Archwium dla

kwiecień, 2010

...

Sałatka z ciecierzycą i czosnkowym greckim jogurtem

Brak komentarzy

Dziś znów mam dla Was ekspresową propozycję.

Błyskawiczna sałatka z ciecierzycą i greckim jogurtem czosnkowym.

Do sałatki właściwie można dać wszystko.  Utwierdzam się w tym przekonaniu  za każdym razem, kiedy muszę szybko zrobić coś do jedzenia .

Bardzo  lubię, kiedy w sałatce jest sałata.

Wprawdzie to ciągle nie jest  sezon na sałatę i  rozczulam się bardzo myśląc o tej majowej, czerwcowej … To już niedługo!

Tymczasem sałata jest, jaka jest. Dobre i to.

Jeśli  macie na przykład puszkę  ciecierzycy, kilka pomidorków koktajlowych i  coś tam jeszcze,  z pewnością zrobicie fajną sałatkę.

Sałatka z ciecierzycą i czosnkowym greckim jogurtem

dla 2 osób

½ główki  sałaty

puszka ciecierzycy odsączonej ( ja dałam 100g suchej ciecierzycy, własnoręcznie ugotowanej)

10-12  pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół

cebulka dymka posiekana

małe awokado lub ½ dużego

200g jogurtu greckiego

ząbek czosnku

sól, cukier, ocet winny, chili  do przyprawienia jogurtu

świeża bazylia posiekana

kilka czarnych oliwek

Umytą , wysuszoną i poszarpaną na mniejsze kawałki sałatę położyłam na talerzu.

Na niej ułożyłam pomidorki, awokado pokrojone na plasterki, odsączoną ciecierzycę.

Jogurt wymieszałam z przyprawami, wyłożyłam  na wierzch sałatki, posypałam siekaną bazylią i siekaną natką.  Tyle!

Smacznego

Zupa kokosowa z kurczakiem, limonką i miętą

Brak komentarzy

Nie było mnie kilka dni w domu, ale  już wróciłam. Na szczęście.

Już chyba o tym pisałam, że nie lubię być poza domem,

Najbardziej nie lubię , kiedy nie ma mnie tu w weekend.

Wróciłam do domu w sobotę.  W tę smutną sobotę…

Dziś od rana pada deszcz, jakby świat opłakiwał tragedię.

Bardzo przykro…

Siedząc w domu w zadumie, zastanawiałam się co ugotować, żeby choć trochę poprawić nastrój domowników.

Miałam do dyspozycji tylko to, co było w domu.  Od środy nie robiłam żadnych zakupów, więc możliwości  kulinarne miałam dziś dość ograniczone.

Udało mi się jednak ugotować całkiem fajny obiad/kolację, tajską zupę

kokosową z kurczakiem i limonką. A potem było jeszcze sushi.

Zupa kokosowa z kurczakiem, limonką  i miętą

na  4 porcje

ok.200g -250g filetu z kurczaka

500ml mleka kokosowego ( z puszki, albo z proszku wg receptury)

500ml wody + kostka rosołowa ( albo 500ml wywaru z kurczaka)

1 spora łyżka green curry paste ( do kupienia w sklepach ze zdrową  żywnością  albo z orientalną)

sok i otarta skórka z ½ limonki

cebulka dymka posiekana

szczypta kurkumy

kawałek posiekanej drobno papryczki chili albo szczypta suszonego chili

sos rybny ( 2 chlusty)

łyżka suszonej trawy cytrynowej

2 płaskie łyżeczki brązowego cukru (najlepiej)

sól

siekana świeża mięta

Zagotowałam wodę razem z mlekiem kokosowym i kostką rosołu z kury , dodałam  pokrojonego kurczaka, chili, green curry paste, cukier, dymkę posiekaną, kurkumę, trawę cytrynową.

Po ok. 10-15  minutach gotowania ( gdy kurczak był miękki)  wyłączyłam zupę.

Dodałam sos rybny, sok i otartą skórkę z limonki i odrobinę soli.

Nalałam do miseczek i posypałam siekaną świeżą miętą.

Basia

Chleb

1 komentarz

Kromka świeżego chleba z masłem popita kubkiem gorącej kawy z mlekiem, najlepsze jedzenie na świecie! Kiedy jestem bardzo głodna i wpadam do domu, to właśnie na to mam ochotę.

Może być  też chrupiąca bułka wyjęta właśnie z piekarnika, działa tak samo. Koniecznie z dobrym masłem.

A kawa, to espresso z dużą ilością mleka. Z rozsądku  jest 2% tłuszczu, ale gdyby tak można bezkarnie…to byłoby 3,2%.

Mam taką piekarnię, gdzie kupuję nasze ulubione pieczywo. Jeżdżę tam raz w tygodniu, kupuję wielką siatę pysznych wypieków i zamrażam. Gdy się włoży do zamrażarki takie świeże pieczywo, to po   rozmrożeniu dalej jest świeże i prawie chrupiące. My lubimy na śniadanie bardzo chrupiące bułki, więc  jeszcze przed podaniem  trafiają  na kilka minut do rozgrzanego  do 200stopni piekarnika.

Wtedy są naprawdę jak świeżo upieczone.

Mrożenie pieczywa i wyjmowanie tylko takiej ilości , jaka jest potrzebna na jeden raz,  ma jeszcze inną zaletę. Chleb nie wysycha, nie marnuje się  i w konsekwencji nie wyrzuca się go. Dla mnie to ważne, bo wychowałam się w domu, w którym zwracało się na to dużą uwagę.

Sztangle i bułki  z piekarni, to nasze codzienne pieczywo.

Natomiast na święta piekę chleb sama.

Robię to od wielu lat, nie pamiętam dokładnie od kiedy…

Mój chleb jest ciemny, zrobiony  z mąki z pełnego przemiału z dodatkiem płatków owsianych, ziół, orzechów,  pestek dyni i słonecznika. Czasem daję do niego miód i rodzynki, posypuję sezamem albo makiem.

Nie robię go na zakwasie, wyrasta dzięki drożdżom.

Jest bardzo łatwy do przygotowania.

Do kubka nalewam dobrze ciepłej wody i kruszę do niej drożdże.  Dodaję 2 łyżeczki cukru i zostawiam, żeby się „ruszyły”.

Do miski wsypuję mąkę, tym razem to było około 500 g mąki pszennej pełnej i około 100 g żytniej. Do tego około 150-200 g płatków owsianych.

Dodaję pestki  dyni i słonecznika, orzechy laskowe albo/i włoskie.

Koniecznie czarnuszka ( którą uwielbiam !), kminek, kozieradka a czasem też czosnek.

Wszystkie suche składniki mieszam i dodaję zaczyn z drożdży, dodaję więcej wody, sól, ewentualnie więcej cukru, olej . Mieszam dokładnie i zostawiam w ciepłym miejscu ( np. w  piekarniku wcześniej trochę podgrzanym) , żeby ciasto wyrosło. Ciasto jest gęste, ale daje się mieszać łyżką. Nie wyrabiam go ręką nigdy.

Gdy wyrośnie, przekładam je do wyłożonej papierem do pieczenia  brytfanki,  wyrównuję wierzch, posypuję słonecznikiem,  sezamem  lub makiem. Albo i tym i tamtym.

Wkładam formę do trochę nagrzanego piekarnika,  wtedy podczas  dalszego jego rozgrzewania  się chleb może jeszcze wyrosnąć.

Piekę w temperaturze około 170 stopni, aż chleb będzie dobrze rumiany , a patyczek włożony do chleba (w środku mniej więcej)  jest suchy. Wolę dłużej potrzymać w piekarniku, gdy nie jestem pewna czy już się upiekł, niż wyjąć za wcześnie.

Po upieczeniu zostawiam chleb w formie, aż trochę wystygnie. Zimny  pakuję w papier,  w którym się piekł i zostawiam w chłodnym miejscu.

Taki chleb,  gdy przechowywany jest w chłodzie,  można trzymać nawet przez  tydzień. Jest ciągle równie smaczny,  jak  zaraz po upieczeniu.

Dla mnie nawet bez masła jest fajny, choć nie ukrywam,  że masło  podkreśla jego bogaty i zdecydowany smak.

Kromka tego chleba z masłem, to już cały posiłek dla mnie. I do tego jaki pyszny!

Basia

Chleb świąteczny

750-800g mąki ( różnej, koniecznie pełnej wraz z płatkami)

40 g drożdży

około 600ml ciepłej wody plus około 150 ml do rozrobienia drożdży

2-3 łyżeczki cukru do wyrośnięcia

słonecznik, dynia , sezam w sumie około 1-2 garści plus trochę do posypania   chleba z wierzchu.

różne orzechy, ilość według uznania, ja dałam około garści

około 1 płaskiej łyżeczki soli lub więcej, zależy od upodobań

zioła, które lubicie, ja daję czarnuszkę, kozieradkę, kminek i czasem  czosnek,

olej 2-3 łyżki

Wielkanoc!

Brak komentarzy

Wielkanoc!

Już właściwie półmetek Wielkanocy, ale ciągle przecież można przyjmować życzenia, dlatego życzę Wam Wesołego Alleluja!

Najmilszych, najcieplejszych i najradośniejszych Świąt.

Jestem pewna, że świetnie udały się Wasze mazurki, baby i pasztety. Prawda?

Nasze wypieki i inne świąteczne wyroby też wyszły całkiem nieźle.

Pasztet, ćwikła i wielkanocny sos polski, to naprawdę udane połączenie. Dobrze, ze zostało jeszcze trochę na jutro!

Ale w tym zestawie potrzeba przecież jeszcze chleba… Spokojnie, nie zapomniałam o nim! Upiekłam mój świąteczny chleb.

Ale o pieczeniu chleba opowiem innym razem.

Z paschy nie odciekło właściwie nic. Mokra była tylko ściereczka lniana, w którą  zapakowana  była pascha. Więc najprawdopodobniej ser był dobrze odciśnięty.

Nieskromnie powiem, że jak zwykle pascha zebrała mnóstwo pochwał.

Myślę, że zupełnie słusznie, bo była rzeczywiście warta grzechu :-).

Mazurek-niemazurek zniknął z patery z ciastami chyba w pierwszej kolejności. Takie „niby nic”, a cieszy podniebienie. I miło rozpływa się w ustach…

Dobrze, że Święta Wielkanocne nie kończą się dziś.

Mamy na szczęście jeszcze jeden dzień łasuchowania!

I tego właśnie Wam życzę na jutro.

A o konsekwencjach będziemy myśleć później…:-)

Basia

Mazurek-Niemazurek

Brak komentarzy

Wielki Piątek. Przygotowani już jesteście na Wielkanoc?

Ja już prawie…

Skoro  są Święta Wielkanocne, to muszą być mazurki!

Moja Mama tradycyjnie, co roku  robi Mazurek Królewski, na kruchym cieście z masą z mielonych migdałów i z polewą czekoladową. Pyszny. W tym roku też będzie na wielkanocnym stole u niej.

Pamiętam czasy, kiedy zdobycie migdałów graniczyło z cudem. Ten mazurek był wtedy niesamowitym delikatesem.

Nasz domowy mazurek ,  to taki trochę nie całkiem mazurek. Ale z pewnością  ma co najmniej jedną cechę mazurka, jest płaski!

I składa się z samych dobrych rzeczy: masła, orzechów, wanilii, cukru i jajek.

I jak to zwykle u mnie bywa,  jest bardzo prosty w wykonaniu.

Orzechowy  Mazurek-Niemazurek

500 g herbatników Petit Beurre ( utartych lub zmielonych drobno), ja dałam Krakuski Petit Beurre od Bahlsena

300g zmielonych  orzechów włoskich (w oryginalnym przepisie), w tym roku dałam laskowe i to też dobry wybór!

5 jajek

parę  łyżek alkoholu, ja dałam trochę rumu ( była tylko resztka w butelce) i wódkę

3 wafle  suche( andruty) do przekładania

300g masła

300g cukru

naturalny ekstrakt z wanilii

Jajka ubić na pianę, dodać  cukier i dalej miksować. W osobnym naczyniu zmiksować miękkie masło. Do  mięciutkiego masła dodawać  stopniowo masę jajeczną i ciągle miksować, dodawać następnie po trochu zmielone orzechy, zmielone herbatniki, alkohol i ekstrakt waniliowy.

Posmarować wafel  równą warstwą masy orzechowej i przykryć  drugim waflem, lekko docisnąć, zapakować w papier lub folię aluminiową i włożyć do lodówki, żeby masa stwardniała.  Po schłodzeniu pokroić ostrym nożem  na wąskie paski ( ok. 2,5 cm) i jeszcze ukośnie na mniejsze kawałki.

Mazurek-Niemazurek można przechowywać  dość długo w lodówce, … jeśli oczywiście jest co przechowywać . Nam to jakoś nie wychodzi  :-)!

Basia

Ćwikła i chrzan

Brak komentarzy

Pasztet już jest upieczony. Na Wielkanoc pasztet musi być.

To wprawdzie nie jest konkurs, ale zwykle są u nas  trzy pasztety na święta : nasz, mojej Mamy i Teściowej.

Kupione wędliny w ogóle nie cieszą się wtedy popularnością  przy naszym stole, tylko pasztety!

Ale do pasztetu musi jeszcze coś być, dlatego obowiązkowo jest ćwikła z chrzanem i wielkanocny sos polski.

Odkąd wiem, że gotowane buraki mają wyskoki indeks glikemiczny, straciłam do nich sympatię.  Produkty o wspomnianym wysokim indeksie glikemicznym sprzyjają tyciu, więc  łatwo zrozumieć moją do nich niechęć, prawda?

Jednak mimo tego nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez pasztetu i ćwikły.

Moja ćwikła ma zdecydowany smak  ( jak cała moja kuchnia :-))i jest dość ostra z powodu dodanego chrzanu.

Ugotowane w mundurkach buraki ( i obrane potem, oczywiście) ścieram na grubej tarce, a właściwie przy pomocy takiej ręcznej maszynki, która ma wymienne tarki z różną wielkością oczek. Do starcia buraków na ćwikłę używam największych oczek. Z maszynki wychodzą wtedy  długie,  dość grube, błyszczące  wióry buraków.

Przyprawiam je cukrem, solą, kminkiem ( jestem z Krakowa  i uwielbiam kminek ;-)) i KONIECZNIE octem balsamicznym!

Do tego jeszcze  trochę tartego chrzanu i ćwikła gotowa.

Ale to nie wszystko,  bo jeszcze musi być odpowiedni sos chrzanowy. U moich Rodziców w domu na Wielkanoc zawsze robiło się sos chrzanowy z dodatkiem siekanych jajek i  śmietany.

Mam sentyment do sosu chrzanowego.

Kiedyś w jakiejś  książce kucharskiej na temat polskiej kuchni znalazłam przepis na wielkanocny sos polski. Ale  dlaczego polski? Podobno szczypiorek nazywany jest często  w świecie „polskim ziołem”, do tego sosu dodaje się właśnie  sporo siekanego szczypiorku i koperku, więc to stąd pewnie ta nazwa.

Jest z pewnością mocno wiosenny przez te dodatki. I naprawdę doskonale pasuje do pasztetu, gotowanych jajek i  wędlin, czyli tego wszystkiego, co jemy na Wielkanoc. Jeśli nie mieliście do tej pory pomysłu na chrzan, to według mnie warto spróbować tego :

Wielkanocny Sos Polski

2 gotowane jajka

około 3 łyżek siekanego szczypiorku

około 2 łyżek  siekanego koperku

5-6 łyżek śmietany  ( ja dałam 18% śmietanę Zott)

2 łyżki  majonezu

2 łyżki chrzanu utartego ( ja dałam chrzan Motyl, najbardziej go lubię)

cukier, sól

ewentualnie ocet winny

Jajka posiekać drobniutko, wymieszać z majonezem i śmietaną, dodać siekany szczypiorek i koperek, dodać chrzan, wymieszać  a następnie przyprawić solą, cukrem i ewentualnie octem winnym.

Smacznego,

basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress