Mam dla Was propozycję na jutrzejszy niedzielny deser, tartę z malinami i cynamonem.

Można ją zrobić też z innymi owocami, jeśli nie macie malin, albo ich nie lubicie… ale tej drugiej sytuacji, to raczej sobie nie potrafię wyobrazić  :-)

 

ciasto:

250 g miękkiego masła

65 g cukru

2 łyżki oleju roślinnego

1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego

1 lekko ubite jajko

450 g mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

¼ łyżeczki soli

2 łyżeczki mielonego cynamonu

 

sos malinowy:

500 g malin ( użyłam mrożonych, oczywiście)

130 g cukru

 

cukier puder do posypania gotowej tarty

(ewentualnie ulubione lody )

 

Przy pomocy robota kuchennego utarłam masło z cukrem na gładką masę, podczas miksowania dodałam olej, ubite lekko jajko, wsypałam stopniowo mąkę z proszkiem, sól, cynamon.

Gdy ciasto było już dobrze połączone podzieliłam je na dwie równe części, zawinęłam w folię i włożyłam do zamrażarki na około godzinę.

Przygotowałam sos. Maliny (rozmrożone) zmiksowałam, przetarłam przez sito i przełożyłam do rondla. Dodałam cukier, zagotowałam  i przez około kwadrans gotowałam na niedużej mocy, a następnie odstawiłam do wystygnięcia.

Rozgrzałam piekarnik do około 150 stopni.

Tortownicę o średnicy około 25 cm wyłożyłam papierm do pieczenia, a boki wysmarowałam masłem.

Jedną część ciasta starłam na grubej tarce na dno tortownicy, tworząc w ten sposób spód tarty. Lekko go wyrównałam i położyłam  na nim sos, uważając przy tym, żeby sos nie dotykał do brzegu tortownicy i w związku z tym, żeby się nie przypalił.

Na wierzch starłam drugą porcję ciasta, wyrównałam powierzchnię i wstawiłam do piekarnika.

Piekłam przez około godzinę i kwadrans, na ostatnie 15 minut zwiększając temperature do około 170 stopni.

Gotową, lekko rumianą tartę wyjęłam z piekarnika.

Podałam jeszcze dobrze ciepłą posypaną delikatnie cukrem pudrem wraz z porcją domowego semifreddo i listkiem mięty.

Można  pominąć te dodatki, oczywiście, tylko po co?  :-)

Smacznego,

 

Basia