Nie wiem, jak właściwie mam nazwać ten dzisiejszy pyszny deser? To są owoce zapieczone w żaroodpornym naczyniu pod warstwą kruszonki, a pod nimi jest jeszcze cienka warstwa ciasta, takiego ucieranego. Jeśli chodzi o owoce, to użyłam mrożonych jeżyn, malin i borówek (czyli czarnych jagód 😉 ). Bardzo dobre!
Do upieczenia tego deseru użyłam naczyń, których używam między innymi do przygotowania creme brulee, takich dość płaskich ramekinów. Tradycyjne głębsze ramekiny byłyby chyba lepsze, ale moje sa mniejsze, a tu potrzeba naczyń o pojemności około 200 ml. Dlatego wybrałam te płaskie. Myślę, że można też użyć po prostu żaroodpornych filiżanek.
Jeżyny, maliny i borówki zapiekane z kruszonką
6 porcji
ciasto na spód:
115 g miękkiego masła + nieco do wysmarowania żaroodpornych naczyń
115 g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
115 g cukru
szczypta soli
2 jajka
30 ml mleka
w sumie około 200 g jeżyn, malin i borówek
kruszonka:
85 g mąki
55 g cukru demerara
55 g zimnego masła, posiekanego
Rozgrzać piekarnik do około 190 stopni.
Najpierw przygotować ciasto na spód. Ze wszystkich podanych składników wyrobić gładkie ciasto (ja użyłam do tego celu, jak zwykle, robota kuchennego), a następnie rozdzielić je do 6 naczyń wysmarowanych wcześniej masłem.
Przygotować kruszonkę, również najwygodniej przy pomocy robota, połączyć składniki kruszonki i odstawić, gdy tworzy wyraźne grube grudki.
Owoce, wcześniej trochę rozmrożone, ułożyć w naczynkach na wartwie ciasta, a następnie posypać przygotowaną kruszonką.
Wstawić do piekarnika na około 20-25 minut.
Moje naczynia były płaskie i w związku z tym pieczenie trwało najwyżej 20 minut, ale przy głębszych naczyniach czas może sie wydłużyć pewnie nawet do 30 minut.
Naczynia z gotowym wypiekiem wyjęłam z piekarnika i zostawiłam do przestygnięcia.
Spróbowałam, kiedy tylko ramekiny wystygły na tyle, że mogłam naczynie z deserem utrzymać w ręce i rozkoszować się nim na tarasie w kwietniowe, niedzielne i bardzo słoneczne popołudnie 🙂
Polecam,
Basia









1. Komentarz przez magda
13/maj/2013 na 17:43
Basiu jakie to apetyczne! Bardzo się z Julką zainteresowałyśmy tym deserem… Dawno tu nie zagladałam a tu jak zwykle takie pysznosci:) . Bardzo Cię pozdrawiam a jutro lecę zakupić owoce (bo nie mam niestety własnych). Całuski M