Mimo, że bardzo lubię gotować i nigdy nie trzeba specjalnie mnie do tego namawiać, są takie dni, że mam na gotowanie szczególną ochotę. Do takich należą chwile, kiedy mam wykonać jakąś bardzo niechcianą pracę, wtedy udaję – sama przed sobą – że właśnie MUSZĘ coś ugotować albo upiec. Usiłuję w ten sposób, choć na chwilę, odwlec to niechciane zajęcie.
Tak było i dziś, kiedy zamiast uczyć się postanowiłam, że zrobię coś znacznie milszego – upiekę coś!
Zakupiony wczoraj pękaty słoik melasy z trzciny cukrowej nie pozostawiał wątpliwości, co to będzie.
Bardzo prosta receptura, choć parę składników niezbyt popularnych jeszcze u nas. Ale warto spróbować, jeśli jesteście łasuchami i do tego znudziły Wam się już świąteczne serniki i szarlotki.
Ciasto z melasą i orzechami laskowymi
będą Wam potrzebne następujące składniki:
łyżka mąki pszennej
łyżka mąki kukurydzianej
50 g masła
50 g melasy z trzciny cukrowej ( do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością )
300g Golden Syrup ( dostępny j.w.)
¼-½ łyżeczki soli
2 jajka
łyżeczka esencji waniliowej naturalnej, ostatecznie cukier waniliowy.
150g orzechów laskowych grubo posiekanych i wyprażonych na suchej patelni (pewnie można użyć też innych orzechów, ale nie ukrywam, że od laskowych jestem uzależniona)
porcja ciasta francuskiego do wyłożenia dna i boku tortownicy o średnicy około 20cm. Ja użyłam około połowy z 275 g opakowania ciasta francuskiego o obniżonej zawartości tłuszczu – bo takie tylko było w sklepie:-)
Im większa średnica tortownicy, tym niższe będzie ciasto z tej ilości składników. Ja nie lubię całkiem płaskich ciast, więc wybieram mniejszą średnicę.
Włączamy piekarnik i rozgrzewamy do 220stopni
Na patelni z grubym dnem, albo w rondlu rozpuszczamy masło. Dodajemy jedną i drugą mąkę i sól. Mieszamy, żeby było gładkie, dodajemy esencję waniliową , kiedy zawrze odstawiamy, żeby wystygło.W osobnym naczyniu ubijamy jajka, bez przesady. Jak będzie bardzo dużo piany, to trudniej potem będzie połączyć z masą melasową.Siekamy grubo orzechy i prażymy na suchej patelni uważając, żeby się nie przypaliły, bo będą gorzkie.
Do wystudzonej nieco masy melasowej dodajemy jajka i dokładnie mieszamy, żeby powstała jednorodna masa. Dodajemy wyprażone orzechy i dalej mieszamy.
Wycinamy z ciasta okrąg o średnicy dna patelni , taki sam wycinamy z papieru do pieczenia.Wykładamy dno tortownicy najpierw papierem, potem kładziemy ciasto. Wycinamy paski z ciasta, którymi wykładamy obręcz tortownicy. W przypadku 20cm tortownicy u mnie paski miały około 3 cm szerokości.Do tak przygotowanej tortownicy wlewamy masę melasowo-orzechowo-jajeczną.
Wkładamy do nagrzanego do 220 stopni piekarnika na około 10 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do około 170 stopni i pieczemy jeszcze około 30 minut. Ważne, żeby wierzch się nie przypiekł zbyt mocno, bo będzie gorzki.
Ciasto jest niesamowite i wcale nie za słodkie, jak mogłoby się wydawać.
Zapach melasy, w którym tonęła cała kuchnia podczas pieczenia, przywiódł wspomnienie zeszłorocznych wakacji na Jamajce, czyli w ojczyźnie rumu.
Do produkcji rumu jamajskiego , słynnego na całym świecie, używa się właśnie melasy. Jej charakterystyczny zapach poznaliśmy z moim Mężem podczas zwiedzania najstarszej i najsłynniejszej jamajskiej destylarni, w której rum produkuje się od XVII wieku. Zapach melasy z trzciny cukrowej obecny był tam wszędzie…
W środku okropnie mroźnej polskiej zimy kawałek ciasta będący wspomnieniem Jamajki, gdzie temperatura nie spadała poniżej +30 stopni , jest szczególnie pyszny!




