Mój Mąż bardzo rzadko robi jakieś spożywcze zakupy, dlatego dosyć byłam zaskoczona, kiedy powiedział mi, że w lodówce jest kilogram krewetek. Oczywiście zaproponował jednocześnie, żebym coś z nich zrobiła.
Bardzo lubię krewetki, więc nie trzeba było mnie długo namawiać, żebym coś z nich z ugotowała.
I tak zrobiłam gorącą kanapkę z krewetkami, zainspirowana nieco daniem, które ostatnio jadłam będąc z Mężem i Koleżanką na lunchu w mieście, i które było całkiem niezłe. Tam krewetki zapakowane były w bagietkę, ale uważam, że tortilla jest rozwiązaniem równie dobrym, a może nawet lepszym. No i w tamtej kanapce były chyba tylko 4 krewetki…
Kanapka z krewetkami i serem camembert
3 porcje
3 placki tortilla, ja dałam pszenne z pełnej mąki
łyżka oliwy
2 cebulki dymki, biała cześć pokrojona do duszenia z pomidorami, zielona do posypania gotowej kanapki
około 30 dużych krewetek, obranych
opakowanie 390 g pomidorów krojonych w kartonie
kawałek świeżego ogórka, pokrojonego na plasterki, w sumie po około 6-8 plasterków,
około 100 g sera camembert, pokrojonego na plasterki o grubości 0,5 cm.
około 1 łyżki soku z limonki
sól, szczypta chili, sporo pieprzu, łyżeczka cukru
spora garść rukoli
Rozgrzać oliwę na patelni, poddusić cebulę, dodać pomidory, dodać krewetki, chwilę poddusić razem i przyprawić solą, pieprzem, cukrem, chili, sokiem z limonki.
Placek tortilla położyć na rozgrzanej suchej patelni, gdy będzie ciepły i elastyczny zdjąć i połozyc porcje nadzienia pomidorowo-krewetkowego, troche rukoli, plasterki ogórka, plasterki sera camembert i zwinąć w rulon.
Zwiniętą kanapkę podgrzać znów z obu stron na suchej patelni, albo – jeśli wolicie – można podsmażyć na oliwie. Wtedy będzie bardziej chrupiąca.
Zdjąć z patelni, przekroić, położyć na talerzu na listkach rukoli, posypać posiekaną cebulką dymką.



1. Komentarz przez zuzia
17/maj/2012 na 12:37
:O TATA I ZAKUPY? Musiał przymierać głodem chyba ! I Mama inspirująca się miejskimi lunchami, co za duet. NIE WIE RZĘ. 😀 Can’t wait to try out 🙂
2. Komentarz przez Darek
18/maj/2012 na 16:43
Oj dziwna ta tortilla… bez ziemniaczkow i jajeczka….. ale musze kiedys takiej sprobowac… Dzieki Tobie juz wiem co zjem na kolacje: krewetki ale solo tylko z majonezem do tego wino-La Rioja…. Juz jestem glodny….. Pozdrowienia z Madrytu.
PS. Sprobuj kiedy krewetek smazonych na oleju z czosnkiem…. palce lizac!
3. Komentarz przez Basia
18/maj/2012 na 20:10
Darku, jak miło Cie tu widzieć! Nie wiedziałam, że odwiedzasz mojego bloga.
Tak, tortilla espaniola jest naprawdę fantastyczna! Uwielbiamy ją i często robimy w domu na śniadanie, choć nie taką wysoką, jaką pamiętam z hiszpańskich barów 🙂
A jeśli chodzi o krewetki, to oczywiście znam wspomniany przez Ciebie sposób przyrządzenia, z oliwą i czosnkiem. I uważam za genialny!
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do Krakowa, jak tylko przytrafi się okazja.
P.S. może też podsunąłeś mi pomysł na jutrzejsze śniadanie… 🙂