Dziś przed południem wybierałam się na zakupy z myślą, że kupię śliwki i upiekę najłatwiejsze ciasto w świecie (pisałam tu o nim strasznie dawno temu, bo 20 marca 2010 roku 🙂 ), którego nie piekłam naprawdę bardzo dawno, a o istnieniu którego, przypomniała mi wczoraj Danusia 🙂
Kiedy wyszłam z domu, okazało się, że pada deszcz i jest zimno i nieprzyjemnie.
Zrobiłam zaplanowane zakupy i kupiłam również śliwki, ale stwierdziłam, że w taką pogodę, to trzeba jednak upiec ciasto drożdżowe!
I tak powstało dzisiejsze drożdżowe ciasto ze śliwkami i powidłami.
I choć pogoda poprawiła się, zrobiło się słonecznie i ciepło, to ciasto ciągle pysznie pasowało do dzisiejszego dnia 🙂
Ciasto drożdżowe ze śliwkami i powidłami
500 g mąki
160 g masła roztopionego
2 jajka
ok.250 ml ciepłego mleka
42 g drożdży
150 g cukru
spora szczypta soli
łyżeczka naturalnej esencji waniliowej
500 g śliwek węgierek
275 g powideł śliwkowych wymieszanych z różą (płatkami róży utartymi z cukrem)
cukier puder do posypania gotowego ciasta
W ciepłym mleku z dodatkiem 1 łyżki cukru rozmieszałam drożdże i zostawiłam, żeby wyrosły.
W misce wymieszałam mąkę z cukrem, dodałam sól, 2 jajka i wyrośnięte w mleku drożdże, dodałam esencję waniliową i wyrabiałam robotem przez około 10 minut, dodałam roztopione masło i dalej wyrabiałam, aż ciasto wchłonęło tłuszcz. Zostawiłam ciasto, żeby wyrosło. Dziś, gdy robiłam ciasto, trudno było o ciepłe miejsce do wyrastania, więc ciasto rosło raczej wolno.
Rozgrzałam piekarnik do około 170 stopni.
Wyrośnięte trochę ciasto, pewnie po około godzinie, włożyłam do okrągłej formy o średnicy około 30 cm, wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia. Ciasto z wierzchu posmarowałam powidłami wymieszanymi z różą, starając się zostawić około centymetrowy nieposmarowany pasek wokół brzegu, żeby powidła nie przypaliły się. Na powidłach ułożyłam połówki śliwek (skórką w dół) i lekko wcisnęłam do ciasta.
Piekłam przez około 45 minut, najpierw w temperaturze około 170 stopni, po około 20 minutach zmniejszyłam temperaturę do około 150 stopni.
Gotowe, przyrumienione ciasto wyjęłam z piekarnika i posypałam cukrem pudrem.
Smacznego,
Basia





