można pokroić i na sałacie układać kolejne składniki
Pomidorki koktajlowe przekroić na pół, jeśli jednak są większe, trzeba je pokroić na cząstki, ogórki w plasterki.
Doskonale spisuje się świeżo podsmażony boczek, można do niego dorzucić też pozostałe z poprzedniego obiadu kawałki kurczaka i razem podsmażyć. Najlepszy jest boczek wysmażony na chrupiąco, na bardzo gorącym oleju lub oliwie.
Ja uwielbiam w tej sałatce kawałki dobrego tuńczyka w oleju.
Koniecznie oliwki, a jeśli lubicie, to paseczki suszonych pomidorów i mięciutkiego jak masło awokado.
Sery! Najprościej utrzeć parmezan, ale ja daję zwykle kilka rodzajów, bo pleśniowy jest dla Córki i Męża, brie dla mnie a cheddar, kozi i comte dla wszystkich.
A teraz już sos. Jeśli lubicie pesto, to gorąco polecam mój ulubiony: duża łyżka pesto, 2 łyżki oliwy z oliwek, łyżka octu winnego, łyżeczka cukru i ewentualnie czosnek, jeśli lubicie. Dokładnie wymieszać i sos gotowy!
Można przygotować sos z jogurtu lub jogurtu i dodatku majonezu, albo po prostu winegret.
Jednak w tej sałacie, przynajmniej dla mnie, sos z pesto jest absolutnie bezkonkurencyjny.
A jeśli na wierzchu są wyprażone orzeszki piniowe, a do tego jeszcze chrupiąca bagietka z masłem, to nic już więcej nie trzeba do szczęścia!

Basia

Pochwała zimy

1 komentarz

Muszę przyznać, że szczerze nie lubię zimy. Jestem zdecydowanie ciepłolubnym stworzeniem.
Ale jakoś trzeba ją przetrwać, więc najlepiej znaleźć jakąś jej dobrą stronę … choć czasem trudno mi uwierzyć, że taka w ogóle istnieje!
Kiedyś usiłowałam sobie wmówić, że lubię jeździć na nartach. Spędzaliśmy zimę , wyjeżdżając z moją Rodziną często na weekendowe wypady narciarskie. Zimne do piekącego bólu i skostniałe ręce, tak samo zimne nogi, uwierające buty ( co mam zrobić, jeśli nie umiem kupić dobrych? Wszystkie kolejne były niewygodne), strome i oblodzone zbocza – wszystko było przeciwko mnie!
Więc jeśli nie zimowe sporty, to co? Jeśli chodzi o sport, to zimą doskonale sprawdza się fitness klub:-)
A co poza tym? No oczywiście gotowanie! Gotowanie tych wszystkich rozgrzewających zup, bigosów i sosów, na których jedzenie nigdy nie ma się ochoty wiosną i latem.
Ta strona zimy jest faktycznie niezwykle przyjemna i jestem całkiem bliska stwierdzenia, że lubię zimę w takim wydaniu.
Taką właśnie potrawą, dla której warto przeżyć tę zimną porę, jest minestrone, włoska zupa z przeróżnymi jarzynami i boczkiem, czasem z ryżem, a w innych recepturach z makaronem. Treściwa, w sam raz na zimę.
Przepisów na nią jest cała masa, pewnie nie wszystkie są równie smaczne dla każdego.
Ja mam swoją wersję tej zupy, która choć za każdym razem jest nieco inna, to jednak zawsze jest tak samo przyjemnie sycąca . I trudno się od niej oderwać.
Ma w sobie tyle dobrego, że porządny jej talerz wystarczy za cały obiad! (spokojnie! Zostanie jeszcze trochę miejsca na kolację ;-))

Jesienno-zimowa Minestrone

(na 4 porządne talerze)

2 niezbyt duże ziemniaki, pokrojone w kostkę około 1,5cm x 1,5cm

150 g cienkich plastrów boczku, pokrojonych na paseczki albo w kostkę

1 cebula posiekana drobno

puszka drobnej białej fasolki

2 ząbki czosnku

5 niedużych pomidorów bez skórki z puszki ( ok. 1/2 opakowania)

3 łyżki oliwy nie z pierwszego tłoczenia

nieduża cukinia pokrojona na plasterki o szerokości ok.6-8mm

100g makaronu fusilli albo innego, raczej drobnego.

50g utartego parmezanu

sól, cukier, suszona bazylia, majeranek, pieprz świeżo zmielony, szczypta chili

około 1,5 litra wody

W rondlu rozgrzać oliwę i gdy będzie gorąca, wrzucić na nią posiekaną cebulę, zgnieciony czosnek i pokrojony boczek. Przez chwilę (około 3-4 minut) smażyć uważając, żeby się nie przypaliło. Cebula ma być zeszklona tylko. Gdy będzie gotowe, wrzucić pokrojone ziemniaki, wlać wodę i dalej gotować. Po chwili (kolejne 5 minut) dodać cukinię, pomidory i makaron i jeszcze gotować tyle, ile wymaga makaron. Kto lubi rozgotowany makaron, ten może dłużej pogotować, kto nie lubi takiego- musi uważać z czasem gotowania.
Mnie nie przeszkadza rozgotowany (trochę!!) makaron w tej zupie. Ale jest to jedyny przypadek, kiedy akceptuję makaron ugotowany inaczej , niż al dente!
Gotową zupę, już na talerzu, posypujemy świeżo utartym parmezanem i ewentualnie polewamy kilkoma kroplami oliwy extra vergine. Nieźle pasuje do niej kawałek świeżego, dobrego, pszennego chleba.

Pycha!

Basia

P.S. Poza wspomnianymi zaletami tego dania, jest jeszcze jedna. To naprawdę niezwykle prosta zupa i do tego ekspresowa!

Facebook

Likebox Slider for WordPress