Archiwum dla autora ·

Basia

·...

Trójkąty z francuskiego ciasta nadziewane krewetkami po indyjsku

Brak komentarzy

Dzisiaj proponuję Wam bardzo pyszne danie z kuchni indyjskiej.

Proste i naprawdę niekłopotliwe w przygotowaniu.

Jeśli uwielbiacie krewetki i indyjskie jedzenie -tak jak ja i moja Rodzina- to nie ma na co czekać!

Kupcie tylko gotowe  ciasto francuskie, to z pewnością przygotujecie to danie w pół godziny.

Naprawdę warto!

Francuskie pikantne trójkąty z krewetkami

dla 2 osób

 

150 g obranych krewetek, pozbawionych ogonów

1 1/2 łyżki oleju roślinnego

1/2 sporej cebuli posiekanej drobno

1 nieduży pomidor pozbawiony skórki i drobno pokrojony

2 ząbki czosnku rozgniecione

1/3 łyżeczki mielonego imbiru

szczypta chili

1/2 łyżeczki mielonego kuminu

1/4 łyżeczki proszku musztardowego

1/2 łyżeczki mielonego cynamonu

1/2  łyżeczki cukru

2 łyżki octu winnego

sól do smaku

 

kawałek/ arkusz  ciasta francuskiego o wymiarach około 24×24 cm

 

jajko roztrzepane do posmarowania trójkątów przed pieczeniem

 

 

Rozgrzać piekarnik do około 200 stopni.

Krewetki posolić lekko i odstawić.

Rozgrzać suchą patelnię i wrzucić na nią wymieszane: mielony imbir, chili, kumin, proszek musztadowy i cynamon. Przez chwilę prażyć, aż przyprawy zaczną wydzielać wyraźny aromat, następnie zdjąć z kuchenki i odstawić.

Gdy przyprawy wystygną dodać do nich ocet winny i rozgnieciony czosnek i wymieszać .

Na patelni rozgrzać olej, dodać cebulę i przez chwilę ją smażyć, dodać pokrojonego pomidora i smażyć całość jeszcze przez chwilę, aż cebula zmięknie.

Dodać wymieszane z octem winnym przyprawy, dodać cukier, a następnie dodać krewetki i przez chwilę smażyć. Odstawić.

Wyciąć 4 kwadraty z arkusza ciasta francuskiego (jeśli ciasto ma inną szerokość wyciąć odpowiedniej wielkości kwadraty, mając na uwadze ilość przygotowanego nadzienia).

Na każdym kwadracie ułozyć porcję nadzienia, skleić palcami podobnie, jak klei się pierogi. Każdy pierożek posmarować roztrzepanym jajkiem i ułozyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Piec aż trójkąty będą złociste. Wyjąć z piekarnika, przełożyć na odpowiedni talerz i podać na stół.

Ja byłam naprawdę zachwycona tym daniem. A mój Mąż powiedział, że żadna dobra restauracja nie powstydziłaby się takiego dania 🙂

Smacznego,

Basia

 

 

 

 

 

Maślane ciasto z morelami i migdałami

Brak komentarzy

Wprawdzie u nas jeszcze morele nie dojrzewają, ale pięknie dojrzałe, hiszpańskie można już kupić w sklepach.

I właśnie ostatnio, kiedy byłam na zakupach, nie mogłam się im oprzeć 🙂

Wyglądały tak smakowicie…

Kupiłam więc  trochę tych moreli i upiekłam ciasto.

Ciasto  z rodzaju „do góry nogami”, czyli takie, które po upieczeniu odwraca się, i to co było na dole jest na górze, a to co było na górze, jest na dole.

Maślane ciasto z morelami i migdałami jest bardzo smaczne, trzeba tylko uważać, żeby nie pękło przy wykładaniu na talerz, tak jak mnie się to zdarzyło. Pewnie było za ciepłe, kiedy je wyjmowałam z tortownicy? A może to stało się dlatego, że kształt wierzchu ciasta, nie jest płaski, na środku ciasto jest zwykle wyższe, niż na bokach. Bardzo prawdopodobne, że  to właśnie to spowodowało, że ciasto pękło podczas układania go do góry nogami na talerzu. Nieważne w sumie, bo ciasto jest pyszne 🙂

Maślane ciasto z morelami i migdałami

 

ciasto:

330 g mąki

3 jajka

200 g roztopionego masła

2 łyżeczki proszku do pieczenia

300 g cukru

150 ml mleka

łyżeczka naturalnej esencji waniliowej

 

350 g dojrzałych moreli

 

warstwa na spodzie:

25 g masła roztopionego

3 łyżki cukru muscovado

3 kopiate łyżki  uprażonych płatków migdałowych

 

Włączyć piekarnik i nagrzać do około 160 stopni.

Tortownicę o średnicy około 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia.  Boki wysmarować masłem. Jeśli forma będzie większa, to ciasto będzie niższe i szybciej się upiecze. Wtedy ewentualnie można dać trochę wiecej moreli, bo 350 g  to była ilość, która idealnie zapełniła dno mojej tortownicy.

Wymieszać składniki warstwy, którą należy położyć na samym dnie tortownicy i równo rozprowadzić.

Mleko wymieszać z esencją waniliową.

Robotem ubić jajka z cukrem na puszystą jasną masę. Zabierze to minimum 5 minut.

Dodawać stopniowo i naprzemiennie mąkę  ( wcześniej wymieszaną z proszkiem) i mleko z wanilią.

Na koniec powoli dodawać roztopione masło, ciągle ubijając.

Morele przeciąć na pół, pozbawić pestek i ułożyć przeciętą stroną na dnie tortownicy, na warstwie migdałów z muscovado. Następnie na owoce wylać ciasto.

Wstawić tortownicę do piekarnika i piec około godziny, troszkę więcej niż godzinę, godzinę i kwadrans najprawdopodobniej.

Sprawdzić patyczkiem, czy upieczone ciasto, i jeśli tak, to wyjąć  je z piekarnika, ostudzić dobrze, a potem przełożyć na talerz, wykładając je do góry nogami.

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

,

 

 

 

 

 

Sałatka z truskawkami, mozzarellą, sosem balsamico i prażonymi migdałami

Brak komentarzy

Nareszcie pogoda sprzyja truskawkom!

Ostatnie, bardzo słoneczne dni sprawiły, że truskawki są  dojrzałe, pyszne i słodkie.  Takie właśnie, jak powinny być  o tej porze roku 🙂

Mój Mąż poproszony dziś o zrobienie zakupów,  kupił koszyk właśnie takich najlepszych, nieprawdopodobnie słodkich truskawek.

Od razu zjedliśmy sporą ich część, bez żadnych dodatków. Część została przeznaczona na koktajl, a jeszcze kolejna porcja trafiła do najlepszej  sałatki z truskawkami i mozzarellą, przygotowanej na kolację.

To niewiarygodne, jak pasują do siebie właśnie truskawki i mozzarella! Koniecznie wypróbujcie to połączenie.

Sałatka z truskawkami, mozzarellą, płatkami migdałów i sosem balsamico

 

zielona sałata

rukola

125 g mozzarelli

2 garści truskawek

około 40 g płatków migdałów wyprażonych na suchej patelni

sos balsamico  (kupiony gotowy, albo przygotowany w domu przez zredukowanie octu balsamicznego, ja użyłam gotowego sosu).

 

Sałatę i rukolę umyć i wysuszyć, najlepiej suszarką do sałaty.

Mozzarellę porozrywać palcami na mniejsze części.

Umyte truskawki pokroić na mniejsze kawałki.

Płatki migdałów wyprażyć na suchej, rozgrzanej patelni, aż będą złociste. Odstawić, żeby wystygły.

Sałatę, porozdzieraną palcami na mniejsze kawałki, ułożyć na talerzu, położyć również umyta i wysuszoną rukolę. Na sałacie położyć pokrojone truskawki i kawałki mozzarelli. Całość delikatnie polać sosem balsamico i posypać prażonymi płatkami migdałów.

Polecam gorąco!

 

Basia

 

Krucha tarta ze szparagami i kozim serem

Brak komentarzy

Wiosna w pełni, pewnie nawet zaczyna się lato. Na straganach jest coraz więcej nowych warzyw i … coraz mniej szparagów! Niestety…

Wygląda na to, że szparagi się już kończą w tym roku.

Szkoda, bo szparagowy sezon jest taki uroczy!

Tak więc korzystam z niego ciągle jeszcze, i dziś na kolację zrobiłam tartę ze szparagami i kozim serem, albo jak wolicie: quiche 🙂

Najpierw włączyłam piekarnik, żeby się rozgrzał do około 180 stopni.

Do miski robota wrzuciłam mąkę, jajko, sól i posiekane masło. Wyrobiłam szybko ciasto na spód tarty. W trakcie miksowania dodałam jeszcze odrobinę zimnej wody.

Uformowałam z ciasta kulę i wstawiłam ją do lodówki na około 1/2 godziny.

Oskrobane lekko szparagi przekroiłam na mniejsze części. Górne części, te z główkami , odłożyłam. Resztę blanszowałam przez parę minut w osolonej wodzie z dodatkiem odrobiny cukru. Pod koniec blanszowania dorzuciłam części z główkami.

Na patelni zeszkliłam na oleju posiekana cebulę, dodałam odcedzone szparagi, wymieszałam  i zdjęłam z patelnię z kuchenki.

Ubiłam jajka z mlekiem, dodałam do ubijania pokrojony na nieduże kawałki kozi ser, chwilę ubijałam całość, dodałam sporo świeżo zmielonego pieprzu i odstawiłam masę jajeczno-serową.

Wyjęłam z lodówki ciasto. Rozwałkowałam je i wyłożyłam nim dokładnie formę do tarty, wcześniej wysmarowaną masłem. Kilkakrotnie nakłułam widelcem i wstawiłam do piekarnika na około 10 minut, żeby spód się podpiekł.

Wyjęłam spód z piekarnika, położyłam na nim szparagi i cebulę, wylałam na nie masę jajeczno-serową i  dałam jeszcze trochę pieprzu, bo wszyscy bardzo lubimy taki świeżo zmielony pieprz.

Wstawiłam formę z tartą do piekarnika. Piekłam w sumie około 45 minut,  najpierw w temperaturze 180 stopni, ale kiedy wierzch zaczął się zbyt szybko rumienić, zmniejszyłam temperaturę do około 160 stopni i do końca już piekłam w tej temperaturze.

Gotową tartę wyjęłam z piekarnika i podałam na stół.

Była bardzo smaczna 🙂

Cieszmy się szparagami, bo za chwilę już ich nie będzie i znów trzeba będzie na nie czekać do wiosny!

Krucha tarta ze szparagami i kozim serem

ciasto:

220 g mąki

100 g zimnego masła

1 jajko

szczypta soli

1-2 łyżki zimnej wody

 

nadzienie:

około 300 g szparagów

1 spora cebula

1-2 łyżki oleju

150 ml mleka

2 jajka

150 g koziego sera dojrzewającego (rolada dojrzewająca)

sporo świeżo zmielonego pieprzu

 

Smacznego,

 

Basia

Lody truskawkowe z miętą i sosem truskawkowym

Brak komentarzy

Dziś był całkiem ładny dzień, choć może nie jakoś specjalnie słoneczny, ale było przyjemnie i ciepło. Nawet parokrotny, przelotny, niewielki deszcz nie zepsuł tego miłego niedzielnego nastroju.

Lubię takie dni, kiedy mogę sobie posiedzieć i popracować trochę w ogrodzie, coś fajnego ugotować czy upiec i nie śpieszyć się nigdzie.

I zjeść z Rodziną obiad czy kolację na tarasie.

No i deser, obowiązkowo!

Dziś na deser zrobiłam lody truskawkowe z miętą, jest sezon truskawkowy przecież 🙂

Lody zostały zrobione metodą  semifreddo, czyli absolutnie najlepszą metodą dla tych, którzy nie mają do dyspozycji maszynki do lodów. Czyli między innymi dla mnie.

 

Lody truskawkowe z miętą i sosem truskawkowym

 

lody:

500 ml śmietanki kremówki

300 g truskawek

175 g cukru

4 jajka

garść świeżych listków mięty, drobno posiekanych

 

sos:

200 g truskawek

ok 50 g cukru

(to jest porcja sosu, która wystarczyła na zrobienie zygzaków w masie lodowej i na polanie 3 porcji lodów. Masy lodowej jest jeszcze poza tym na minimum 6 porcji)

 

Do miski robota wrzuciłam (mocno  sparzone) jajka i dodałam cukier. Miksowałam przez dłuższą chwilę, aż masa zrobiła się bardzo puszysta i gęsta.

Truskawki zmiksowałam z cukrem w blenderze.

Śmietankę osobno ubiłam (na niemal  sztywno) ręcznym mikserem.

Do jajecznej masy, ciągle miksując, dodawałam stopniowo bitą śmietanę, a następnie zmiksowane truskawki, aż cała masa była dokładnie wymieszana. Na koniec dodałam posiekaną miętę i lekko już tylko wymieszałam z przygotowaną masą.

Truskawki na sos zagotowałam z cukrem, chwilę je jeszcze gotowałam, zmiksowałam wreszcie i zostawiłam do wystygnięcia.

Masę lodową przełożyłam do formy do zamrażania, polałam wystudzonym sosem i nożem zrobiłam esy-floresy z tego sosu i dokładnie przykryłam pojemnik. Wstawiłam  go do zamrażarki. Po kilku godzinach lody były gotowe do podania.

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

Muffinki z nektarynką i kruszonką

Brak komentarzy

Deszczowe popołudnie, to dobra okazja do upieczenia muffinek, prawda?

A jeśli te muffinki będą miały na sobie kruszonkę, to nawet najgorsza pogoda nie zepsuje humoru.

Upiekłam właśnie muffinki z nektarynkami i kruszonką 🙂

Włączyłam piekarnik, nagrzałam go do około 180 stopni.

Do miski wsypałam mąkę, dodałam proszek do pieczenia, jajko, śmietanę, cukier, olej, odrobinę naturalnej esencji cytrynowej i szybko wymieszałam całość łyżką i odstawiłam.

Pokroiłam pozbawione pestek nektarynki w drobną kosteczkę.

Do miski robota wrzuciłam mąkę, masło, cukier  i  przygotowałam kruszonkę. Kiedy wszystkie składniki dobrze się połączyły w sypką całość,  palcami utworzyłam kruszonkę, lekko zagniatając grudki.

Formę na muffiny wyłożyłam papilotkami, do każdej łyżką włożyłam najpierw porcję ciasta przygotowanego na początku, na warstwie ciasta położyłam porcje pokrojonych mandarynek, a nawierzchu porcję kruszonki.

Muffinki wstawiłam do piekarnika i piekłam, aż wyrosły i zarumieniły się, w sumie to było około 25-30 minut.

Gotowe wyjęłam z piekarnika.

Nie mogłam oprzeć się chęci spróbowania i zjadłam jeszcze ciepłą babeczkę, była pyszna!

Polecam.

 

Myślę, że takie muffinki z kruszonką można piec z różnymi owocami, sezon owocowy przed nami, więc warto spróbować.

…Bo nie przewiduję, żeby ktoś nie lubił kruszonki 🙂

 

Muffinki z nektarynką i kruszonką

 

220 g mąki

100 g cukru demerara

45 g oleju roślinnego

100 g kwaśnej śmietany 18%

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

1 jajko

25 ml mleka

 

200 g pokrojonych nektarynek

 

kruszonka:

100g maki

50 g cukru demerara

50 g masła

Smacznego,

 

Basia

Szparagowe gniazda

Brak komentarzy

Sezon szparagowy w pełni.

Wszyscy w naszym domu bardzo lubimy szparagi.

Ja zdecydowanie wolę te zielone, są dla mnie symbolem prawdziwej wiosny na talerzu.

Być może, do tej pory nie jadłam białych szparagów dobrze przyrządzonych, w każdym razie dotychczasowe doświadczenia zdecydowanie kierują mnie w stronę zielonych.

I dziś na śniadanie przygotowałam szparagowe gniazda 😉

Najpierw zblanszowałam umyte szparagi, wcześniej lekko oskrobane w dolnej części.

Włożyłam je do gotującej się wody, lekko posolonej i z dodatkiem odrobiny cukru.

Gotowałam je dosłownie 1-2 minuty. Muszą być jędrne do dalszego przygotowania.

Wyjęłam je wrzątku i od razu włożyłam do garnka z zimną wodą, żeby przerwać ich dalsze gotowanie. Obieraczką do warzyw pocięłam je wzdłuż, robiąc  z nich jakby wstążki.

Na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju ułożyłam z wstążek szparagów niby gniazdo.

Do gniazda wbiłam ostrożnie jajko, lekko posoliłam i przykryłam patelnię (jeśli białko zatrzyma się na żółtku, dobrze jest je lekko zsunąć z niego, żeby żółtko do końca pozostało żółte i wyraźne). Po usmażeniu posypałam świeżo zmielonym pieprzem i przełożyłam ostrożnie na talerz.

Szparagi, jajko, domowy chleb… pyszne wiosenne śniadanie udało się  dziś zjeść na tarasie 🙂

Miłej niedzieli!

 

Basia

 

 

 

 

 

Urodzinowy Czarny Las

komentarzy 6

Piszę o tym torcie z pewnym opóźnieniem, które wynikło z mojego niespodziewanego wyjazdu.

Jednak tort (urodzinowy tort mojego Męża) był  naprawdę fajny, dlatego mimo wszystko  chciałabym podzielić się z Wami tym przepisem.

Pomysł nie jest szczególnie odkrywczy, ale przyznam, że próbowałam już różnych „czarnych lasów”, lepszych i gorszych,  i ten zdecydowanie wart jest wspomnienia 🙂

Ciasto zostało zrobione według przepisu pochodzącego ze strony Nigelli Lawson, ale autorem nie jest Nigella, jest Fiona S, czytelniczka tamtej strony, która zamieściła tam swój przepis, tak zresztą, jak wielu innych czytelników.

ciasto czekoladowe:

150 g gorzkiej czekolady

150 g miekkiego masła

150 g cukru

6 jaj ( oddzielnie żółtka i białka)

150 g mąki

płaska łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

 

nadzienie już jest własnego pomysłu:

750 ml śmietanki kremówki

70 g cukru pudru

naturalna esencja waniliowa

2 łyżeczki żelatyny

450 g opakowanie mrożonych wiśni

350 g konfitury wiśniowej

kilka łyżek wiśniówki (albo innego mocnego alkoholu)

100 g czekolady gorzkiej grubo posiekanej

 

Rozgrzać piekarnik do około 170 stopni.

Rozpuścić czekoladę w kuchence mikrofalowej (albo w gorącej kąpieli).

Rozpuszczoną czekoladę miksować z miękkim masłem na gładką masę.

Stopniowo dodawać cukier i po kolei żółtka i ciągle miksować. Dodać powoli mąkę i dalej miksować. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodać do czekoladowej masy i delikatnie wymieszać.

Całość przełożyć do tortownicy o średnicy 26 cm, wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia i której boki zostały wysmarowane masłem.

Piec około 40-50 min, kiedy patyczek wbity do ciasta wyjmuje się suchy, wyjąć z piekarnika.

Odstawić ciasto i wystudzić.

Kiedy będzie zimne przekroić poziomo na 3 części (blaty).

 

 

Nadzienie tego tortu, to bita śmietana wiśnie i konfitura wiśniowa.

Użyłam wiśni mrożonych, o tej porze roku, to jedyne wyjście.

Konfiturę z wiśni domowej produkcji wymieszałam z kilkoma łyżkami wiśniówki. Rozmroziłam opakowanie wiśni (bez pestek, oczywiście).

Z konfitury odłożyłam kilkanaście wiśni do dekoracji, a resztę podzieliłam na 3 części.

Ubiłam śmietankę 30%, dodałam pod koniec ubijania  cukier puder i wanilię.

Rozpuściłam 2 łyżeczki żelatyny w kilku łyżkach zimnej wody, gdy napęczniała, dodałam trochę wrzątku, wymieszałam całość dokładnie, przestudziłam i dodałam ciągle miksując do ubitej na sztywno śmietany.

Pierwszy blat ułożyłam na paterze i posmarowałam częścią konfitury,

położyłam połowę rozmrożonych wiśni, polałam delikatnie sokiem z wiśni, który się wytworzył podczas rozmrażania wiśni, dalej położyłam 1/3 śmietany

i na tym położyłam kolejny blat. Powtórzyłam czynności,  posypując na koniec bitą śmietanę  częścią pokrojonej czekolady.

Na ostatnim blacie, na warstwie śmietany, ułożyłam odłożone do dekoracji wiśnie.

Ozdobiłam listkami świeżej mięty i  resztą pokrojonej gorzkiej czekolady.

Tort wstawiłam do lodówki i podałam po paru (chyba 2) godzinach.

 

Polecam, naprawdę wykwintny tort 🙂

 

Basia

 

 

 

 

 

Muffinki z ricottą i borówkami

Brak komentarzy

Dawno nie piekłam muffinek, bardzo dawno!

Zatęskniłam za nimi… i upiekłam muffinki z ricottą i borówkami (czyli czarnymi  jagodami).

Bardzo fajne wyszły, puszyste i wilgotne. Pyszne!

Polecam do wypróbowania.

 

Muffinki z ricottą i borówkami

12 sztuk

 

250 g mąki

250 g miękkiej ricotty

100 g cukru

100 g miękkiego masła

2 jajka

2 łyżeczki proszku do pieczenia

100 ml mleka

200 g mrożonych borówek

szczypta soli

 

lukier:

2-3 łyżki cukru  pudru

sok z około 1/4 dużej cytryny

 

Rozgrzałam piekarnik do około 180 stopni.

W misce robota zmiksowałam miękkie masło, cukier, dodawałam stopniowo jajka, ricottę, potem dodałam mleko, aż w końcu dodałam mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli.

Ciasto delikatnie wymieszałam z mrożonymi borówkami, które  wcześniej dokładnie porozdzielałam, żeby nie były posklejane w grudy.

Przygotowane ciasto przełożyłam do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami i formę wstawiłam do piekarnika.

Piekłam przez około 25-30 minut, aż muffinki pięknie wyrosły i przyrumieniły się.

Gotowe wyjęłam z piekarnika i zostawiłam do wystygnięcia.

Przygotowałam lukier cytrynowy, utarłam cukier puder z sokiem z cytryny i gdy muffinki przestygły,  każdą polałam delikatnie przygotowanym lukrem.

Polecam,

 

Basia

 

 

 

 

 

Risotto z krewetkami i pomidorami

Brak komentarzy

Krewetki ciągle jeszcze pozostają trudne do zaakceptowania przez część społeczeństwa. Ale obserwując karty menu w krakowskich  lokalach muszę stwierdzić, że chyba jednak mają coraz więcej zwolenników. I to mnie cieszy, bo sama jestem ich ogromną amatorką 🙂

I dziś ugotowałam właśnie risotto z krewetkami.

Pierwszy raz gotowałam takie prawdziwe risotto z odpowiedniego ryżu i we właściwy sposób.

Najpierw posiekałam cebulę, na rozgrzanej patelni roztopiłam masło i dodałam do niego cebulę i rozgnieciony czosnek. Smażyłam całość przez parę minut, aż cebula zmiękła. W tym czasie doprowadziłam do wrzenia wywar z kurczaka.

Do cebuli dodałam ryż, zamieszałam i całość smażyłam jeszcze przez parę minut.

Stopniowo dodawałam porcje bulionu i gdy ryż wchłonął płyn, dodawałam kolejną porcję.

Pomidory sparzyłam i obrałam ze skórki, pokroiłam w kosteczkę.

Gdy ryż wchłonął już cały wywar i był lekko twardawy, ale miękki i kremowy w środku, dodałam pomidory, chili i sok z cytryny, posoliłam i odstawiłam.

Na rozgrzanej oliwie podsmażyłam czosnek, dodałam krewetki i smażyłam przez parę minut, a następnie przełożyłam krewetki do ryżu i wymieszałam.

Podałam posypane świeżymi listkami oregano.

 

Risotto z krewetkami i pomidorami

3-4 porcje

 

180 g ryżu arborio

600 ml wywaru z kurczaka

cebula posiekana

2 ząbki czosnku (jeden do ryżu, drugi do krewetek)

25 g masła

1 łyżka oliwy

sok z około 1/4 dużej cytryny

około 350 g krewetek obranych, ale z ogonami  (waga zamrożonych krewetek)

2 dojrzałe pomidory, dałam podłużne

spora szczypta pokruszonego chili

sól morska

świeże oregano

 

 

Smacznego,

 

Basia

 

 

 

 

Facebook

Likebox Slider for WordPress