Uwielbiam być w domu. I bardzo jestem nieszczęśliwa, jeśli nie mogę spędzić w domu weekendu.

Choć lubię wyjeżdżać, to  jednak najchętniej tylko na krótki czas. Jak najkrótszy!

Kiedyś uświadomiłam sobie, że jadąc na wakacje, najchętniej … wracałabym na noc do domu!

Tak się złożyło ostatnio w moim życiu zawodowym, że całe dnie spędzałam poza domem. Wieczorem wracałam zmęczona do domu i nie miałam ani siły, ani ochoty zająć się tym, czym  bardzo lubię się zajmować, czyli domem.

Zwykle w soboty i niedziele zjadamy wspólnie i śniadania i kolacje. Dziś nie mogło być inaczej.

I choć znów wróciłam do domu późno, kolacja musiała być taka, jak na sobotę przystało.

Na szczęście, mimo że brak czasu nie pozwolił mi na zrobienie zakupów, w zamrażarce było kilka kawałków łososia, dzięki którym  z łatwością poradziłam sobie z przygotowaniem kolacji, czyli łososia w bekonowym kocyku z sosem z anchois i Creme de Cassis.

Kawałki łososia skropiłam sokiem z cytryny. Każdy kawałek owinęłam cienkim plastrem boczku i spięłam wykałaczką. Nie soliłam łososia z myślą, że słony boczek odda wystarczająco dużo soli rybie.

Rozgrzałam oliwę, smażyłam łososia z każdej strony aż zaczął się rumienić. Zmniejszyłam ogień i zostawiłam pod nieszczelnym przykryciem, żeby powoli „doszedł do siebie”.

W tym czasie przygotowałam sos. Na niedużej rozgrzanej patelni rozgniotłam widelcem ½ puszki  anchois. Dosłownie 5 małych kawałków filetów anchois. Dodałam duży  ząbek  czosnku i dalej smażyłam, uważając żeby się nie przypaliło. Dodałam około 20g masła, łyżkę oliwy  i dalej smażyłam. Dodałam około 2-3 łyżek Creme de Cassis i około łyżkę octu balsamicznego i dalej gotowałam  sos na niewielkim ogniu jeszcze przez krótką chwilę.  Wreszcie sos był gotowy.

Przygotowana w międzyczasie sałata z rukolą, awokado, winegretem i podsmażonymi cząstki ziemniaków z tymiankiem  sprawiły, ze mieliśmy iście królewską sobotnią kolację, mimo  że ugotowaną naprawdę  w biegu!

Basia