Nie było mnie kilka dni w domu, ale już wróciłam. Na szczęście.
Już chyba o tym pisałam, że nie lubię być poza domem,
Najbardziej nie lubię , kiedy nie ma mnie tu w weekend.
Wróciłam do domu w sobotę. W tę smutną sobotę…
Dziś od rana pada deszcz, jakby świat opłakiwał tragedię.
Bardzo przykro…
Siedząc w domu w zadumie, zastanawiałam się co ugotować, żeby choć trochę poprawić nastrój domowników.
Miałam do dyspozycji tylko to, co było w domu. Od środy nie robiłam żadnych zakupów, więc możliwości kulinarne miałam dziś dość ograniczone.
Udało mi się jednak ugotować całkiem fajny obiad/kolację, tajską zupę
kokosową z kurczakiem i limonką. A potem było jeszcze sushi.
Zupa kokosowa z kurczakiem, limonką i miętą
na 4 porcje
ok.200g -250g filetu z kurczaka
500ml mleka kokosowego ( z puszki, albo z proszku wg receptury)
500ml wody + kostka rosołowa ( albo 500ml wywaru z kurczaka)
1 spora łyżka green curry paste ( do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością albo z orientalną)
sok i otarta skórka z ½ limonki
cebulka dymka posiekana
szczypta kurkumy
kawałek posiekanej drobno papryczki chili albo szczypta suszonego chili
sos rybny ( 2 chlusty)
łyżka suszonej trawy cytrynowej
2 płaskie łyżeczki brązowego cukru (najlepiej)
sól
siekana świeża mięta
Zagotowałam wodę razem z mlekiem kokosowym i kostką rosołu z kury , dodałam pokrojonego kurczaka, chili, green curry paste, cukier, dymkę posiekaną, kurkumę, trawę cytrynową.
Po ok. 10-15 minutach gotowania ( gdy kurczak był miękki) wyłączyłam zupę.
Dodałam sos rybny, sok i otartą skórkę z limonki i odrobinę soli.
Nalałam do miseczek i posypałam siekaną świeżą miętą.
Basia


