Z nadejściem nowego roku zwykle pojawiają się też noworoczne postanowienia.

Ciągle słyszymy, że ten chce schudnąć 5 kilogramów, tamten 10. Jedni postanawiają zadbać o tężyznę fizyczną,  inni zrobią porządek w papierach, albo będą czytać więcej książek.

Moja Córka też zapytała mnie, jakie jest moje postanowienie na rozpoczęty właśnie rok?

I trochę się zdziwiła, kiedy powiedziałam, że moim postanowieniem noworocznym, jest robić  sobie więcej przyjemności!

Tak, nie zamierzam sobie specjalnie niczego odmawiać, bo to nie uczyni mnie szczęśliwszą, a więcej przyjemności ,  z pewnością tak!

Tak więc zaczynam rok z silnym postanowieniem częstszego dogadzania sobie,  przecież szczęśliwa kobieta w domu, to szczęśliwi domownicy, czyż nie?

Dogadzanie sobie będę realizować w rożny sposób,  ale  będzie polegało też na gotowaniu pysznych i wartościowych dań. Takim jest ugotowany właśnie łosoś  po azjatycku podpatrzony u Jamiego Olivera w książce „ Jamie’s 30-minute meals”.

Mój łosoś musiał być jednak dostosowany do tego, co było w domu, więc nie jest wierną kopią tego, co zrobił Jamie. Myślę jednak, że ta modyfikacja zupełnie mu nie zaszkodziła.

Łosoś po azjatycku

około 500 g łososia pokrojonego na kawałki

mała cebula czerwona grubo posiekana

ok. 3 łyżek sosu sojowego

spora szczypta imbiru mielonego ( może oczywiście być świeży, ale ja go nie miałam, stąd  mielony)

płaska łyżka cukru demerara

świeżo zmielony pieprz

sok z 2 małych cytryn  ( mogą być limonki, nawet będzie lepiej!)

spora szczypta chili

1-2 łyżki sosu rybnego

oliwa  z oliwek

Cebulę, sos sojowy i wszystkie inne  przyprawy zmiksowałam w blendrze. Płaskie naczynie do zapiekania wysmarowałam oliwą, włożyłam kawałki łososia i polałam zmiksowanym sosem.

Wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do około 220 stopni i zapiekłam około 15-20 minut, aż łosoś zarumienił się z wierzchu i był gotowy.

Łososia, który był niezwykle smaczny mimo prostoty jego przygotowania,  zjedliśmy z sałatą lodową i bagietką czosnkową, którą zapiekałam w piekarniku wraz z łososiem przez ostatnich 5-10 minut pieczenia.

Polecam!

Basia