Późno zjedzone śniadanie często sprawia, że kolejnym posiłkiem jest dopiero kolacja. Tak było i tym razem. To w sumie zrozumiałe, choć jednocześnie trochę smutne.
Żeby choć trochę poprawić ten nastrój żalu, ugotowałam zupę.
No bo zupa to przecież nic takiego, prawie nic.
I choć wreszcie robi się wiosennie ciepło, a zupy są podobno na zimną porę, pomyślałam że zielona zupa (jak wiosna!) chyba jednak nie podlega tej zasadzie.
Ugotowałam krem z brokułów z dodatkiem ( kolejnego ulubionego przeze mnie!) sera Cheddar. Bo moja rodzina to miłośnicy serów i ich namiętni zjadacze.
Dzięki mojej koleżance Ewie, o której pisałam przy okazji szarlotki, mamy często w domu doskonałe sery prosto z Anglii. Tak jak wspomniany właśnie Cheddar Montgomery niepasteryzowany.
To świetny, po prostu szlachetny i niepowtarzalny, ostry angielski ser, który kruszy się podczas krojenia i gdy ścierany jest na tarce, a roztapia i rozpływa się, gdy jest podgrzewany. Fantastycznie komponuje się z wieloma zupami, tak jak z tą brokułową.
Ale z pewnością można do zupy dodać inny, ostry i rozpływający się ser (ale absolutnie nie może to być ser ciągnący i gumowy!!). Może być Gruyere, albo jakiś inny Cheddar, który dostępny jest w naszych dobrych sklepach. Ostatecznie może być też Parmezan albo Dziugas.
Spróbujecie?
Zupa krem z brokułów
3 porcje
1 nieduży brokuł
1 średni ziemniak pokrojony w niedużą kostkę
1 cebula
2 rozgniecione ząbki czosnku
bulion z drobiu albo z kostki ( ja dałam 1,5 kostki bulionu warzywnego)
2 łyżki mąki
2 łyżki oliwy nie z pierwszego tłoczenia
100ml białego wina
łyżeczka octu winnego
sól, cukier
pieprz świeżo zmielony
filiżanka utartego sera Cheddar
około 1200ml wody
Na dużej patelni rozgrzałam oliwę, położyłam posiekaną cebulę i czosnek, podsmażyłam aż cebula się zeszkliła. Następnie dodałam pokrojonego w kosteczkę ziemniaka i pokrojonego na różyczki brokuła.
Podsmażyłam, aż zmiękły.
Posypałam mąką i dalej smażyłam przez chwilę, wreszcie dolałam wodę i dodałam kostki bulionu.
Dodałam sporo pieprzu, posoliłam, dodałam szczyptę cukru, wino i ocet winny.
Gotowałam jeszcze przez chwilę, aż warzywa zmiękły.
Wtedy przelałam zupę do blendera, zmiksowałam na krem.
Przelałam do garnka, podgrzałam.
Nalałam zupę do miseczek, posypałam ulubionym serem i listkami świeżej kolendry.
I humor powrócił, … przynajmniej do kolacji!
Basia


