Archwium dla ·

kanapki-tosty-grzanki

· Kategoria...

Sałatka Cezara inaczej

Brak komentarzy

Dawno  nic nie pisałam, bo byłam na wycieczce!

To była podróż do Londynu samochodem, więc trochę czasu zabrała. Pierwszy raz w życiu przebyłam tę drogę  samochodem.

Kiedyś, gdy byłam małym dzieckiem,  pojechałam  z Mamą do Londynu pociągiem,  a poza tym zawsze  tam podróżowałam samolotem.

Wyjazd samochodem ma zarówno wady,  jak i zalety.  Jest męczący – to wada,  ale sprawia, że się jest bardziej mobilnym na miejscu. Dzięki temu, że mieliśmy samochód do dyspozycji, mogliśmy łatwiej dotrzeć do niektórych atrakcji nieleżących w samym mieście.

Problem był z parkowaniem, bo w całym Londynie są tylko płatne strefy parkowania w ciągu dnia. Ale wykupione przez internet na stronie www.parkatmyhouse.com miejsce parkingowe  na prywatnym parkingu (wprawdzie oddalonym o około kilometr od mieszkania) rozwiązało kwestię parkowania.

Pewnie wielokrotnie będę tu wracać do tego  naszego ostatniego wyjazdu, bo jak wszyscy wiemy podróże kształcą i ten wyjazd też nauczył mnie różnych rzeczy.

Bardzo lubię,  będąc gdzieś za granicą,   podpatrywać to i tamto w normalnym życiu ludzi. Szczególnie fascynują mnie zwyczaje kulinarne. Co i jak  ludzie jedzą w domu, w restauracji, na śniadanie, na kolację, na imprezie  etc.

Kiedy byliśmy z Kuzynem i jego  Dziewczyną na lunchu  w jakimś barze na Chiswick spodobało mi się nowe wcielenie sałatki Cezara, które tam poznałam.

Nie pisałam tu nigdy o sałatce Cezara, ale to jest  naprawdę doskonała sałatka, którą wielokrotnie robiłam i która jest bardzo lubiana w mojej rodzinie.  To klasyk, o którym kiedyś napiszę , ale dziś powiem tylko o tym, wcześniej wspomnianym jej  wydaniu brytyjskim .

Chicken Caesar Wrap

na 3 porcje

sałata. Powinna być rzymska, ale jeśli macie inną, to też może być. Ja dałam sałatę Baby Romaine, czyli rzymską w wersji  mini. Na 1 porcję powinna być duża garść pokrojonej na paski sałaty.

300 g – 350 g  filetu z kurczaka pokrojonego w kostkę o boku około 1,5 cm- 2 cm

60g cieniutkich plastrów boczku pokrojonych na paseczki

2-3 łyżki sosu Worcestershire

100g majonezu ( Dekoracyjny Winiary)

sól, pieprz

około 50 g parmezanu  świeżo utartego

oliwa lub olej do smażenia

3 placki tortilla pszenna o średnicy około 25-27 cm

Na patelni rozgrzałam oliwę i wrzuciłam pokrojonego kurczaka. Posoliłam i posypałam pieprzem. Po chwili smażenia dodałam pokrojony boczek i smażyłam,  aż kurczak był przysmażony,  a  boczek chrupiący.

Zdjęłam z ognia i wystudziłam.

Sałatę  umyłam, wysuszyłam  i pokroiłam.

W miseczce wymieszałam dobrze majonez i sos Worcestershire.

Utarłam parmezan.

W gorącym piekarniku ( ale można też na  patelni) podgrzałam placki tortilla, żeby były bardziej elastyczne podczas nadziewania.

W misce wymieszałam sałatę, usmażonego kurczaka z boczkiem, sos i połowę parmezanu.

Na każdym placku położyłam porcję sałatki zostawiając wolne brzegi po bokach i z jednego, dalszego  końca.

Zaczynając od  strony końca wypełnionego nadzieniem złożyłam boki do wewnątrz,  a następnie zwinęłam placek i  położyłam go (zostawiając wolny brzeg pod spodem )  na chwilę w gorącym piekarniku.

Po chwili wyjęłam  go ,  przekroiłam ukośnie, położyłam na liściach rukoli i posypałam pozostałym parmezanem.

Smacznego!

Basia

Kanapki na drogę!

Komentarzy - 2

Uwielbiam jeść dobre rzeczy, jak wszyscy pewnie.

Ale jednocześnie uważam, że należy zachować umiar w jedzeniu. Niech cieszy jakość,  a nie ilość.

Doświadczyłam w swoim życiu wielu diet. Miałam okresy fascynacji różnymi pomysłami : dieta zgodna z grupą krwi, dieta proteinowa, oczyszczająca pszeniczna, niskotłuszczowa i wiele, wiele  innych.

Ostatecznie stwierdzam, że najlepsza dieta, to taka w której je się wszystko na co się ma ochotę, ale w rozsądnych ilościach.

Nie będę wmawiać sobie, że przeźroczyste mleko z 0,5% tłuszczu jest dobre, bo nie jest!

Margaryna do smarowania pieczywa też mi nie smakuje i nie przekonam się do jej smaku.

Ciasta bez jajek i bez tłuszczu po prostu nie mogą być dobre,  wszak tłuszcz jest nośnikiem smaku.

Dlatego zjem tylko  malutki kawałeczek, ale za to najlepszego tortu truflowego czy orzechowego, wypiję jeden kubek kawy z mlekiem 2% tłuszczu a nie dwa z chudym. Zjem kawałek bułki z masłem zamiast kilku kromek z Ramą.

Nie robią na mnie żadnego wrażenia cudowne przepisy na dania light. Każde danie może być niskokaloryczne, jeśli jest go odpowiednia ilość.

Nie mówię oczywiście o sytuacji, kiedy trzeba zredukować wagę z takiego czy innego powodu, ale o codziennej dobrze zbilansowanej diecie.

Budżet energetyczny działa podobnie jak finansowy.  Więc wolę zjeść malusieńki kawałeczek najlepszej i  jednocześnie drogiej czekolady, niż całą tabliczkę byle jakiej,  za te same pieniądze.

Dlatego w moich przepisach  jest masło, śmietanka kremówka , jajka i sery.

Nie muszę dopisywać  ideologii do tych receptur, bo jedzenie wykonane według nich jest po prostu dobre.

Jedzmy mniej,  ale smacznie.

I nawet jeśli danie nie wygląda na „odchudzające”, to mały kęs czy dwa nie zrujnują naszej figury.

Rozpisałam się trochę, a miało być o czymś innym…

O diecie w podróży.

I choć uważam, że  jeść należy z umiarem, to jednocześnie  w podróży nie można być głodnym. Podobno  kobiety, które najczęściej powodują  wypadki, to kobiety głodne! Z mężczyznami jest inaczej, ale oni zwykle nie głodzą się , tak jak kobiety. Tak czy owak długa podróż wymaga dobrego samopoczucia, więc  należy przygotować dobre jedzenie.  Odradzam jedzenie na stacjach  benzynowych  i  temu podobne.

Jestem zwolenniczka przygotowania dobrych  kanapek, z ulubionego chleba czy bułki, z dobrą wędliną czy serem, warzywami , jajkami, ziołami i masłem albo  preferowanym dressingiem.

Wtedy wiemy, co jemy!

Właśnie wybieramy się w podróż, która będzie trwała blisko dobę.

Zrobiłam kanapki z pełnoziarnistej bagietki  i doskonałego chleba prądnickiego.  Kto mieszka w Krakowie, to pewnie zna ten chleb, pieczony według średniowiecznej receptury. Nawet gdy jest całkiem świeży pozwala się kroić na cienkie kromki, jak rzadko który chleb. A potem  pozostaje świeży długo, długo…

W kanapkach była sałata, dwa rodzaje dobrej  szynki, ser brie i  ser pleśniowy, awokado, pomidory, świeży ogórek, dressing majonezowy i musztardowy , świeże zioła: bazylia i tymianek.

Bardzo lubię robić takie bogate kanapki  i  często robię je mojemu Mężowi, gdy służbowo wyjeżdża. On też je lubi! I tak się nimi chwali kolegom, że czasem muszę zrobić ich więcej, dla towarzyszy podróży mojego Męża.

Na naszą długą podróż zrobiłam całą torbę kanapek, do tego  są jeszcze jabłka,  pomidorki koktajlowe,  obrany ogórek pokrojony na kawałki , jajka ugotowane na twardo i  kawa w termosie.

A teraz w drogę!

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress