Zupełnie nie mogę sobie wyobrazić, jak mogliśmy dawniej żyć przez całą zimę bez tych różnych i zupełnie niezimowych, warzyw. Przecież bakłażany, cukinia czy papryka obecne są w sklepach przez cały rok dopiero od niedawna.
Albo na przykład pomidory, też przed kilkunastu laty były nie lada rarytasem w zimie.
Oczywiście jest grupa ludzi, którzy uważają, że w naszym klimacie zima, to pora kapusty, buraków i selerów, nie kupują i nie gotują tych szklarniowych, czy importowanych warzyw.
Ja jednak nie należę do nich i właśnie ogromną przyjemność sprawiła mi przedwiosenna ratatuja, którą ugotowałam. Zupełnie nie przeszkadza mi, że to nie w sezonie, wręcz przeciwnie – sprawia, że jest dla mnie jeszcze bardziej atrakcyjna. Papryka, której użyłam leżała w spiżarce przez jakiś czas, była kupiona pewnie parę tygodni temu i zupełnie o niej zapomniałam. Dzięki temu, że poleżała sobie, była niesamowicie słodka i aromatyczna.
Ratatuja poza tym, że była naprawdę niezwykle smaczna, urzekła mnie swymi barwami,
Czerwona i żółta papryka, zielona cukinia, bakłażan, pomidory, czarne oliwki, zielone listki świeżej bazylii, wszystko to sprawiło, że danie było uroczo kolorowe, czego wystarczająco, niestety, nie oddaje to zdjęcie 🙁
Przedwiosenna ratatuja
około 4 porcje
1 średni bakłażan pokrojony w kostkę o boku ok 1,5 cm
1 średnia cukinia pokrojona podobnie jak bakłażan
1 średnia cebula posiekana
garść czarnych oliwek
1 średnia papryka czerwona
1 średnia papryka żółta
kilka połówek suszonych pomidorów pokrojonych w paski
puszka pomidorów krojonych bez skórki
2 rozgniecione ząbki czosnku
1-2 łyżki octu balsamicznego
sól według uznania
łyżeczka cukru
około 1/2 łyżeczki oregano
oliwa do smażenia
listki świeżej bazylii
papryka słodka, mielona
pieprz świeżo zmielony
Na patelni rozgrzałam oliwę, wrzuciłam paprykę, cebulę i czosnek i wszystko razem przez chwilę smażyłam.
Dodałam bakłażana, cukinię i dalej smażyłam przez parę minut, dodałam pomidory z puszki, potem suszone pomidory i oliwki. Przyprawiłam dodając ocet balsamiczny i resztę przypraw.
Dusiłam jeszcze przez chwilę, w sumie jednak warzywa nie były rozgotowane. Papryka była jędrna, cukinia też.
Dzięki temu niezbyt długiemu czasowi gotowania, ratatuja nie straciła swoich pięknych barw:-)
A gotowe danie posypałam listkami świeżej bazylii, które dodały mu jeszcze więcej kolorystycznej radości.
Smacznego,
Basia


