Podobno, jak się o czymś  bardzo intensywnie myśli, to można (tym myśleniem)  to wywołać. Czy  to prawda i czy można tak wywołać wiosnę, tego nie wiem. Ale bardzo już za nią tęsknię!  Więc na jej cześć,  dzisiejsza nasza kolacja utrzymana była w zielonej tonacji .
Zielone curry z filetem z indyka, zielonym groszkiem, fasolką i świeżą kolendrą,  zielona sałata z rukolą, ryż jaśminowy  i winegret do sałaty podane w zielonych naczyniach, wiosennie zielone serwetki.
Czy przekonamy tym wiosnę do przyjścia ?  Trudno powiedzieć, ale kolacja z pewnością była udana.
Spróbujcie tego curry, fajny pomysł.
Zielone curry z filetem z indyka, groszkiem, fasolką i świeżą kolendrą.
dla 4 osób
około 400g filetu z indyka
2 łyżki oliwy z oliwek
cebulka dymka ( zielona i biała część)posiekana
Green curry paste około 50g ( do kupienia w sklepach albo na stoiskach supermarketów z żywnością orientalną albo ze zdrową żywnością
groszek zielony mrożony  200g
fasolka zielona, ja użyłam mrożonej płaskostrąkowej około 250 g, ale może być po prostu fasolka szparagowa
garść mrożonych ( mogą być świeże, oczywiście) brokułów, podzielonych na  różyczki
łyżeczka cukru
odrobina maleńka chili
wywar warzywny lub z drobiu albo kostka rosołowa
około 150-200ml wody
puszka mleka kokosowego (ok. 400ml)
świeża kolendra siekana
łyżeczka octu winnnego
sól
kilka cząstek limonki
Na dużej patelni rozgrzałam oliwę i wrzuciłam na nią posiekaną dymkę, podsmażyłam. Następnie (po chwili) dodałam green curry paste i przez  chwilę jeszcze smażyłam. Następnie dodałam indyka pokrojonego w paseczki  1 cm x 3 cm i dalej dusiłam przez parę minut, po chwili dodałam mleko kokosowe. Gdy zagotowało się dodałam warzywa, chili, ocet winny, odrobinę soli ( wedle uznania), kostkę rosołową, wodę. Całość dusiła jeszcze przez parę minut, aż indyk był całkiem miękki.
Gotowe danie posypałam posiekaną kolendrą. Podałam curry  z cząstkami limonki, żeby każdy mógł doprawić sobie swoją porcję, tak jak lubi.
No i dalej czekamy na wiosnę…
Basia