Nie uważam się za specjalistkę w dziedzinie przyrządzania śledzi, ale tradycja (a właściwie Mąż 😉 ) nakazuje przygotowanie ich w taki dzień, jak dziś.

Nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej kwestii, jeśli więc macie jakieś sprawdzone, fajne przepisy, to proszę, podzielcie się nimi ze mną. Dziękuję z góry!

Na dzisiejszą Śledziówkę, jak mogłam przewidzieć, mój Mąż zażyczył sobie śledzi pod buraczaną kołderką (pisałam o nich w zeszłym roku przy okazji Śledziówki  http://www.rozkoszepodniebienia.com/?p=61).

Poza tym poprosił mnie też o śledzie z jabłkami, których dawno już nie robiłam.

Cóż miałam robić, przygotowałam jedne i drugie.

Wspomniane śledzie z jabłkami są bardzo proste do przygotowania, robi się je z wymoczonych wcześniej matjasów. Ja moczę je  w wodzie, staram się nie przesadzić z czasem moczenia, żeby ich tak całkiem nie „wyprać”. Zwykle moczę 6-8 godzin w zależności od tego, jak bardzo były słone. Te moczyłam 8 godzin, a potem pokroiłam je w paseczki o grubości około 2 cm. W miseczce wymieszałam około 200g kwaśnej śmietany z 2 pełnymi łyżeczkami cukru pudru, około 2-3 łyżkami octu winnego i kopiatą łyżeczką  francuskiej musztardy. Dodałam do śmietany jeszcze łyżkę majonezu, sporo mielonego pieprzu, liść laurowy i ziele angielskie. Obrałam i starłam na grubej tarce jabłko, włożyłam do naczynia ze śledziami. Pokroiłam cebulkę dymkę wraz ze szczypiorem, (żeby było wiosennie) i dodałam do śledzi i jabłek, wlałam przygotowany w miseczce sos i wszystko razem wymieszałam. Sledzie z pewnością muszą się „przegryźć”,  za kilka godzin sprawdzę i jak będzie trzeba, to je jeszcze doprawię.

Śledzie z jabłkiem

około 400g matjasów

duże jabłko (230g) obrane i starte na grubej tarce

spora cebulka dymka posiekana

200g śmietany kwaśnej 18%

kopiata łyżka majonezu Dekoracyjnego Winiary

kopiata łyżeczka musztardy francuskiej, odkryłam bardzo fajną musztardę marki Auchan, w takim małym słoiczku za chyba mniej niż 2 złote! Jest bardzo smaczna, taka jak lubię, słodko-kwaśna

2 pełne łyżeczki cukru pudru

2-3 łyżki octu winnego

sporo świeżo zmielonego pieprzu

Mąż wyjechał służbowo, wróci do domu wieczorem, a śledzie  już czekają na niego w lodówce:-)

Basia