Archiwum dla autora ·

Basia

·...

Nadziewane woreczki z ciasta filo

1 komentarz

 

Od dłuższego czasu zastanawiałam się, gdzie można kupić ciasto filo?

Widuję różne przepisy z wykorzystaniem tego ciasta, ale nigdy nie mogłam go znaleźć w sklepie.

Już wiem, że mrożone ciasto filo można kupić w Almie, a ostatnio, za radą mojej koleżanki Ewy kupiłam je w sklepie Kuchnie Świata, który w Krakowie znajduje się w Galerii Krakowskiej na najniższym poziomie. Kupiłam ciasto zamrożone, ale zanim dojechałam do domu zdążyło się rozmrozić, więc musi być zużyte w ciągu paru dni.

Na kolację zrobiłam więc zawiniątka z ciasta filo z kozim serem i karmelizowaną cebulą.

To było oczywiście pierwsze moje doświadczenie z ciastem filo, więc najpierw zajrzałam do internetu, żeby sprawdzić, jak właściwie należy postępować z takim ciastem.

Kiedy mniej więcej wiedziałam o co chodzi, włączyłam piekarnik i zabrałam się  za przygotowanie cebuli najpierw.

Cebule obrane i pokrojone na cienkie krążki smażyłam na oliwie z masłem, kiedy się zeszkliła, dodałam creme de cassis, ocet balsamiczny, sól i pieprz. Smażyłam, często mieszając, aż cebula zbrązowiała nieco, ale jednocześnie nie przypaliła się i powstała z niej taka niby konfitura.

Odstawiłam cebulę, żeby przestygła.

Ciasto wyjęłam z opakowania, były to cieniutkie arkusze ułożone jeden na drugim i zwinięte w rulon o szerokości ok 30 cm. Odcięłam pasek o szerokości około 10 cm, potem przekroiłam ten pas na 3 części, powstały mniej więcej kwadraty. Odcięłam potem jeszcze jeden taki pas i też przecięłam na 3 części.

Każdy arkusik smarowałam lekko roztopionym masłem i układałam na nim kolejny arkusik, przesuwając nieco względem środka (jak serwetki, które potem wkłada się do serwetnika), tak układałam po 6 arkusików ciasta, które tworzyły jakby gwiazdę. Na każdej takiej gwieździe kładłam porcję karmelizowanej cebuli i kawałek koziego sera, składałam brzegi razem, robiąc jakby woreczek. Ściskałam w górze, żeby woreczki były zamknięte i żeby nadzienie nie wypłynęło.

Woreczki napakowane nadzieniem ułożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiłam do nagrzanego do około 180 stopni piekarnika. Po około 10 minutach zmnejszyłam temperaturę do około 150 stopni, bo góra woreczków zaczęła się zbytnio rumienić. Piekłam w sumie około 25-30 minut, wyjęłam sakiewki, gdy były dobrze złociste.

 

Woreczki z ciasta filo nadziewane kozim serem i karmelizowaną cebulą

9 sztuk

 

około 220-230 g ciasta filo ( w opakowaniu było w sumie 450 g)

2-3 łyżki roztopionego masłoa do smarowania ciasta

2 spore cebule

do smażenia cebuli: łyżka oliwy, łyżka masła, chlust creme de cassis, sól, pieprz, 2-3 łyżeczki octu balsamicznego

kozi ser dojrzewający około 100g

 

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

Kanapka z krewetkami i serem camembert

komentarze 3

 

 

Mój Mąż bardzo rzadko robi jakieś spożywcze zakupy, dlatego dosyć byłam zaskoczona, kiedy powiedział mi, że w lodówce jest kilogram krewetek. Oczywiście zaproponował jednocześnie, żebym coś z nich zrobiła.

Bardzo lubię krewetki, więc nie trzeba było mnie długo namawiać, żebym coś z nich z ugotowała.

I tak zrobiłam gorącą kanapkę z krewetkami, zainspirowana nieco daniem, które ostatnio jadłam będąc z Mężem i Koleżanką na lunchu w mieście, i które było całkiem niezłe. Tam  krewetki zapakowane były w bagietkę, ale uważam, że tortilla jest rozwiązaniem równie dobrym, a może nawet lepszym. No i w tamtej kanapce były chyba tylko 4 krewetki…

 

Kanapka z krewetkami i serem camembert

3 porcje

 

 

3 placki tortilla, ja dałam pszenne z pełnej mąki

łyżka oliwy

2 cebulki dymki, biała cześć pokrojona do duszenia z pomidorami, zielona do posypania gotowej kanapki

około 30 dużych krewetek, obranych

opakowanie 390 g pomidorów krojonych w kartonie

kawałek świeżego ogórka, pokrojonego na plasterki, w sumie po około 6-8 plasterków,

około 100 g sera camembert, pokrojonego na plasterki o grubości 0,5 cm.

około 1 łyżki soku z limonki

sól,  szczypta chili,  sporo pieprzu, łyżeczka cukru

spora garść rukoli

 

Rozgrzać oliwę na patelni, poddusić cebulę, dodać pomidory, dodać krewetki, chwilę poddusić razem i przyprawić solą, pieprzem, cukrem, chili, sokiem z limonki.

Placek tortilla położyć na rozgrzanej suchej patelni, gdy będzie ciepły i elastyczny zdjąć i połozyc porcje nadzienia pomidorowo-krewetkowego, troche rukoli, plasterki ogórka, plasterki sera camembert i zwinąć w rulon.

Zwiniętą kanapkę podgrzać znów z obu stron na suchej patelni, albo – jeśli wolicie – można podsmażyć na oliwie. Wtedy będzie bardziej chrupiąca.

Zdjąć z patelni, przekroić, położyć na talerzu na listkach rukoli, posypać posiekaną cebulką dymką.

 

Intensywnie czekoladowe ciasto ze śmietanową czapką

komentarze 2

W poszukiwaniu przepisu na czekoladowy tort, który zażyczył sobie mój Mąż na urodziny, natrafiłam na obiecująco brzmiącą recepturę u Nigelli. Na nią zawsze można liczyć, jeśli chce się przygotować jakiś naprawdę pyszny deser! Dlatego decyzja o przygotowaniu „Czekoladowej chmury” z „Nigella bites” wyglądała na nieobciążoną ryzykiem nieudania.

No ale przyznajcie, czy deser, do którego przygotowania użyć trzeba dużej ilości prawdziwej czekolady, masła, jajek i bitej śmietany może nie zapowiadać się ciekawie? Absolutnie nie!

To trochę ciasto, a trochę deser, składa się z upieczonej bardzo czekoladowej podstawy i nałożonej na nią czapy z bitej śmietany.

Ciasto czekoladowe robi się nastepująco:

najpierw należy włączyć piekarnik, żeby się nagrzał do około 180 stopni. Czekoladę należy roztopić albo w gorącej kapieli  albo w kuchence mikrofalowej, jak kto woli.

Do roztopionej czekolady dodać masło i wymieszać, zostawić żeby masło się roztopiło i całość wymieszać na gładką masę.

Żółtka i jajka ubić z cukrem na bardzo gęsty krem (trzeba długo ubijać). Robot kuchenny w takich sytuacjach jest absolutnie niezastąpiony. Love KitchenAid!

Do ubijanej masy jajecznej można dodać na przykład startą skórkę z pomarańczy albo likier pomarańczowy Cointreau, jak radzi Nigella. Ja jednak dałam esencję pomarańczową, bo uważam, że jest genialna w połączeniu z czekoladą. Natomiast Cointreau, jak wiem z doświadczenia, zupełnie ginie w takich okolicznościach, nie zostawiając nawet po sobie żadnego pomarańczowego wspomnienia.

Roztopioną czekoladę dodawać stopniowo do ciągle miksowanych jajek z cukrem.

Osobno ubić pianę z białek(ja obowiązkowo daję szczyptę soli do ubijania) i kiedy będzie już sztywniała, dodać cukier i miksować z cukrem jeszcze chwilę, ale niezbyt długo, nie ma być całkiem sztywna.

Do masy czekoladowo-jajecznej dodać trochę piany z białek, lekko wymieszać, a następnie całość czekoladowej masy przełożyć do reszty piany i lekko, ale jednocześnie dokładnie wymieszać.

Tortownicę o średnicy około 23-24 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo naprawdę dobrze wysmarować masłem.

Przelać masę czekoladową do formy i piec około 35-40 minut. Kiedy popęka z wierzchu i środek nie będzie już płynny wyjąć z piekarnika i wystudzić całkiem.

Ja w trakcie pieczenia zmniejszyłam trochę temperaturę, bo ciasto zaczęło niebezpiecznie się rumienić.

Przed wyjęciem ostrożnie ale dokładnie odkroić ciasto od tortownicy, nie nalezy się przejmować, że ciasto się będzie kruszyć na bokach, a popękany środek mocno opadnie. Nie ma to żadnego znaczenia, tak ma być!  Ciasto ułożyć na paterze.

Ubić śmietanę, dodać ewentualnie cukier puder i dalej ubijać.  Dodałam naturalną esencję waniliową. Nigella sugeruje dodanie likieru Cointreau, ja dałam Creme de Cassis, a właściwie, to Córka dolewała do ubijanej śmietany i ciągle było nam mało tego smaku w śmietanie , tak więc wlałyśmy pewnie 1/4 szklanki 🙂 I dobrze, bo śmietana nabrała naprawdę ciekawego smaku i  (o dziwo!) wcale nie straciła swojej sztywnej formy.

Śmietanę wyłozyc na czekoladowa podstawę i posypać z wierzchu odrobiną kakao. Podać od razu, …bo trudno będzie się powstrzymać 🙂

Muszę przyznać, że ten czekoladowo-śmietanowy deser jest absolutnie genialny. Czekoladowe ciasto ma cudowną czekoladową intensywność i przy tym dość wilgotną w środku ciasta konsystencję. Kruszy się nieco z wierzchu, ale z umiarem.  I nawet całkiem nieźle daje sie kroić, mimo tej śmietanowej czapki.

No i oczywiście doskonale sprawdza się,  jako urodzinowy tort 🙂

Koniecznie musicie spróbować!

 

 

Bardzo czekoladowe ciasto ze śmietanową czapą

ciasto:

250 g gorzkiej, dobrej czekolady

125 g miękkiego masła

75 g cukru

6 jajek w sumie, 2 całe i 4 z oddzielonymi żółtkami od białek

naturalna esencja z pomarańczy

piana z 4 białek

100 g cukru

szczypta soli

śmietanowa czapa:

500 ml śmietanki kremówki

likier Creme de Cassis – sporo! (ale oczywiście to jest opcja)

ewentualnie nieco cukru pudru

 

kakao do posypania wierzchu

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

Lody, lody!!

komentarze 2

 

Piękna pogoda i trochę urlopowy charakter ostatnich dni sprzyjają prowadzeniu życia ogrodowo-tarasowego.

Choć nie należymy do zapalonych grillarzy i nie mamy jakiegoś bardzo profesjonalnego sprzętu do tego celu, jednak zdążyliśmy już zainaugurować tegoroczny sezon grillowy. Wprawdzie decyzja o grillowaniu była dosyć spontaniczna i wydawało się, że niewiele można z zasobów zamrażarkowo-lodówkowych wyczarować, ale w sumie udało się zrobić całkiem pokaźną, żeby nie powiedzieć, królewską kolację. Były szaszłyki z marynowanego w cytrynie, miodzie i chili kurczaka, i coś na kształt egipskiej kofty (grillowane kotleciki z mielonego mięsa), i były też faszerowane grillowane warzywa. Upiekłam „berety”, czyli arabski chleb typu pita. Do tego jeszcze sałata, tzatziki i sezamowy sos tahini, przygotowany na egipski sposób. Okazało się nieoczekiwanie, że jedzenia było naprawdę całkiem sporo 🙂

I brakowało mi tylko jednego, …jakiegoś deseru. Na przykład lodów!

Pomyślałam wtedy, że coś czuję, że ten  letni sezon upłynie u nas właśnie pod znakiem lodów 🙂

Zatem na rozpoczęcie tego smakowitego czasu polecam lody czekoladowo-orzechowe.

Pomysł zaczerpnięty od Nigelli Lawson z książki „Forever Summer”, nieco zmodyfikowany.

Polecam gorąco, bo te czekoladowo-orzechowe lody, które zrobiłyśmy dziś z Córką, są naprawdę warte grzechu!

 

 

Lody czekoladowo-orzechowe

 

4 duże żółtka

100 g cukru

500 ml śmietanki kremówki

100 g czekolady gorzkiej

200 g nutelli

kopiata łyżka dobrego kakao

2 łyżki syropu Monin o smaku orzechów laskowych

50 g orzechów laskowych wyprażonych i obranych następnie z cienkiej, ciemnej, suchej skórki

 

Żółtka utrzeć z cukrem, aż będą gęste i prawie białe (najlepiej przy pomocy robota lub miksera). Podgrzać śmietankę niemal do zagotowania i powoli wlewać do miksowanych wciąż żółtek. Czekoladę roztopić, najlepiej w kuchece mikrofalowej, i wlać do miksowanych żółtek.  Następnie przelać tę masę do rondla i ustawić na kuchence, podgrzewać, aż krem zgęstnieje, zrobi się taki  czekoladowy budyń. Odstawić i mieszać podczas chłodzenia. Gdy ostygnie, dodać nutellę i syrop orzechowy.  Przełożyć do pudełka w którym będzie się zamrażać i wstawić do zamrażarki.

Ja nie mam jeszcze maszynki do lodów, ale z pewnością się o nią wkrótce postaram, biorąc pod uwagę moje tegoroczne lodowe plany 🙂 Tymczasem jednak muszę radzić sobie bez niej, więc lody, podczas zamrażania, trzeba co pół godziny dobrze mieszać, najlepiej mikserem lub trzepaczką. Po około godzinie mrożenia dodałam pokrojone grubo, wyprażone i obrane  orzechy i dobrze wymieszałam.

Te lody wymagają minimum 6 godzin mrożenia w domowej zamrażarce. Jeśli będą dłużej mrożone, powinny być wyjęte  10 minut przed podaniem, żeby nie były za twarde.

Tak jak wspomniałam, są naprawdę warte grzechu!

 

A jeśli nie przepadacie za lodami czekoladowymi czy orzechowymi, to spróbujcie tych waniliowych, które również dziś zrobiłam. Nie są wprawdzie takie bogate i sycące, jak te z nutellą, ale  są również niezwykle smaczne i z pewnością mniej kaloryczne (jeśli w ogóle na to zwracacie uwagę… 🙂 )

 

 

Lody waniliowe

 

500 ml mleka 3,2%

4 duze żółtka

100 g cukru

2 łyżeczki naturalnej pasty waniliowej ( Madagascar Bourbon Pure Vanilla Bean Paste prod. Nielsen-Massey) lub łyżeczka esencji waniliowej

250 ml śmietanki kremówki

 

Żóltka ubić z cukrem na gładki, jasny krem. Mleko zagotować i wlewać powoli do wciąż miksowanych żółtek. Miksować masę, aż ostygnie. Ubić śmietankę i stopniowo miksować ze schłodzonymi żółtkami, dodać wanilię, dalej przez chwilę miksować. Przełożyć masę do pudełka, w którym lody będą zamrażane. Miksować lub mieszać trzepaczką co pół godziny, aż lody zamarzną (albo użyć maszynki do lodów).

 

 

Smacznego!

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Quesadillas z kurczakiem i pesto

1 komentarz

 

Jakoś tak się ostatnio składa, że często sięgam po tortille. Pewnie dlatego, że są wygodne  w użyciu i szybko można z nich zrobić naprawdę smaczne jedzenie. Jeszcze dobrze by było robić je samodzielnie. Kiedyś, całkiem niedawno, moja Córka miała już pierwsze podejście do tych placków, samodzielnie upieczonych, ale myślę, że trzeba jeszcze popracować nad tą technologią 🙂 Z pewnością wkrótce do tego wrócimy.

Tym razem jednak znów użyłam kupionych w sklepie placków i zrobiłam quesadillas. Takie fajne  kanapki na gorąco, z kurczakiem, pesto i parmezanem.

Kurczaka pokroiłam w kosteczkę, wrzuciłam na gorącą oliwę, wcisnęłam sok z cytryny, dodałam sól, pieprz, odrobinę chili i smażyłam, aż kurczak był lekko przyrumieniony i miękki. Odstawiłam. Drugą dużą patelnię posmarowałam olejem przy pomocy pędzla i rozgrzałam.

Tortillę posmarowałam cienko pesto, rozłożyłam na niej równomiernie kawałki kurczaka, posypałam utartym serem, przyłożyłam drugim plackiem, lekko docisnęłam. Przełożyłam na patelnię i smażyłam najpierw z jednej strony na złocisty kolor, potem przy pomocy talerza odwróciłam całość na drugą stronę i smażyłam jeszcze z drugiej strony.

Moc kuchenki czy płomień nie powinny być za duże, żeby ser się zdążył roztopić, a placki przyrumienić, ale nie przypalić.

Ja dałam naprawdę niedużo oleju na patelnię, tak jak wspomniałam, tylko posmarowałam ją używając pędzla. Ale jeśli chcecie mieć quesadillas dobrze chrupiące, to musicie dać więcej tłuszczu.

Gotowe quesadillas przed podaniem kroi się na trójkąty, tak jak pizzę.

Do tego dobrze podać sos, świetnie pasuje dressing z awokado.

Dojrzałe i miękkie awokado trzeba rozgnieść dobrze widelcem i dodać do niego odrobinę tabasco, worcestershire sauce, rozgnieciony czosnek, szczyptę soli i cukru, świeżo zmielony pieprz, 2-3 łyżki kwaśnej śmietany, łyżeczkę soku z cytryny i wszystko razem wymieszać.

 

 

Quesadillas z kurczakiem i pesto

 

2 tortille pszenne ( albo kukurydziane, jeśli wolicie)

100 g usmażonego  kurczaka (pokrojonego wcześniej w kosteczkę, podsmażonego na oliwie z dodatkiem soku z cytryny, chili, soli, pieprzu)

2 kopiate łyżeczki (około 25 g) pesto ze słoika

około 30 g sera, najlepszy byłby parmezan, ja nie miałam go i dałam ser dziugas

olej do podsmażenia tortilli

 

 

 

Smacznego,

 

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

Kurczak z cytryną i pierwsze listki ogrodowego oregano

Brak komentarzy

To jest całkiem zwyczajne danie, po prostu upieczony kurczak, ale  naprawdę bardzo smaczny.

Myślę, że przede wszystkim z powodu marynaty, która, choć równie prosta, jak całe danie, dała interesujący smak kurczakowi.

Nogi z kurczaka podzielone na mniejsze części, czyli na podudzie i udo, pozbawiłam skóry. Zawsze to robię, żeby usunąć główne źródło tłuszczu w kurczaku (no, chyba, że jest jakiś przepis, który absolutnie wymaga pozostawienia skóry, ale to naprawdę ogromna rzadkość). Umyte części kurczaka włożyłam do miski, wycisnęłam na kurczaka sok wyciśnięty z dużej cytryny, dodałam rozgnieciony spory ząbek czosnku i nieco oliwy z oliwek i wymieszałam całość. Przykryłam szczelnie folia do żywności i wstawiłam do lodówki na całą dobę.

Następnego dnia rozgrzałam piekarnik do 200 stopni. Blachę do pieczenia wyłożyłam papierem do pieczenia i poukładałam na niej kawałki kurczaka, lekko je posoliłam i posypałam obficie pieprzem. Polałam resztą marynaty, w której kurczak się macerował.

Wstawiłam do piekarnika i piekłam około 45 minut.

W tym czasie przygotowałam sos. Posiekałam dymkę, bazylię i pierwsze listki naszego ogrodowego oregano, które  właśnie dziś znalazłam po raz pierwszy w tym roku! Kilka listków zostawiłam do dekoracji. Obranego ogórka starłam na grubej tarce i odcisnęłam z niego nadmiar soku. Jogurt wymieszałam z ogórkiem, ziołami, rozgniecionym czosnkiem, odrobiną octu winnego, szczyptą chili, solą i szczyptą cukru. Gotowy sos z wierzchu posypałam pozostawionymi do dekoracji listkami oregano.

Gotowego, rumianego i przyjemnie pachnącego kurczaka wyjęłam z piekarnika i podałam z przygotowanym sosem.

 

Kurczak z cytryną i greckim sosem ze świeżymi ziołami

 

4 niezbyt duże nogi z kurczaka, podzielone na udo i podudzie ( w sumie 8 kawałków), pozbawione skóry

spory rozgnieciony ząbek czosnku

sok wyciśnięty z dużej cytryny

oliwa

sól, pieprz

 

sos:

 

340 g opakowanie naturalnego jogurtu greckiego

średni ogórek obrany, starty na tarce i dobrze odciśnięty z nadmiaru soku

kilka  niedużych dymek  posiekanych ( biała i zielona część)

garść listków bazylii

listki świeżego oregano ( było ich niestety jeszcze niezbyt dużo), część z nich do dekoracji

szczypta chili

sól

szczypta cukru

odrobina octu winnego

 

 

 

 

Smacznego,

 

Basia

Złociste muffinki z orzechami

komentarze 3

 

 

Moje dzisiejsze złociste muffinki z orzechami upiekłam, wykorzystując golden syrup.

Golden syrup, to jasna melasa, syrop powstający w procesie rafinacji cukru. Choć na świecie golden syrup jest dobrze znany i łatwo go kupić, w Polsce to nie jest takie proste, niestety.

W Krakowie można go kupić w sklepiku Kuchnie Świata w Galerii Krakowskiej, w Warszawie u Marksa i Spencera w Złotych Tarasach, a pewnie i w innych sklepach również.

Ja golden syrup przywożę zwykle z Anglii, i jest to Lyle’s Golden Syrup,  najprawdopodobniej jeden z najlepiej znanych brytyjskich produktów na świecie!

 

Golden syrup jest gęsty i ma złocisto-bursztynowy kolor, ma podobną konsystencję do syropu klonowego czy miodu, jednak jest mniej aromatyczny i znacznie delikatniejszy w smaku. Dzieci uwielbiają go jeść z omletem czy naleśnikami, można używać go do przeróżnych wypieków i deserów.

Jeśli będziecie mieć okazję, to koniecznie spróbujcie.

 

 

Złociste muffinki z orzechami

12 sztuk

 

 

300 g mąki

2 jajka

150 ml mleka

160 g Golden Syrup + jeszcze parę łyżeczek do polania gotowych babeczek

naturalna esencja waniliowa

szczypta soli

2 spore łyżeczki proszku do pieczenia

80 g roztopionego masła

spora garść posiekanych orzechów włoskich + 12 połówek do dekoracji

Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni. W misce robota szybko zmiksowałam wszystkie składniki poza orzechami, na koniec dodając roztopione masło. Dodałam orzechy i wymieszałam.

Do przygotowanej formy na muffinki wyłożonej papilotkami przełożyłam porcjami ciasto, na każdej babeczce położyłam połówkę orzecha i lekko ją wcisnęłam.

Piekłam na złocisty kolor, kiedy były wyrośnięte i upieczone wewnątrz (sprawdziłam patyczkiem), wyciągnęłam je z piekarnika, przełożyłam na paterę i jeszcze gorące polałam z wierzchu odrobiną syropu.

 

 

Smacznego,

 

 

Basia

Fajita z kolorową papryką i kurczakiem, czyli kolejna zakręcona kanapka

komentarzy 7

 

 

Zasadniczo ten przepis zaczerpnęłam z książki Nigelli Lawson „Kitchen”, ale oczywiście nieco go zmodyfikowałam.

Bardzo brakowało mi w nim czegoś zielonego, dlatego dodałam, bardzo lubianą przeze mnie i Męża, rukolę. Poza tym do kanapki podałam dressing jogurtowy z czosnkiem, który fajnie się z nią komponuje. Nadzienie w kanapce jest aromatyczne i lekko słodkawe dzięki papryce, natomiast dressing jest trochę kwaskowy dzięki jogurtowi i to fajnie ze sobą gra.

Kurczaka pokroiłam na cienkie paski o szerokości ok 1-2 cm i  długości 4 -6 cm.

Wrzuciłam je do miski, posypałam oregano, kuminem, dodałam rozgnieciony czosnek, sól, cukier, oliwę, sok z limonki i wszystko wymieszałam i odstawiłam na chwilę.

W tym czasie pokroiłam cebulę na cienkie krążki, które przekroiłam jeszcze na mniejsze kawałki. Pokroiłam paprykę na paseczki o grubości około 1 cm i długości 4-5 cm.

Rozgrzałam łyżkę oleju na patelni, wrzuciłam na nią cebulę i zeszkliłam ją, dusząc przez kilka minut, następnie dodałam kolorową paprykę i wszystko razem dusiłam pod przykryciem jeszcze przez około 10 minut, mieszając często, żeby się nie przypaliło.W tym czasie na drugiej patelni smażyłam paseczki kurczaka, również ciągle je mieszając. Gdy kurczak był miękki i lekko przyrumieniony miejscami, przerzuciłam go do papryki z cebulą i wymieszałam, a następnie zdjęłam z kuchenki.

Na suchej patelni podgrzałam kolejno placki tortilli (można również to zrobić w piekarniku).

Na podgrzanym placku ułożyłam porcję nadzienia, zwinęłam kanapkę w rulon i znów położyłam na gorącej suchej patelni, lekko zrumieniłam z obu stron. Następnie zdjęłam z patelni, przekroiłam na pół na ukos i położyłam na talerzu, na którym wcześniej ułożyłam umytą i odsączoną rukolę. Razem z kanapką podałam dressing z jogurtu i rozgniecionego czosnku.

 

 

Fajita z kolorową papryką i kurczakiem ( 4 porcje)

 

4 tortille pszenne ( albo inne, jeśli wolicie)

 

nadzienie – kurczak:

3 nieduże pojedyncze filety z kurczaka pokrojone w paseczki

pełna łyżeczka oregano

pełna łyżeczka kuminu mielonego

2 łyżki soku z limonki

płaska łyżeczka soli morskiej

łyżka oleju roślinnego

rozgnieciony spory ząbek czosnku

do smażenia jeszcze jedna łyżka oleju

 

nadzienie – papryka:

1 średnia cebula pokrojona cienko

1 nieduża papryka czerwona pozbawiona gniazd nasiennych i pokrojona w paseczki

1 nieduża żółta papryka  j.w.

1 nieduża pomarańczowa papryka  j.w.

łyżka oleju roślinnego

 

rukola

 

dressing jogurtowy:

jogurt naturalny (dałam grecki)

rozgnieciony ząbek czosnku

szczypta soli

 

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

Niekoniecznie wielkanocny mazurek różany

Brak komentarzy

 

Wprawdzie Święta mamy już za sobą i wszyscy pewnie powoli wracamy do codzienności i normalnej diety, chciałabym jednak opowiedzieć Wam o mazurku różanym, który zrobiłyśmy z Córką na Wielkanoc.

To bardzo prosty mazurek i jednocześnie lekki i pyszny. Jeśli tylko lubicie bitą śmietanę…

Składa się na niego cienki kruchy spód, równie cienka warstwa różana i na wierzchu warstwa bitej śmietany również z dodatkiem różanym.

Kruchy spód musi być naprawdę kruchy, więc ciasto musi mieć odpowiednie proporcje.

U nas to było 250 g mąki, 2 żółtka, 175 g masła,  szczypta soli, 8 łyżeczek cukru i 8 łyżek lodowatej wody.

Warstwę różaną stanowiło połączenie galaretki porzeczkowej (domowej roboty z czarnych i czerwonych porzeczek) oraz konfitury z utartych płatków róży z cukrem. To bardzo udane połączenie, galaretka jest kwaskowa i doskonale się komponuje ze słodką konfiturą z róży.

Warstwa śmietanowa na wierzchu, to bita śmietana z dodatkiem cukru pudru i niewielkiej ilości konfitury różanej.

Upieczony na złocisty kolor kruchy spód, po wyjęciu z piekarnika i wystudzeniu, posmarowałyśmy dokładnie wymieszaną galaretką porzeczkową i różą.

Na wierzchu rozłożyłyśmy bitą śmietanę zmiksowaną z konfiturą różaną i cukrem pudrem,

wierzch ozdobiłyśmy płatkami róży.

Jeśli nie teraz, to może za rok, przed Wielkanocą przyda Wam się ten pomysł.

Albo kiedykolwiek, kiedy tylko będziecie mieli ochotę na takie lekkie ciastko  🙂

Polecam gorąco,

 

 

Basia

 

 

Mazurek różany

2 prostokąty o wymiarach ok.20 cm x 20 cm

 

kruchy spód:

 

250 g mąki

2 żółtka

175 g zimnego masła

8 łyżeczek cukru

8 łyżek lodowatej wody

szczypta soli

 

szybko zagnieść ciasto, schłodzić. Następnie uformować 2 cieniutkie spody, zrobić rulonik z ciasta i  przykleić wokół brzegów.

Upiec na złoty kolor, wystudzić.

warstwa różana:

niezbyt duży słoiczek galaretki porzeczkowej

pół niezbyt dużego słoiczka konfitury różanej (2 spore łyżeczki odłożyć i dodać do bitej śmietany)

Wymieszać  dokładnie galaretkę z konfiturą różaną.

warstwa śmietanowa:

śmietanka kremówka  (chyba około 250 ml, ale nie pamiętam dokładanie…)

2 łyżeczki konfitury z róży

cukier puder wg uznania

Ubić śmietanę, do ubitej dodać cukier puder i konfiturę różaną i miksować razem przez chwilę.

płatki róży do dekoracji

 

Przygotowany wcześniej mazurek, przechowywać w chłodnym miejscu do chwili podania.

 

 

 

 

 

 

 

Wielkanoc

Brak komentarzy

 

Kochani,

 

życzę Wam najmilszych  Świąt Wielkanocnych, miłości, ciepła i wiosennej radości oraz obowiązkowo pysznego jedzenia 🙂

 

A przy okazji, jeśli jeszcze nie upiekliście babki drożdżowej, to może spróbujecie tej?

A jak nie teraz, to może za rok…

🙂

 

Babka drożdżowa WIELKANOCNA

 

550 g mąki

200 g roztopionego masła

250 ml ciepłego mleka

50 g drożdży

spora szczypta soli

150 g cukru

naturalna esencja waniliowa

skórka otarta z cytryny, wcześniej wyszorowanej i wyparzonej

6 żółtek

1 jajko

kandyzowana skórka pomarańczowa

rodzynki

 

do dekoracji:

lukier z cukru pudru i soku z cytryny

naturalna esencja cytrynowa

skórka pomarańczowa kandyzowana

 

Z ciepłego mleka, drożdży i łyżki cukru przygotować zaczyn, zostawić, aż drożdże zaczną rosnąć i „wychodzić” z naczynia.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Do miski wrzucić mąkę, żółtka i jajko, cukier, sól, wyrośnięty zaczyn z drożdży. Wyrabiać przez chwilę, dodać stopione i ciepłe jeszcze masło, esencję waniliową. Dalej wyrabiać. Ja używałam robota kuchennego i wyrabiałam około 20 minut, na koniec dodałam pokrojoną, kandyzowaną  skórkę pomarańczową i rodzynki, wymieszałam dobrze, a następnie  przełożyłam ciasto do wysmarowanej masłem formy na babkę  i zostawiłam do wyrośnięcia. Kiedy rosnące ciasto wypełniło po brzegi formę, wstawiłam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Przez około 10-15 minut piekłam w takiej temperaturze, potem zmniejszyłam ją do około 150 i piekłam dalej, w sumie piekłam około 50 minut. Gotową, złocistą babkę wyjęłam z piekarnika.

Kiedy babka nieco przestygła polałam lukrem przygotowanym z cukru pudru, soku z cytryny i naturalnej esencji cytrynowej. Nie powiem, jakie były proporcje, niestety… Zrobiłam to na oko. Trzeba po prostu stopniowo dodawać sok z cytryny do ucieranego pudru, aż masa osiągnie pożądaną konsystencję lukru. Wtedy dodać jeszcze esencję cytrynową, wymieszać i lukier jest gotowy. Oczywiście można zrobić  inny lukier, np.: z białek, ale my najbardziej lubimy kwaskowy lukier cytrynowy, który doskonale komponuje się z ciastem drożdżowym. Na wierzchu ułożyć kandyzowaną skórkę pomarańczową.

 

Wesołego Alleluja!

 

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress