Wesołych Świąt!
Wprawdzie Święta już trwają, ale na życzenia nigdy nie jest za późno:-)
Ogrom pracy przed Wigilią i Świętami sprawił, że zupełnie nie miałam czasu na pisanie.
Ale najważniejsze, że Wigilia się pięknie udała.
Goście dopisali i było bardzo wesoło. Wszystkie potrawy wigilijne wyszły smakowicie. Śpiewaliśmy kolędy i rozpakowywali górę prezentów od Aniołka, aż przyszedł czas na Pasterkę.
Poza zaplanowanymi wcześniej potrawami wigilijnymi pojawiła się na naszym stole jeszcze jedna potrawa, którą przygotowała Synowa mojej Siostry, moczka.
Moczka, którą jadłam pierwszy raz w życiu, to słodka śląska potrawa bożonarodzeniowa, która w różnych częściach Śląska przyrządzana jest inaczej, zawsze jednak na bazie pierników, suszonych moreli, śliwek i innych suszonych owoców, rodzynek , migdałów i orzechów. Dawniej moczkę gotowało się w piwie albo w wywarze z jarzyn z dodatkiem łbów rybich. Na szczęście dzisiejsza moczka jest już inna 🙂 Owoce i bakalie gotowane są w kompocie wraz ze specjalnymi piernikami i czekoladą, tworząc rodzaj leguminy.
Moczka spotkała się w naszym domu z bardzo życzliwym przyjęciem!
W mojej rodzinie był taki zwyczaj, że w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia nie gotowało się żadnych specjalnych potraw. Jadło się pozostałe z Wigilii dania oraz oczywiście przygotowane z myślą o Świętach, upieczone wcześniej pasztety czy mięsa.
Gospodyni jednak nie robiła typowego obiadu. Świętowała.
Dwa lata temu gościliśmy na Boże Narodzenie Rodzinę z Londynu. Wigilię przygotowaliśmy my, natomiast oni przygotowali dla nas następnego dnia tradycyjny Christmas Dinner.
To były niezapomniane Święta!
Mam nadzieję, że jeszcze uda się kiedyś zorganizować takie Święta…
Zatęskniłam trochę za nimi, dlatego postanowiłam przełamać dotychczasową tradycję i zrobić bożonarodzeniowy obiad w tym roku.
Będzie faszerowany indyk, przygotowany w oparciu o przepis na Christmas Turkey z książki The Silver Spoon.
Idę więc zabrać się za niego!
Do zobaczenia wkrótce 🙂
Basia


