Nie mogę się doczekać  naszej cukinii!

W zeszłym roku moja Koleżanka Ewa sprezentowała mi sadzonki  dyni.

To było dosyć późno  latem i dynie nie zdążyły dobrze dojrzeć. Były takie małe,  że nie zorientowałam się nawet,  że to są dynie. Byłam przekonana, że to są żółte cukinie.  Było ich całe mnóstwo z jednej sadzonki. Zebrałam  parę razy takie niewielkie owoce i ugotowałam z nich bardzo pyszne dania. Była zapiekanka z kurek i (jak mi się wydawało) z cukinii, było gratin z dodatkiem cukinii i coś tam jeszcze.

Wszystko było naprawdę bardzo smaczne.

Mając to w pamięci moja Córka postanowiła zrobić własne sadzonki  cukinii w tym roku.

Posiała, wykiełkowały, rozsadziła je i w końcu posadziła w ogrodzie.

Rosną jak na drożdżach!

Nie mogę się doczekać, kiedy dorosną na tyle, żeby je zebrać.

Sprawdziłam dziś, poniżej kwiatów są wyraźne owoce, ale niestety jeszcze muszę trochę  poczekać …

Tymczasem kupiłam kalafiora i śliwki, pierwsze śliwki, to  jeszcze nie są węgierki.

Zrobiłam bardzo ulubioną przez mojego Męża  sałatkę.

Pewnie to jest  dla niektórych dziwne połączenie, ale  uwierzcie mi, że bardzo interesujące!

Kalafior, śliwki, cebula, orzechy i majonez. No i trochę przypraw, oczywiście.

Zdecydowanie najlepsze do tego są  śliwki węgierki, ale jeśli nie ma tego,  co się lubi… trzeba użyć tego, co jest.

Dlatego  dzisiejsza sałatka z kalafiorem ma w sobie letnie śliwki.

Sałatka z kalafiorem i śliwkami

niewielki świeży kalafior

około 250 g wypestkowanych śliwek, najlepiej węgierek

2 spore łyżki  majonezu ( ja jestem wierna Dekoracyjnemu z Winiar)

cebula

około 80 g orzechów włoskich

około ½  łyżeczki czarnuszki ( do kupienia w sklepach zielarskich)

sól, cukier, pieprz

ewentualnie ocet winny

Kalafiora pokroiłam na małe różyczki, posiekałam drobno cebulę, śliwki pokroiłam w paseczki, orzechy posiekałam grubo.

Wszystko wymieszałam z majonezem, dodałam przyprawy, wymieszałam jeszcze raz i wstawiłam do lodówki.

Jeśli przygotujecie sałatkę znacznie wcześniej( kilka godzin) to po wyjęciu z lodówki trzeba ją koniecznie jeszcze raz doprawić. Szczególnie, jeśli użyliście takich letnich śliwek, jak ja. One są znacznie bardziej soczyste niż węgierki i  puszczają więcej soku, doprawienie wtedy będzie niezbędne.

Basia