Jest pięknie! Cudownie gorące lato, uwielbiam to!

I są też maliny, wreszcie jest dużo świeżych malin.

Dzięki temu (a właściwie, to trochę przez to) powstał dzisiejszy deser.

Dzięki malinom, bo już są.

A przez to, że jest upał i nie chciałam niczego piec, a jednocześnie wizyta Teściów wymagała przygotowania deseru, powstał deser niepieczony.

Prosta i pyszna tarta z malinami.

Maliny są jednymi z moich ulubionych owoców i  chyba tymi najbardziej ulubionymi.

Gdy kupuję maliny, w drodze do domu zwykle zjadam co najmniej połowę z nich.

Czasem nawet poradzę sobie z całym pudełkiem nim dotrę z miasta.

Dziś  na szczęście) robiłam zakupy na pobliskim placu, więc nie zdążyłam pochłonąć malin w drodze powrotnej i dzięki temu mogłam zrobić tę tartę.

Tarta ze świeżymi  malinami

około 350 g zmielonych herbatników ( ja znów użyłam owsianych Wiatraczków z Sanu, całe jedno opakowanie plus kilka sztuk pozostałych  z poprzedniego)

około 80-90 g masła roztopionego

500 ml śmietanki kremówki schłodzonej

około 150 ml dżemu malinowego, truskawkowego lub jeżynowego( albo innego z owoców jagodowych, ja dałam trochę jeżynowego i trochę truskawkowego, oba domowej produkcji)+ trochę do posmarowania malin

łyżka kopiata cukru pudru

1 opakowanie malin

Herbatniki zmiksowałam w robocie kuchennym (można je po prostu zemleć w maszynce).

Następnie zmiksowałam z roztopionym w kuchence mikrofalowej masłem.

Dno  tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyłam papierem do pieczenia a następnie rozłożyłam równo masę  herbatnikową, docisnęłam  i wyrównałam.

W misce ubiłam śmietankę, dodałam przetarty  przez sitko dżem . Trzeba przetrzeć, żeby pozbawić go pestek.

Dodałam cukier, bo krem wydawał się mało słodki. Jeśli lubicie mniej słodkie albo dżem był wyjątkowo posłodzony, być może nie będzie potrzeby dosładzać.

Krem wyłożyłam na spód herbatnikowy.

Na kremie położyłam maliny.

Podgrzałam w kuchence dżem truskawkowy,  aż był dość płynny. Następnie pomalowałam nim maliny przy pomocy kuchennego pędzla.

Wstawiłam deser do lodówki na około 2 godziny, żeby stężał.

Po wyjęciu z lodówki ozdobiłam listkami świeżej melisy i pokroiłam.

Polecam ten deser, bardzo lekki  i pyszny.

No i z malinami!!

Sezon malinowy rozpoczęty :-)

Basia