Dziś był całkiem ładny dzień, choć może nie jakoś specjalnie słoneczny, ale było przyjemnie i ciepło. Nawet parokrotny, przelotny, niewielki deszcz nie zepsuł tego miłego niedzielnego nastroju.
Lubię takie dni, kiedy mogę sobie posiedzieć i popracować trochę w ogrodzie, coś fajnego ugotować czy upiec i nie śpieszyć się nigdzie.
I zjeść z Rodziną obiad czy kolację na tarasie.
No i deser, obowiązkowo!
Dziś na deser zrobiłam lody truskawkowe z miętą, jest sezon truskawkowy przecież 🙂
Lody zostały zrobione metodą semifreddo, czyli absolutnie najlepszą metodą dla tych, którzy nie mają do dyspozycji maszynki do lodów. Czyli między innymi dla mnie.
Lody truskawkowe z miętą i sosem truskawkowym
lody:
500 ml śmietanki kremówki
300 g truskawek
175 g cukru
4 jajka
garść świeżych listków mięty, drobno posiekanych
sos:
200 g truskawek
ok 50 g cukru
(to jest porcja sosu, która wystarczyła na zrobienie zygzaków w masie lodowej i na polanie 3 porcji lodów. Masy lodowej jest jeszcze poza tym na minimum 6 porcji)
Do miski robota wrzuciłam (mocno sparzone) jajka i dodałam cukier. Miksowałam przez dłuższą chwilę, aż masa zrobiła się bardzo puszysta i gęsta.
Truskawki zmiksowałam z cukrem w blenderze.
Śmietankę osobno ubiłam (na niemal sztywno) ręcznym mikserem.
Do jajecznej masy, ciągle miksując, dodawałam stopniowo bitą śmietanę, a następnie zmiksowane truskawki, aż cała masa była dokładnie wymieszana. Na koniec dodałam posiekaną miętę i lekko już tylko wymieszałam z przygotowaną masą.
Truskawki na sos zagotowałam z cukrem, chwilę je jeszcze gotowałam, zmiksowałam wreszcie i zostawiłam do wystygnięcia.
Masę lodową przełożyłam do formy do zamrażania, polałam wystudzonym sosem i nożem zrobiłam esy-floresy z tego sosu i dokładnie przykryłam pojemnik. Wstawiłam go do zamrażarki. Po kilku godzinach lody były gotowe do podania.
Smacznego,
Basia


