No i przyszedł czas dyniowych zbiorów!

Pierwszy raz wyhodowałyśmy z Córką w naszym ogrodzie ich tyle.

Posadziłyśmy kilka odmian, nie wszystkie jednak wyrosły. Niesamowita jest jedna, ogromna,  ważąca chyba ze 20 kilogramów! Teraz zastanawiam się, jak je przechować, bo nie mam piwnicy…?

No i ugotowałam pierwszą zupę z dyni. Wybrałam taką najmniejszą dynię, rozkroiłam i na zupę zużyłam mniej więcej połowę. To było 750 g samego miąższu dyniowego, czyli już po  odkrojeniu twardej skóry i wycięciu pestek.

 

Dynię pokroiłam w niedużą kostkę, pokroiłam też cebulę.  Na oliwie zeszkliłam cebulę, dodałam czosnek i dodałam też pokrojoną dynię. Dodałam Red Curry Paste i mieloną kolendrę i dusiłam, aż dynia trochę zmiękła. Pamiętajcie, że ta pasta jest OSTRA! Często w tajskich przepisach używa się jej naprawdę dużej ilości. Ja już wielokrotnie sprawdziłam i rekomenduję ostrożność w ilości dodawanej do potraw. Moja dzisiejsza zupa, z tą niewielką ilością Red Curry Paste, też jest dosyć ostra.

Dodałam mleko kokosowe i utłuczone w moździerzu liście kafiru.

Przez chwilę całość gotowałam, następnie przerzuciłam do blendera i zmiksowałam.

Doprawiłam cukrem trzcinowym, solą i sokiem z cytryny.

 

 

Zupa z dyni na sposób tajski

 

3-4 porcje

 

750 g miąższu dyni ( po zdjęciu skóry i usunięciu pestek)

mleko kokosowe (ok 700 ml wody i 70 g mleka kokosowego w proszku)

1 cebula posiekana

rozgnieciony ząbek czosnku

łyżeczka mielonej kolendry

łyżeczka płaska Red Curry Paste

około 1 łyżki cukru trzcinowego demerara (lub więcej, sami sprawdźcie)

sok z około 1/4 cytryny

sól według uznania

 

 

Fajnie posypać gotową zupę siekaną kolendrą, jeśli ją lubicie. Jeśli nie,  to można nie dawać świeżych ziół, albo dać takie, jak lubicie.

Ja dałam listki naszego ogrodowego tymianku, który ma niezwykły, cytrynowy smak.

Oczywiście można podać tę zupę z grzankami z bułki czy bagietki.

 

Smacznego,

 

Basia