Archwium dla ·

ciasteczka i ciasta

· Kategoria...

Czekoladowe ciasto z orzechami włoskimi

Brak komentarzy

Wczoraj upiekłam wreszcie pierniki.  To był już naprawdę ostatni dzwonek na pieczenie, żeby zdążyły zmięknąć do Bożego Narodzenia.

Dziś natomiast upiekłam pyszne  ciasto  czekoladowe.

Zainspirowana przepisami z książki „Chocolat” (autor Eric Lanlard), którą moja Córka – ogromna wielbicielka czekolady – dostała w mikołajowym prezencie, upiekłam ciasto czekoladowe z orzechami. Polecam Wam ten bardzo miły, niedzielny deser.

 

Ciasto czekoladowe z orzechami włoskimi

 

100 g gorzkiej czekolady połamanej na kawałki

150 g miękkiego masła

150 g cukru demerara

2 jajka

2 łyżeczki naturalnej pasty waniliowej (Nielsen-Massey Madagascar Bourbon Pure Vanilla Extract)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

75 g mąki

65 g orzechów włoskich ( oryginalnie w przepisie pekany), wyprażonych i posiekanych grubo

ok. 50 g orzechów do dekoracji, ładnych połówek najlepiej

cukier puder ewentualnie

 

Czekoladę rozpuścić w kąpieli gorącej lub w kuchence mikrofalowej, wymieszać dokładnie, żeby nie zostały kawałki nierozpuszczone i zostawić, żeby wystygła.

Orzechy wyprażyć na blasze w piekarniku lub na suchej patelni ( nie przypalić!), wystudzić i posiekać grubo.

Masło z cukrem utrzeć na puszystą masę, dodawać stopniowo  wystudzoną czekoladę, po jednym jajku, wanilię, wreszcie przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.

Na koniec dodać posiekane orzechy i wymieszać.

Do tortownicy ( o średnicy około 20 cm) wyłożonej papierem lub wysmarowanej masłem przełożyć ciasto, wyrównać delikatnie i ułożyć na wierzchu orzechy przeznaczone do dekoracji.

Tortownicę wstawić do piekarnika i piec około 30-40 minut, aż patyczek wbity w ciasto wyjmuje się czysty. Ciasto bardzo mocno rośnie w piekarniku, po wyjęciu z piekarnika jednak opada, i to jest normalne.

Po wyjęciu z piekarnika zostawić, żeby ciasto trochę przestygło, przełożyć na paterę i ewentualnie posypać z wierzchu cukrem pudrem.

A potem już tylko ukroić kawałek, no i oczywiście zjeść! :-)

Smacznego,

 

Basia

 

 

Brownie ze śliwkami i ricottą

Brak komentarzy

Zobaczyłam ostatnio na straganie śliwki węgierki i stwierdziłam, że muszę upiec jeszcze, pewnie ostatnie w tym sezonie, ciasto ze śliwkami. To już na pewno jedne z ostatnich węgierek w tym roku.

Upiekłam brownie ze śliwkami i ricottą. Polecam Wam bardzo, bo  to naprawdę pyszne ciasto.

 

Brownie ze śliwkami i ricottą 

 

warstwa czekoladowa:

100 g masła

40 g kakao

150 g cukru

2 jajka

łyżeczka naturalnej esencji lub ekstraktu z wanilii

150 g mąki

szczypta soli

łyżeczka proszku do pieczenia

 

warstwa z ricottą:

50 g miękkiego masła

250 g miękkiej ricotty

50 g cukru

1 jajko

łyżeczka esencji lub ekstraktu z wanilii

3 łyżki mąki ziemniaczanej

 

około 250 g śliwek bez pestek, pokrojonych na mniejsze części

 

Rozgrzać piekarnik do około 180 stopni.

Roztopić masło, wsypać do niego kakao i dobrze wymieszać, odstawić, żeby nieco przestygło.

Ubić jajka z cukrem i wanilią na puszystą masę.

Do masy jajecznej dodawać stopniowo mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia i solą.

Dodać masę czekoladową i dalej miksować. Przygotować warstwę z ricottą.

Ubić miękkie masło, dodawać stopniowo ricottę, cukier, jajko i wanilię i dalej ubijać, aż masa będzie doskonale wymieszana.

Połowę czekoladowego ciasta przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia, ja użyłam tortownicy o średnicy około 24 cm.

Rozsmarować cienko na dnie formy, położyć warstwę z ricotty, na wierzchu położyć resztę masy czekoladowej, zostawiając miejscami widoczną warstwę z ricotty.

Na wierzchu położyć pokrojone śliwki, lekko wcisnąć (niektóre z nich nieco głębiej) w ciasto.

Piec około 40 minut.

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Maślane ciasto z morelami i migdałami

Brak komentarzy

Wprawdzie u nas jeszcze morele nie dojrzewają, ale pięknie dojrzałe, hiszpańskie można już kupić w sklepach.

I właśnie ostatnio, kiedy byłam na zakupach, nie mogłam się im oprzeć :-)

Wyglądały tak smakowicie…

Kupiłam więc  trochę tych moreli i upiekłam ciasto.

Ciasto  z rodzaju „do góry nogami”, czyli takie, które po upieczeniu odwraca się, i to co było na dole jest na górze, a to co było na górze, jest na dole.

Maślane ciasto z morelami i migdałami jest bardzo smaczne, trzeba tylko uważać, żeby nie pękło przy wykładaniu na talerz, tak jak mnie się to zdarzyło. Pewnie było za ciepłe, kiedy je wyjmowałam z tortownicy? A może to stało się dlatego, że kształt wierzchu ciasta, nie jest płaski, na środku ciasto jest zwykle wyższe, niż na bokach. Bardzo prawdopodobne, że  to właśnie to spowodowało, że ciasto pękło podczas układania go do góry nogami na talerzu. Nieważne w sumie, bo ciasto jest pyszne :-)

Maślane ciasto z morelami i migdałami

 

ciasto:

330 g mąki

3 jajka

200 g roztopionego masła

2 łyżeczki proszku do pieczenia

300 g cukru

150 ml mleka

łyżeczka naturalnej esencji waniliowej

 

350 g dojrzałych moreli

 

warstwa na spodzie:

25 g masła roztopionego

3 łyżki cukru muscovado

3 kopiate łyżki  uprażonych płatków migdałowych

 

Włączyć piekarnik i nagrzać do około 160 stopni.

Tortownicę o średnicy około 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia.  Boki wysmarować masłem. Jeśli forma będzie większa, to ciasto będzie niższe i szybciej się upiecze. Wtedy ewentualnie można dać trochę wiecej moreli, bo 350 g  to była ilość, która idealnie zapełniła dno mojej tortownicy.

Wymieszać składniki warstwy, którą należy położyć na samym dnie tortownicy i równo rozprowadzić.

Mleko wymieszać z esencją waniliową.

Robotem ubić jajka z cukrem na puszystą jasną masę. Zabierze to minimum 5 minut.

Dodawać stopniowo i naprzemiennie mąkę  ( wcześniej wymieszaną z proszkiem) i mleko z wanilią.

Na koniec powoli dodawać roztopione masło, ciągle ubijając.

Morele przeciąć na pół, pozbawić pestek i ułożyć przeciętą stroną na dnie tortownicy, na warstwie migdałów z muscovado. Następnie na owoce wylać ciasto.

Wstawić tortownicę do piekarnika i piec około godziny, troszkę więcej niż godzinę, godzinę i kwadrans najprawdopodobniej.

Sprawdzić patyczkiem, czy upieczone ciasto, i jeśli tak, to wyjąć  je z piekarnika, ostudzić dobrze, a potem przełożyć na talerz, wykładając je do góry nogami.

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

,

 

 

 

 

 

Jeżyny, maliny i borówki zapiekane z kruszonką

1 komentarz

Nie wiem, jak właściwie mam nazwać ten dzisiejszy pyszny deser? To są owoce zapieczone w żaroodpornym naczyniu pod warstwą kruszonki, a pod nimi jest jeszcze cienka warstwa ciasta, takiego ucieranego. Jeśli chodzi o owoce, to użyłam mrożonych jeżyn, malin i borówek (czyli czarnych jagód 😉 ). Bardzo dobre!

Do upieczenia tego deseru użyłam naczyń, których używam między innymi do przygotowania creme brulee, takich dość płaskich ramekinów. Tradycyjne  głębsze ramekiny byłyby chyba lepsze, ale moje sa mniejsze,  a tu potrzeba naczyń o pojemności około 200 ml.  Dlatego  wybrałam te płaskie. Myślę, że można też użyć po prostu żaroodpornych filiżanek.

 

Jeżyny, maliny i borówki zapiekane z kruszonką

6 porcji

 

ciasto na spód:

115 g miękkiego masła + nieco do wysmarowania żaroodpornych naczyń

115 g mąki

½ łyżeczki proszku do pieczenia

115 g cukru

szczypta soli

2 jajka

30 ml mleka

 

w sumie około 200 g  jeżyn, malin i borówek

 

kruszonka:

85 g mąki

55 g cukru demerara

55 g zimnego masła, posiekanego

Rozgrzać piekarnik do około 190 stopni.

Najpierw przygotować ciasto na spód.  Ze wszystkich podanych składników wyrobić gładkie ciasto (ja użyłam do tego celu, jak zwykle, robota kuchennego), a następnie rozdzielić je do 6 naczyń wysmarowanych wcześniej masłem.

Przygotować kruszonkę, również najwygodniej przy pomocy robota, połączyć składniki kruszonki i  odstawić, gdy tworzy wyraźne grube grudki.

Owoce, wcześniej trochę rozmrożone, ułożyć w naczynkach na wartwie ciasta, a następnie posypać przygotowaną kruszonką.

Wstawić do piekarnika na około 20-25 minut.

Moje naczynia były płaskie i w związku z tym pieczenie trwało najwyżej 20 minut,  ale przy głębszych naczyniach  czas może sie wydłużyć  pewnie nawet do 30 minut.

Naczynia z gotowym wypiekiem wyjęłam z piekarnika i zostawiłam do przestygnięcia.

Spróbowałam, kiedy tylko ramekiny wystygły  na tyle, że mogłam naczynie z deserem utrzymać w ręce i rozkoszować się nim na tarasie w kwietniowe, niedzielne i bardzo słoneczne popołudnie :-)

Polecam,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tarta z malinami i cynamonem

Komentarzy - 2

Mam dla Was propozycję na jutrzejszy niedzielny deser, tartę z malinami i cynamonem.

Można ją zrobić też z innymi owocami, jeśli nie macie malin, albo ich nie lubicie… ale tej drugiej sytuacji, to raczej sobie nie potrafię wyobrazić  :-)

 

ciasto:

250 g miękkiego masła

65 g cukru

2 łyżki oleju roślinnego

1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego

1 lekko ubite jajko

450 g mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

¼ łyżeczki soli

2 łyżeczki mielonego cynamonu

 

sos malinowy:

500 g malin ( użyłam mrożonych, oczywiście)

130 g cukru

 

cukier puder do posypania gotowej tarty

(ewentualnie ulubione lody )

 

Przy pomocy robota kuchennego utarłam masło z cukrem na gładką masę, podczas miksowania dodałam olej, ubite lekko jajko, wsypałam stopniowo mąkę z proszkiem, sól, cynamon.

Gdy ciasto było już dobrze połączone podzieliłam je na dwie równe części, zawinęłam w folię i włożyłam do zamrażarki na około godzinę.

Przygotowałam sos. Maliny (rozmrożone) zmiksowałam, przetarłam przez sito i przełożyłam do rondla. Dodałam cukier, zagotowałam  i przez około kwadrans gotowałam na niedużej mocy, a następnie odstawiłam do wystygnięcia.

Rozgrzałam piekarnik do około 150 stopni.

Tortownicę o średnicy około 25 cm wyłożyłam papierm do pieczenia, a boki wysmarowałam masłem.

Jedną część ciasta starłam na grubej tarce na dno tortownicy, tworząc w ten sposób spód tarty. Lekko go wyrównałam i położyłam  na nim sos, uważając przy tym, żeby sos nie dotykał do brzegu tortownicy i w związku z tym, żeby się nie przypalił.

Na wierzch starłam drugą porcję ciasta, wyrównałam powierzchnię i wstawiłam do piekarnika.

Piekłam przez około godzinę i kwadrans, na ostatnie 15 minut zwiększając temperature do około 170 stopni.

Gotową, lekko rumianą tartę wyjęłam z piekarnika.

Podałam jeszcze dobrze ciepłą posypaną delikatnie cukrem pudrem wraz z porcją domowego semifreddo i listkiem mięty.

Można  pominąć te dodatki, oczywiście, tylko po co?  :-)

Smacznego,

 

Basia

 

 

Tarta z orzechami włoskimi i syropem klonowym (a jeśli trzeba, to mazurek)

Komentarzy - 3

Ta tarta, o której piszę dziś może doskonale wystąpić w charakterze mazurka, więc jeśli jeszcze nie zdecydowaliście, co upiec na tegoroczną Wielkanoc, to szczerze polecam, bo jest naprawdę bardzo ciekawa i smaczna.

Zresztą,  jeśli zawiera w sobie orzechy i syrop klonowy,  to czy mogłaby nie być dobra?

 

ciasto:

250 g mąki

125 g bardzo zimnego masła pokrojonego w mała kosteczkę

½ łyżeczki soli

2-3 łyżeczki cukru

4-5 łyżek lodowatej wody.

 

nadzienie:

250 g grubo posiekanych orzechów włoskich

200 g syropu klonowego

2 ubite jajka

2 łyżki roztopionego masła

2 łyżki alkoholu, ja dałam wódkę, ale może być na przykład rum

szczypta soli

łyżeczka  naturalnej esencji waniliowej

2 łyżki mąki pszennej

¼ (lub nawet jeszcze mniej) cynamonu mielonego

¼ (lub nawet jeszcze mniej) mielonej gałki muszkatołowej

 

Rozgrzać piekarnik do  około 190 stopni.

Z podanych wyżej składników zagnieść szybko ciasto ( ja użyłam robota kuchennego), uformować z niego kulę, zawinąć w folię do żywności i  i wstawić do lodówki na minimum godzinę, ale może leżeć w lodówce nawet 2 dni, jeśli trzeba.

Wyjąć ciasto z lodówki, pozostawić w temperaturze pokojowej, aż będzie je można rozwałkować.

Rozwałkować na cienki, (około 5mm grubości) placek o średnicy około 30 cm i wyłożyć nim odpowiednią formę do pieczenia. Wyrównać brzegi, nakłuć wudelcem.

Na tę „foremkę“ z ciasta wysypać orzechy i równo je rozłożyć.

W misce ubić jajka, ubijając dalej dodać do nich syrop klonowy, roztopione masło, makę i przyprawy, wszystko miksować przez chwilę, a następnie wylać na ułożone wcześniej orzechy.

Wstawić do piekarnika na około 45 minut.

Po około 20 minutach sprawdzić, bo może się okazać, że brzegi zaczynają się przypiekać, wtedy przykryć folią aluminiową i dalej piec.

Nadzienie zacznie się podnosić pdczs pieczenia, ale nie należy się tym przejmować, po wyjęciu z piekarnika, jak się schłodzi, to opadnie.

Upieczoną, ładnie rumiana tartę wyjąć z piekarnika i wystudzić przed podaniem.

 

My zjedliśmy  tę tartę z odrobiną bitej śmietany dosmaczonej podczas ubijania likierem orzechowym.

Było pyszne, polecam!

 

Basia

Czekoladowe ciasto z orzeźwiającą owocową nutą

Brak komentarzy

To jest fajne czekoladowe ciasto, z orzeźwiającą, owocową nutą. Jest bardzo łatwe w przygotowaniu i ciekawe w smaku.

Od razu czuje się w nim coś niecodziennego, jak na czekoladowe ciasto,  ale trudno jest z początku określić, na czym to dokładnie polega.

To jest ta konfitura w cieście, której wprawdzie nie widać, ale jednak bardzo wpływa na smak. Daje jakąś lekkość, owocową świeżość czekoladzie.

Znów zainspirowała mnie Nigella. Niezmiennie uważam, że jeśli trzeba pomysłu na dobre, i sprawdzone desery, to Nigella jest niezastąpiona. Nigdy mnie nie zawiodła. I choć wydaje mi się, że zrobiłam już wszystkie jej ciasta i torty, to kiedy szukam znów czegoś fajnego, okazuje się, że trafiam na coś nowego, czego nie znałam. Na szczęście :-)

 

Czekoladowe ciasto z marmoladą pomarańczową i morelową

100 g czekolady gorzkiej

125 g masła

2 jajka ubite

150 g mąki

150 g cukru

300 g cienko pokrojonej marmolady pomarańczowej (Nigella zaleca właśnie taką pomarańczową, ale jeśli się bardzo nie chce – nie każdy  bowiem lubi charakterystyczny, gorzkawy smak pomarańczowej angielskiej marmolady – to morelowej lub malinowej. Ja dałam 150 g marmolady pomarańczowej  (tylko tyle miałam) i 150 konfitury morelowej produkcji mojej Mamy. Myślę też, że pewnie może być problem z kupieniem takiej prawdziwej marmolady z pomarańczy, krojonej ze skórą, ale mam nadzieję, że Alma powinna dać radę :-) )

szczypta soli

1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.

W rondlu roztopiłam masło, dodałam do niego połamaną na kawałki czekoladę, kiedy zaczęła się rozpuszczać, zdjęłam z kuchenki i mieszałam łyżką drewnianą, aż całkiem się rozpuściła i stanowiła z masłem gładką masę. Dodałam cukier, marmoladę i konfiturę morelową i dalej mieszałam. Dodałam ubite lekko jajka, a potem ostrożnie dodawałam po łyżce mąkę wymieszaną z proszkiem i ciągle ubijałam. Gdy wszystko było dokładnie wymieszane na jednolita masę, przełożyłam ciasto do wysmarowanej masłem foremki o średnicy 20 cm.

Ciasto wstawiłam do piekarnika. Piekłam około 45 minut,  wyjęłam, kiedy wbity do ciasta patyczek wychodził z niego czysty.

Po chwili stygnięcia wyjęłam ciasto z formy i spróbowałam jeszcze lekko ciepłe.

Ciasto jest bardzo smaczne, zupełnie nie jest ciężkie, wręcz przeciwnie- pomarańcze i morele dodają mu owocowej lekkości.

 

Polecam,

 

Basia

Czekoladowe ciasto z czekoladową polewą i kandyzowanymi fiołkami

Brak komentarzy

To intensywnie czekoladowe ciasto z czekoladową polewą i dekoracją z kandyzowanych  fiołków może być eleganckim ciastem na specjalną okazję.

Może też być po prostu  przyjemnością zrobioną najbliższym  :-)

Do ozdobienia ciasta użyłam cukrzonych fiołków, które przywiozła moja Córka z Francji. Ale można takie fiołki przygotować w domu. Oczywiście wtedy, kiedy jest sezon na nie, to znaczy wczesną wiosną. Koło mojego domu rosną fiołki, postaram się tej wiosny samodzielnie zrobić takie kandyzowane fiołki.

Czekoladowe ciasto z czekoladową polewą

 

ciasto:

130 g miękkiego masła

2 jajka ( osobno żółtka i białka)

szczypta soli

100 g gorzkiej czekolady

170 g cukru

170 g mąki

kopiata łyżeczka proszku do pieczenia

kopiata łyżka kakao

60 ml mleka (najlepiej tłustego)

 

polewa:

150 g gorzkiej czekolady

150 ml śmietanki kremówki

naturalna esencja pomarańczowa ( opcja)

 

Rozgrzać piekarnik do około 180 stopni. Roztopić czekoladę i zostawić do wystygnięcia

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodawać  kolejno żółtka i dalej ucierać. Dodać  roztopioną czekoladę i dalej ucierając  dodawać mleko, kakao, mąkę z proszkiem.

Osobno ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę  i delikatnie wymieszać z czekoladową masą.

Ciasto przełożyć do formy o średnicy 20 cm wysmarowanej masłem, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika. Piec około 45 minut i kiedy patyczek wbity do ciasta wyjmuje sie suchy, wyjąć ciasto  z piekarnika i wystudzić.

Przygotować polewę. Czekoladę połamaną na kawałki podgrzewać wraz ze śmietanką, aż się rozpuści, dokładnie wymieszać, żeby powstała gladka masa, dodać  naturalną esencję pomarańczową (niekoniecznie, jeśli jej nie macie lub nie lubicie. My bardzo lubimy czekoladę z aromatem pomarańczy :-) )

Wystudzone ciasto posmarować czekoladą, a gdy  zastygnie ozdobić fiołkami, albo na przykład skórką pomarańczową kandyzowaną.

Smacznego,

Basia

Pączki!

Brak komentarzy

Niestety, nie uczciłam godnie tegorocznego Tłustego Czwartku, nie usmażyłam ani chrustu, ani niczego innego :-(

Ale przecież mamy jeszcze ostatnie dni karnawału i dzisiejsza  jego ostatnia niedziela  była całkiem dobrym dniem, żeby się choć trochę zrehabilitować :-)

I tak właśnie dziś usmażyłyśmy razem z Córką pączki. Pączki z różą, oczywiście!

Ja do tej pory podchodziłam   do smażenia pączków raczej z rezerwą.

Kiedyś, przed laty, zabrałam się za nie i  nie można było nazwać tego przedsięwzięcia sukcesem.  Pewnie dlatego nie miałam odwagi ponownie podejmować sie tego zadania.

Natomiast moja Córka, po lekturze znalezionych w internecie receptur i  różnych wskazówek  na temat smażenia pączków,  zupełnie nie widziała problemu w ich przygotowaniu.

Wyszukałam przepis, który dostałam od mojej Mamy naprawdę wiele lat temu i zrobiłysmy pączki właśnie według tego przepisu.

Tym razem mogę powiedzieć, że nasze pączki wyszły wyśmienite!

 

Pączki 

ciasto:

0,5 kg mąki

42 g drożdży

75 g cukru

250 ml mleka

3 żółtka

1 jajko

szczypta soli

50 g masła

30 ml spirytusu

łyżeczka Madagascar Bourbon Pure Vanilla Bean Paste Nielsen-Massey lub innego naturalnego ekstraktu z wanilii

 

do smażenia:

1 kg smalcu

 

nadzienie:

domowe powidła śliwkowe pomieszane z konfiturą z utartych płatków róży

 

lukier:

cukier puder + sok z cytryny

smażona skórka pomarańczowa do dekorcji

 

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku z dodatkiem łyżeczki cukru i łyżeczki mąki. Zostawić, aż wyrosną.

Wszystkie składniki ciasta wsypać do miski i wyrabiać (ja robiłam to przy pomocy robota). Na koniec wyrabiania dodać roztopione i przestudzone masło. Wyrabiać jeszcze przez chwilę. Ciasto ma nie być zbyt gęste. Zostawić przykryte ściereczka w ciepłym miejscu do wyrośnięcia, mniej więcej na godzinę.

Kiedy ciasto podwoi swą objetość, rozwałkować na grubość około 2 cm i wykrawać kółka o średnicy około 6 cm, na przykład kieliszkiem.

Rozłożyć kółka z ciasta na posypanej mąką desce, przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu na około 40 minut, żeby wyrosły.

Gdy wyrosną, rozgrzać tłuszcz.

My smażyłyśmy na dużej, głebokiej patelni.

Bardzo ważna jest temperatura tłuszczu, nie może byc za wysoka, żeby pączki nie  rumieniły się za szybko, zanim usmażą się w środku.

Podobno właściwa temperatura jest wtedy, gdy po włożeniu do tłuszczu (aż do samego dna naczynia) drewnianej łyżki odwrotną stroną, wylatują bąbelki powietrza. Myślę, że te bąbelki powinny wydobywać się naprawdę mocno i intensywnie. Jeśli to są takie nieśmiałe bąbelki, to znaczy, że tłuszcz jest za zimny.

Smażyć pączki przez około 1-1 ½ min z każej strony, aż będą dobrze rumiane.

Gotowe wyjmować na talerz wyłożony bibułą, czy ręcznkiem papierowym, żeby pozbawić je nadmiaru tłuszczu.

Gorące pączki można nadziewać specjalną szprycą albo, tak jak my, urządzeniem do dekorowania tortów z założoną długą wąską końcówką.

Przygotować lukier, utrzeć cukier puder z sokiem z cytryny.

Polukrować pączki, ozdobić skórką cytrynową.

Naprawdę pyszne, prawdziwe, domowe pączki!

 

Smacznego,

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ciasto cytrynowo-jogurtowe

Komentarzy - 3

Zabrałam się za pieczenie ciasta, to znaczy wymyśliłam, co chcę upiec, włączyłam piekarnik i… okazało się, że nie mam wystarczająco dużo mąki pszennej, z której miało być zrobione moje ciasto.

W związku z tym, że już nastawiłam się na pieczenie, zmodyfikowałam przepis i zamiast samej  białej mąki pszennej dodałam do ciasta część mąki pełnoziarnistej, również pszennej.

Przepis pochodzi z najnowszej książki Nigelli  Lawson „Nigellissima”. W mojej wersji jest – poza zmianą związaną z mąką pełnoziarnistą – jeszcze inna zmiana, dodałam otartą skórką z całej cytryny (nie z połowy)i dodałam też naturalną esencję cytrynową.

Poza tym uważam, że w oryginale jest trochę za dużo cukru, bo 250 g.

Myślę, że 175- 200 g jest zupełnie wystarczające, tym bardziej, jeśli się planuje jeszcze pudrowanie cukrem po upieczeniu.

Jadłam ciasto zaraz po upieczeniu, jeszcze ciepłe :-)

Jest smaczne, przyjemnie cytrynowe i wilgotne. Mam nadzieję, że takie pozostanie też po wystygnięciu. Wygląda na to, że zmiana mąki mu nie zaszkodziła!

 

Cytrynowe ciasto z jogurtem

 

100 g pełnoziarnistej mąki pszennej

75 g mąki pszennej standardowej

75 g maki kukurydzianej ( można też dać ziemniaczaną)

150 g jogurtu naturalnego

150 ml oleju roślinnego, bezwonnego-dałam Wielkopolski

skórka otarta z całej cytryny

kilka kropli naturalnej esencji cytrynowej

3 jajka ( oddzielone żółtka od białek)

175-200 g cukru

2 łyżeczki naturalnej esencji waniliowej ( jak zwykle produkcji Nielsen-Massey)

szczypta soli

nieco cukru pudru do posypania gotowego ciasta

 

Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.

Robotem ubiłam żółtka z cukrem i jogurtem, dodałam wanilię, skórkę z cytryny i esencję cytrynową.

Ubiłam osobno białka na sztywną pianę.

Do ubijanych żółtek z jogurtem dodałam olej i dalej ubijałam, dodałam stopniowo mąkę i dalej ubijałam.

W końcu dodałam pianę i lekko wymieszałam łyżką całość.

Masę przełożyłam do okrągłej formy o średnicy ok 22 cm wysmarowanej wcześniej masłem i wstawiłam do piekarnika.

Piekłam około 30-35 minut, gdy ciasto wyrosło, było lekko złote i zaczęło pękać sprawdziłam patyczkiem. Był po wyjęciu z ciasta suchy, więc wyjęłam ciasto z piekarnika.

To cytrynowo-jogurtowe ciasto pysznie smakowało z kubkiem dobrej herbaty Earl Grey  :-)

 

Smacznego,

 

 

Basia

 

 

 

 

 

 

Facebook

Likebox Slider for WordPress