Z sernikiem ten deser ma w sumie tylko tyle wspólnego, że również zawiera ser :-)

A właściwie miękką ricottę.

I jest niezwykle prostym deserem dla miłośników malin i bitej śmietany, czyli dla mojej rodziny i dziejszego Gościa, na przykład :-)

Tegoroczny urodzaj malin (teraz szczególnie pysznych i zniewalająco słodkich) sprawia, że nie mogę się powstrzymać, ilekroć widzę je na straganie. Kupuję, zjadam połowę w drodze do domu, a potem zastanawiam się, co tu zrobić z reszty? Koniecznie jakiś deser ze świeżymi malinami! Bo przecież zaraz już ich nie będzie….

Niby-sernik czyli krem waniliowy z malinami i ricottą

4 porcje

 

250 ml śmietanki kremówki

ok. 40 g cukru pudru

100 g miękkiej ricotty

1 łyżeczka (mojej ulubionej) pasty waniliowej Madagascar Bourbon, Pure Vanilla Bean Paste, Nielsen-Massey

1 kopiata łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w niedużej ilości (około 50 ml) gorącej wody

około 200-250g świeżych malin ( kilka zostawić do dekoracji)

listki mięty do dekoracji

kilka kawałków gorzkiej czekolady rozpuszczonej( w kuchence mikrofalowej albo gorącej kąpieli, ja rozpuszczam czekoladę w kuchence mikrofalowej) i wymieszanej ze śmietanką kremówką (tyle śmietanki, żeby czekolada miała lekko płynną konsystencję, w sam raz do ozdobienia/polania deseru)

 

Śmietankę kremówkę ubiłam, dodałam pod koniec ubijania cukier i wanilię. Dodałam ricottę i jeszcze dalej przez chwilę ubijałam. Rozgniotłam delikatnie maliny i dodałam do miksowanego kremu. Na koniec dodałam rozpuszczona i przestudzona żelatynę i  dobrze wszystko wymieszałam.

Krem przełożyłam do pucharków, ozdobiłam odłożonymi malinami i wstawiłam do lodówki. Przed podaniem ozdobiłam czekoladą (roztopioną wcześniej i wymieszaną ze śmietanką) i listkami mięty.

 

Smacznego,

 

 

Basia