Kiedy przychodzą chłodne dni lubię zjeść kawałek konkretnego ciasta, takiego sycącego.
Zimna jesień, która nas ogarnęła już chyba bezpowrotnie, idzie w parze właśnie z takimi wypiekami.
Przeglądam książki z recepturami ciast i planuję, co upiekę…
Z pewnością będzie ciasto czekoladowe ( takie lubi mój Mąż), będzie piernik przekładany powidłami i różą, jakieś ciasto z bakaliami w stylu angielskim… I ciasto bananowe też!
Bardzo niedawno odkryłam dla siebie ciasto bananowe. Choć wiedziałam o jego istnieniu, zupełnie nie ciągnęło mnie w jego stronę, aż do momentu , kiedy (trochę z konieczności) upiekłam je po raz pierwszy. To było wtedy, gdy rozmroziła się zawartość zamrażarki i szkoda mi było całego woreczka słodkich i dojrzałych bananów.
Pisałam o tym w kwietniu przy okazji banana bread.
Ciasto bananowe ma z pewnością kilka zalet. Jest smaczne, to pierwsza i podstawowa zaleta. Jest odżywcze i sycące, może więc wraz z kubkiem kawy z mlekiem stanowić całkiem niezłe śniadanie. To dla tych, którzy lubią zacząć dzień na słodko. Jest wilgotne i może długo leżeć w lodówce, zawinięte w folię spożywczą, nie tracąc walorów smakowych. To już chyba wystarczające powody, żeby je upiec.
Tym razem upiekłam ciasto bananowe z czekoladą.
Ciasto bananowo-czekoladowe
45 g masła miękkiego
120g cukru demerara
2 jajka
75g jogurtu naturalnego, ja dałam grecki, bo taki miałam.
Ale może też być jogurt o smaku bananowym albo czekoladowym z pewnością. Wtedy proponuje dać odrobinę mniej cukru.
250-270g bananów bardzo dojrzałych, obranych i dobrze rozgniecionych.
225g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
200g czekolady grubo utartej, albo bardzo drobno pokrojonej. Ja dałam gorzką czekoladę, ale mleczna też będzie fajna, ważne żeby miała sporo kakao, na pewno nie mniej niż 30%.
Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.
W misce dobrze ubiłam masło z cukrem, stopniowo dodawałam jajka, dalej jogurt aż wreszcie dodałam stopniowo rozgniecione wcześniej banany.
Dodałam następnie mąkę z proszkiem i solą, dalej miksowałam. W końcu dodałam, ciągle miksując, czekoladę. Masę przełożyłam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekłam około 50 minut, aż ciasto dobrze wyrosło, było zwarte i delikatnie rumiane, a patyczek wbity w ciasto wyszedł z niego suchy.
Podobno najlepiej rozkroić ciasto na następny dzień, ja jednak miałam na nie ogromną ochotę, więc nie wytrzymałam i spróbowałam, gdy było jeszcze ciepłe.
Łasuchom polecam posmarowanie kawałka ciasta masłem orzechowym albo nutellą, ale oczywiście dopiero jak przestygnie całkiem 🙂
Basia




1. Komentarz przez Aśka
11/lis/2010 na 17:51
Wypróbowałam przepis -wyszło wspaniałe ciacho ! Zniknęło momentalnie,chociaż zrobiłam z podwójnej porcji 😉 Pozdrawiam.
2. Komentarz przez Basia
12/lis/2010 na 08:00
No to się bardzo cieszę, że smakowało!
Skoro lubicie bananowe, to wypróbuj może też to poprzednie bananowe. Dla mnie tamto chyba było fajniejsze nawet. Pozdrawiam Amatorów ciasta 🙂