Kolejne wcielenie zakręconej kanapki

Brak komentarzy

 

Kanapka z grilllowanymi warzywami jest chyba ostatnio najczęściej jedzoną kanapką u nas w domu, dlatego pomyślałam, że pewnie dobrze jej zrobi jakiś upgrade 🙂

Ale oczywiście, nie można przesadzić z innowacjami, bo kanapka straci swój charakter.

Tak  właśnie powstał wrap z grillowanymi warzywami.

Żeby uatrakcyjnić nieco nadzienie, dodałam do niego pokruszoną fetę.

A ponadto zrobiłam do kanapki jeszcze sos jogurtowy.

 

Wrap z grillowanymi warzywami i fetą

2 porcje

 

2 duże tortille pszenne

100 g fety

pół średniej cukinii

pól niedużego bakłażana

papryka czerwona

rozgnieciony albo posiekany czosnek

oliwa do smażenia

oregano, najlepiej świeże, ale nie miałam świeżego, więc dałam suszone.

sól, cukier, pieprz, odrobina octu winnego – do smaku

siekana dymka, do nadzienia i do posypania z wierzchu

na sos: jogurt naturalny, najlepiej grecki, bo jest fajny, gęsty

przyprawy do sosu jogurtowego według uznania, jeśli nie planujecie spotkań towarzyskich, to oczywiście czosnek

sól, szczypta cukru, octu winnego, ulubione zioła

 

 

 

Warzywa pokroić, wrzucić na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy, dodać rozgnieciony lub posiekany czosnek.

Ja najbardziej lubię warzywa grillowane, kiedy jeszcze są takie jędrne, więc nie grilluję zbyt długo. Gotowe warzywa  przyprawić octem winnym, solą, oregano, szczyptą cukru.

Dodać siekaną dymkę i pokruszoną fetę.

Na suchej, gorącej patelni położyć tortillę i przez chwilę ją podpiekać, aż będzie dobrze ciepła ale ciągle elastyczna dość (jeśli zbyt długo zostanie na patelni i będzie chrupiąca, to może się potem połamać podczas zwijania z farszem).

Na dobrze ciepłym placku położyć porcję farszu i zwinąć w dość gruby rulon.

Przed podaniem przekroić ukośnie i położyć na talerzu. Posypać dymką lub innymi ulubionymi ziołami. W sezonie z pewnością fajnie będzie smakować posypana ogrodowym oregano, już to czuję!

A jeśli chodzi o sos, to po prostu wymieszać wszystkie składniki sosu i już będzie gotowy 🙂

 

 

 

Smacznego,

 

Basia

Muffinkowe popołudnie

komentarze 4

 

Miałam odwiedzić Mamę w szpitalu i chciałam zabrać jej coś dobrego do jedzenia. Wiemy, przecież wszyscy, jak wygląda szpitalne jedzenie…

Pomyślałam, że z pewnością muffinki są dobrym pomysłem, bo nie trzeba ich od razu zjeść, a jednocześnie, nie trzeba ich przecież trzymać w lodówce, co mogłoby być kłopotliwe w warunkach szpitalnych.

Postanowiłam upiec muffinki zarówno takie na słono, jak i na słodko.

Sięgnęłam po wspominaną tu już książeczkę „Easy muffins” i wybrałam dwa przepisy na muffiny na słono: z tuńczykiem i oliwkami oraz gruszką i serem pleśniowym.

Zaczęłam pieczenie od tych z gruszką. W przepisie miały być gruszki w syropie naturalnym, czyli z puszki. Ja miałam świeże pyszne gruszki w domu, więc użyłam takich.

Rozgrzałam piekarnik do około 200 stopni. W misce robota zmiksowałam mąkę z proszkiem, jajka, mleko, roztopione masło,  sól i pieprz.

Dodałam pokrojoną w mała kosteczkę gruszkę, pokruszony dość drobno ser pleśniowy i posiekane orzechy i dobrze wymieszałam. Ciasto przełożyłam do formy na muffiny wyłożonej papilotkami i piekłam około 30 minut, aż muffinki były gotowe, rumiane, wyrośnięte i patyczek w nie wbity, wyjmowałam suchy.

Następnie zabrałam się za te tuńczykowe muffinki.

Znów wrzuciłam do miski robota mąkę z proszkiem, jajka, roztopione masło, jogurt naturalny, sól i pieprz i zmiksowałam wszystko.

Dodałam pokrojone oliwki i odsączonego z zalewy, trochę rozdrobnionego widelcem tuńczyka. Wymieszałam całość. Przełożyłam do papilotek, każdą muffinkę ozdobiłam oliwką i wstawiłam do piekarnika. Piekłam, podobnie, jak te z gruszką i serem, około 30 minut. Gotowe wyjęłam z piekarnika.

Oba rodzaje są naprawdę bardzo smaczne i gorąco polecam.

Te muffinki z gruszką są dość wilgotne, można dać mniej gruszki ewentualnie, jeśli wolicie bardziej suche, ale myślę, że nie trzeba tego robić. Być może takie same proporcje, ale z użyciem gruszki z kompotu ( ak w oryginalnym przepisie), dałyby mniej wilgotne babeczki?

Jeśli chodzi o te z tuńczykiem, to one są znów dość suche. Żeby dodać im wilgotności można dodać posiekaną czerwoną cebulą, może nawet wcześniej jeszcze zeszkloną.

Myślę, że następnym razem spróbuję właśnie z dodatkiem cebuli.

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się ten rozdział „Savoury sensations” z książeczki „Easy muffins” z przepisami na pikantne muffinki.

I fajnie, że jest tam jeszcze całkiem sporo niewypróbowanych przeze mnie dotychczas receptur 🙂

 

muffinki z gruszką i serem pleśniowym

na 12 sztuk

 

400 g gruszek z syropu, dobrze odsączonych i pokrojonych w kosteczkę, ja dałam świeże, słodkie gruszki

280 g maki

1 łyżka proszku do pieczenia

150 g sera pleśniowego

2 jajka

250 ml mleka

85 g roztopionego i wystudzonego masła

50 gramów posiekanych orzechów, ja dałam laskowe (takie miałam), w przepisie były włoskie

sól i sporo pieprzu

 

muffinki z tuńczykiem i oliwkami

na 12 sztuk

 

90 g wypestkowanych czarnych oliwek ( ja dałam ulubione moje kalamata! )

280 g mąki

łyżka proszku do pieczenia

2 jajka

250 g jogurtu naturalnego

85 g roztopionego i ostudzonego masła

2 puszki dużych kawałków tuńczyka w oleju

sól, sporo pieprzu

 

Smacznego,

 

Basia

 

Aha, a na słodko upiekłam muffinki już „z głowy”, z dodatkiem suszonych moreli, żurawin, śliwek oraz orzechów laskowych. Ale kiedyś już  o podobnych pisałam, więc nie będę się powtarzać 🙂

Chleb z orzechami i serem cheddar

komentarze 2

Dziś wpadła mi w ręce książka „Bake it”, niedawno przywieziona z Londynu, o której już raz tu wspominałam. Za każdym razem, kiedy ją biorę do ręki, zauważam jakiś  nowy i ciekawy przepis, którego do tej pory nie widziałam.

Dziś znalazłam nawet kilka, ale w rezultacie zdecydowałam się upiec chleb z cheddarem i orzechami.

Oryginalny przepis musiałam nieco zmodyfikować, bo nie miałam w domu pełnej pszennej mąki, maślanki i wystarczającej ilości orzechów włoskich. I tak dałam samą  białą mąkę (a nie pół na pół z razową), zamiast maślanki dałam jogurt naturalny i  pomieszałam orzechy włoskie z laskowymi. Myślę nieskromnie, że nie zaszkodziłam oryginalnej recepturze 🙂

Chleb wyszedł całkiem interesująco. Bardzo fajnie smakuje posmarowany kremowym serkiem np. Philadelphia 🙂

Chleb z orzechami i cheddarem

425 g mąki

1 łyżka brązowego cukru

175 g utartego sera cheddar

2 jajka

1 łyżka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

90 g orzechów włoskich i laskowych  posiekanych

40 g roztopionego i wystudzonego masła

250 g jogurtu naturalnego

Rozgrzałam piekarnik do około 180 stopni.

Mąkę z proszkiem i sodą, utarty ser i posiekane orzechy wrzuciłam do miski robota  i miksowałam przez chwilę, dodałam lekko roztrzepane wczesniej jajka, jogurt i roztopione masło. Uformowałam okrągły, spłaszczony bochenek.

Formę do pieczenia  o średnicy około 22 cm wysmarowałam oliwą, włożyłam do niej chleb. Wierzch chleba na środku nacięłam kilka razy nożem na głębokość około 1 cm,  tworząc jakby gwiazdę i wstawiłam do piekarnika na około 50 minut. Gdy wyrósł i był rumiany, sprawdziłam, czy jest upieczony, wbijając w niego patyczek. Kiedy patyczek wyjęłam suchy, wyciągnęłam chleb z piekarnika.

Warto spróbować, polecam!

Basia

Krucha tarta ze szpinakiem, ricottą i boczkiem

1 komentarz

Choć dość często piekę tarty wykorzystując dla wygody ciasto francuskie, to takiej na słono, na kruchym spodzie, jak dziś, dawno już nie piekłam.

Ta dzisiejsza propozycja, to tarta ze szpinakiem, ricottą i boczkiem. Z warstwą śmietankowo-jajeczną i parmezanem na wierzchu.

Tarty na kruchym spodzie, można śmiało jeść zarówno na ciepło, jak i na zimno. No, raczej nie tak wprost z lodówki, ale w temperaturze pokojowej, to już z pewnością.

I to, według mnie,  jest ich wyższość  nad francuskimi.

Przygotowałam szybko kruche ciasto z mąki, schłodzonego masła posiekanego w kosteczkę, soli i zimnej wody. Odkąd mam robot Kitchen Aid wszystkie ciasta robię z jego pomocą, kruche też. Ciasto szybko rozwałkowałam i wyłożyłam nim formę do tarty, lekko podniosłam brzegi, nakłułam widelcem i wstawiłam do lodówki.

Włączyłam piekarnik i zabrałam się za nadzienie.

Rozmrożony szpinak poddusiłam lekko z czosnkiem, przyprawiłam solą i odrobiną octu winnego.

Gdy szpinak był gotowy i trochę przestygł, dodałam ricottę.

Dodałam również, podsmażony wcześniej, pokrojony w drobną kosteczkę boczek i wymieszałam ze szpinakiem.

W misce roztrzepałam jajko, dodałam do niego śmietankę i sporo pieprzu .

Z lodówki wyjęłam formę ze schłodzonym ciastem, wyłożyłam najpierw warstwę szpinakową  i wyrównałam. Następnie wylałam warstwę śmietankowo-jajeczną i posypałam utartym parmezanem.

Tartę wstawiłam do nagrzanego do około 200 stopni piekarnika i piekłam około 10 minut, następnie zmniejszyłam temperaturę do około 170 stopni i  piekłam jeszcze około 20 minut. Kiedy wierzch tarty się przyrumienił, wyjęłam tartę z piekarnika.

Tarta ze szpinakiem, ricottą i boczkiem

ciasto:

225 g mąki

1/2 łyżeczki soli

100 g schłodzonego masła

4-6 łyżek zimnej wody

nadzienie:

400 g szpinaku

250 g miękkiej ricotty

100 g cienkich plastrów boczku

2 rozgniecione ząbki czosnku

sól, szczypta cukru, odrobina octu winnego

1 jajko

150 ml śmietanki kremówki

30-50 g startego parmezanu

Smacznego,

Basia

Francuska tarta z jabłkami

komentarze 2

Ta francuska tarta z jabłkami jest naprawdę fantastyczna.

Wymaga kilku dobrych składników i mniej niż dwu godzin na przygotowanie, razem z czasem pieczenia. Naprawdę warto jej poświęcić ten czas.

Przepis pochodzi z portalu http://allrecipes.com/ i jest sprawdzony!

Poza kruchym spodem i jabłkami jest w tej tarcie nadzienie zwane frangipane, składające się głównie z masła, cukru, jajek i mielonych migdałów.

Całość tworzy absolutnie doskonałą całość, polecam!

Francuska tarta z jabłkami

Ciasto kruche:

160 g mąki

1 żółtko

120 g  masła

2-3 łyżeczki cukru

3 łyżki zimnej wody, jeśli będzie trzeba

szczypta soli

Z powyższych składników zagnieść szybko ciasto, utworzyć kulę, zawinąć w folię do żywności i schłodzić w lodówce.

Frangipane:

1 jajko

1 żółtko

120 g miękkiego masła

100 g cukru

łyżka brandy, najlepiej jabłkowej

80 g mielonych migdałów

2 łyżki mąki

Masło utrzeć z cukrem na jasny krem, dodać jajko i żółtko i dalej ucierać, dodać brandy, migdały i mąkę. Kiedy będzie wszystko dobrze połączone, odstawić.

Jabłka:

około 3 średnich jabłek ( ja dałam 2 wielkie), obranych, pozbawionych gniazd nasiennych i pokrojonych w cienkie plasterki

łyżeczka cukru

około 1/2 niedużego słoiczka galaretki morelowej, ja nie miałam galaretki tylko konfiturę morelową i też wyszło dobrze 🙂

Ciasto rozwałkować cienko na koło o średnicy około 30 cm, wyłożyć nim dno formy do pieczenia tarty ( dno mojej formy ma 27 cm średnicy)  i podnieść brzegi, nakłuć widelcem i wstawić znów do lodówki.

Rozgrzać piekarnik do około 200 stopni.

W formie do tarty na schłodzone ciasto wyłożyć nadzienie frangipane i wyrównać.

Na tej warstwie układać plasterki jabłka, zaczynając od brzegu i delikatnie wciskając je w nadzienie.

Tartę wstawić do piekarnika i piec na najwyższym poziomie najpierw przez około 15 minut w temperaturze 200 stopni, aż zacznie się z wierzchu rumienić, wtedy zmniejszyć temperaturę do około 175 stopni i piec dalej przez około 10 minut.

Następnie posypać łyżeczką cukru i dalej piec przez około 10 kolejnych minut, aż cukier się skarmelizuje, wtedy wyjąć z piekarnika.

Galaretkę (czy konfiturę, jak ja zrobiłam) podgrzać i ewentualnie dodać odrobinę wody, gdyby była za gęsta. Taką podgrzaną galaretką posmarować całą tartę z wierzchu przy pomocy pędzla, żeby była ładnie błyszcząca.

Smacznego,

Basia

Dorsz zapiekany ze szpinakiem

Brak komentarzy

Zacznę od tego, że usprawiedliwię się za jakość dzisiejszego zdjęcia.

Niestety, nie miałam do dyspozycji sprzętu fotograficznego, którego na co dzień używam, i zdjęcia zrobiłam telefonem.

Właściwie mogłam przecież napisać tylko i nie zamieszczać zdjęcia, ale byłoby przecież jakoś dziwnie…

Dzisiejsza danie, to dorsz atlantycki zapiekany ze szpinakiem.

Ostatnio naczytałam się tylu niedobrych opinii o łososiu hodowlanym i jego szkodliwości, że omijam dużym łukiem stoiska z tą rybą. To z pewnością jest przesadzone, ale i tak dość skutecznie zniechęciło mnie do jedzenia łososia, mimo mojej ogromnej sympatii do niego.

Dorsz atlantycki nigdy nie był moją rybą z pierwszego wyboru, ale z braku innych ryb, zdecydowałam się na niego.

Rozgrzałam piekarnik do około 180 stopni. Dorsza pokroiłam na kilka mniejszych kawałków, lekko podsmażyłam na oliwie, skropiłam  go cytryną, lekko posoliłam i dałam sporo świeżo zmielonego pieprzu.

Na osobnej patelni lekko poddusiłam rozmrożony szpinak i odparowałam nadmiar wody, dodałam  czosnek, sok z około 1/4 cytryny, posoliłam, dodałam płaską łyżeczkę cukru i wymieszałam.

W miseczce roztrzepałam jajko i dodałam śmietankę,  odrobinę posoliłam i  dodałam sporo pieprzu.

W naczyniu do zapiekania ułożyłam kawałki podsmażonej ryby, pomiędzy kawałkami ułożyłam szpinak, kawałki ugotowanego jajka, wylałam na to delikatnie śmietankę roztrzepaną z jajkiem i wstawiłam do piekarnika. Zapiekałam około pół godziny, aż masa śmietankowa się lekko ścięła i wierzch zrobił się delikatnie rumiany i wtedy gotowe danie wyjęłam z piekarnika.

Bardzo fajnie to danie wyszło. W przeciwieństwie do zdjęcia gotowego dania, dlatego poprzestanę tym razem na zdjęciu dania, przygotowanego dopiero do zapiekania 🙂

Dorsz zapiekany  ze szpinakiem

około 500 g dorsza atlantyckiego, choć myślę,że wielu ryb można użyć, łososia z pewnością też 🙂

450 g szpinaku mrożonego

225 g śmietanki kremówki

1 jajko surowe, roztrzepane

1 jajko ugotowane na twardo, ale z takim nie do końca ugotowanym żółtkiem

sól

pieprz

sok z 1 cytryny ( do ryby i do szpinaku)

3 rozgniecione ząbki czosnku

oliwa do smażenia ryby

Można  też danie przed pieczeniem posypać parmezanem, ja tym razem tego nie zrobiłam, ale jestem pewna, że parmezan mu nie zaszkodzi 🙂

Smacznego,

Basia

Krówkowe muffinki

komentarzy 5

Pomysł na te muffinki był pomysłem mojej Córki, tak luźno rzuconym kiedyś.

A ja postanowiłam wcielić go w życie, bo wydał mi się całkiem interesujący: muffinki krówkowe!

Właśnie nieoczekiwanie pojawiły się w domu krówki, więc była doskonała okazja, żeby pomysł szybko zrealizować 🙂

Muffinki krówkowe

12 sztuk

300 g mąki

2 kopiate łyżeczki proszku do pieczenia

2 jajka

150 ml mleka

100 g cukru demerara

100 g oleju

około 100 g krówek, raczej kruchych, pokrojonych w drobną kosteczkę. Może być ich więcej, myślę, że 150 g spokojnie. Ja miałam tylko 6 krówek, bo tylko tyle zostało w domu …

50 g orzechów włoskich (z tego około 5 – 7 g zarezerwować do posypania muffinek z wierzchu)

naturalna esencja waniliowa

W misce robota szybko zmiksowałam razem mąkę, proszek do pieczenia, jajka, cukier, mleko, esencję, olej. Oczywiście, podobnie jak w przypadku większości muffinek, można to wszystko zrobić bez użycia miksera, po prostu szybko wymieszać składniki łyżką w misce.

Dodałam pokrojone krówki, posiekane grubo orzechy i lekko wymieszałam, żeby nie rozdrobnić krówek zbytnio.

Ciasto przełożyłam do formy na muffinki wyłożonej papilotkami, każdą babeczkę posypałam odrobiną orzechów i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego wcześniej do około 200 stopni. Piekłam około 20 minut, aż muffinki były gotowe: złociste i przyrumienione lekko, a patyczek wbity w babeczki wyjmowałam całkiem suchy.

Smacznego,

Basia

Najlepsza zupa cebulowa

komentarze 3

To jest moja ulubiona zupa cebulowa.

Zupa, potwierdzająca zasadę, że to, co genialne,  jest zarazem proste.

Przepis pochodzący z książki „Smaki świata FRANCJA” autorstwa Beverly Leblanc, został przeze mnie drobinę zmieniony.

Z pewnością wspominałam już o tej książce, z niej pochodzi, stosowany przeze mnie z upodobaniem, podstawowy przepis na naleśniki, ale również kilka innych, świetnych przepisów.

Ale wracajmy do zupy!

Jak wspomniałam, zupa jest niezwykle prosta, ale przygotowanie jej wymaga  trochę czasu, więc choć prosta, nie jest ekspresowa.

Cebulę obrałam i pokroiłam w cienkie krążki, rozgrzałam na patelni oliwę z masłem i wrzuciłam na nią cebulę. Pomieszałam, dodałam cukier i sól, przykryłam pokrywką i dusiłam minimum pół godziny, a chyba jednak  dłużej. Cebula ma zbrązowieć, ale się nie przypalić, to wymaga czasu i niedużej mocy kuchenki czy niewielkiego płomienia, no i naprawdę częstego mieszania.

Przygotowałam bulion i gdy cebula była już lekko brązowa, wlałam bulion do cebuli. Dodałam wino, sporo pieprzu, trochę posoliłam i jeszcze gotowałam około 15 minut.

W oryginalnym przepisie jest jeszcze odrobina mąki, którą posypuje się uduszoną cebulę, i zagotowuje, zanim wleje sie bulion, ale ja o tej mące ciągle zapominam.

W książkowym przepisie zamiast wina użyta jest brandy. Ja kiedyś  zrobiłam dla porównania z brandy, a potem z winem i zdecydowanie wolę tę wersję z białym winem.

Gdy zupa była gotowa, w naczyniu do zapiekania zupy położyłam na dnie 4 cieniutkie kromeczki z czerstwej bagietki, wlałam zupę, posypałam utartym serem i wstawiłam do mocno nagrzanego piekarnika ( około 220 stopni), gdy ser się roztopił i zaczął bulgotać i rumienić się, wyjęłam z piekarnika.

Trzeba uważać, bo zupa jest strasznie GORĄCA! zanim się ją poda, powinna chwilę odstać i ochłodzić się nieco.

Polecam gorąco, bo jest naprawdę pyszna!

Zupa cebulowa

4 porcje

750 g cebuli

2 łyżki oliwy

około 50 g masła

1 łyżeczka cukru

sól

1 1/2 łyżeczki mąki- ale ja o niej zwykle zapominam i zupełnie mi nie brakuje tej mąki w zupie

600 ml gorącego bulionu, najlepiej wołowego

75 ml białego wina

około 120 g utartego sera, może być gruyere, albo pomieszany gruyere z parmezanem, albo cheddar, ja dziś właśnie dałam cheddar

na grzanki do zupy:

cienkie kromeczki bagietki albo tosty

Smacznego,

Basia

Pizza ze szpinakiem i sardynką

Brak komentarzy

Przeglądając  przywiezioną ostatnio z Londynu książkę”Bake it”, poświęconą wyłącznie pieczeniu i zawierającą mnóstwo przepisów na pieczone ciasta, ciasteczka, chleb, desery etc, natknęłam się na przepis na pizzę z  sardynką i burakiem liściowym, lub inaczej burakiem  szpinakowym. Najpierw musiałam sprawdzić, co to jest ten burak szpinakowy, bo do tej pory nigdy z nim się nie zetknęłam. Roślina ta, pochodząca z rejonu basenu Morza Śródziemnego, wpisana jest do rejestru roślin uprawnych Unii Europejskiej, ale to nie zmienia faktu, że nie miałam z nią do czynienia do tej pory. I chyba nie zanosi się na to w najbliższej przyszłości, przynajmniej  do lata. Moja Córka zapragnęła posadzić takie liście w ogrodzie, więc niewykluczone, że dowiem się na ten temat więcej. Tymczasem jednak postanowiłam zrobić pizzę ze szpinakiem i sardynką, i jednak trochę zmodyfikowaną 🙂

Ciasto na pizzę zostało przygotowane z przepisu, który już parokrotnie wypróbowałam podczas pieczenia pizzy z szynką dojrzewającą i rukolą,  pisałam o tym tu http://www.rozkoszepodniebienia.com/?s=pizza

Rozmroziłam opakowanie mrożonego szpinaku.

Rozgrzałam piekarnik do 220 stopni.

Na oliwie podsmażyłam posiekaną cebulę i czosnek, dodałam szpinak. Dusiłam przez chwilę, przyprawiłam octem winnym, solą i pieprzem.

Gdy trochę szpinak przestygł, wymieszałam  go z wiórami sera Dziugas (nie miałam Parmezanu). Część sera (około 1/3 zostawiłam do posypania gotowej pizzy).

Gotowe ciasto rozwałkowałam na 3 cienkie placki o średnicy około 22-24 cm.

Na każdym placku położyłam farsz szpinakowy, a na nim kawałki odsączonych z oleju sardynek. Wstawiłam do piekarnika na około 10-15 minut.

Gdy pizza była gotowa, wyjęłam ją z piekarnika i posypałam resztą wiórów sera.

Pizza ze szpinakiem i sardynką

3 pizze o średnicy około 22-24 cm

ciasto wg wspomnianego wyżej przepisu, z około 200 g mąki

2 opakowania sardynek w oleju o wadze 125 g każda

100 g sera, ja dałam Dziugas, ale w oryginalnym przepisie był Parmezan. Do farszu około 2/3 sera, reszta do posypania gotowej pizzy

450 g szpinaku

1 cebula

5 rozgniecionych, niezbyt dużych ząbków czosnku

2 łyżki oliwy

ocet winny, sól szczypta cukru do przyprawienia szpinaku.

Smacznego,

Basia

Burgery owinięte boczkiem

komentarze 4

Nie wiem, jak inni, ale ja bardzo często najpierw coś kupuję, a potem dopiero zastanawiam się, co z tego ugotować?

I tak właśnie kupiłam mielone mięso, bo bardzo ładnie wyglądało w sklepie 🙂

Potem dopiero zaczęłam wymyślać, co z niego zrobić?

W rezultacie zdecydowałam się na małe burgery owinięte boczkiem.

U nas w domu, jeśli chodzi o dania z mielonego mięsa, najbardziej lubiane są: kotleciki, kulki mięsne  i inne małe formy.

Dzisiejsze burgery też są niedużych rozmiarów.

Mielone mięso wymieszałam dobrze z utartym parmezanem, czosnkiem, suszonym oregano, pieprzem, solą i musztardą francuską. Uformowałam z tego mięsa nieduże kulki wielkości orzecha włoskiego, lekko je dłońmi wydłużyłam, a potem owinęłam cienkimi plasterkami boczku. Porcje mięsa były małe, więc choć plastry boczku również nie były duże, przekroiłam każdy plaster wzdłuż na dwie mniejsze części i dopiero owinęłam nimi mięso.

Położyłam burgery na suchej, mocno rozgrzanej patelni, chwilę je grillowałam, a następnie zmniejszyłam nieco moc kuchenki. Chciałam, żeby mięso dobrze się w środku usmażyło, a jednocześnie, żeby się nie przypaliło. Smażyłam burgery kilkanaście minut, odwracając je często na stronę jeszcze nieprzyrumienioną.

Kiedy ze wszystkich stron były już złociste, zdjęłam z patelni.

Do burgerów przygotowałam sos musztardowy, ale może być po prostu ketchup albo inny ulubiony sos. Można podać je z sałatą, tak lubię najbardziej, ale można je oczywiście  podać  też z frytkami, jeśli takie rzeczy jadacie.

No i do przyprawienia samego mięsa również można użyć innych przypraw, jeśli nie lubicie oregano, albo jeśli jakąś inną przyprawę po prostu wolicie.

Mnie osobiście bardzo smakuje mielone mięso przyprawione oregano.

Małe burgery owinięte boczkiem

około 18 sztuk

450 g chudego mielonego mięsa, wołowina albo mieszane

1 spory rozgnieciony ząbek czosnku

50 g utartego parmezanu

sól

pieprz

spora łyżeczka oregano

kopiata łyżka musztardy francuskiej

około 200 g boczku, cienko pokrojonego. Najlepiej, jeśli to są wąskie paski, które przekroi się na mniejsze i węższe.

Smacznego,

Basia

Facebook

Likebox Slider for WordPress