Wprawdzie uważam, że lody można jeść zawsze i wszędzie, to jednak lato sprzyja im bardziej niż innym porom roku.
Dlatego wymyślając menu na spotkanie z Przyjaciółmi, postanowiłam po raz pierwszy zrobić semifreddo!
Nigdy do tej pory nie zastanawiałam się nad zrobieniem takiego deseru i pewnie dlatego, zupełnie błędnie, wydawało mi się, że to jest trudne.
Nic takiego! Semifreddo malinowe, które podpatrzyłam w „The Silver Spoon”, to deser jednocześnie prosty w wykonaniu i bardzo pyszny.
Potrzeba do niego tylko jajek, cukru, śmietanki kremówki i malin. Czyż może być coś prostszego, zatem?
„The Silver Spoon” ma wadę, o której wspominałam Wam już, choć ma mnóstwo przepisów, ma jednocześnie bardzo mało zdjęć! A ja tak lubię przepisy, których potwierdzeniem są zdjęcia… Zawsze więc, w książkach kucharskich, szukam takich właśnie zestawów.
No i tak się szczęśliwie złożyło, że malinowe semifreddo, na które miałam właśnie ochotę, było zaopatrzone w zdjęcie.
Przystąpiliśmy do pracy, ja i Mąż, który tym razem dzielne mi pomagał.
Malinowe semifreddo
6 jajek
250 g cukru
750 ml śmietanki
450 g malin
Używając robota ubiliśmy jajka z cukrem. W oryginalnym przepisie trzeba ubić jajka z cukrem w gorącej kąpieli, a kiedy zgęstnieje masa, ubijać dalej, już bez kąpieli, aż masa wystygnie. My najpierw robotem ubijaliśmy masę przez dobrą chwilę, aż cukier się rozpuścił i masa podwoiła co najmniej objętość. Potem dalej ubijana w gorącej kąpieli jeszcze powiększyła swoją objętość, wreszcie ubijając dalej pozwoliliśmy jej wystygnąć.
Osobno ubitą na sztywno śmietankę dodaliśmy do masy jajeczno-cukrowej, ciągle ubijając. W misce rozgniotłam pałką maliny. Wprawdzie oryginalny przepis przewidywał ich 250 g, ale po dodaniu takiej właśnie ilości masa zupełnie nie przypominała tej na zdjęciu, klasyczny przykład, że do zdjęcia robi się zupełnie co innego, niż podaje w recepturze (kolejny minus dla „The Silver Spoon”!). W związku z tym, że chciałam, żeby było dobrze widać maliny w deserze, postanowiłam dać malin więcej niż w przepisie, stąd moje 450 g.
Wymieszaną masę jajeczną z ubitą śmietanką i dodatkiem rozgniecionych i dobrze wymieszanych malin, przełożyłam do wyłożonych folią spożywczą keksówek, jednej większej, drugiej mniejszej. Przelałam masę, przykryłam folią z wierzchu i wstawiłam do zamrażarki.
Następnego dnia, na dobrą chwilę przed podaniem, wyjęliśmy semifreddo z zamrażarki.
Wprawdzie masa dość szybko rozmarza, ale dodatek malin, pełnych wody, sprawia, że momentami, w środku, masa jest mocno zmrożona. Trochę czasu w temperaturze pokojowej jej nie zaszkodzi 🙂
Książka kucharska przewidziała podaną wyżej ilość semifreddo, jako porcję dla kilku osób, według mnie to jednak jest porcja dla kilkunastu osób!!
Ja przygotowałam jeszcze sos do tego deseru, sos-mus malinowy. Garść malin zmiksowałam z cukrem i potem przetarłam przez sito (tym razem proporcje „na oko”, przepraszam…) . Sosem polałam deser, ozdobiłam kilkoma malinami i listkami mięty.
Naprawdę warto spróbować!
Pyszne niezmiernie… 🙂
Basia



