I znowu mam dla Was coś na słodko.

Tym razem przepis zaczerpnięty z przywiezionej ostatnio z Londynu książki „Cakes & Bakes” Lindy Collister, o której tu już wspominałam.

Oczywiście troszkę przeze mnie zmodyfikowany, jak to zwykle  u mnie bywa.

A zaczęło się od moreli, które najpierw kupiłam i dopiero potem zaczęłam zastanawiać się, właściwie po co?

Bardzo lubię morele, ale najbardziej takie przetworzone. Konfitury i powidła morelowe albo ciasta z morelami.  Tak, powidła morelowe mojej Mamy są genialne! Świeże morele są mało soczyste , ale ta ich niby wada przeradza się w zaletę, kiedy się z nich robi przetwory. Są mięsiste i dzięki temu powstają z nich doskonałe dżemy i powidła. W cieście też dzięki temu się dobrze sprawdzają, ale potrzebują według mnie sporo cukru dla wydobycia ich niepowtarzalnego smaku. Jeśli tylko go nie zabraknie, to sukces gwarantowany.

Tak też jest w przypadku ciasta, o którym dziś piszę.

To jest wypiek z gatunku „ do góry nogami”( upside down cake). Piecze się ciasto, które po wyjęciu z piekarnika odwraca się do góry nogami i to co było na górze jest na dole, a to co na dole, jest na górze. Najczęściej to są wypieki z owocami, które kładzie się na spód, potem wykłada ciasto odwrotnie . Po wyłożeniu na talerz owoce są na górze.

Ta metoda ma ogromną zaletę, owoce nie wysychają, choć są na wierzchu. No bo właściwie są pod spodem przykryte warstwą ciasta  i  dopiero na samym  końcu pojawiają się na wierzchu. Poza tym, że nie wysychają, to jeszcze sok z owoców wsiąka w ciasto dodając mu aromatu.

Dzisiejsze ciasto ma fantastyczny smak, również z powodu składników samego ciasta. Bo czyż z połączenia masła ,  cukru demerara, żółtek  i śmietany mogłoby  nie wyjść  coś pysznego?

Jeśli zabierzecie się za pieczenie tego ciasta ( naprawdę  polecam!), to pamiętajcie o mocnym posypaniu wierzchu morelowego cukrem pudrem i o tym, że najlepsze jest jeszcze ciepłe.

Ale jeśli nie zjecie całego od razu, to zapewniam  Was, że nawet zimne i  nawet następnego dnia wyjęte z lodówki jest ciągle przepyszne!

Ciasto z morelami  „do góry nogami”

125g miękkiego masła

185g mąki

185g cukru demerara

łyżeczka proszku do pieczenia

250g kwaśnej śmietany

3 żółtka  i osobno 3 białka

cukier puder do posypania wierzchu ( sporo!)

około ½ kg moreli wypestkowanych i przekrojonych na połówki

szczypta soli

Rozgrzałam piekarnik do około 180stopni.

Tortownicę o średnicy 23cm wyłożyłam papierem do pieczenia i  lekko natłuściłam.

Położyłam połówki moreli przekrojoną stroną do dna tortownicy. Ułożyłam je bardzo ściśle, wręcz wciskając je między siebie.

W naczyniu ubiłam mikserem masło z cukrem demerara na gładką masę, dodałam śmietanę, następnie po kolei żółtka,  potem dodałam stopniowo wsypując mąkę i proszek do pieczenia. W osobnym naczyniu ubiłam pianę z białek na dość sztywno. Dodałam pianę do masy i wymieszałam delikatnie.

Ciasto wyłożyłam na morele, wyrównałam i wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Piekłam około 40 minut, aż wierzch był złocisty, sprawdziłam jeszcze wbitym  patyczkiem i patyczek wyszedł suchy.

Wierzch ciasta pękł delikatnie i pojawił się w paru miejscach sok wychodzący z głębi ciasta.

Wyjęłam ciasto i zostawiłam żeby troszkę przestygło, po 10 minutach odwróciłam je do góry nogami i  tak położyłam na talerzu. Delikatnie zdjęłam papier z wierzchu ciasta i bardzo mocno posypałam cukrem pudrem, który rozpuszczał się w mgnieniu oka na wilgotnych i ciepłych morelach, więc posypałam  cukrem jeszcze obficiej :-)

Basia