Uwielbiam być w domu. I bardzo jestem nieszczęśliwa, jeśli nie mogę spędzić w domu weekendu.
Choć lubię wyjeżdżać, to jednak najchętniej tylko na krótki czas. Jak najkrótszy!
Kiedyś uświadomiłam sobie, że jadąc na wakacje, najchętniej … wracałabym na noc do domu!
Tak się złożyło ostatnio w moim życiu zawodowym, że całe dnie spędzałam poza domem. Wieczorem wracałam zmęczona do domu i nie miałam ani siły, ani ochoty zająć się tym, czym bardzo lubię się zajmować, czyli domem.
Zwykle w soboty i niedziele zjadamy wspólnie i śniadania i kolacje. Dziś nie mogło być inaczej.
I choć znów wróciłam do domu późno, kolacja musiała być taka, jak na sobotę przystało.
Na szczęście, mimo że brak czasu nie pozwolił mi na zrobienie zakupów, w zamrażarce było kilka kawałków łososia, dzięki którym z łatwością poradziłam sobie z przygotowaniem kolacji, czyli łososia w bekonowym kocyku z sosem z anchois i Creme de Cassis.
Kawałki łososia skropiłam sokiem z cytryny. Każdy kawałek owinęłam cienkim plastrem boczku i spięłam wykałaczką. Nie soliłam łososia z myślą, że słony boczek odda wystarczająco dużo soli rybie.
Rozgrzałam oliwę, smażyłam łososia z każdej strony aż zaczął się rumienić. Zmniejszyłam ogień i zostawiłam pod nieszczelnym przykryciem, żeby powoli „doszedł do siebie”.
W tym czasie przygotowałam sos. Na niedużej rozgrzanej patelni rozgniotłam widelcem ½ puszki anchois. Dosłownie 5 małych kawałków filetów anchois. Dodałam duży ząbek czosnku i dalej smażyłam, uważając żeby się nie przypaliło. Dodałam około 20g masła, łyżkę oliwy i dalej smażyłam. Dodałam około 2-3 łyżek Creme de Cassis i około łyżkę octu balsamicznego i dalej gotowałam sos na niewielkim ogniu jeszcze przez krótką chwilę. Wreszcie sos był gotowy.
Przygotowana w międzyczasie sałata z rukolą, awokado, winegretem i podsmażonymi cząstki ziemniaków z tymiankiem sprawiły, ze mieliśmy iście królewską sobotnią kolację, mimo że ugotowaną naprawdę w biegu!
Basia



1. Komentarz przez marianna
29/mar/2010 na 21:40
Pani Barbaro a ładnie to tak późno wracać w sobotę do domu?;) a dojechałam dop. w niedziele- czekało na mnie świeżutkie spagetti bolognese. A Twój łosoś- rewelacja!
2. Komentarz przez Basia
30/mar/2010 na 15:46
Ooo, makarony są fajne! Uwielbiam je gotować!
Jest tyle możliwości, pisałam o tym przy okazji pappardelle z suszonymi pomidorami. A najważniejsze, że są po prostu pyszne. Z łososiem, też 🙂