Wypatrzyłam fajną książkę w księgarni amerykańskiej: „I love curry”.
Wpisuje się ona dobrze w moją aktualną sympatię do tych dań i do kuchni indyjskiej w ogóle.
Chcąc więcej gotować po indyjsku, będę musiała zapewne wzbogacić nieco moje zasoby przypraw, ale tymczasem radzę sobie przy pomocy tego co mam.
Nie jestem zresztą pewna, czy znajdę wszystko to, czego potrzebuję? Świeże liście curry, świeże liście laurowe? Słyszałam, że można gdzieś kupić mrożone liście laurowe, ale nie sprawdziłam jeszcze tego. Na szczęście garam masala, mieloną kolendrę i kmin rzymski, czy świeży imbir można już dość łatwo kupić, a to przecież podstawa kuchni indyjskiej.
W „I love curry” są przepisy na przekąski, grzanki, warzywne i mięsne curry, różne dodatki, takie jak chlebki naan, ryżowy pilaw, różne czatneje (chutney), raity i sałatki, po prostu takie normalne, codzienne jedzenie.
Przeglądając książkę wybrałam kilka przepisów, które zamierzam szybko wykorzystać.
Zaczęłam tymczasem od przepisu na „golden chicken korma”, który z powodu braku kilku przypraw nieco zmodyfikowałam. I choć nie jadłam oryginalnego dania, myślę, że ta moja zmodyfikowana wersja jest równie smaczna:-)
Aromatyczne curry z kurczaka z mlekiem kokosowym
4-5 kawałków udek z kurczaka
posiekana cebula
olej
pół łyżeczki mielonego imbiru ( świeży zdążył wyschnąć zanim go zużyłam i musiałam ratować się mielonym!)
pół łyżeczki mielonego cynamonu
pół łyżeczki mielonego curry
pół łyżeczki kolendry mielonej
szczypta chili
1/4 łyżeczki kurkumy
rozgnieciony spory ząbek czosnku
3 goździki
2 liście laurowe
sól według uznania
5 pełnych łyżeczek mleka kokosowego w proszku rozpuszczonego w około 200 ml wody
ok. 2 łyżki soku cytryny
liście świeżej kolendry
prażone płatki migdałów do posypania dania
Na rozgrzaną patelnię wlałam 2-3 łyżki oleju, dodałam przyprawy, wymieszałam i przez chwilę smażyłam, uważając żeby się nie przypaliły, dodałam posiekaną cebulę i zeszkliłam ją. Od razu dodałam, na wszelki wypadek, trochę wody, bo nie chciałam, żeby przyprawy albo cebula się przypaliły i były gorzkie. Dodałam kawałki kurczaka, posoliłam je trochę i podsmażyłam z obu stron, a następnie dodałam rozpuszczone mleko kokosowe i wymieszałam całość. Zmniejszyłam moc gotowania, przykryłam i zostawiłam na około 20 minut, od czasu do czasu mieszając i czasem dolewając nieco wody . Gdy kurczak był już miękki dodałam sok z cytryny i jeszcze raz wymieszałam.
Gotowe curry posypałam listkami świeżej kolendry i prażonymi płatkami migdałów.
Danie doskonale smakuje podane z makaronem ryżowym, albo po prostu z ryżem.
Smacznego,
Basia



1. Komentarz przez ana
11/lut/2012 na 17:24
Basiu, w warzywniaku niedaleko mojej poczty w sezonie wiosenno-letnim można kupić świeże liście laurowe – w doniczce! jak tylko wrócą do sklepu od razu zakupię dla Ciebie 🙂
2. Komentarz przez Basia
12/lut/2012 na 10:52
Ania, dzięki że tak o mnie myślisz, kochana 🙂