Wiecie już, że mam sympatię do kuchni arabskiej, więc nie zdziwi Was dzisiejszy pomysł na tażin.
Tażin albo tadżin ( w zależności od dialektu), to arabskie naczynie służące do przyrządzania mięs nad ogniem, rozpowszechnione w krajach Maghrebu, a głównie w Maroku. Jest zrobione z ciężkiej gliny i posiada wysoką pokrywę (niby komin ), która dzięki swemu specjalnemu kształtowi pozwala zachować wszystkie walory smakowe bardzo wolno gotowanego w niskiej temperaturze mięsa wraz z różnymi dodatkami.
Tażin, to również nazwa tradycyjnego marokańskiego dania przygotowanego właśnie w takim naczyniu. Marokański tażin składa się z kawałków jagnięciny albo kurczaka i dodanych do mięsa śliwek, jabłek, daktyli, orzechów albo cytryn. Takie danie obficie przyprawione jest cynamonem, kminem rzymskim, imbirem, kurkumą i innymi przyprawami. Często też dodaje się do niego miód, rodzynki, oliwki albo migdały. Możliwości jest wiele! I choć gotowanie tażin jest dziecinnie proste, efekt końcowy jest niezwykle interesujący! A to głównie za sprawą naczynia, w którym danie się gotuje i jednocześnie można serwować na stół. Robi wrażenie! Dlatego warto wykorzystać pomysł na spotkanie towarzyskie.
Moja Córka „zachorowała” kiedyś na takie naczynie, więc kiedy je w końcu znalazła w Ikei , była przeszczęśliwa! Tażin z Ikei ma ciężki, żeliwny (chyba) spód i ceramiczną pokrywę. Jeśli jednak nie macie takiego naczynia, to nie musicie wcale rezygnować z przygotowania tego arabskiego dania. Wystarczy Wam rondel, albo duża patelnia i pokrywa. Orientalne przyprawy i długie gotowanie sprawią, że potrawa będzie niezwykle smaczna i oryginalna, zapewniam Was!
Tazin z indykiem i suszonymi śłiwkami
ok. 1,5 kg filetu z indyka pokrojonego w kostkę
spora cebula posiekana
około 250 g śliwek suszonych bez pestek
czosnek rozgnieciony- 2-3 ząbki
ocet balsamiczny 2 łyżki
oliwa 1-2 łyżki
cynamon mielony łyżeczka ( lub według uznania)
kmin rzymski mielony łyżeczka ( lub według uznania)
imbir mielony ½ łyżeczki ( lub według uznania)
szczypta chili
sos sojowy 2 łyżki
sól ( według uznania)
wino białe około 100 ml
Do rozgrzanego naczynia wlałam oliwę, wrzuciłam mięso i cebulę, dodałam czosnek, smażyłam przez chwilę bez przyrumienienia mięsa i cebuli, dodałam śliwki, resztę przypraw. Gdy wszystko zawrzało dolałam trochę wody, przykryłam pokrywą i zmniejszyłam moc palnika na naprawdę niewielką.
Gotowałam kilka godzin, chyba 3, aż mięso było mięciutkie i bardzo aromatyczne dzięki śliwkom i przyprawom. W międzyczasie sprawdzałam, mieszałam i czasem dolewałam nieco wody, żeby danie nie przywierało.
Minimum roboty, maksimum smaku! Polecam!
Basia



