Nasze plony ogrodowe wzbogaciły się wreszcie o dynię.
Dojrzewała sobie spokojnie przez kilka tygodni.
W tym czasie zbieraliśmy cukinie i patisony, dając czas dyni. Przecież dynia ma być duża!
W rezultacie okazało się, że wcale nie jest duża, ale skoro od dłuższego czasu już nie rośnie, to znaczy że nie będzie większa. Wobec tego została ścięta. Druga dalej dojrzewa sobie w spokoju, to znaczy w ogrodzie.
Ale skoro wreszcie jest dynia, to trzeba coś z niej ugotować , najlepiej zupę. Pierwszą tej jesieni zupę z dyni!
Dzisiejsza zupa jest jasnożółta, bo taka była dynia. Wprawdzie najbardziej podobają mi się te pomarańczowe, ale nasze dynie są jasne. Cóż, nigdy nie wiadomo co naprawdę wyrośnie z kupionych nasion …
Ale nie ma co wybrzydzać, żółta nie jest zła przecież.
Nie sądziłam, że rozkrojenie takiej niewielkiej ( około półtorakilogramowej) dyni będzie aż takim wyzwaniem.
Przebicie się przez jej skórę wymagało czasu i siły.
Udało się ją jednak rozkroić, potem (również z trudem) pozbawić skóry twardej jak skorupa, wreszcie pokroić.
Kremowa zupa z dyni z sherry i serem gruyere
na około 3 porcje
½ kg obranej i pokrojonej w kosteczkę dyni
1 spory ziemniak pokrojony w kosteczkę
1 nieduża cebula posiekana
2-3 łyżki oleju
mały ząbek czosnku
100ml sherry
kilka kropli octu winnego
50ml śmietanki słodkiej
szczypta mała chili
około 4 filiżanki wody
sól
szczypta cukru
30-50 g sera gruyere
3 pomidorki koktajlowe
świeży tymianek(opcja)
(pomidorek koktajlowy przepołowiony i nieco utartego sera gruyere do każdej porcji)
Na rozgrzanym oleju zeszkliłam cebulę, dodałam czosnek, dynię i ziemniaka i wszystko razem poddusiłam.
Dolałam filiżankę wody, sherry i dalej dusiłam aż ziemniaki i dynia były miękkie.
Dodałam resztę wody, zagotowałam, a następnie przelałam całość do blendera i zmiksowałam.
Doprawiłam solą, szczyptą cukru, odrobiną octu winnego i słodką śmietanką.
Przelałam do talerzy i do każdej porcji dodałam sera gruyere, połówki pomidorka koktajlowego i kilka listków świeżego tymianku.
Smacznego,
Basia




